Drukuj Powrót do artykułu

11 września: dzień, by służyć innym

09 września 2026 | 16:51 | tom, Vatican News | Nowy Jork Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Wikipedia

Dwadzieścia pięć lat po wydarzeniach z 11 września 2001 roku serwis Vatican News rozmawia z Danielem Nigro, byłym szefem operacyjnym nowojorskiej straży pożarnej (FDNY), który dowodził akcją w dniu ataku na World Trade Center. Wspomina on chaos tamtego poranka, strażaków, którzy oddali życie, oraz ludzkie historie, które na zawsze zapisały się w pamięci Nowego Jorku.

Niektóre dni zapisują się w historii ludzkości jako punkty zwrotne. Dla XXI wieku dzień 11 września 2001 roku jest bez wątpienia jedną z tych kluczowych dat, które ukształtowały nasze rozumienie współczesnego świata.

W ciągu minionych 25 lat powstało wiele analiz i refleksji dotyczących geopolityki, zmian w amerykańskiej polityce zagranicznej oraz tego, jak tamten tragiczny dzień przekształcił relacje między Zachodem a światem islamu. Jednak obok tych szerokich narracji istnieją historie bardziej kameralne i głęboko osobiste, historie wpisane w codzienne życie tysięcy ludzi.

To opowieści o ocalałych, o rodzinach i przyjaciołach ofiar oraz o tych, którzy w następstwie tamtych wydarzeń podupadli na zdrowiu. Przede wszystkim są to historie prawdziwych bohaterów, którzy ryzykowali, a zbyt często tracili życie, by ratować innych, wykazując się odwagą i bezinteresownością, które do dziś poruszają nasze serca.

Wśród nich są nowojorscy strażacy. Tego dnia zginęło ich trzystu czterdziestu trzech, stając się trwałym symbolem siły i niezłomności, ludźmi, którzy nie ugięli się przed złem i poświęcili wszystko, nawet własne życie, by nieść pomoc innym.

Dwadzieścia pięć lat później Daniel Nigro, szef operacyjny nowojorskiej straży pożarnej w czasie zamachów, dzieli się swoimi przemyśleniami na temat tej rocznicy oraz nadziejami dotyczącymi przyszłości Nowego Jorku, Ameryki i swoich kolegów strażaków.

Alessandro Gisotti (Vatican News): Komendancie Danielu Nigro, objął Pan dowodzenie nad nowojorskimi strażakami 11 września, po tym jak Pana przyjaciel, szef Peter Ganci, zginął w momencie zawalenia się Północnej Wieży. Tego dnia stracił Pan 343 kolegów. Co dla Pana osobiście oznacza rocznica, ​​dwadzieścia pięć lat później?

Daniel Nigro: Cóż, to uczucie nigdy nie mija; smutek po 25 latach jest taki sam. Czasami dziwię się, że wciąż tu jestem. Nie jestem już młody, a tamtego dnia zginęło wielu ludzi. Wielu zmarło też później w wyniku chorób związanych z przebywaniem w strefie World Trade Center. Myślę o każdym z naszych ludzi, których straciliśmy, o nieszczęsnych cywilach, którzy zginęli, i o tym wszystkim, co ich ominęło przez te 25 lat. Ja miałem szczęście zobaczyć śluby moich córek, narodziny wnuków… Moi przyjaciele i inni ludzie nigdy tego nie doświadczyli, więc nie mogę nie czuć smutku, zarówno w tym roku, jak i w każdym innym.

Wspomniał Pan o czymś, co prawdopodobnie nie jest zbyt dobrze znane poza granicami USA. Tysiące ludzi, w tym wielu strażaków, zachorowało na raka i inne schorzenia w latach po 11 września, a wielu z nich niestety zmarło. Co chciałby Pan, aby opinia publiczna zrozumiała na temat tej tak zwanej „drugiej fali” ofiar 11 września?

Wiedzieliśmy o tym: znaliśmy sytuację na miejscu, wiedzieliśmy, czym oddychamy i jak toksyczne może to być powietrze. Ale dla strażaków to po prostu część zawodu; nasi ludzie, w tym ja, spędzili tam miesiące, próbując odnaleźć szczątki każdej możliwej ofiary. Przypłaciliśmy tę pracę chorobami. Myślę, że straciliśmy już blisko 500 funkcjonariuszy straży pożarnej. Policja również straciła wielu ludzi, a wielu z nas zmaga się z różnymi postaciami raka, ja również. Dzięki Bogu, obecnie czuję się dobrze, ale taka właśnie jest historia okresu po 11 września. Kiedy zachorują i na co? To tylko smutny dopisek do tego strasznego dnia. Jeśli cokolwiek mogło uczynić ten dzień jeszcze gorszym, to właśnie to. Wszyscy pamiętamy tych, którzy w minionych latach odeszli i zmarli wskutek chorób, i robimy to co roku.

Pana zdaniem, jakie zmiany zaszły w nowojorskiej straży pożarnej oraz w kulturze i duchu Nowego Jorku w tygodniach po 11 września? Mam na myśli zmianę, która utrzymuje się do dziś; coś, co być może na zawsze odmieniło charakter pracy nowojorskich strażaków.

Cóż, musieliśmy pogodzić się ze stratą wielu doświadczonych funkcjonariuszy i członków kierownictwa, a następnie odbudować nasze szeregi, co też uczyniliśmy. Misja straży pożarnej pozostaje niezmienna: służymy społeczeństwu, ratujemy życie i mienie, i to się nie zmieniło. Być może działamy nieco inaczej. Dysponujemy lepszymi narzędziami i technologią, ale nasi ludzie pozostają oddani służbie społeczeństwu i gotowi ryzykować własne życie dla dobra innych, a właśnie tym nowojorska straż pożarna zajmuje się od 1865 roku.

Uderzyła mnie pewna liczba: ponad 100 milionów Amerykanów urodziło się po 11 września 2001 roku. Nie doświadczyli oni wydarzeń tego dnia osobiście. Jak ważna jest tu pamięć i jak można pomóc nowym pokoleniom Amerykanów, w tym nowojorczyków, zrozumieć, co się wtedy wydarzyło?

Cóż, rozumiem, że tak duża część społeczeństwa nie żyła w tamtych czasach. Sam urodziłem się kilka lat po ataku na Pearl Harbor. Wiedziałem, czym on był, ale jestem pewien, że moje doświadczenie różniło się od tego, jakie miało pokolenie moich rodziców, które przeżyło to osobiście. Rozumiem więc, że ludzie nie mają takiego samego wyobrażenia o tamtej sytuacji, ale staramy się przekazywać to przesłanie, jaki to był dzień, jaki wpływ wywarł na miasto, na kraj i na świat. Niektórzy to rozumieją, inni nie, ale wiem, że dopóki wykonujemy nasze zadanie, jakim jest opowiadanie tej historii, co oczywiście staram się robić również dzisiaj, dotrzymujemy złożonej wówczas obietnicy, aby nigdy nie zapomnieć. Chodziło nam o to, by nigdy nie zapomnieć o tych, którzy zginęli; o tych, którzy poświęcili życie lub stracili je bezsensownie. Po prostu poszli tego dnia do pracy, po czym nagle zostali zaatakowani i zabici.

A co chcielibyście, aby młodsi strażacy, ci, którzy nie żyli 11 września lub byli zbyt młodzi, by to pamiętać, zrozumieli na temat tego strasznego dnia i poświęcenia swoich kolegów?

Cóż, wszyscy oni znają tę historię. Dbamy o to, by była ona częścią szkolenia w naszej Akademii Strażackiej, gdy przyjmujemy nowych ludzi. Zanim ukończą Akademię, wszyscy są zabierani na Ground Zero, miejsce, które nazywamy terenem World Trade Center, aby zobaczyć pomnik, usłyszeć tę historię na miejscu, zwiedzić muzeum i dowiedzieć się, że ich poprzednicy w służbie oddali życie za ludzi zaatakowanych w wieżowcach. Na tym właśnie polega istota naszej służby: niestety, gdy przedkładasz życie innych nad własne, możesz stracić życie. Oni to rozumieją i wiedzą, co się wtedy wydarzyło. Można więc powiedzieć, że pod tym względem dobrze wywiązujemy się z naszego zadania. Mam nadzieję, że najważniejszą lekcją, jaką z tego wyciągamy, jest pamięć o niewinnych ludziach, którzy stracili życie, czy to pracując w wieżowcach WTC lub w Pentagonie, czy też jako ratownicy, którzy przybyli im z pomocą i sami zginęli. O tym właśnie trzeba pamiętać.

W rocznicę wspominamy ofiary, ocalałych i akty bohaterstwa. Jest to szczególnie ważne w dniu takim jak 11 września. Jednak z czasem, co jest naturalne, życie wraca do normy. W jaki sposób chciałby Pan, aby ta ofiara była honorowana nie tylko tego jednego dnia, ale przez cały rok?

Wiele osób traktuje rocznicę 11 września jako dzień, w którym można zrobić coś dobrego dla innych, co jest doprawdy wspaniałym gestem, czy to poprzez zapewnienie posiłków potrzebującym, czy inne formy pomocy. Myślę, że warto czasem się zatrzymać i uświadomić sobie: nie zmienimy tego, co wydarzyło się tamtego dnia. To się stało. To był straszny dzień. Ale jak możemy lepiej wykorzystać nasze życie, by uczcić pamięć tych, którzy odeszli? Możemy to robić, okazując hojność, życzliwość i troskę, a wystrzegając się nienawiści i chęci odwetu. Mam nadzieję, że właśnie takie przesłanie płynie z wydarzeń po 11 września: pamiętajmy o tych, którzy odeszli, póki możemy. Jak mówi hasło „Fundacji Tunnel to Towers”: czyńmy dobro, póki mamy taką możliwość. To wspaniałe przesłanie.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.