Ks. David Neuhaus podsumowuje pielgrzymkę Franciszka
27 maja 2014 | 09:51 | tom (KAI Jerozolima) / br Ⓒ Ⓟ
„Pielgrzymkę papieża Franciszka do Ziemi Świętej potraktowałem jako dar. Nie spodziewałem się, że będzie to tak mocne przeżycie” – powiedział ks. David Neuhaus w rozmowie z KAI. Wikariusz generalny dla katolików języka hebrajskiego w Ziemi Świętej nie kryje, że pewne wydarzenia podczas papieskiej wizyty go zaskoczyły m.in. modlitwa Franciszka przy murze bezpieczeństwa w Betlejem oraz zaproszenie jakie wystosował papież do przywódców Izraela i Autonomii Palestyńskiej, aby przyjechali do Watykanu i tam uczestniczyli w spotkaniu modlitewnym.
KAI: Czy pielgrzymka spełniła Księdza oczekiwania?
– Nie miałem specjalnych, magicznych oczekiwań. Pielgrzymkę papieża potraktowałem jako dar. Nie spodziewałem się, że będzie to tak mocne przeżycie. Oczekiwałem czegoś bardziej, że tak powiem, „sterylnego”, z powodu wymagań bezpieczeństwa i warunków jakie tu panowały. Zaskoczyło mnie, że pielgrzymka była tak bliska i wtopiła się w tutejsze realia, papież bardzo dobrze się w nie wczuł. Spotkało mnie zatem wiele niespodzianek.
KAI: Która była największa?
– Nie chciałbym wyróżniać jakiegoś wydarzenia, ale zaskoczyła mnie modlitwa Franciszka przy murze bezpieczeństwa w Betlejem. Papież dotykając tego muru, dotykał wszystkich problemów tej ziemi i Palestyńczyków. Obraz ten w medialnym odbiorze zdominował wizytę. Choć trzeba też zwrócić uwagę, że zatrzymanie się Franciszka przy pomniku ofiar terroryzmu na Wzgórzu Herzla w Jerozolimie, którego nie było w programie, miało też ogromne znaczenie.
Kolejnym wydarzeniem, które zapadło mi w pamięci było spotkanie w Ośrodku Phoenix na terenie obozu dla uchodźców w Duhajszy i kapitalne porozumienie papieża z dziećmi. Dużym zaskoczeniem było oczywiście zaproszenie jakie wystosował Franciszek do przywódców Izraela i Autonomii Palestyńskiej, aby przyjechali do Watykanu i tam uczestniczyli w spotkaniu modlitewnym. Będzie ono miało wymiar nie tylko polityczny. W tym przypadku stajemy przed pytaniem: Czy jest miejsce dla Boga w rozwiązywaniu tego typu konfliktów? Gdyż w naszym ludzkim języku powiedzieliśmy już wszystko w tej sprawie i nie znaleźliśmy rozwiązania. Zaskoczyło mnie to też, że jednak papież może być zmęczony. Kiedy wstawał z kolan, trzeba było mu pomagać. A scena kiedy patriarcha Bartłomiej I pomagał papieżowi wstać z kolan w Bazylice Grobu Pańskiego ma dla mnie wymiar ikony.
KAI: Czy obecność papieża Franciszka podbiła chrześcijan Izraelczyków i Palestyńczyków?
– Oczywiście. Przypomnijmy jak był witany w Betlejem. Franciszek pokazuje nam jak być chrześcijaninem we współczesnym świecie, jak mocno wierzyć, mieć twarde przekonania i być otwartym na innych. Pokazał to osobiście przyjeżdżając do Izraela z rabinem i z muzułmaninem, z którymi pod Ścianą Płaczu w Jerozolimie serdecznie się uściskał. Otwartość widać było także podczas spotkań z Wielkim Muftim i dwoma Wielkimi Rabinami w Jerozolimie, sefardyjskim i aszkenazyjskim. Ciekawa i dobrze rokująca na przyszłość jest propozycja rabina Davida Laua, aby papież zaprosił do siebie przywódców religijnych świata, a ci potępiliby przemoc w imię religii. Franciszek na pewno przyczynił się do zmiany wyobrażeń o nas samych, a także pokazał jak wiele jest jeszcze niewykorzystanych możliwości, których nie dostrzegamy i zamykamy się w swoich małych, skłóconych stronnictwach. Dzięki Franciszkowi zobaczyliśmy, jak otworzyć się na innych, zaakceptować i słuchać brata innego wyznania i religii. Pozwala nam to także zobaczyć inne drogi, o których nie mieliśmy pojęcia.
KAI: Jak postrzega Ksiądz perspektywy dialogu ekumenicznego po spotkaniu patriarchy i papieża?
– To zależy czy mówimy o dialogu w Ziemi Świętej, czy w jakiejś innej części świata, gdyż wiele zależy od kontekstu w jakim ten dialog się toczy. W Ziemi Świętej dialog ekumeniczny jest dialogiem prowadzonym każdego dnia. Tutaj ludzi się nie pyta, czy jesteś katolikiem, protestantem, prawosławnym, lecz czy jesteś chrześcijaninem. Dialog w Ziemi Świętej nie jest uzależniony od kwestii teologicznych, lecz jest dialogiem życia, bez względu czy toczy się on w Izraelu, czy w Palestynie. Jeśli chodzi o kwestie teologiczne, to jest to już dyskusja na poziomie hierarchów.
KAI: Czy wspólnota katolików języka hebrajskiego w Izraelu, na której czele Ksiądz stoi, nie była rozczarowana pielgrzymką, tak jak rozczarowani byli nią katolicy z Galilei, gdyż papież do nich nie przyjechał?
– Trochę byli rozczarowani, ale z drugiej strony mogli odwiedzić Betlejem. Niektórzy z nich nie byli tam kilkanaście lat, gdyż mając izraelskie paszporty, nie mają tam wstępu. Nie byli na pewno tak rozczarowani jak wspólnota w Galilei, która już „groźnie” powiedziała papieżowi, że jak najszybciej chce go widzieć w Nazarecie. Wspólnota języka hebrajskiego była bardzo poruszona tymi punktami wizyty, które były związane z historią Izraela, przede wszystkim wizytą w Instytucie Jad Waszem. Przypomnijmy, że pamięć o Szoah – Zagładzie i Erec Israel – Państwo Izrael są dwoma filarami, na których buduje się dziś żydowską tożsamość narodową i są one ważniejsze niż religia. Jad Waszem i Wzgórze Herzla, gdzie znajduje się cmentarz narodowych bohaterów, są dziś jakby nową świątynią.
Rozmawiał Krzysztof Tomasik
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.


