Drukuj Powrót do artykułu

58 tys. dzieci w Strefie Gazy pozostaje bez opieki dorosłych

05 lutego 2026 | 07:44 | Caritas Polska | Warszawa Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Caritas Polska

„W szpitalach leżą dzieci, które przeżyły np. bombardowanie. Wiele z nich dowiaduje się o śmierci całej swojej rodziny dopiero po odzyskaniu przytomności. Po zakończeniu leczenia często nie mają dokąd wracać. Nikt na nich nie czeka, nikt ich nie szuka” – mówi Nina Mocior, ekspert ds. pomocy humanitarnej i rozwojowej w Caritas Polska, psychoterapeutka. Strefa Gazy to dziś nie tylko miejsce katastrofy humanitarnej, ale przede wszystkim arena ogromnej tragedii psychologicznej dzieci i młodzieży.

Caritas Polska wspiera w Gazie 4 placówki medyczne, będące często jedynym bezpiecznym miejscem dla najmłodszych, których rodzice albo zginęli, albo nie ma możliwości ich zlokalizowania. Szacuje się, że co najmniej 40 tysięcy dzieci w Gazie to sieroty, które straciły oboje rodziców, 17 tysięcy jest rozdzielone z rodziną w wyniku wojny i przemieszczania się ludności.

Co to oznacza dla dziecka w takich okolicznościach? Musi samodzielnie znaleźć schronienie, jedzenie, zorganizować wodę i opał, a więc robić to, czym – nawet w wojennej rzeczywistości – zajmują się rodzice. Szczególnie teraz, w okresie zimowym, gdzie spanie w ruinach i zgniłych namiotach jest śmiertelnym zagrożeniem, szanse na przeżycie drastycznie maleją.

– W Gazie są teraz powodzie, panują bardzo trudne warunki pogodowe. Prowizoryczne schronienia i namioty gniją, stając się siedliskiem chorób. Pamiętajmy, że mamy do czynienia z ludźmi, którzy są niedożywieni, mają słabą odporność. Przetrwanie w takich okolicznościach jest ogromnym wyzwaniem, szczególnie w obliczu bardzo ograniczonej pomocy humanitarnej, która wciąż jest blokowana – wyjaśnia Magda Janiszewska, ekspert ds. projektów zagranicznych Caritas Polska.

Ranne dziecko, brak ocalałej rodziny

W ostatnim kwartale 2025 r. 38 proc. wszystkich pacjentów punktów medycznych Caritas w Strefie Gazy stanowiły dzieci i młodzież. Personel medyczny i pracownicy organizacji humanitarnych nierzadko stają się ich jedynymi opiekunami. W nomenklaturze humanitarnej pojawił się nowy termin: Wounded Child, No Surviving Family (WCNSF), czyli „ranne dziecko, brak ocalałej rodziny”.

– W przypadku najmłodszych dzieci sytuacja jest jeszcze bardziej dramatyczna. Na skutek traumy i szoku przestają mówić. Niektóre jeszcze nie mówią, bo są po prostu za małe. Czasem nie wiadomo nawet, jak się nazywają. Pozostają więc dziećmi bez tożsamości, bez historii, bez dorosłych, którzy mogliby zabrać głos w ich imieniu –  wyjaśnia Nina Mocior.

Choć wiele z nich dochodzi do siebie fizycznie, ich stan psychiczny pozostaje krytyczny. W Gazie panuje chaos ewakuacji i przesiedleń, nie ma administracji, dokumentów i rejestrów, często dochodzi też do masowych śmierci całych rodzin i rodów. Trauma utraty rodziców i opiekunów powoduje wycofanie, milczenie, brak reakcji na otoczenie. Ta trauma pozostanie z nimi i kolejnymi pokoleniami.

Jak wytłumaczyć dziecku wojnę

Psychologiczny rozwój dziecka wymaga domknięcia traumy, by rozpocząć proces regeneracji. Dopóki trwa wojna, ten proces jest zablokowany. W psychologii istnieje pojęcie PTSD (zespołu stresu pourazowego), jednak w przypadku dzieci wychowujących się w cieniu konfliktu zbrojnego, termin ten jest nieadekwatny, ponieważ zakłada on stan „po” zdarzeniu. Jak zauważa Mocior:  – W tym przypadku nie istnieje »po« w zespole stresu pourazowego. Trauma nie jest wspomnieniem ani skutkiem zakończonego wydarzenia, jest codziennym doświadczeniem. Jest narzucana w sposób ciągły, odnawiana z każdą kolejną ofensywą. Jedna walka o przetrwanie przechodzi w kolejną.

Dziecko funkcjonuje w stanie chronicznego zagrożenia. Brak bezpiecznych miejsc, które dawniej zapewniały rutynę i przewidywalność, odbiera mu możliwość regulacji emocjonalnej. Dziecko niemające dorosłego opiekuna nie jest w stanie pojąć tego, co się wokół dzieje: szuka winy w sobie, dodaje nierealistyczne wątki, np. gdybym wtedy nie wyszedł się pobawić, mama nie musiałaby mnie szukać i sama by nie zginęła.

– Brak korekty takiego myślenia przez dorosłego lub pomocy specjalisty powoduje, że poczucie winy staje się częścią osobowości – najpewniej przełoży się na późniejsze myślenie: „nie zasługuję na pomoc”, „muszę cierpieć”, „nie warto mi pomagać”. Dzieci wychowujące się na terenach wojennych wyrastają na dorosłych, którzy żyją z poczuciem winy ocalałego – wyjaśnia Nina Mocior.

Trauma pokoleniowa

Chroniczny stres nie tylko modyfikuje strukturę mózgu, ale pozostawia trwały ślad w genomie. – Badania nad epigenetyką pokazują, że ciężki stres i przemoc mogą pozostawić tzw. blizny na DNA, które są wykrywane nawet u dzieci i wnuków osób doświadczonych wojną – podsumowuje psychoterapeutka. Oznacza to, że trauma z Gazy czy każdego innego regionu walk zbrojnych nie zakończy się wraz z ustaniem wojny – będzie „dziedzictwem”, które wpłynie na kolejne pokolenia, determinując ich zdolność do budowania więzi i funkcjonowania w społeczeństwie.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.