Kard. Marx: po 50 latach od wymiany listów musimy pracować nad programem na następne dziesięciolecia
30 października 2015 | 11:10 | tom (KAI) / mz Ⓒ Ⓟ
Po 50 latach od wymiany listów biskupów polskich i niemieckich ze słowami: „udzielamy wybaczenia i prosimy o nie” musimy powiedzieć sobie całkiem jasno i z radością, co już osiągnęliśmy, i myśleć o nowych inicjatywach, co mamy dalej robić i pracować nad programem na następne dziesięciolecia – uważa kard. Reinhard Marx.
W rozmowie z KAI przewodniczący Konferencji Biskupów Niemiec powiedział: „Musimy naszemu dialogowi dać nowe impulsy, a nie tylko patrzeć wstecz i celebrować to, co już osiągnęliśmy”.
Mija 50 lat od wymiany listów biskupów polskich i niemieckich ze słowami: „udzielamy wybaczenia i prosimy o nie”. Jak Ksiądz Kardynał postrzega orędzie z dzisiejszej perspektywy?
– Ważne jest, abyśmy stale pamiętali w jakich okolicznościach odbyła się ta wymiana. Polscy biskupi podali dłonie swoim niemieckim braciom ponad ławami obrad odbywającego się II Soboru Watykańskiego. „Udzielamy wybaczenia i prosimy o nie” – to są wielkie słowa niezwykle odważnych ludzi, takich jak kard. Bolesław Kominek. Potrzebowaliśmy takiego kroku. Za swój gest polscy biskupi spotkali się z olbrzymimi nieprzyjemnościami ze strony komunistycznych władz. Politycy po obu stronach nie przyjęli orędzia z entuzjazmem. Również polskie społeczeństwo nie było do końca zadowolone z inicjatywy polskich biskupów. Niemieccy biskupi byli też bardzo ostrożni. Sytuacja była ciężka i zastanawiano się, czy dla takiego gestu nadszedł właściwy czas. W Niemczech olbrzymia rzesza wypędzonych nadal nie mogła do końca zrozumieć, że bezpowrotnie utraciła swoją lokalną ojczyznę. Obecne pokolenie nie może sobie już tego wyobrazić, jak emocjonalnie reagowali oni wówczas na tę sytuację. Oczywiście większość była już przekonana, że nie ma dla nich powrotu. Tamtą sytuację dobrze mogą rozumieć ludzie, którzy teraz tracą swoją ojczyznę, w wielu przypadkach również bezpowrotnie. Spójrzmy, ile milionów ludzi znajduje się obecnie w takiej sytuacji. Wiedziano też, że nie ma innej drogi jak porozumienie i że oba narody mają przed sobą długą drogę do przebycia. Kościół wybrał rolę towarzyszenia temu procesowi, który okazał się skomplikowany. Mimo straszliwych doświadczeń, patrzono jednak w przyszłość i na wielu polach osiągnięto sukces.
Czy gdyby nie postawa naszych Kościołów, to pojednanie między naszymi narodami byłoby o wiele dłuższe i wymagało jeszcze większych wysiłków?
– Przypomnijmy, że idea pojednania jest czymś bardzo charakterystycznym dla chrześcijaństwa. Wszystkie okrucieństwa w historii Europy, z jej wojnami, przemocą mogły zostać przepracowane dzięki zawartej w Ewangelii idei odpuszczenia win. Pojednanie nie może się dokonać tylko dzięki inicjatywie samego człowieka. Rozliczanie win może nie mieć końca, ale musi nadejść moment, kiedy trzeba podać dłoń na zgodę. Przede wszystkim trzeba zdać się na Boga, zawierzyć Mu się całkowicie. To chrześcijańska wiara oparta na Ewangelii dała nam siłę, byśmy poszli drogą pojednania. Przez biskupów przemówił sam Bóg i doszło do wymiany listów i zapoczątkowania procesu pojednania. Musimy kontynuować to zadanie. O pojednaniu mówi teraz stale w różnych kontekstach papież Franciszek. Zachęca, abyśmy wychodzili i podawali dłoń wszystkim potrzebującym, chorym, niepełnosprawnym, odmiennej wiary, religii, koloru skóry.
Jak ocenia Ksiądz Kardynał obecne relacje polsko-niemieckie?
– Polsko-niemiecka historia jest czymś wyjątkowym, pełna wyzwań, a zarazem wielka w każdym wymiarze, obarczona tragedią, ale zarazem pełna pozytywnych elementów. Im bardziej patrzymy na historię naszych narodów, jej dramatyzm, to tym bardziej z dzisiejszej perspektywy widzimy, jak zdumiewająco daleko we wzajemnych relacjach już zaszliśmy, jak dalece już się rozumiemy, jak dalece zaszedł proces pojednania nie tylko w stosunkach między naszymi Kościołami, ale też na płaszczyźnie społecznej. Spójrzmy choćby na liczbę polsko-niemieckich stowarzyszeń czy miast partnerskich. Mamy wiele sukcesów, ale proces zbliżenia i pojednania nie został zamknięty i trwa nadal. Na tym polega też nasza wspólna odpowiedzialność wobec całej Europy. Nie możemy tylko z samozadowoleniem patrzeć na nasze dokonania z przeszłości, ale stale musimy patrzeć naprzód, jeszcze bardziej zintensyfikować i zacieśniać nasze kontakty, tak aby zostawić jak najwięcej dobrego kolejnym pokoleniom. Zbliżenie, pojednanie i pokój nie dzieją się same z siebie, lecz są przedmiotem codziennej pracy.
Pokonaliśmy już długą drogę pojednania. Jakie wyzwania stoją jeszcze przed naszymi Kościołami?
– Przede wszystkim nie możemy ustawać w drodze. Teraz po 50 latach od wymiany listów musimy powiedzieć sobie całkiem trzeźwo i z radością, co już osiągnęliśmy, i myśleć o nowych inicjatywach, co mamy dalej robić i pracować nad programem na następne dziesięciolecia. Musimy naszemu dialogowi dać nowe impulsy, a nie tylko patrzeć wstecz i celebrować to, co już osiągnęliśmy. Rzeczywiście osiągnęliśmy wiele. Mamy przede wszystkim zespoły ds. kontaktów między naszymi episkopatami, w których od lat panuje atmosfera pełnego zrozumienia. Przedstawiciele naszych episkopatów biorą udział w zebraniach plenarnych naszych konferencji biskupich. Takiego gremium mogą nam pozazdrościć inne episkopaty. Musimy jeszcze bardziej współpracować na niwie europejskiej. Ponadto przede wszystkim rozwijać kontakty międzyludzkie. Niemcy powinny bardziej interesować się i angażować w to, co dzieje się za ich wschodnią granicą, tak jak to było w czasach, gdy w Polsce wybuchła „Solidarność” w latach 80 XX w. W życie wchodzi nowa generacja i trzeba jej pomóc odkrywać Polskę i Niemcy. Stąd potrzeba organizowania spotkań i nawiązywania nowych i trwałych relacji między młodymi Polakami i Niemcami, wzajemnego poznania historii i kultury naszych narodów. Powinniśmy się uczyć naszych języków. Pod tym względem lepiej jest w Polsce, gdyż bardzo dużo Polaków posługuje się językiem niemieckim. Dobrze byłoby, gdyby i młodzi Niemcy uczyli się języka polskiego. Ale wiemy też, że większość młodych ludzi zna język angielski i on jest podstawą w kontaktach. Polsko-niemieckie relacje polityczne i gospodarcze są równie dobre jak stosunki między naszymi Kościołami. Cały czas jesteśmy na bardzo dobrej drodze zacieśniania więzi między naszymi krajami.
Orędzie biskupów jest chyba szczególnie aktualne teraz, gdy patrzymy choćby na krwawe konflikty na Ukrainie czy Bliskim Wschodzie…
– Sytuacja w tych regionach jest bardzo ciężka i skomplikowana, ale też my Polacy i Niemcy wiemy, jak należy dążyć do pojednania i dlatego możemy być przykładem dla innych krajów. Gdy mówimy o procesie pojednania, to wiemy też, że trwa on dziesiątki lat. Aby go zacząć, przede wszystkim trzeba zakończyć konflikt. Pojednanie jest możliwe dopiero wtedy, gdy zamilkną armaty, kiedy ustanie przemoc. Historia pojednania polsko-niemieckiego doskonale to pokazuje. To długa droga, o czym świadczy choćby dyskusja nad podręcznikami szkolnymi do nauki historii, gdyż każdy naród naucza jej zazwyczaj ze swojego punktu widzenia i to nieraz zupełnie inaczej niż jego sąsiad. Na tym przykładzie widzimy, jak dużego wysiłku i starań wymaga pojednanie. I w tym przypadku Polska i Niemcy mogą być przykładem. Nasza wspólna droga nie ogranicza się tylko do pięknych ceremonii z okazji jubileuszy, ale sięga porozumienia co do wspólnego odczytywania historii naszych narodów, do korygowania naszych własnych wizerunków. Gdy patrzymy na historię świata, nie mamy znowu tak licznych dobrych przykładów, jakie dają nasze narody.
Rozmawiał Krzysztof Tomasik
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.


