Bp Muskus: ŚDM jedno z najważniejszych wydarzeń w najnowszych dziejach narodu
16 kwietnia 2016 | 14:07 | Przemysław Radzyński / mz Ⓒ Ⓟ
„Niezwykle istotnym jest, byśmy uświadomili sobie szanse, jakie dzięki ŚDM otwierają się przed Kościołem w Polsce i przed całym społeczeństwem. Jeśli nie będziemy potrafili ich dostrzec i nazwać, nie wykorzystamy jednego z najważniejszych wydarzeń w najnowszych dziejach narodu, które wiąże się z możliwością duchowej przemiany, odnowy i nadziei, w wymiarze religijnym, ale także społecznym i kulturowym” – mówi bp Damian Muskus OFM. Koordynator generalny Komitetu Organizacyjnego ŚDM Kraków 2016 przekonuje w wywiadzie dla KAI, że sto dni przed ŚDM to ostatni moment, by się nad tym zastanowić.
Przemysław Radzyński (KAI): Do ŚDM zostało 100 dni. Jak wygląda i jak będzie wyglądał ten czas w Komitecie Organizacyjnym?
Bp Damian Muskus OFM: Ostatnia prosta przed ŚDM to bardzo intensywny czas, kiedy podsumowujemy dotychczasowe działania, weryfikujemy ich efekty i łączymy je w kilka większych projektów. Każdy dzień oznacza postęp przygotowań i rozwiązywanie pojawiających się nowych wyzwań. Na szczęście znaków zapytania jest coraz mniej, bo przekształcają się one w konkretne owoce naszej pracy.
KAI: Mówiąc łagodnie, po stronie władz lokalnych panuje dość stonowany entuzjazm dotyczący ŚDM. Jakie doświadczenia poprzednich organizatorów ŚDM mogłyby zmienić nastawienie włodarzy Krakowa czy województwa małopolskiego? ŚDM to tylko gigantyczne koszty, ogromny wysiłek organizacyjny i potężne utrudnienia komunikacyjne dla miasta i jego mieszkańców?
– Gdybyśmy mieli w ten sposób patrzeć, to dzieło ŚDM nigdy nie miałoby szans rozwoju na taką skalę. Tymczasem przecież trwa ono od ponad trzydziestu lat i, mimo wielu przeszkód, jest rzeczywistością dynamiczną i bardzo wyrazistą, zjawiskiem, które cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem mimo zlaicyzowania naszych czasów. Należałoby odwrócić kolejność i zapytać, jaka wartość tkwi w Światowych Dniach Młodzieży, że mimo kosztów, ogromnego wysiłku organizacyjnego i uciążliwości, kolejne miasta i państwa podejmują się przyjęcia setek tysięcy młodych pielgrzymów z całego świata?
KAI: Rozumiem, że duchowe aspekty praktycznie nie interesują władz lokalnych, bo i trudno je zmierzyć i nie da się ich wprost przeliczyć na wpływy do miejskiej czy wojewódzkiej kasy. Ale z pewnością są jakieś twarde dane, które dają obraz tego czym dla miasta-organizatora jest ŚDM?
– Z doświadczeń poprzedników wynika, że ŚDM oznacza promocję miasta wśród młodych na niebywałą skalę, szansę na rozwój turystyki religijnej, ale także konkretne korzyści materialne dla lokalnego biznesu hotelarskiego czy gastronomicznego i wpływy do budżetu miasta z tytułu podatków. Przygotowania do ŚDM wiążą się również z pewnym ożywieniem w różnych branżach, nie bez znaczenia jest przecież fakt, że dzięki temu wiele osób znajduje w tym czasie pracę, otwierają się możliwości inwestycyjne, szanse na poprawę infrastruktury miejskiej. To są fakty podawane przez organizatorów wcześniejszych edycji ŚDM.
KAI: Możemy powiedzieć ile firm, instytucji, różnego rodzaju podmiotów na poszczególnych szczeblach włączyło się w organizację ŚDM? Jakie korzyści we współorganizowaniu tego wydarzenia widzą dla swoich instytucji?
– To bardzo długa lista, obejmująca ponad sto samorządów lokalnych, kilkadziesiąt firm i instytucji, kilka tysięcy wolontariuszy w strefach zakwaterowania pielgrzymów i wielu, często anonimowych darczyńców. O motywacje i spodziewane korzyści należałoby zapytać ich, sądzę jednak, że jest to raczej kwestia odpowiedzialności za dzieło, które powinno być wspólne i bliskie wszystkim, a nie efekt chłodnej kalkulacji w kategoriach: opłaca się czy nie? Przygotowania do tak złożonego wydarzenia jak Światowe Dni Młodych wiążą się bowiem z ogromnym wysiłkiem, który wprawdzie przełoży się na konkretne, choć nie zawsze namacalne owoce, dziś jednak nie sposób przewidzieć ich rozmiarów.
KAI: Aktualny przekaz dotyczący ŚDM skupił się na kwestiach logistycznych i dotyczących bezpieczeństwa. To z pewnością bardzo istotne, też dla duchowych przeżyć pielgrzymów, ale czy strona kościelna nie za cicho mówi „nie samym chlebem żyje człowiek”?
– Kościół o wartościach duchowych ŚDM mówi głośno i wyraźnie. Pytanie, kto słyszy lub chce słyszeć ten przekaz? Proszę zauważyć, rozmawiamy już dłuższą chwilę, a pan dopiero przy piątym pytaniu dotyka kwestii, która dla nas jako organizatorów ma fundamentalne znaczenie, czyli duchowego wymiaru Światowych Dni Młodzieży. Media głównego nurtu rzeczywiście są zainteresowane przede wszystkim organizacyjną i finansową stroną wydarzenia i choć w dużej mierze to one kreują opinię publiczną, to na szczęście, jakkolwiek by to nie zabrzmiało, prawdziwe życie nie toczy się w mediach, a obraz, który one tworzą, niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. Kościół ze swoim przekazem dociera do młodych ludzi bezpośrednio. Obserwując ich ogromne zaangażowanie w przygotowania do ŚDM, można wnioskować, że jest to droga skuteczna.
KAI: ŚDM to największe przedsięwzięcie organizacyjne w historii naszego kraju. Czy ono niesie także wprost proporcjonalny potencjał duchowy?
– To bardzo ważne, żeby wymiar organizacyjny Światowych Dni Młodzieży nie przesłonił istoty tego wydarzenia. Łatwo bowiem skupić się na konkretnych zadaniach, włączyć się w publiczne debaty dotyczące tych czy innych aspektów organizacji ŚDM, gubiąc przez to odpowiedź na pytanie, jaki jest cel tych wszystkich, niemałych przecież, wysiłków. Niezwykle istotnym jest, byśmy uświadomili sobie szanse, jakie dzięki ŚDM otwierają się przed Kościołem w Polsce i przed całym społeczeństwem. Jeśli nie będziemy potrafili ich dostrzec i nazwać, nie wykorzystamy jednego z najważniejszych wydarzeń w najnowszych dziejach narodu, które wiąże się z możliwością duchowej przemiany, odnowy i nadziei, w wymiarze religijnym, ale także społecznym i kulturowym. Myślę, że sto dni przed ŚDM to ostatni moment, by się nad tym zastanowić.
KAI: Jak tę duchową energię wykorzystać w rodzimym duszpasterstwie, w całym Kościele w Polsce?
– W młodych ludziach tkwi silna potrzeba przynależności do wspólnoty, a Światowe Dni Młodzieży są wydarzeniem, które tę potrzebę pomaga im uświadomić i zaspokoić. Przygotowania do ŚDM wyzwoliły w młodych ogromny potencjał bezinteresownego zaangażowania i szukania dla siebie miejsca w Kościele. Tego ożywienia: w parafiach, w duszpasterstwach młodzieży, w szkołach, nie da się nie zauważyć. Dziś trudno ocenić, czy ten zryw ma charakter jednorazowy, związany z wypełnieniem konkretnego zadania i ukierunkowany na cel, czyli na Światowe Dni Młodzieży w Krakowie, czy też jest początkiem odnowy i nowego entuzjazmu wiary w parafiach i innych wspólnotach kościelnych. To dla nas wszystkich spore wyzwanie i odpowiedzialność. Jestem przekonany, że ludzie, którzy spotkali się przy okazji przygotowań do ŚDM, odkryją, że ich zaangażowanie rodzi bardzo konkretne owoce, a budowanie wspólnego dzieła ma głęboki sens. Jeśli to będzie wiązało się z odnalezieniem miejsca w Kościele i we wspólnocie parafialnej, to będzie owoc, który warto pielęgnować.
KAI: Ostatnia prosta przygotowań do ŚDM zbiega się z obchodami 1050-lecia chrztu Polski. Ta koincydencja ma jakieś znaczenie dla naszego społeczeństwa, dla Polski?
– W zbieżności tych dat na pewno można dopatrywać się znaczenia symbolicznego. Świętując jubileusz chrystianizacji Polski, sięgamy do źródeł naszej chrześcijańskiej tożsamości. W tym samym czasie młodzi ludzie w całej Polsce organizują „studniówki” przed ŚDM, którymi manifestują swoją radość oczekiwania na wydarzenie, które w ich młodym życiu może okazać się przełomowym, a na pewno będzie wyjątkowe i niepowtarzalne. W ten sposób zbiegają się w jednym czasie tradycja i współczesność, przeszłość i przyszłość, dziedzictwo i nadzieja.
KAI: Chrzest to podstawowe doświadczenie, które łączy młodych wszystkich kontynentów, z różnych kultur i narodów, którzy przybędą na ŚDM. Jak w czasie lipcowych wydarzeń ta chrzcielna tożsamość zostanie zaakcentowana?
– Nasi młodzi pielgrzymi będą rozważali tajemnicę chrztu jako bramy do Miłosierdzia. Planujemy także odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych podczas Mszy Posłania na zakończenie ŚDM.
KAI: Na 100 dni przed ŚDM przygotowania dotyczą z jednej strony organizatorów – od najwyższego do najniższych szczebli, ale z drugiej strony do tego wydarzenia przygotowują się też sami pielgrzymi. Co, zdaniem Ojca Biskupa, leży dziś, na 100 dni przed ŚDM, po stronie młodego pielgrzyma, żeby ten czas był dla niego jak najbardziej owocny?
– Radość. To pierwsze zadanie dla młodych ludzi na ostatniej prostej do ŚDM. Najwyższy czas, by młodzi ucieszyli się bliską perspektywą spotkania ze swoimi rówieśnikami i z papieżem w wielkiej wspólnocie żywego Kościoła. Mam nadzieję, że oczekują z biciem serca na niespodzianki, jakie przygotował im Pan, przywołując ich do Krakowa. Niech dzielą się tą radością ze wszystkimi, których spotkają po drodze, niech zarażają ich entuzjazmem i nadzieją. I drugie zadanie – modlitwa. To czas, kiedy młodzi pielgrzymi powinni dużo rozmawiać z Jezusem i jak bogaty młodzieniec z przypowieści pytać Go: co mam uczynić, aby osiągnąć życie wieczne? Co mam uczynić, by być prawdziwie szczęśliwym człowiekiem?
KAI: Jakiego przesłania do młodych od papieża Franciszka spodziewa się Ojciec Biskup?
– W Nadzwyczajnym Roku Miłosierdzia, w stolicy kultu Bożego Miłosierdzia, papież, który od początku swojego pontyfikatu głosi, że tylko Miłosierdzie może ocalić świat, przekaże młodym wielkie przesłanie nadziei. Dla młodych ludzi, którzy są często pogubieni i całym sercem pragną niezawodnej miłości, ważna jest także jego ojcowska obecność, polegająca na towarzyszeniu w drodze, mądrym i cierpliwym, krzepiącym i wskazującym właściwy kierunek wędrówki. Franciszek zaprosił młodych do Krakowa po to, by u samych źródeł doświadczyli osobistego spotkania z Jezusem Miłosiernym. Myślę, że pragnie nauczyć ich najprostszego wołania, modlitwy z głębi serca, tak by stała się ich programem życia: „Jezu, ufam Tobie”.
KAI: Co jest największą radością Ojca Biskupa na finiszu przygotowań do ŚDM?
– Młodzi są moją największą radością. Dzięki przygotowaniom do ŚDM spotykam się z nimi często i nie przestaje mnie cieszyć i zadziwiać ich entuzjazm, szczere pragnienie sensownego życia, spontaniczność wyrażania wiary i przyjaźni z Jezusem. To niezwykle odmładzające i dodające sił doświadczenie.
KAI: Co w przypadku ŚDM będzie oznaczało, że ten egzamin został zdany?
– Przestrzegam przed zbyt skrupulatnym projektowaniem spodziewanych owoców Światowych Dni Młodzieży. Pan Bóg z pewnością ma zaskakujący pomysł na ŚDM w Krakowie. Nie ograniczajmy więc Bożej wyobraźni i pozwólmy działać łasce. Myślę jednak, że o zdanym egzaminie będą świadczyć nie tylko młodzi pielgrzymi, ale my wszyscy, również gospodarze i obserwatorzy tego wydarzenia. Miarą sukcesu nie będą jednak wspaniałe celebracje, jak najmniej logistycznych wpadek i jak najwięcej zadowolonych uczestników, ale to, co rozegra się w głębi serc. Jeśli pozwolimy Jezusowi spotkać się z nami osobiście, owoce przerosną nasze oczekiwania i najśmielsze wyobrażenia.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.


