Nie chcą seksedukacji. Resort: To buntownicy
08 stycznia 2010 | 09:53 | ter/hel / maz Ⓒ Ⓟ
MEN nie wie i nie chce wiedzieć, ilu rodziców nie wyraziło zgody na udział dzieci w obowiązkowych zajęciach z seksedukacji – pisze Nasz Dziennik. Zdaniem Marii Jasity, resort Katarzyny Hall założył, że rezygnacja z obowiązkowych zajęć będzie incydentalna, a klauzula rezygnacji stanie się z czasem martwym prawem.
Jak czytamy, intencje resortu wyszły na jaw w trakcie posiedzenia sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży. Posłom dopytującym się o statystykę pisemnych rezygnacji z uczestnictwa w lekcjach wychowania do życia w rodzinie przedstawiciel resortu odpalił: „A co to za zbuntowani rodzice, którzy nie chcą, żeby ich dzieci uczęszczały na takie zajęcia?”.
Sejmowa Komisja Edukacji, Nauki i Młodzieży przyjęła raport dotyczący uczestnictwa uczniów na poszczególnych poziomach edukacji w zajęciach z przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie. W roku szkolnym 2008/2009 był on nieobowiązkowy, chodziło nań 37,7 proc. licealistów i 65,4 proc. gimnazjalistów. Od 1 września ub.r. lekcje są obligatoryjne. Chyba że rodzice złożą na piśmie rezygnację. Jak dużo osób odmówiło zgody? Tego pół roku po rozpoczęciu zajęć w szkołach resort jeszcze nie wie. Odpowiedzialnością za brak aktualnych danych obarcza niesprawny system przekazywania informacji ze szkół do ministerstwa.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.


