Drukuj Powrót do artykułu

Uczynić co możliwe

20 września 2012 | 08:47 | rl, st (KAI) / br Ⓒ Ⓟ

Musimy uczynić to co możliwe, aby ludzie ponownie odnaleźli drogę do Chrystusa – tak o pracy Kościoła na Kubie mówi w wywiadzie udzielonym KAI ks. Castor José Alvarez Devesa.

Dyrektor Krajowy Papieskich Dzieł Misyjnych na Kubie przybył do Polski na odbywające się w Niepokalanowie spotkanie środowisk misyjnych z całego kraju. Nawiązując do marcowej wizyty Benedykta XVI na Kubie, kapłan podkreślił, że dzięki niej „roztopiły się lody” i można mieć nadzieję na postęp, szczególnie w kwestii odniesienia władz do Kościoła.

Publikujemy treść wywiadu z Dyrektorem Krajowym Papieskich Dzieł Misyjnych na Kubie ks. Castorem José Alvarezem Devesą.

KAI: Gdyby miał ksiądz za pomocą kilku zdań scharakteryzować swój kraj, zarówno Kościół katolicki na Kubie, jak i samo społeczeństwo, jakie byłyby to słowa?

– Naród kubański stawia sobie pytanie o to, jak wyjść z aktualnej sytuacji. Czuje się bezsilny i pragnie znaleźć wyjście, perspektywy na przyszłość. Dla wielu osób wyjściem jest emigracja, ale nie wszyscy mogą opuścić swoją ojczyznę. Wyzwaniem dla Kościoła jest ukazanie Chrystusa jako autentycznej drogi życia w aktualnej sytuacji Kuby. Sądzę, że możemy prowadzić społeczeństwo, by znalazło to wyjście, którego pragnie. Tak więc Kościół stoi w obliczu wielkiej pracy misyjnej. Obecnie przeżywamy jubileusz 400. rocznicy odkrycia figurki Matki Bożej Miłosierdzia z El Cobre, poprzedzony peregrynacją jej kopii po wszystkich diecezjach i miejscowościach. Stworzyła ona okazję, by głosić naszą wiarę i nadzieję. Bardzo wiele osób odkryło w sobie głód Boga i pragnienie odnalezienia drogi, pytają o to wyjście.

KAI: Na ile skomplikowana sytuacja polityczna na Kubie, jak i w całym regionie, ma wpływ na działalność Kościoła katolickiego w kraju?

– Obecnie Kościół zajmuje nieco ważniejsze miejsce w życiu społecznym, a przywódcy polityczni zostawili mu nieco możliwości oddziaływania, także w dziedzinie sprawiedliwości i pokoju, zezwalając na przykład na uwolnienie więźniów politycznych dzięki ważnej mediacji Kościoła. Sam prezydent Raúl Castro uznał publicznie tę rolę Kościoła. Staje się więc on swego rodzaju pośrednikiem między rządem a jego przeciwnikami politycznymi. Dzięki temu również Kościół ma większe możliwości działania, otworzyły się drzwi. Na przykład dawniej trudno było, aby kapłan z zagranicy, na przykład z Polski mógł przyjechać na Kubę i tam pracować duszpastersko. Obecnie, chociaż potrzebne jest pozwolenie władz, jego uzyskanie jest łatwiejsze. Można angażować się w dzieło misyjne, ewangelizacyjne. Także księża mogą wyjeżdżać za granicę, o czym świadczy także mój pobyt tutaj. Natomiast nie możemy budować nowych świątyń, ale władze zgadzają się na sprawowanie Mszy św. w domach prywatnych. Sam odprawiam co tydzień Mszę św. w jednym z domów rodzinnych w miejscowości pozbawionej kościoła. Możemy więc działać, czasami napotykamy na mury, ale czasami obok tych murów jest brama i idziemy do przodu.

KAI: Rozmawiamy w kilka miesięcy po papieskiej pielgrzymce do Meksyku i na Kubę. Zapewne, także wielu katolików w Europie, zastanawia się jaki wpływ na kraj miała ta papieska wizyta?

– Pierwszą rzeczą było postanowienie, że Wielki Piątek będzie dniem wolnym od pracy, co ma wpływ na życie społeczne. Przypomnijmy, że kiedy w 1998 roku przybył Jan Paweł II władze zdecydowały, że Boże Narodzenie stanie się dniem wolnym od pracy. W tym przypadku chociaż był to gest władz związany z wizytą Benedykta XVI, ufamy, że pozostanie tak już na stałe. Trzeba powiedzieć, że pielgrzymka Benedykta XVI różniła się od wizyty Jana Pawła II. Odbywała się w innych okolicznościach historycznych i moim zdaniem przemówienia papieża skierowane były przede wszystkim do rządzących naszym krajem. Dla Kościoła i ludzi wierzących były to przede wszystkim odwiedziny Wikariusza Chrystusa, ale także zamanifestowanie publiczne swojej obecności – choćby przez fakt transmisji telewizyjnych. Wizyta Ojca Świętego służyła także dialogowi między rządzącymi a Kościołem, dialogowi, do którego bramy otworzył Jan Paweł II. Roztopiły się lody. Można więc mieć nadzieję na postęp.

KAI: Kieruje Ksiądz Papieskimi Dziełami Misyjnymi na Kubie. Ta papieska instytucja w każdym kraju ma swoją specyfikę. Jaka jest ta kubańska?

– Specyfika pracy Papieskich Dzieł Misyjnych w chwili obecnej polega na poszukiwaniu dróg komunii między Kościołem na Kubie, a poszczególnymi Kościołami w świecie. Przypomnijmy słowa Jana Pawła II, który apelował, aby Kuba otworzyła się na świat, a świat otworzył się na Kubę. Dlatego bardzo się cieszę ze spotkania w Rzymie z ks. Tomaszem Atłasem, dyrektorem krajowym Papieskich Dzieł Misyjnych i mojego przybycia, dzięki Bogu, do Polski. Jest to pomost kierujący ku otwarciu. Na Kubie jest wiele sytuacji zamknięcia. Tutaj natomiast mamy do czynienia z otwarciem, umożliwiającym nam budowanie mostów między Kościołem kubańskim a Kościołami w świecie. Często nie rozumiemy tego, co dzieje się za granicą. Także odwrotnie świat nie rozumie sytuacji na Kubie. Dziękuję więc za spotkanie z Papieskimi Dziełami Misyjnymi w Polsce.

Także na Kubie organizujemy ogólnokrajowy dzień misyjny, modląc się i gromadząc fundusze. Pracujemy też z dziećmi, propagując Dzieło Misyjne Dzieci. Niestety napotykamy też na trudności. Nie ma u nas bowiem szkół katolickich. Tak więc całą tę pracę wykonujemy w parafiach, w kościołach. Niekiedy katecheci protestują – mają katechizować i nie chcą, aby spotkania dzieła misyjnego dzieci prowadzone były kosztem katechezy. Ale nie załamujemy się trudnościami. Organizowane są narodowe kongresy Dzieła Misyjnego Dzieci, także dzięki pomocy z zagranicy, bo samych nas na to nie stać. Często sami najbardziej potrzebujemy wsparcia.

KAI: Zatem wasza praca polega przede wszystkim na animacji misyjnej wewnątrz kraju. A czy istnieje jakieś zaangażowanie misyjne, osobowe, Kościoła katolickiego na Kubie?

– Naszego Kościoła nie stać na zaangażowanie misyjne. Sami potrzebujemy misjonarzy. Mamy na przykład cztery diecezje, w których jest jedynie po trzech lub nawet mniej księży kubańskich. W trzech diecezjach na jednego kapłana przypada ponad 50 tys. wiernych. Tak więc naszym zadaniem jest ewangelizacja w naszej ojczyźnie. Tym bardziej, że przez wiele lat nie można było swobodnie chodzić do kościoła, nie było placówek edukacyjnych, wielu nie korzystało z życia sakramentalnego, obawiając się pójść do kościoła. W tym czasie, kiedy ponownie otwierają się bramy musimy uczynić to, co możliwe, aby ludzie ponownie odnaleźli drogę do Chrystusa. Nie możemy na przykład swobodnie korzystać z radia czy telewizji, jak mogę to teraz czynić w Polsce. Chodzimy więc od drzwi do drzwi, pukamy, misjonarze idą ulicami zapraszając, rozmawiając z ludźmi osobiście, mówiąc o zbawieniu, jakie wyjednał nam Chrystus. A wiele spotkanych osób nie umie nawet zrobić znaku krzyża. Ofiarowujemy więc teksty modlitw: Ojcze Nasz, Zdrowaś Maryjo, Wyznanie wiary, dziesięcioro przykazań.

Jak już wspomniałem nie możemy budować nowych kościołów. Jednak wiele rodzin otworzyło swe domy, aby sprawować w nich Mszę św. Takich domów są w mojej ojczyźnie setki. Misjonarze zawożą ludziom ciężarówkami pomoc charytatywną, gromadząc ludzi i mówiąc im o Słowie Bożym. Czasami organizujemy również spotkania sportowe, młodzi chrześcijanie grają w piłkę z innymi młodymi, stwarzając okazję by mówić o Chrystusie. My jesteśmy Kościołem, a skoro nie ma kościołów z kamienia, to można spotkać żywy Kościół obecny w wierzących, zgodnie ze słowami Chrystusa: „Gdzie dwóch albo trzech gromadzi się w Moje imię, tam jestem pośród nich”. Tak więc wraz z młodymi niesiemy Chrystusa, także poprzez teatr, czy muzykę, uwielbienie Boga. Dla dzieci organizujemy festyny z clownem. Podobnie organizujemy modlitwę różańcową, która bardzo wspomaga pracę misyjną. Ludzie bardzo chcą mieć różaniec, my usiłujemy im wyjaśnić jak się na nim modlić, jak rozważać tajemnice zbawienia. W ten sposób ludzie rozumieją, co ta modlitwa oznacza.

KAI: Przyjechał Ksiądz do Polski na spotkanie środowisk misyjnych w Niepokalanowie. To z pewnością okazja do wymiany doświadczeń, ale czy także do jakiejś bliższej współpracy pomiędzy Papieskimi Dziełami Misyjnymi na Kubie i w Polsce?

– Dla mnie wszelkie więzy między Kościołem kubańskim a innymi Kościołami są czymś bardzo potrzebnym i dobrym. Także więzy między narodem kubańskim a innymi narodami. Odkrywanie dobra w ludziach i świecie jest bramą, z której należy skorzystać i szansą na spotkanie, na jedność, na uczenie się nawzajem. Chcę także zaprosić Polaków, by pojechali na Kubę i podjęli tam misję.

Rozmawiał Rafał Łączny
Tłumaczenie o. Stanisław Tasiemski

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.