Pojednanie polsko-ukraińskie wyzwaniem dla Kościołów
04 października 2013 | 10:25 | aw (KAI) / br Ⓒ Ⓟ
O przeszkodach w pojednaniu między Ukraińcami a Polakami i o ważnej roli Kościołów w tym procesie mówili uczestnicy konferencji „Pojednanie w Europie Środkowo-Wschodniej. Nowe wyzwania”, która odbywa się w Warszawie w dniach 2-4 października.
Organizatorami spotkania są Polska Rada Ekumeniczna (PRE) i Rada Kościoła Ewangelickiego Niemiec (EKD).
W drugim dniu konferencji uczestnicy wysłuchali wystąpień historyków polskiego i ukraińskiego Kościoła, którzy mówili o rzezi wołyńskiej sprzed 70 lat z perspektywy swoich narodów.
Prof. Grzegorz Motyka z UJ i członek Rady IPN, stwierdził, że po 1989 r. Polskę i Ukrainę dzieli już tylko interpretacja zbrodni wołyńskiej, a mordy na Wołyniu wzbudzają nadal emocje i gorące dyskusje. Przedstawiając sposób, w jaki do tematu podchodziły władze niepodległej RP, historyk stwierdził, że w pierwszym dziesięcioleciu po 1989 r. sprawy tej nie podejmowano, by nie psuć klimatu w pierwszym okresie niepodległości Ukrainy (uznano wówczas, że zaszłości historycznie nie powinny wpływać na bieżącą politykę) oraz z braku pogłębionej wiedzy historycznej na temat dramatu.
W 2003 r., w 60. rocznicę tamtej tragedii, odbyły się wspólne uroczystości z udziałem prezydentów Ukrainy i Polski, strona polska zaś wykonała ważne gesty symboliczne: Senat podjął uchwałę potępiającą Akcję „Wisła” a prezydent Aleksander Kwaśniewski skierował list w tym samym tonie. W Polsce wiele osób spodziewało się, że w odpowiedzi na ten gest strona ukraińska potępi czystki na Wołyniu. Tak się jednak nie stało – podkreślił prelegent i przypomniał, że podczas wspólnych obchodów szef MSZ Ukrainy Borys Tarasiuk przedstawił obowiązującą wersję wydarzeń jako konfliktu, w którym obie strony popełniły zbrodnie na cywilach. Tymczasem po stronie polskiej było ok. 100 tys. zamordowanych, a po stronie ukraińskiej – kilkanaście tysięcy.
Limit polskich gestów już się wyczerpał, a od 2003 r. można dostrzec pogłębienie konfliktu pamięci. Po polskiej stronie doszły zaś do głosu opinie, że Polacy są jedynymi sprawiedliwymi w tym dramacie. „Stereotypy po obu stronach są bardzo mocne” – stwierdził naukowiec z Krakowa.
W ciągu kolejnych lat Ukraina okrzepła, otwarto liczne archiwa. Dziś w Polsce dominuje zgodna opinia, potwierdzona przez ogromną liczbę dokumentów, że zbrodnia wołyńska była zorganizowaną na gigantyczną skalę akcją Organizacji Nacjonalistów Ukraińskich (OUN) i Ukraińskiej Armii Powstańczej (UPA) i nie można stawiać znaku równości między akcjami odwetowymi AK i Polaków. Nie można jednak twierdzić, że strona polska nie dopuszczała się zbrodni – podkreślił historyk. Dodał, że polscy badacze oceniają zgodnie, że działania banderowców były ludobójczymi czystkami etnicznymi. Tymczasem większość historyków ukraińskich uważa, że na Wołyniu i w Galicji doszło do wojny polsko-ukraińskiej i obie strony popełniły porównywalne zbrodnie. „Konfliktu nie będzie łatwo rozwiązać, trzeba się wciąż spotykać i prowadzić debatę, a Kościoły mają tu ważną rolę do odegrania” – stwierdził prof. Motyka.
Prof. Igor Iljuszyn z Uniwersytetu Kijowskiego przypomniał genezę mordów na Wołyniu. Były one zainicjowane przez Dmytro Klaczkiwskiego z kierownictwa OUN, który uznał, że należy wyeliminować „elementy niepożądane” z tych terenów, w tym Polaków. W czerwcu 1943 roku dowództwo UPA wydało tajną dyrektywę przeprowadzenia wielkiej szeroko zakrojonej akcji wymordowania polskiej ludności. Historyk tłumaczył, że przywódcy UPA i OUN przewidywali, że Niemcy opuszczą okupowane tereny wskutek przegranej wojny, pozostaną Polacy i ziemie zamieszkane przez Ukraińców będą nadal w obrębie Polski. Zapadła więc decyzja o „depolonizacji”. Oficjalnie podano, że ma to być kara za pracę Polaków w niemieckich formacjach i za przedwojenną politykę II RP.
Gdy rozkaz Klaczkiwskiego przekazano dowódcom UPA na Zachodnim Wołyniu, rozpoczęły się rzezie, do których przyłączali się ukraińscy chłopi, którzy chcieli zagrabić mienie swych polskich sąsiadów. Mordy przybrały tak masowy charakter, że Polacy szukali ratunku u partyzantów sowieckich (ok. 2 tys. osób) i okupantów niemieckich. O sposobach mordowania mówią bardzo liczne dokumenty. Prof. Iljuszyn podkreślił, że nie całe ukraińskie przywództwo akceptowało tę akcję.
Polacy już w kwietniu zorganizowali punkty sprzeciwu, które jednak w większości okazały się nieskuteczne – AK liczyło ok. 1,3 tys. żołnierzy, nie wszyscy byli uzbrojeni, siły banderowców szacuje się zaś na 15-20 tys. Przerażona ludność polska uciekała do kontrolowanych przez Niemców miast, Generalnej Guberni, zgłaszała się na roboty do Niemiec. Jednakże oddziały AK przeprowadziły akcje odwetowe i paliły wsie, odbierały inwentarz, zabijały nie tylko mężczyzn, ale także kobiety i dzieci – mówił ukraiński historyk. Przypomniał, że rząd polski apelował do AK, by nie stosować wobec ukraińskiej ludności cywilnej zasady odpowiedzialności zbiorowej. W tym skomplikowanym sporze odpowiedzialność tylko jednej ze stron zawsze będzie daleka od prawdy, ale kompromis jest możliwy – zakończył prof. Iljuszyn.
W czasie dyskusji panelowej po wykładach członkowie Kościołów z Polski i Ukrainy mówili o roli, jaką powinny one odegrać w procesie pojednania. Uczestnicy: dr Grzegorz Kuprianowicz – prezes Towarzystwa Ukraińskiego, prof. Marek Rembierz z UJ, greckokatolicki duszpasterz o. Piotr Kuszka oraz goście z Ukrainy – prawosławny doc. Wołodymyr Bureha, katolik dr Aleksander Dobrojer i grekokatolik ks. dr Ihor Szaban zgodzili się, że bez chrześcijańskiej postawy: skruchy i przemiany serc wysiłki polityków nie przyniosą pożądanych skutków. Prof. Rembierz postulował stworzenie nowego języka pojednania i przypomniał, że taki proces jest pracą nad sobą.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.


