Drukuj Powrót do artykułu

Amerykański filantrop o Ukrainie: Zło dobrem zwyciężaj. Ale zło nazywaj po imieniu

13 maja 2022 | 18:59 | Rozmawiał: Waldemar Piasecki | Nowy Jork Ⓒ Ⓟ

Czyniąc dobro, powinniśmy też wskazywać zło i jego imię. Tak czynił Jan Paweł II. Uważam, że miłość, modlitwa i nadzieja ostatecznie wygrają – mówi KAI Robert Unanue, właściciel firmy Goya Food, amerykański filantrop katolicki. Obecnie angażuje się w pomoc dla walczącej Ukrainy.

Waldemar Piasecki (KAI): Co powoduje, że Pana firma Goya Foods włączyła się w pomoc Ukrainie?

Robert Unanue: – Bóg stworzył ludzkość, a ludzkość stworzyła wiele sposobów na zniszczenie siebie. Musimy porzucić niszczycielską nienawiści i wojny i w pełni przyjąć moc Boga i modlitwy. Mam nadzieję, że ludzkość przyjmie miłość i ochronę oraz przeciwstawi się nienawiści i zniszczeniu. Równocześnie jednak musimy czynić wszystko, co w naszej mierze możliwe w obszarze pomocy wymiernie materialnej.

Są dwa powody naszej obecności na Ukrainie. Nasze ramię biznesowe Goya Food – zajmuje się karmieniem ciała. Ale już nasze ramie charytatywne Goya Cares i Goya Gives mają misję przeciwdziałania eksploatacji dzieci, oraz dostarczania żywności potrzebującym, dotkniętym różnymi katastrofami. Można więc powiedzieć, że karmimy też duszę.

KAI: Na czym polega pomoc materialna?

– Za pośrednictwem Global Empowerment Mission do Ukrainy wysłaliśmy już 434 tony żywości. Wsparliśmy także finansowo Siostry Miłosierdzia z Łagiewnik i Rycerzy Kolumba, ze względu na pomoc jaką bezpośrednio udzielają uchodźcom. W obu przypadkach są to donacje po 100 tysięcy dolarów. Tyle samo przekazaliśmy Aerial Recovery Group – organizacji ratującej osoby z obszarów bezpośrednio objętych wojną. To, co ci ludzie robią jest po postu niezwykłe.

Chcę też zwrócić uwagę na inny aspekt. Ukraina jest jednym z największych eksporterów artykułów rolno-spożywczych, a obecnie jesteśmy w krytycznym momencie siewu i sadzenia roślin. Wielu ukraińskich rolników zostało żołnierzami. Jeśli nie zakończymy tej wojny teraz, rolnicy nie będą w stanie sadzić i eksportować niezbędnych zasobów, których świat niezwykle potrzebuje. Stajemy w obliczu światowego niedoboru żywności. O tym także należy alarmować.

KAI: W wymiarze duchowym pomocy, przekazuje Pan katolikom na Ukrainie ponad 60 tysięcy różańców. Jaki sposób i do kogo one trafią? Skąd pochodzą?

– Tysiąc z nich zostało pobłogosławionych przez papieża Franciszka i ponad 60 tysięcy zostało podarowanych przez Amerykanów. Ta darowizna została zapoczątkowana przez Shannon Hasse z San Antonio w Teksasie, która podarowała pierwszy różaniec. Od tej pory dołączyły do niej tysiące darczyńców z całej Ameryki. W akcję niesienia nadziei i modlitwy o pokój na Ukrainie włączyły się tysiące Amerykanów. Nie tylko pomagają bezpośrednio ale także modlą się o pokój. Co ciekawe pierwsze 15 tysięcy trafiło do dominikanów we Lwowie. Nie wiedząc jeszcze o naszej akcji, zwrócili się oni z prośbą o pomoc do Rycerzy Kolumba. W ten sposób różańce połączyły nas z Rycerzami oraz z Aerial Group, bo to ci niesamowici ludzie pomagając w dostarczaniu pomocy w najbardziej dotknięte wojną obszary Ukrainy – dostarczają też przy okazji różańce.

KAI: Katolików rzymskich i grekokatolików jest łącznie na Ukrainie około 10 procent. Czy przewiduje Pan jakiś rodzaj duchowego wsparcia prawosławnych Ukraińców, których jest ogromna większość, a różańców nie używają do modlitwy?

– Misją Goya Cares jest ochrona bezbronnych kobiet i mężczyzn. Wszystkim, niezależnie od wyznania. I również w naszych działaniach różańce są wezwaniem do modlitwy o pokój. Niech pomagają tym, którym mogą pomóc. O innych postaramy się pomyśleć z równą empatią.

KAI: Z jakimi instytucjami Kościoła w Polsce miał Pan kontakt podczas wizyty? Jakie wyniósł wrażenia?

– Odwiedziliśmy kilka kościołów, między innymi byliśmy na mszy w Bazylice św. Krzyża w Warszawie. W czasie pierwszej wizyty odwiedziliśmy Jasną Górę i spotkaliśmy się z abp. Depo, który poświęcił pierwszą partię różańców. W czasie drugiej postanowiliśmy odwiedzić Łagiewniki – zarówno Centrum Jana Pawła II, jak i Sanktuarium Miłosierdzia Bożego.

KAI: Czy może Pan powiedzieć coś o sobie i firmie, której jest właścicielem?

– Należę do trzeciego pokolenia rodziny, która w 1936 r. założyła firmę Goya Foods. To największa w Ameryce firma spożywczą będącą własnością Amerykanów pochodzenia hiszpańsko-latynoskiego. Ma ugruntowana pozycję lidera w branży żywności i przypraw w Ameryce Łacińskiej. Goya produkuje, pakuje i dystrybuuje ponad 2500 wysokiej jakości produktów spożywczych z Hiszpanii, Karaibów, Meksyku, Ameryki Środkowej i Południowej. Produkty Goya mają swoje korzenie w kulinarnych tradycjach społeczności latynoskich na całym świecie. Połączenie autentycznych składników, mocnych przypraw i wygodnego przygotowania sprawia, że produkty Goya są idealne na każdy gust i na każdy stół.

W wymiarze biznesowej odpowiedzialności społecznej, uważamy się za instytucję wspólnotową. Dla nas to nie tylko firma rodzinna – także naszych wszystkich pracowników traktujemy jak rodzinę. To właśnie poczucie wspólnoty pozwala nam nieść pomoc w różnych obszarach poprzez Goya Cares i Goya Gives. Źródła tej postawy lokuję w pokoleniowym katolicyzmie naszej rodziny.

KAI: To, iż jest Pan oddanym katolikiem, o ogromnym podziwie dla papieża Jana Pawła II jest faktem dobrze znanym. Kościół pod Janem Pawłem II walnie przyczynił się do upadku 'Imperium Zła’ jakim był ZSRR. Obecnie to imperium odżywa i sieje zbrodnię na Ukrainie. Czy Kościół jest wobec tego bezradny, a Jan Paweł II przewraca się w grobie?

– Jesteśmy tu, w Polsce, bo uważamy, że słowa Jana Pawła II „Nie lękajcie się”, które stały się mottem jago pontyfikatu mają ogromną moc. Ostatecznie możemy tylko nieść miłość i ochronę lub nienawiść i zniszczenie. To kwestia naszej wolnej woli i wyboru. Czyniąc jednak dobro, powinniśmy wskazywać zło i jego imię. Tak czynił Jan Paweł II. Uważam, że miłość, modlitwa i nadzieja ostatecznie wygrają.

Podczas naszej wizyty w Łagiewnikach, szef operacyjny Grupy Aerial Recovery Jeremy Locke powiedział: „Dopóki na Ukrainie szaleje wojna Putina i gdziekolwiek zło się pojawi, będziemy tam, aby chronić najbardziej niewinnych. To, czego nauczyłem się podczas moich pięciu tur bojowych w formacji Zielonych Beretów Armii Amerykańskiej, to że wojna kradnie niewinność. Musimy chronić najbardziej niewinnych. To dzieci zasługują na bezpieczeństwo i poczucie miłości Pana”. Słuchałem tych słów z podziwem.

Szacuje się, że ponad połowa z 7,5 miliona dzieci na Ukrainie została wysiedlona w wyniku wojny. Według dostępnych informacji zginęło ponad 200 dzieci, a kilkaset zostało rannych. Do Rosji w nieznanym celu wywieziono ich już 121 tysięcy. Podczas gdy wiele dzieci uciekło z matkami, inne zostały oddzielone i pozostawione samym sobie. Aerial Recovery Group ewakuowała już z obszarów objętych walkami ponad siedemset sierot i ponad tysiąc ukraińskich uchodźców. Już samo to, co dzieje się z najmłodszymi z ręki rosyjskiego agresora zasługuje na potępienie.

W Liście św. Pawła do Rzymian są znamienne słowa: „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj”. Ale żeby to zrobić, musisz nazwać zło po imieniu. I to właśnie Jan Paweł II powiedział kiedyś o ZSRR. A dobro ostatecznie zwyciężyło. I wierzę, że dobro znów zwycięży, kiedy nazwiemy zło i będziemy z nim walczyć wszelkimi możliwymi sposobami. Nasza armia składa się z dobrych ludzi, którzy pomagają bezbronnym. Zakończę cytatem z Neli, którą poznałem w Hrebennem w Chacie Miłosierdzia Rycerzy Kolumba. Gdy uciekała z synem z Ukrainy, jej mąż powiedział „Chroń naszego syna, a ja ochronię nasz kraj”.

Naszym obowiązkiem jest pomóc wszystkim Nelom, aby dobro przezwyciężyło zło. Myślę, że papież Polak, osobisty świadek zbrodni i nieszczęść wojennych, czuwa nad tym z Nieba.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.