Franciszek do dziennikarzy o relacji z Benedyktem XVI, tradycji, ekumenizmie i przyszłości Europy

Rok: 2019
Autor: tłum. st (KAI)

O swej relacji z Benedyktem XVI, znaczeniu tradycji, ekumenizmie i niepokojach związanych z przyszłością Europy mówił papież Franciszek na pokładzie samolotu lecącego z Sybinu do Rzymu. Rozmowa trwała około 35 minut, a Ojciec Święty odpowiedział na pięć pytań.

Oto pełny zapis konferencji prasowej Ojca Świętego w tłumaczeniu na język polski:

Alessandro Gisotti:

Dobry wieczór! Witaj, Ojcze Święty, witajcie koleżanki i koledzy. Lot powrotny … Ojcze Święty, motto tej podróży brzmiało: „Idźmy razem”, ale także „latajmy razem”, bo sądzę, że naprawdę dużo lataliśmy, ale było także dużo zaangażowania, wysiłku … Kilka dni temu przemawiając do prasy zagranicznej, Wasza Świątobliwość zakończył słowami: „Zwłaszcza podczas podróży zagranicznych widzę wasz trud”. Oto wysiłek, pasja, zaangażowanie kolegów, którzy opowiadali tę podróż … Dzisiaj, jak wiecie, przypada Dzień Środków Społecznego Przekazu [we Włoszech a także w innych krajach – przyp. KAI], poświęcony nam, jako dziennikarzom, pracownikom mediów, na temat „Wszyscy tworzymy jedno”. Ojcze Święty, wiem, że zanim zostaną zadane pytania, chcesz nam przedstawić krótką refleksję na temat tego poświęconego nam Dnia.

Papież Franciszek:

Dobry wieczór. Bardzo dziękuję za wasze towarzyszenie! Jak powiedział Alessandro Gisotti, ten Dzień zwraca naszą uwagę na was. Pracujecie w środkach przekazu, jesteście pracownikami, jak powiedział Alessandro – ale przede wszystkim powinniście być świadkami komunikacji. Dzisiaj ogólnie rzecz biorąc komunikacja się cofa. Rozwijają się kontakty, nawiązywanie kontaktów ale nie udaje się osiągnięcie przekazu. A wy, z powołania, jesteście świadkami komunikacji. To prawda, musicie nawiązywać kontakty, ale na tym nie poprzestawać, trzeba iść dalej. Życzę wam, abyście posunęli się naprzód w tym powołaniu, w tym świadectwie komunikacji, ponieważ czasy obecne potrzebują trochę mniej kontaktów a więcej komunikacji. Dziękuję. Gratulacje z okazji waszego Dnia. A teraz przejdźmy do pytań.

Alessandro Gisotti:

Zatem, Ojcze Święty, zgodnie z tradycją pierwsze dwa pytania zadadzą przedstawiciele mediów kraju, do którego się udaliśmy. Rozpoczyna Diana Dumitrascu z rumuńskiej telewizji TVR. Proszę bardzo:

Diana Dumitrascu:

Ojcze Święty, dziękujemy za wizytę w Rumunii. Wasza Świątobliwość wie, że w ostatnich latach wyemigrowały miliony naszych rodaków. Jakie jest przesłanie Waszej Świątobliwości dla rodziny, która zostawia swoje dzieci, by pojechać do pracy za granicę, żeby zapewnić im lepsze życie? Dziękuję.

Papież Franciszek:

Po pierwsze, skłania to mnie do refleksji nad umiłowaniem rodziny, ponieważ oddalenie się, podział na dwie lub trzy części, nie jest czymś dobrym. Zawsze jest tęsknota, żeby znów się spotkać. Ale oddalenie się od rodziny, aby niczego nie zabrakło, jest aktem miłości. Podczas wczorajszej Mszy św. usłyszeliśmy ostatnią intencję kobiety, która pracowała za granicą, by pomóc rodzinie. Zawsze takie oddzielenie jest bolesne. Ale dlaczego wyjeżdżają? Nie dla turystyki, ale z konieczności. Konieczność. Wiele razy jest to wynik polityki światowej, która na to wpływa. Wiem, że to historia Pani kraju, po upadku komunizmu … Ponadto zamknięto wiele firm zagranicznych, by otworzyć je za granicą i osiągnąć większe zyski. Zamknięcie firmy to dzisiaj pozostawienie ludzi na bruku. Jest to także niesprawiedliwość globalna, ogólna braku solidarności. To cierpienie. Jak walczyć? Starając się otworzyć miejsca pracy. Nie jest to łatwe w obecnej światowej sytuacji finansowej, gospodarczej. Ale pomyślcie, że macie imponujący poziom urodzeń: tutaj nie widzimy demograficznej zimy, jaka jest w Europie. Niesprawiedliwością jest brak możliwości pracy dla wielu ludzi młodych. Dlatego życzę, aby ta sytuacja została rozwiązana, co zależy nie tylko od Rumunii, ale także od światowego ładu finansowego, od tego społeczeństwa konsumpcyjnego, by więcej mieć, by więcej zarabiać … I wielu ludzi tam pozostaje, samych. Moją odpowiedzią jest apel o globalną solidarność w tym momencie, w którym Rumunia sprawuje prezydencję w Unii Europejskiej, aby trochę na to spojrzeć … Dziękuję.

Alessandro Gisotti:

Obecnie pytanie skieruje Cristian Micaci z Radio Maria-Romania.

Cristian Micaci:

Ojcze Święty, jak powiedział już wcześniej dyrektor, w tych dniach wiele mówiono o „podążaniu razem”. Teraz, gdy wyjeżdżasz chciałbym zapytać: co radzisz nam z Rumunii? Jakie powinny być relacje między wyznaniami, szczególnie między Kościołem katolickim a Kościołem prawosławnym – mniejszością katolicką a prawosławną większością – relacje między różnymi grupami etnicznymi oraz relacja między światem politycznym a społeczeństwem obywatelskim?

Papież Franciszek:

Ogólnie mówiąc, relacja wyciągniętej ręki, gdy występują konflikty. Dzisiaj kraj rozwijający się o wysokim poziomie urodzeń, taki jak wasz, z tą przyszłością, nie może sobie pozwolić na luksus posiadania wrogów wewnętrznych. Zawsze trzeba podejmować proces zbliżenia: między różnymi grupami etnicznymi, różnymi wyznaniami religijnymi, zwłaszcza dwoma chrześcijańskimi … To jest pierwsza rzecz: zawsze wyciągnięta ręka, słuchanie drugiego. Z prawosławiem: macie wspaniałego patriarchę, człowieka wielkiego serca i wielkiego uczonego. Zna mistykę ojców pustyni, mistycyzm duchowy, studiował w Niemczech … Jest także człowiekiem modlitwy. Łatwo jest zbliżyć się do Daniela, to proste, bo czuję się jak brat i rozmawialiśmy jak bracia. Nie powiem: „Ale dlaczego wy…”, a on nie powie „Ale dlaczego wy…”. Idźmy razem! Zawsze mając tę ideę: ekumenizm nie jest dotarciem do końca gry, dyskusji; ekumenizm czynimy pielgrzymując razem. Pielgrzymując razem. Modląc się razem. Ekumenizm modlitwy. W historii mamy ekumenizm krwi: kiedy zabijali chrześcijan, nie pytali: „Czy jesteś prawosławny? Czy jesteś katolikiem? Czy jesteś luteraninem? Czy jesteś anglikaninem?” Nie. „Jesteś chrześcijaninem”, a krew się ze sobą wymieszała. Ekumenizm świadectwa to kolejny ekumenizm. Modlitwy, krwi, świadectwa. Następnie, jak to nazywam, ekumenizm ubogich, który jest wspólną pracą w tym, co możemy, by pomóc słabym, chorym, ludziom, którzy są na skraju dochodu minimalnego: pomagać. Mateusz 25: to piękny program ekumeniczny, nieprawda? Pielgrzymowanie razem – to już jest jedność chrześcijan. Ale nie czekajcie, aż teolodzy zgodzą się na wspólną Eucharystię. Eucharystia odbywa się codziennie poprzez modlitwę, pamięć o krwi naszych męczenników, poprzez dzieła miłosierdzia a także poprzez wzajemną życzliwość. W pewnym europejskim mieście panowały dobre stosunki pomiędzy arcybiskupem katolickim a arcybiskupem luterańskim. Arcybiskup katolicki miał przybyć do Watykanu w niedzielę wieczorem i zadzwonił, że przybędzie w poniedziałek rano. Kiedy przyjechał, powiedział mi: „Przepraszam, ale wczoraj arcybiskup luterański musiał udać się na spotkanie i poprosił mnie, abym przybył do jego katedry i przewodniczył nabożeństwu”. Istnieje braterstwo! Jeśli do tego dojdzie, to już wiele! A katolik wygłosił kazanie. Nie sprawował Eucharystii, ale wygłosił kazanie. To jest braterstwo. Kiedy byłem w Buenos Aires, zostałem zaproszony przez Kościół Szkocki by wygłosić sporo kazań i szedłem tam, głosiłem kazanie … Jest to możliwe! Można iść razem. Jedność, braterstwo, wyciągnięta ręka, patrzenie na siebie z życzliwością, nie obmawianie innych … Wszyscy mamy wady. Ale jeśli idziemy razem, pozostawiamy wady: „starzy kawalerowie” je krytykują… Dziękuję.

Alessandro Gisotti:

Xavier Lenormand, z francuskiej agencji I-Media.

Xavier Lenormand:

Wasza Świątobliwość, moje pytanie jest trochę podobne do poprzedniego. Pierwszego dnia tej podróży udałeś się do katedry prawosławnej na piękny, ale i nieco trudny moment modlitwy „Ojcze nasz”. Trochę trudny, ponieważ o ile katolicy i prawosławni byli razem, to nie modlili się razem. Przed chwilą Wasza Świątobliwość właśnie mówił o ekumenizmie modlitwy. Zatem moje pytanie brzmi: Wasza Świątobliwość, co myślałeś, kiedy trwałeś w milczeniu podczas „Ojcze nasz” w języku rumuńskim? I jakie są kolejne konkretne kroki w tym podążaniu razem? Dziękuję, Wasza Świątobliwość.

Papież Franciszek:

Wyznam panu: nie milczałem, odmawiałem „Ojcze nasz” w języku włoskim. Czy pan także? I widziałem podczas modlitwy „Ojcze nasz”, że większość ludzi modliła się czy to w języku rumuńskim czy łacińskim. Ludzie idą dalej, niż my przywódcy: my, przywódcy, musimy utrzymywać równowagę dyplomatyczną, aby zapewnić, byśmy szli razem. Istnieją nawyki, reguły dyplomatyczne, które dobrze zachować, aby rzeczy nie uległy zniszczeniu; ale lud modli się razem. My też, gdy jesteśmy sami, modlimy się razem. To jest świadectwem. Mam doświadczenie modlitwy z wieloma pastorami luterańskimi, ewangelikalnymi a także prawosławnymi. Patriarchowie są otwarci. Tak, również my, katolicy mamy ludzi zamkniętych, którzy tego nie chcą i mówią: „Nie, prawosławni są schizmatykami”. To stare rzeczy. Prawosławni są chrześcijanami. Są jednak pewne fundamentalistyczne grupy katolickie: musimy je tolerować, modlić się za nich, aby Pan i Duch Święty nieco zmiękczyły ich serce. Ale modliłem się. Obydwaj się modliliśmy. Nie patrzyłem na Daniela, ale myślę, że uczynił to samo.

Alessandro Gisotti:

Dziękuję Ojcze Święty. Pytanie zada teraz Manuela Tulli z agencji ANSA.

Manuela Tulli:

Dobry wieczór, Ojcze Święty. Byliśmy w Rumunii, kraju, który okazał się europejski. W tych ostatnich wyborach niektórzy przywódcy polityczni, tacy jak nasz wicepremier Matteo Salvini, prowadzili kampanię ukazując symbole religijne: na wiecach widzieliśmy różańce, krzyże, poświęcenie Niepokalanemu Sercu Maryi. Chciałabym wiedzieć, jakie wrażenie to na tobie wywarło, i czy to prawda, jak mówią pewne niedyskrecje, że Wasza Świątobliwość nie chce się spotkać się z naszym wicepremierem?

Papież Franciszek:

Po pierwsze – zaczynam od drugiego – nie słyszałem, by ktokolwiek z rządu [włoskiego], z wyjątkiem premiera, zwrócił się z prośbą o audiencję. Nikt. Aby poprosić o audiencję trzeba porozmawiać z Sekretariatem Stanu, prosi się o audiencję. Premier Conte o nią poprosił i otrzymał, jak wskazuje protokół. Audiencja z premierem była piękna i trwała może godzinę lub więcej. To człowiek inteligentny, profesor, który wie, o czym mówi. Jeśli chodzi o wicepremiera, nie otrzymałem żadnych próśb ani też od innych ministrów. Tak, przyjąłem prezydenta Republiki.

Po drugie – odnośnie tych zdjęć. Wielokrotnie wyznałem, że czytam dwie gazety: „gazetę partyjną”, czyli „L’Osservatore Romano”, czytam i dobrze by było, gdybyście i wy ją czytali, ponieważ są tam bardzo interesujące klucze interpretacyjne. A także to co mówię. A ponadto „Il Messaggero”, który mi się podoba, Messaggero, ponieważ ma wielkie nagłówki: przeglądam, czasami się zatrzymuję… I nie wchodziłem w informacje propagandowe, na temat tego jak ta, czy inna partia uprawia propagandę wyborczą… doprawdy.

Istnieje trzeci element, w którym uznaję siebie za ignoranta: nie rozumiem włoskiej polityki. To prawda, powinienem ją studiować, ale jej nie rozumiem. Gdybym wyraził opinię na temat postaw kampanii wyborczej jednej z partii, nie mając informacji, to byłoby to z mojej strony bardzo nieroztropne. Modlę się za wszystkich, aby Włochy się rozwijały, aby Włosi się zjednoczyli i byli uczciwi w swoim zaangażowaniu. Jestem także Włochem, bo jestem synem włoskich emigrantów: jestem włoskiej krwi, wszyscy moi bracia mają włoskie obywatelstwo. Nie wystąpiłem o nie, bo w czasie, kiedy je nabyli byłem biskupem, i powiedziałem: „Nie, biskup musi pochodzić z ojczyzny”, i nie chciałem go nabyć. Dlatego go nie mam. W polityce wielu krajów istnieje choroba korupcji, w każdym miejscu. Nie mówcie jutro: „Papież powiedział, że włoska polityka jest skorumpowana”, nie. Powiedziałem, że jedną z chorób na całym świecie jest popadanie w korupcję. Jest to fakt powszechny. Proszę, nie wkładajcie w moje usta to, czego nie powiedziałem. Kiedyś opowiadano mi, jak zawierane są układy polityczne: wyobraźmy sobie spotkanie dziewięciu przedsiębiorców przy stole; dyskutują, aby uzgodnić rozwój swoich firm i w końcu, po wielu godzinach rozmów i wielu wypitych kawach zgadzają się. Wzięli sprawozdanie, dokonali podsumowania, przeczytali … Zgadzasz się? Zgadzam. Kiedy drukują umowę, piją whisky, żeby to uczcić, a potem zaczynają krążyć papiery, by podpisać umowę. Kiedy krążą papiery, pod stołem, ja i ten … zawieramy kolejny układ pod stołem. To jest korupcja polityczna, która uprawia się wszędzie. Musimy pomagać politykom, aby byli uczciwi, aby nie prowadzili kampanii pod nieuczciwym sztandarem oszczerstw, zniesławiania, skandali. Tak, często zasiewają nienawiść i lęk. I to jest straszne. Polityka, polityk nigdy nie powinien siać nienawiści i lęku, tylko nadzieję. Sprawiedliwą i wymagającą, ale nadzieję. Musi bowiem kierować krajem, a nie zaszczepiać w nim lęku. Nie wiem, czy odpowiedziałem. Ale nie znam szczegółów postępowania polityków.

Alessandro Gisotti:

Ojcze Święty, teraz zada ci pytanie Eva Fernández, dziennikarka Cope.

Eva Fernández:

Ojcze Święty, wczoraj na spotkaniu z młodymi ludźmi i rodzinami, ponownie podkreśliłeś znaczenie relacji między dziadkami a ludźmi młodymi, aby młodzi ludzie mieli korzenie, aby szli naprzód, a dziadkowie mogli marzyć. Wasza Świątobliwość nie ma rodziny w pobliżu, ale powiedziałeś, że Benedykt XVI jest jak dziadek, to tak, jakby w domu był dziadek …

Papież Franciszek:

To prawda!

Eva Fernández:

Czy nadal postrzegasz go jak dziadka?

Papież Franciszek:

Więcej! Za każdym razem, gdy go odwiedzam, tak to odczuwam. Trzymam go za rękę i proszę, by mówił. Mówi mało, powoli, ale z tą samą co zawsze głębią. Bo problemem Benedykta są kolana, a nie głowa. Zachowuje wielką jasność umysłu, a kiedy słyszę jak mówi, nabieram sił, czuję soki płynące z korzeni i to pomaga mi iść naprzód. Czuję tę tradycję Kościoła, która nie jest eksponatem z muzeum. Tradycja jest niczym korzenie, które dają ci soki dla wzrostu, ale ty nie staniesz się korzeniami, ty rozkwitniesz, drzewo będzie rosło, wyda owoce i nasiona staną się korzeniami dla innych. Tradycja Kościoła jest zawsze w ruchu. W wywiadzie dla Andrei Monda w L’Osservatore Romnano – czytacie L’Osservatore, prawda? – kilka dni temu zawarte były słowa, które bardzo mi się spodobały, kompozytora Gustawa Mahlera. Mówiąc o tradycjach, powiedział: „Tradycja jest gwarancją przyszłości, a nie stróżem popiołów”. Nie jest eksponatem muzealnym. Tradycja nie strzeże popiołów, nostalgii fundamentalistów, powrotu do popiołów, nie. Tradycja to korzenie, które zapewniają, by drzewo rosło, kwitło i wydało owoce. I powtórzę ten fragment argentyńskiego poety, który bardzo lubię cytować: „to czym drzewo rozkwita pochodzi z tego, co jest pod ziemią”. Cieszę się, ponieważ w Jassach wspomniałem o tej babci [z jej nowonarodzonym wnukiem w ramionach]: był to gest „współudziału” i tymi oczami … W tym momencie byłem tak podekscytowany, że nie zareagowałem, a potem papamobil pojechał naprzód. Krótko mówiąc, mógłbym jej powiedzieć, żeby ta babcia wyszła na przód, żeby pokazała ten gest … I powiedziałem do Pana Jezusa: „Szkoda, ale możesz to rozwiązać”. A nasz dobry Francesco [fotograf], kiedy zobaczył komunikację jaką miałem z tą kobietą oczami, zrobił zdjęcie i jest ono teraz upublicznione: widziałem je dziś po południu na Vatican Insider. To są korzenie i to będzie rosło. Nie będzie takie jak ja, ale daję to, co moje. To spotkanie [między starymi a młodymi] jest ważne. Potem są słowa. Kiedy dziadkowie czują, że mają wnuki, które będą rozwijać dzieje, zaczynają marzyć – kiedy dziadkowie nie marzą, to ulegają przygnębieniu -: Ah! jest przyszłość! A młodzi wsparci poprzez to, zaczynają prorokować i tworzyć historię. To jest ważne.

Eva Fernández:

Dziękuję Ojcze Święty.

Alessandro Gisotti:

Myślę, że mamy jeszcze miejsce na jedno pytanie: Lucas Wiegelmann z Herder Korrespondenz …

Papież Franciszek:

Czytałem ten magazyn w Buenos Aires …

Lucas Wiegelmann:

Ojcze Święty, podczas tych dni wiele mówiłeś o braterstwie między ludźmi i o podążaniu razem, o czym już słyszeliśmy. Widzimy jednak, że w Europie rośnie liczba tych, którzy nie chcą braterstwa, lecz egoizm i izolację, wolą iść samotnie. Dlaczego tak jest Twoim zdaniem, i co musi uczynić Europa, aby to zmienić? Dziękuję.

Papież Franciszek:

Wybaczcie mi, że cytuję samego siebie, nie robię tego z próżności, ale ponieważ jest to przydatne. Mówiłem o tym problemie w dwóch [trzech] przemówieniach: w Strasburgu; w tym, które wygłosiłem, kiedy otrzymałem nagrodę Karola Wielkiego; a następnie w przemówieniu skierowanym do wszystkich przywódców państw i rządów w Sala Regia. Byli wszyscy, kiedy obchodzono rocznicę Traktatów rzymskich, ustanawiających Unię Europejską. W tych przemówieniach powiedziałem wszystko, co myślę. Jest też inne przemówienie, które nie ja wygłosiłem, ale burmistrz, Bürgermeister Akwizgranu. Jest ono klejnotem, waszym niemieckim klejnotem. Niech pan je przeczyta, a wiele tam znajdzie. Europa musi rozmawiać. Europa nie może powiedzieć: „Jesteśmy zjednoczeni, teraz powiemy w Brukseli: dawajcie sobie radę, idźcie do przodu”. Nie. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za Unię Europejską i rotacyjna prezydencja w Unii nie jest gestem kurtuazyjnym, jak tańczenie menueta, nie dotyczy mnie i ciebie. Nie – jest symbolem odpowiedzialności, którą ma każdy kraj w odniesieniu do Europy. Jeśli Europa nie postrzega dobrze wyzwań przyszłości, to podupadnie. Pozwoliłem sobie stwierdzić w Strasburgu, że Europa przestaje być matką, a staje się babcią. Zestarzała się. Zatraciła pragnienie wspólnego działania. Być może ktoś się już zastanawia, czy w ten sposób nie zakończy się ta trwająca 70 lat przygoda? Trzeba powrócić do mistyki ojców założycieli. Europa potrzebuje samej siebie, swojej tożsamości, swojej jedności i z tym przezwyciężania, z tym wszystkim co oferuje dobra polityka, przezwyciężania podziałów i granic. W Europie widzimy granice. To nie jest dobre. Nie są też dobre granice kulturowe. To prawda, że każdy kraj ma własną tożsamość i powinien jej strzec, ale z duchem wielościanu; istnieje globalizacja, w której szanowane są kultury wszystkich, ale wszystkich trwających w jedności. Proszę was, niech Europa nie da się pokonać pesymizmowi i ideologiom, bo Europę atakują w tej chwili nie działa armatnie i bomby, lecz ideologie: ideologie pozaeuropejskie, pochodzące z zewnątrz lub rodzące się w małych europejskich grupkach, ale nie są wielkie. Pomyślcie o Europie podzielonej i toczącej wojnę, roku 1914 i z lat 1932-33 aż po 1939, kiedy wybuchła wojna: proszę was, nie wracajmy do tego! Uczmy się z historii. Nie wpadajmy do tego samego dołu. Innym razem mówiłem wam, że jest takie powiedzenie, iż jedynym zwierzęciem, które dwa razy wpada do tego samego dołu jest człowiek: osioł tego nie czyni!

Nie wiem, co jeszcze mam powiedzieć … Ale niech pan przeczyta to przemówienie burmistrza, Bürgermeistra z Akwizgranu: to klejnot.

Alessandro Gisotti:

Dziękuję Ojcze Święty. Dziękuję za tę dyspozycyjność pod koniec trzech bardzo wymagających dni, także za te pięć podróży jedna po drugiej, w tej pierwszej połowie roku, tak pełnych wydarzeń, jakże różnych ze względu na odbyte spotkania. Dziękuję.

Papież Franciszek:

Teraz dwie rzeczy. Ze względu na klimat [warunki pogodowe], wczoraj musiałem jechać samochodem: dwie godziny i 40 minut. To była łaska od Boga: widziałem piękny krajobraz, jakiego nigdy wcześniej nie widziałem. Przemierzyłem cały Siedmiogród: jakże jest piękny! Nigdy nie widziałem czegoś takiego. A dzisiaj, aby pojechać do Blaj, to samo: coś niezwykle pięknego! Krajobraz tego kraju. Dziękuję również za deszcz, który sprawił, że podróżowałem w ten sposób, a nie za pomocą helikoptera, mając więcej kontaktu z rzeczywistością.

Po drugie, wiem, że niektórzy z was są osobami wierzącymi, inni nie za bardzo, ale powiem wierzącym: módlcie się za Europę, módlcie się za Europę, za jedność. Niech Pan obdarzy nas łaską. Dla niewierzących: życzcie dobrej woli, życzcie z serca, aby Europa na nowo wróciła do tego, jaką ją wymarzyli ojcowie założyciele. Dziękuję. Dziękuję bardzo. I dobrego zakończenia „świętowania” [Światowego Dnia Środków Społecznego Przekazu].

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.