Była między nami wielka solidarność
13 grudnia 2011 | 14:36 | gp (KAI) / pm Ⓒ Ⓟ
W stanie wojennym nazwisko proboszcza z Gołdapi, ks. Aleksandra Smędzika, było znane w całej Polsce. Roztoczył on stałą posługę duszpasterską internowane w tamtejszym obozie kobiety, choć sam był inwigilowany przez SB.
W każdą niedzielę o godzinie piętnastej odprawiał Mszę św. na stole bilardowym w holu ośrodka. Jemu internowane kobiety ukradkiem wypychały kieszenie sutanny grypsami. W gościnnej plebanii ks. Smędzika rodziny internowanych znajdowały schronienie, niezbędną pomoc, wyżywienie, mogły też przenocować. Plebania pełniła również funkcję skrzynki kontaktowej.
Poniżej rozmowa z ks. Aleksandrem Smędzikiem.
KAI: Jak Ksiądz zareagował, gdy dowiedział się, że w Gołdapi powstał ośrodek dla internowanych kobiet?
– Od razu starałem się zorganizować pomoc duszpasterską i materialną. Działałem z początku na własną rękę, nie pytałem nawet swojego biskupa, bo nie było na to czasu. Widziałem pilną potrzebę pomocy tym kobietom.
KAI: Jedna z internowanych opowiadała, że Ksiądz używał forteli, aby się do nich dostać. Raz przyszedł Ksiądz z lodami i powiedział: muszę wejść, bo zaraz mi się rozpuszczą.
– Tak było, udało mi się wejść. Ale za drugim razem oni się zmądrzeli i mnie nie wpuścili, bo stwierdzili, że w lodach mogą być zarazki. Potem już mogłem legalnie odprawiać w niedziele Mszę św. dla internowanych, zawsze z modlitwą za Ojczyznę.
KAI: Wtedy była okazja, aby przemycać listy i grypsy dla rodzin internowanych kobiet.
– Tak, rzeczywiście. Jednak któregoś razu jakiś wojskowy ostrzegł mnie: niech dzisiaj ksiądz nic nie bierze od internowanych. Były jeszcze inne przypadki, kiedy żołnierze z porządnych katolickich rodzin udzielali nam pomocy.
KAI: Plebania księdza słynęła z gościnności. Ksiądz przyjmował rodziny internowanych, udzielając noclegów i karmiąc gości. Jak to było możliwe w czasach, kiedy zdobycie kawałka mięsa stanowiło problem?
– Pomagali ludzie. Każdy znosił co mógł na plebanię. Była wówczas między nami wielka solidarność.
KAI: Czy byłe internowane pamiętają o Księdzu?
– O tak, wczoraj, w związku z rocznicą stanu wojennego, miałem u siebie grupę 25 internowanych, głównie kobiet. Bardzo mnie to krzepi w moim ciężkim stanie. Przyjąłem ich najlepiej jak tylko mogłem – kartaczami, czyli naszym regionalnym specjałem.
Rozmawiał Grzegorz Polak (KAI)
*Ks. Aleksander Smędzik, urodzony w 1930 r., w latach 1975-1984 był dziekanem i proboszczem parafii św. Leona i św. Bonifacego w Gołdapi. Od początku pobytu w Gołdapi starał się o zgodę na odbudowę poewangelickiego kościoła w centrum miasta. Latem 1979 r. nawiązał kontakt z Wiesławem Kęcikiem z KSS KOR i przekazał mu materiały dokumentujące starania o zgodę na odbudowę kościołów w dekanatach Gołdap i Olecko. Dokumenty te wykorzystano w audycji Radia Wolna Europa. 20 czerwca 1980 r. ks. Smędzik otrzymał zezwolenie na odbudowę świątyni NMP Matki Kościoła w Gołdapi.
Po ogłoszeniu stanu wojennego 13 grudnia 1981 r. wygłaszał patriotyczne kazania podczas Mszy św. Od 9 stycznia do 22 lipca 1982 r, w okresie funkcjonowania Ośrodka Odosobnienia w Gołdapi, sprawował tam opiekę duszpasterską. Obecnie ciężko schorowany 81-letni ks. Smędzik jest na emeryturze. Rezyduje przy parafii konkatedralnej pw. Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła w Gołdapi. W 2008 r. został odznaczony przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.


