Drukuj Powrót do artykułu

Żalek ws. in vitro

22 października 2012 | 13:49 | lk / br Ⓒ Ⓟ

Wypowiedź premiera o możliwości uregulowania zasad przeprowadzania in vitro w drodze rozporządzenia była „podyktowana troską o sprawny przebieg prac” i jest „pokazaniem determinacji rządu”, tak aby inicjatywy legislacyjne, odnoszące się do kwestii in vitro nie wychodziły z innych ośrodków niż rząd i parlament – uważa Jacek Żalek, konserwatywny poseł Platformy Obywatelskiej.

W ubiegły piątek premier Donald Tusk dopuścił możliwość uregulowania zasad wciąż nie powstałej ustawy o in vitro w drodze rozporządzenia wydanego przez ministra zdrowia.

Konserwatywny poseł PO Jacek Żalek uważa, że propozycja rozporządzenia nie wyklucza kontynuowania prac parlamentarnych nad ustawą bioetyczną. Przypomina, że w tym przypadku potrzebna by była tzw. delegacja ustawowa, czyli przeniesienie przez Sejm prawa do wykonania części jego kompetencji na inny organ, w tym przypadku na rząd.

Natomiast sam pomysł premiera Żalek ocenia jako „pokazanie determinacji rządu”, tak aby inicjatywy legislacyjne odnoszące się do kwestii in vitro nie wychodziły z innych ośrodków niż rząd i parlament. Podkreśla, że wypowiedź premiera była – wbrew opiniom opozycji i ekspertów prawa – „podyktowana troską o sprawny przebieg prac”.

„Myślę, że w ten sposób premier uciął też dywagacje, że te prace [nad ustawą dot. in vitro – KAI] trwają zbyt długo i że nie ma woli, by to zmienić. Takie prace dotyczą zbyt skomplikowanej materii, by zostały rozstrzygnięte z dnia na dzień” – uznał Jacek Żalek.

Pomysł premiera skrytykował w rozmowie z KAI Bolesław Piecha, przewodniczący sejmowej komisji zdrowia. Jak przypomina, w Polsce przy wprowadzaniu w życie aktów prawnych musi być spełniona określona procedura. Także w przypadku rozporządzenia, które określałoby wprowadzenie zasad dostępności, wykonywania i finansowania zabiegów in vitro, jest potrzebna najpierw odpowiednia ustawa bioetyczna.

Zdaniem Piechy, „rewolwer szantażu w stosunku do własnego klubu przy wotum zaufania dla rządu chyba ma puste komory” i dlatego „premier boi się, że klub nie do końca może go słuchać” w kwestii in vitro.

– Premier boi się rokoszu – uważa poseł Piecha i dodaje, że konserwatywne skrzydło ok. 40 posłów to „potężna siła”, z którą Donald Tusk musi się liczyć, by klub parlamentarny PO się nie rozpadł.

O szantażu nie ma mowy – zastrzega Żalek. Jego zdaniem, trudno z kolei mówić o tym, że dobrym rozwiązaniem byłoby unikanie dyskusji na argumenty. – To raczej deklaracja rządu, że jest zdeterminowany i jest w stanie wyciągnąć rękę do współpracy z władzą ustawodawczą – stwierdził i jak dodał, nie ulega wątpliwości, iż premier wie, jaka jest procedura legislacyjna.

„Premier chciał uniknąć sytuacji, w której z nieodpowiedzialnymi projektami wychodzą różne środowiska czy partie polityczne, które próbują wokół tego problemu wywoływać wojnę ideologiczną” – powiedział KAI poseł PO.

Od lipca nad wypracowaniem kompromisowego projektu ustawy o in vitro pracuje w klubie parlamentarnym PO 6-osobowy zespół, złożony w połowie z przedstawicieli liberalnego i konserwatywnego skrzydła partii. Gremium do tej pory nie doszło do porozumienia w kwestii tworzenia i mrożenia nadliczbowych zarodków.

Część skrzydła konserwatywnego nie sprzeciwia się mrożeniu, ale chce, aby wytwarzać możliwie mało zarodków. Inni określają się jako zdeklarowani przeciwnicy mrożenia. Z kolei liberałowie (zwolennicy projektu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej) proponują, aby to kobiecie pozostawić decyzję w tej sprawie. To matka miałaby (w porozumieniu z lekarzem) zdecydować, czy tworzyć – i w konsekwencji mrozić – nadliczbowe zarodki. Zwolenników projektu Gowina i Kidawy-Błońskiej dzieli też dostępność metody: pierwsi chcą jej tylko dla par małżeńskich, drudzy także dla związków nieformalnych.

Zespół PO teoretycznie ma zakończyć prace do połowy listopada, tak by przed końcem roku przedstawić klubowy projekt ustawy.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.