Drukuj Powrót do artykułu

Papież spotkał się z młodzieżą

15 września 2012 | 22:36 | tom, pb, st, kg (KAI Bejrut) / br Ⓒ Ⓟ

Drugi dzień podróży apostolskiej Benedykta XVI do Libanu – 15 września zakończyło spotkanie z młodzieżą tego kraju i Bliskiego Wschodu. Papież zachęcił swych słuchaczy do wierności Bogu, umiłowania Bliskiego Wschodu a przede wszystkim do bycia świadkami i zwiastunami radości Chrystusa.

Na placu przed siedzibą patriarchy maronickiego w Bkerké zgromadziło się 15 tys. osób.

Papieża, który przyjechał z odległej o pięć kilometrów nuncjatury apostolskiej w Harissie, młodzież powitała śpiewem i tańcem. Wznoszono okrzyki po arabsku i francusku: „Benedictos!”, śpiewano pieśń „Błogosławiony, który przybywa w Imię Pańskie”. Powiewały flagi libańskie, watykańskie, a także polskie. Uformowała się procesja z krzyżem, Ewangeliarzem i ikoną Matki Bożej.

Słowa powitania skierował do papieża patriarcha maronicki Béchara Boutros. Pozdrowił także obecnego na spotkaniu prezydenta Libanu Michela Sleimana. Zapewnił, że zgromadzeni tu młodzi ludzie „są spragnieni nadziei w kontekście przyspieszonego biegu wydarzeń, który budzi zarówno nadzieje, jak i niepokoje”. „Dążą oni do życia w pokoju, w prawie i stabilności, aby móc spełniać się w swych własnych krajach i unikać emigracji” – powiedział zwierzchnik Kościoła maronickiego.

Zwrócił uwagę, że „ich żywe zatroskanie o przyszłość wymaga z jednej strony osobistego spotkania z Chrystusem, który jako jedyny może odnowić ich wiarę, umocnić ich nadzieję i zdynamizować ich świadectwo miłości, z drugiej zaś szuka możliwych do przyjęcia środków potwierdzenia takich wartości, jak wolność, równość w prawach i obowiązkach oraz godność ludzka w ich krajach”. Dochodzą do tego kryzysy: polityczne, społeczne, gospodarcze i kulturowe, zagrażające ich wierze, a niektórych młodych prowadzą do utraty prawdziwego sensu tożsamości chrześcijańskiej i ich zakorzenienia na ich ziemi i w ich Kościołach.

Inny problem to nasilające się zjawisko fundamentalizmu religijnego, odrzucającego prawo zarówno do odmienności, jak i wolności sumienia lub kultu oraz prowadzącego do przemocy jako jedynego sposobu osiągnięcia swych celów. „Nasi młodzi odczuwają potrzebę odkrycia na nowo wartości moralnych, społecznych, gospodarczych i kulturowych, aby móc odgrywać swoją rolę i nieść orędzie chrześcijańskie do swych społeczeństw. Bez wątpienia najważniejszymi wartościami, o których winni oni dawać świadectwo w tym regionie, są współżycie z innymi, pojednanie i zaufanie wzajemne, albowiem kulturę pokoju można budować jedynie na podobnych wartościach” – powiedział patriarcha maronicki.

Papież z patriarchą wymienili dary. Zwierzchnik Kościoła maronickiego ofiarował Ojcu Świętemu m.in. znalezioną na terenie Libanu skamielinę licząca 100 tys. lat.

Następnie głos zabrał maronicki arcybiskup Trypolisu Libańskiego – Georges Bou Jaoudé, przewodniczący Rady Apostolstwa Świeckich w tym kraju. Zaznaczył, że młodzi, którzy tu przybyli, są „synami i córkami tego kraju, który Jan Paweł II określił jako kraj-orędzie dla Wschodu i Zachodu i dla całego świata”. Mają świadomość, że zostali wezwani do wspólnego odbudowywania swego kraju na mocnych podstawach po dziesięcioleciach wojny. Te same uczucia są udziałem młodzieży w innych krajach arabskich po wstrząsach trwającej jeszcze „wiosny arabskiej”; mają oni nadzieję, że będzie to rzeczywiście wiosna – podkreślił hierarcha.

Wyraził przekonanie, że nowa ewangelizacja, do której wzywa papież, i Rok Wiary „pomogą młodym w przemyśleniu i lepszym przeżyciu swego zaangażowania chrześcijańskiego”. Jednocześnie mówca zwrócił uwagę, że dziś młodzi ludzie w Libanie i na Bliskim Wschodzie – kolebce chrześcijaństwa – przeżywają czas niepokoju i obaw. Widzą, jak w ich krajach stopniowo zanika obecność chrześcijańska, są rozczarowani, nie mogąc uczestniczyć w odbudowie swych państw, osaczonych przez wszelkie nurty integrystyczne.

Benedykta XVI pozdrowił także wiceprzewodniczący tego gremium abp Elie Haddad, metropolita Saidy (Sydonu). Zapewnił, że obecni tu młodzi pragną wysłuchać papieskiego przesłania nadziei i wiary. W warunkach zeświecczenia wartości są oni coraz bardziej przywiązani do Kościoła nauczającego i matki. „Po 20 latach okrutnej wojny w Libanie i w rewolucyjnym środowisku Bliskiego Wschodu nowe pokolenia oczekują nowej Pięćdziesiątnicy, a poruszeni przez Ducha Świętego są posłuszni Kościołowi w Twojej osobie, Ojcze Święty” – powiedział arcybiskup.

Jednocześnie podkreślił, że wielkim problemem jest emigracja – zjawisko, które przyniosły młodym chrześcijanom i muzułmanom nowe ideologie antyreligijne. Innym wielkim wyzwaniem jest egzystencjalny zamęt u młodych, rozciągający się między polityką a religią. Dowodem tego jest obecny upadek reżymów, na co Kościół tutejszy nie może zaradzić. Jest to miejsce, aby stawać się świętym, mimo niepokojów, które nas atakują – stwierdził arcybiskup.

Na zakończenie oświadczył, że w oczekiwaniu na przyszłoroczne Światowe Dni Młodzieży w Rio de Janeiro „młodzi ludzie z Bliskiego Wschodu są szczęśliwi, mogąc spędzić te uprzywilejowane chwile z Waszą Świątobliwością”. Mówca zapewnił, że młodzi przygotowali się na to spotkanie z miłością i entuzjazmem i są gotowi słuchać słów papieża. Również obecni tu w dużej liczbie młodzi zakonnicy i zakonnice znajdą tu nowe słowa zachęty dla swego powołania – dodał mówca. Zauważył ponadto, że przybyli tu także młodzi chrześcijanie innych wspólnot i muzułmanie. „Ich obecność będzie mogła odzwierciedlić misję naszych krajów na Bliskim Wschodzie” – zapewnił abp Haddad.

Następnie głos zabrali przedstawiciele młodzieży – dziewczyna i chłopiec, którzy witając Ojca Świętego, opowiedzieli mu o swych głównych problemach, radościach i troskach, z którymi przyszli na to spotkanie.

Zwrócili uwagę, że dzisiejsze młode pokolenie na Bliskim Wschodzie pogrążone jest „w morzu trudności, lęków i niepokojów; wielu z nich żyje w warunkach wielkiego zamętu, który jest źródłem zniechęcenia i w obliczu korupcji”. Obecną, zmieniającą się rzeczywistość charakteryzują kryzysy polityczne i gospodarcze, bezrobocie, ogromne trudności stojące przed rodzinami chrześcijańskimi w ich krajach, podważanie i utrata sakramentalnego poczucia małżeństwa, współczesny ateizm, dyskryminacja religijna i rasowa, narkomania i alkoholizm. Mając poczucie niemożności dokonania zmian i podniesienia się swych krajów z upadku, wielu młodych emigruje w poszukiwaniu lepszej przyszłości.

Przedstawiciele młodzieży zapewnili papieża, że dążą do pokoju i przyszłości bez wojen, w której będą odgrywać aktywną rolę, pracować wraz ze swymi braćmi, młodymi z różnych religii, aby budować cywilizację miłości i swe kraje, w których będą przestrzegane prawa i swobody człowieka oraz chroniona jego godność. „Szukamy kultury pokoju i potępienia przemocy, chcemy być żywymi mostami dialogu i współpracy. Wielu z nas oświadczyło przyjaźni, wspólnoty i dobrego sąsiedztwa z młodymi ludźmi, wyznającymi inne religie” – powiedzieli delegaci młodego pokolenia.

Podkreślili, że wierzą w swoją rolę i misję w tym regionie, „będącym symbolem naszej przynależności, naszego zakorzenienia i naszej tożsamości”. Wyrazili ubolewanie, że wiele osób sprzedaje swe ziemie z konieczności, aby wyemigrować lub z chciwości i obojętności, a „my pragniemy podjąć działania, aby temu zaradzić i struktur, aby porzucić te praktyki”. Młodzi zapewnili, że chcą być nadal przywiązani do Wschodu i zakorzenieni na tej ziemi, nie z powodu fanatyzmu, lecz aby zachować ten region i jego wyjątkowy charakter, aby kraje te nie zostały podzielone na jednostki wyznaniowe i sekciarskie. Aby to osiągnąć, kierują się przykładem swych przodków, którzy cierpieli prześladowania i za ich przykładem chcą liczyć na Boga – gwaranta ich obecności tutaj i nieść swój krzyż z nadzieją, czerpiąc siłę od Boga.

Młodzi oświadczyli też, że są świadkami dzisiejszego Kościoła, ale też sami potrzebują świadków, Kościoła, który jest matką i nauczycielką, który towarzyszy i ukierunkowuje ich na drodze życia. Chcą, aby był to Kościół, który przyjmuje młodych i który ma „prawdziwych aktorów planu zbawienia, aktywnych partnerów swej misji”. Wierzą w „jeden” Kościół i chcą działać na rzecz ciągłego zbliżania się do siebie Kościołów wschodnich, aby stać się jednością, zgodnie z wolą Bożą. A do najbardziej wymownych przejawów tej jedności należy z pewnością wspólne obchodzenie świąt Wielkanocy i zawołanie razem: „Chrystus zmartwychwstał!”.

Młodzi chcą także Kościoła, idącego z postępem w dziedzinie środków przekazu i multimediów oraz przemawiającego do nich ich – młodych – językiem. Zapewnili, że dążą do tego, aby obraz młodego Jezusa znajdował odbicie w każdym postępie – naukowym, intelektualnym i technologicznym.

Następnie rozpoczęła się Liturgia Słowa. Odczytano fragment Pierwszego Listu św. Piotra i Ewangelii według św. Jana, po czym głos zabrał Benedykt XVI. Zachęcił on libańską młodzież do wierności Bogu, umiłowania Bliskiego Wschodu a przede wszystkim do bycia świadkami i zwiastunami radości Chrystusa. Pozdrowił również młodych muzułmanów, zachęcając ich do wspólnego z chrześcijanami budowania swej ojczyzny oraz do młodzieży przybyłej z Syrii, zapewniając o swej szczególnej modlitwie w intencji mieszkańców tego doświadczanego wojną kraju.

Mówiąc o wyzwaniu, jakim jest świadczenie swej wiary, papież wskazał młodym Libańczykom przykład apostołów, świętych i błogosławionych. Zapewnił, że dobrze są mu znane przeżywane przez nich trudności. Pomimo tego, zachęcił, by pozostali w swej ojczyźnie i budowali jej przyszłość. „Kościół potrzebuje waszego entuzjazmu i waszej kreatywności!” – przekonywał Ojciec Święty. Wezwał młode pokolenie tego kraju do poszukiwania tego, co piękne i dobre oraz do świadczenia o godności ludzkiego ciała. „Miejcie delikatność i prawość czystych serc!” – zaapelował.

Benedykt XVI przestrzegł przed pokusą ucieczki w narkomanię czy „smutek pornografii” lub zamykania się w wirtualnym świecie internetu. „Poszukujcie i żyjcie relacjami obfitującymi w prawdziwą i szlachetną przyjaźń. Podejmujcie inicjatywy, które nadają sens i zakorzenienie waszemu życiu, zwalczając powierzchowność i łatwą konsumpcję!” – powiedział mówca. Zachęcił do poszukiwania dobrych mistrzów, kierowników duchowych, którzy potrafią wskazać drogę dojrzałości, oraz do odrzucania tego, co złudne, blichtru i kłamstwa.

Ojciec Święty zaznaczył, że niezbędnym warunkiem niesienia miłości Chrystusa jest znajomość Ewangelii i prawd wiary. Dodał, że Chrystusowa rewolucja miłości nakazuje przyjmować bliźniego bez zastrzeżeń, nawet jeśli należy on do innej grupy kulturowej, religijnej czy narodowej. „Bądźcie posłańcami Ewangelii życia i wartości życia. Odważnie przeciwstawiajcie się temu, co jej zaprzecza: aborcji, przemocy, odrzuceniu i pogardzie dla drugiego, niesprawiedliwości, wojnie. W ten sposób będziecie szerzyć wokół siebie pokój” – zaapelował papież.

Przypomniał, że Jezus zwyciężył zło nie innym złem, ale biorąc je na siebie i unicestwiając je na krzyżu, przez miłość przeżywaną aż do końca. W tym kontekście wskazał na znaczenie sakramentu pokuty i pojednania. Podkreślił, że „przebaczenie Boga daje siłę do nawrócenia i radość z tego, że się samemu przebacza”. „Przebaczenie i pojednanie są drogami pokoju i otwierają przyszłość” – stwierdził Benedykt XVI.

W papieskiej refleksji znalazło się też wskazanie na rolę powołania do kapłaństwa, życia konsekrowanego lub małżeństwa, które zbliża do Chrystusa. Tajemnica prawdziwego pokoju kryje się bowiem w zdolności odpowiedzenia na wezwanie, jakie kieruje do nas Chrystus” – zaznaczył papież. Podkreślił, że taka odpowiedź sprawia, że podobnie jak w czasach św. Pawła chrześcijanin może być żywym listem Chrystusa. Będzie to świadectwo życia i wiary. „Tak, z odwagą i entuzjazmem, pozwólcie zrozumieć tym, którzy są wokół was, że Bóg pragnie szczęścia wszystkich bez różnicy i że chrześcijanie są Jego sługami i Jego wiernymi świadkami” – zaznaczył Ojciec Święty.

Młodym muzułmanom podziękował za tę ważną obecność. Zaznaczył, że razem z młodymi chrześcijanami są oni przyszłością swej ojczyzny i całego Bliskiego Wschodu. „Próbujcie budować ją razem! A gdy już będziecie dorośli, żyjcie nadal w przyjaźni i jedności z chrześcijanami. Przecież piękno Libanu tkwi właśnie w tej pięknej symbiozie. Trzeba, aby cały Bliski Wschód, patrząc na was, zrozumiał, że muzułmanie i chrześcijanie, islam i chrześcijaństwo, mogą żyć razem bez nienawiści, w poszanowaniu wiary i każdego, aby razem budować społeczeństwo wolne i ludzkie” – wezwał papież.

Młodych Syryjczyków zapewnił o swojej pamięci w modlitwach i o swoim zatroskaniu. „Nadszedł czas, aby muzułmanie i chrześcijanie zjednoczyli się, by położyć kres przemocy i wojnom” – powiedział Benedykt XVI. Na zakończenie zawierzył przyszłość młodzieży Libanu i Bliskiego Wschodu Matce Bożej, Królowej Libanu i błogosławionemu Janowi Pawłowi II, „który mnie tutaj pokierował”.

W modlitwie wiernych powierzano Bogu ludzi młodych, by doświadczali Jego obecności w konkretnych sytuacjach życiowych. Modlono się o pokój, aby pośród trudnych doświadczeń młodzi byli przywiązani do swej ziemi i tworzyli społeczeństwo, w którym szanuje się człowieka i zapewnione są: praca, mieszkanie, służba zdrowia i edukacja, powstrzymując ich od opuszczania swej ojczyzny. Proszono Boga, by młode małżeństwa świadczyły, że wierność jest możliwa w dzisiejszym świecie, a także o odwagę stawiania czoła wszystkim, którzy zagrażają świętości ludzkiego życia, propagując narkotyki, pornografię, aborcję i eutanazję.

Modlono się po arabsku, francusku, ormiańsku, angielsku i grecku, po czym wszyscy odmówili „Ojcze nasz”. Po błogosławieństwie udzielonym przez Benedykta XVI kilkoro młodych ludzi ofiarowało mu dary.

Następnie Ojciec Święty udał się wraz z patriarchami katolickimi do siedziby Patriarchatu. Odwiedził kaplicę, w której się przez chwilę modlił, a do zgromadzonych tam wygłosił improwizowane przemówienie.

Z Bkerké papież odjechał samochodem do nuncjatury apostolskiej w Harissie. Jutro Benedykt XVI nad brzegiem Morza Śródziemnego w centrum Bejrutu (Beirut City Center Waterfront) odprawi Mszę św., w czasie której przekaże podpisaną przez siebie 14 bm. posynodalną adhortację apostolską przedstawicielom Kościołów lokalnych regionu Bliskiego Wschodu, a na zakończenie odmówi ze wszystkimi modlitwę Anioł Pański. Po południu odbędzie się spotkanie ekumeniczne w siedzibie katolickiego patriarchatu syryjskiego w podstołecznym Charfet. Wieczorem zaś na międzynarodowym lotnisku im. Rafiqa Haririego odbędzie się ceremonia pożegnania.

Maronityzm jest narodowym wyznaniem chrześcijan libańskich. Nazwa Kościoła wiąże się z postacią świątobliwego mnicha Marona, który żył w drugiej połowie IV w. w górach Taurusu nad Orontesem w dzisiejszej Syrii, na ziemiach należących do Patriarchatu Antiocheńskiego. Był pustelnikiem i przewodnikiem duchowym, a także cudotwórcą i uzdrowicielem, umiejącym czytać w duszach ludzkich. Pozostawił po sobie wielu uczniów i naśladowców, którzy zamieszkali głównie w klasztorze Beit-Marun (Dom Marona). I to oni z czasem stworzyli własny Kościół, który przyjął nauczanie Soboru Chalcedońskiego z 451, potępiające m.in. monofizytyzm, czyli pogląd mówiący o tym, że w Chrystusie istnieje tylko jedna natura – boska, podczas gdy nauka prawowierna, przyjęta na tymże soborze, głosi, iż istnieją w Nim dwie natury: boska i ludzka, nie wymieszane, a zarazem stanowiące doskonałą jedność.

Zaakceptowanie uchwał chalcedońskich sprawiło, że maronitów prześladowali monofizyccy jakobici, co zmusiło ich do stopniowego przenoszenia się w góry Libanu, który odtąd miał się stać ich nową ojczyzną. Powstał Kościół odrębny od Patriarchatu Antiocheńskiego, ale pozostający w kręgu jego liturgii. Do końca I tysiąclecia maronici pozostawali w łączności zarówno z Rzymem, jak i z Konstantynopolem. Gdy w 1054 doszło do zerwania jedności między nimi, początkowo próbowali zachować więź z obu patriarchatami. W 1182 ostatecznie potwierdzili jedność z Rzymem i dziś są jedynym wschodnim Kościołem katolickim, który nie powstał w wyniku oddzielenia się części wiernych od jakiegoś Kościoła wschodniego, ale który zawsze pozostawał w łączności z papieżem.

Opowiedzenie się po stronie Zachodu sprawiło, że po klęsce krucjat i ostatecznym wyparciu krzyżowców z Ziemi Świętej maronici wielokrotnie padali ofiarami prześladowań, a nawet masakr ze strony wyznawców islamu, zwłaszcza Turków.

Obecnie ich liczbę ocenia się na ok. 3,2 mln. Na czele Kościoła stoi patriarcha Antiochii i Całego Wschodu Maronitów (z siedzibą w Bkerke koło Bejrutu w Libanie). Od marca 2011 jest nim 72-letni obecnie Béchara Boutros Raï.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.