Od dialogu do ewangelizacji – Spotkania Małżeńskie w „nowych czasach”
31 stycznia 2026 | 20:15 | Anna Rasińska | Warszawa Ⓒ Ⓟ
Fot. Niranjan _ Photographs/UnsplashZmiana języka, nowe pokolenia, rewolucja cyfrowa i sztuczna inteligencja – to wyzwania, wobec których stają dziś wspólnoty kościelne. Irena i Jerzy Grzybowscy, założyciele inicjatywy Spotkań Małżeńskich, którzy od blisko 50 lat posługują małżonkom, odwołując się do słów kard. Stefana Wyszyńskiego o „nowych światłach i nowych mocach”, w rozmowie z KAI opowiadają, jak dialog, świadectwo życia i odwaga eksperymentowania stają się narzędziami współczesnej ewangelizacji.
Anna Rasińska (KAI) Kardynał Stefan Wyszyński krótko przed śmiercią powiedział: „Przyjdą nowe czasy, wymagające nowych świateł, nowych mocy. Bóg je da w swoim czasie”. Jak państwo odczytali te słowa?
Irena Grzybowska: Te słowa wypowiedział kard. Stefan Wyszyński wtedy, gdy Spotkania Małżeńskie stawiały pierwsze kroki. Byliśmy przekonani, że to co proponujemy jest w Kościele czymś zupełnie nowym zarówno od strony merytorycznej jak i metodycznej. Pamiętne słowa kard. Stefana Wyszyńskiego dodały nam odwagi w rozwijaniu rekolekcji warsztatowych. Oczywiście spotykaliśmy się z oporami ze strony niektórych księży, ale dziękujemy Panu Bogu za Jego „nowe moce”, czyli wytrwałość i determinację, które pozwoliły nam przezwyciężać te opory. Odwagi dodawał nam śp. bp Władysław Miziołek. Ale tym, co najbardziej pomagało przezwyciężać trudności, były świadectwa uczestników.
Ale czy to były „nowe światła”? Światłem są niezmiennie dary Ducha Świętego. One, jak w Hymnie, „rozświetlają naszą myśl”. „Nowe światła” to jakby strumienie świateł Ducha Świętego kierujące naszą uwagę na coraz to nowe wyzwania, które powinniśmy podjąć w „nowych czasach”.
Co pomagają zobaczyć te „nowe światła”?
Jerzy Grzybowski: Przede wszystkim pomagają w przezwyciężaniu schematów myślowych, przezwyciężaniu rutyny w pracy. Naszej działalności nie ograniczamy do kręgu ludzi chodzących do kościoła. Próbujemy wychodzić na „ewangeliczne opłotki”. Po pierwsze ze świadectwem, a po drugie z językiem, który pomoże przezwyciężyć stereotypowe myślenie o religii i Kościele. Oczywiście z zachowaniem nauki Kościoła oraz za jego wiedzą i zgodą. To są warunki przetrwania wspólnot i ich rozwoju. W przeciwnym razie stracą swój charyzmat. Jeżeli nie będą szukać nowych świateł i nowych mocy, to znikną.
KAI: Macie Państwo sprawdzony program opracowany przed wielu laty, ale czasy się zmieniają w błyskawicznym tempie. Jak radzicie sobie ze zmianą języka, zmianą postaw, rewolucją w sposobie komunikacji?
Irena Grzybowska: Czasy się zmieniają, ale my też się zmieniamy. Kiedy czytam nasze opracowania sprzed kilkunastu lat na ten sam temat, na który mamy mówić dzisiaj, to okazuje się, że te stare teksty są całkowicie anachroniczne od strony formy przekazu, jak i dojrzałości merytorycznej. Natomiast są przejawem poszukiwania tych samych wartości – prawdy, wolności, zaufania, nadziei i wielu innych.
Jerzy Grzybowski: Myśl współbrzmiącą do słów kard. Stefana Wyszyńskiego wypowiedział kard. Stanisław Ryłko w czasie pielgrzymki liderów Spotkań Małżeńskich do Rzymu w 2011 r. A mianowicie, że w każdym charyzmacie istnieją założenia fundamentalne, niezmienne oraz te, które muszą się zmieniać w miarę upływu czasu, aby ruch, czy stowarzyszenie nie skostniało. Później, w 2018 r. usłyszeliśmy podobne słowa od kard. Kazimierza Nycza podczas zjazdu liderów naszego stowarzyszenia. Zasady dialogu obudowane psychologią komunikacji i przyjęte jako dar łaski Bożej są tym niezmiennym fundamentem duchowości i charyzmatu. A mniej więcej co 10 lat weryfikujemy programy tak od strony sformułowań i jeśli trzeba, wprowadzając nowe akcenty.
KAI: Czy moglibyście Państwo podać jakieś przykłady podjęcia nowych wyzwań w świetle owych świateł Ducha Świętego w Spotkaniach Małżeńskich?
Irena Grzybowska: Spektakularnym przykładem podjęcia nowych wyzwań było zastosowanie pracy zdalnej. W trakcie pandemii okazało się, że pracując zdalnie jest możliwe osiągnięcie podobnych rezultatów naszych warsztatów, jak podczas warsztatów bezpośrednich, stacjonarnych, tylko trzeba je inaczej przygotować, inne warunki uczestnictwa przedstawić uczestnikom. Dzięki temu mogliśmy włączyć do naszych warsztatów małżeństwa mieszkające za granicą, gdzie nie miały możliwości uczestniczenia stacjonarnie. I mamy świadectwa par, które dzięki takiej formie przeprowadzenia warsztatów przezwyciężyły kryzys w swoim małżeństwie. Chociaż oczywiście preferujemy rekolekcje stacjonarne. Tym niemniej działalność przez internet można uznać za „nowe moce”, które jeżeli są niesione „nowymi światłami”, to jak się okazuje, mogą być owocne w ewangelizacji.
Jerzy Grzybowski: Jednym z podstawowych warunków uczestniczenia w warsztatach stacjonarnych jest przyjazd bez dzieci. Ale wsłuchiwaliśmy się w głosy młodych małżeństw, które nie mają z kim zostawić dzieci na dwie doby, a na naszą propozycję, żeby poczekały z wyjazdem na rekolekcje aż dzieci będą mogły zostać pod opieką rodziny, odpowiadali: „Nasze małżeństwo nie przetrwa do tego czasu”. Okazało się, że jest możliwe prowadzenie naszych warsztatów rekolekcyjnych w domach, które mają odpowiednie warunki do opieki dla dzieci w takiej formie, by rodzice mogli uczestniczyć w warsztatach w odseparowaniu od nich w ciągu dnia, np. w drugim budynku. Wymaga to nieco innej organizacji i szczególnej troski, by nie obniżyć poziomu merytorycznego. I tu też mamy świadectwa małżeństw, które przezwyciężyły kryzys w swoim związku w takich warunkach. Okazało się też, że można na podstawie tego programu stworzyć nowy, krótki, dostępny dla małżeństw, które z różnych powodów nie mogą wyjechać na rekolekcje trzydniowe.
To są nowe światła od strony organizacyjnej, ale są one przykładem przezwyciężania schematów, które kiedyś wydawały nam się absolutnie niepodważalne.
Irena Grzybowska: Świadectwa uczestników mówią nam, czy dany eksperyment warto rozwijać, czy raczej z niego zrezygnować. To są przykłady „z naszego podwórka”. Ale warto je zastosować na innych polach działalności duszpasterskiej. Chodzi o to, żeby nie skostnieć. Potrzebne jest bardzo ostrożne eksperymentowanie i przyglądanie się rezultatom. To jest rozeznawanie w Duchu Świętym myśli, które się pojawiają, rozeznawanie czy są to nasze pomysły, czy też rzeczywiste wskazania Ducha Świętego.
Jerzy Grzybowski: Kolejnym polem, na które patrzymy kieruje nas światło Ducha Świętego jest sztuczna inteligencja. Bardzo ostrożnie sami z niej korzystamy. Mamy przykłady, kiedy sztuczna inteligencja pomogła małżeństwom w kryzysie odnaleźć weekend Spotkań Małżeńskich. Ale równie ważne jak korzystanie ze sztucznej inteligencji jest jej kreowanie. Rodzi to odpowiedzialność za przekaz jaki umieszczamy w sieci, za słowa kluczowe, których używamy, za taką edycję treści, by zawierała hasła i frazy wpisywane przez użytkowników wyszukiwarek. To jest ważne, gdyż sztuczna inteligencja montuje z tego odpowiedzi na różne pytania stawiane przez ludzi.
KAI: Socjologia zaczęła wyróżniać różne pokolenia w ostatnich dziesięcioleciach, które różnią się sposobem zaspokajania potrzeb, sposobem komunikacji między ludźmi. Tzw. boomersi uczyli się posługiwania komórką i komputerem, potem pojawili się milenialsi, pokolenia Gen X, pokolenie Gen Z… Dzisiaj dzieci i wnuki pomagają rodzicom i dziadkom odnaleźć się w świecie cyfrowym. Jak trafiacie do ludzi z różnych pokoleń, którzy żyją niejako w innym świecie?
Irena Grzybowska: Przede wszystkim wystrzegamy się moralizowania, narzucania czegokolwiek, żadnej „jedynie słusznej drogi”, choćby była bardzo katolicka. Pozostawiamy im wolność przyjęcia lub odrzucenia tego, czym dzielimy się. Mówimy o sobie, o swoich doświadczeniach. Im pozostawiamy wybór. Stawiamy pytania, na które każdy odpowiada językiem swojego pokolenia i w kontekście swoich własnych doświadczeń życiowych. A wartości takie jak miłość, prawda, wierność, zaufanie są poszukiwane w każdym pokoleniu. Pokazujemy im Kościół w którym te wartości są żywe. Dlatego na ogół wracają do Pana Boga i Kościoła.
Jerzy Grzybowski: Staramy się być sobą i tak mówić, by oni sami przełożyli to na swój język i między sobą odpowiedzieli sposobowi myślenia i językiem właściwym pokoleniu X, czy Z, żeby to co mówimy ich zaciekawiło. Oczywiście nie jest sprawą łatwą zatrzymać ich w biegu. Potrzebna jest czasem swego rodzaju „terapia wstrząsowa”, żeby uczestnicy naszych zajęć do siebie samych trafili przez tę skorupę przyzwyczajeń, rutyny w myśleniu, namiastek wartości. A tą terapią wstrząsową jest język świadectwa. I to świadectwa realnego życia, trudności w więzi małżeńskiej, lęków i niepewności przed zawarciem małżeństwa, inspirowanie do dialogu na tematy, których sami by nie poruszyli. Nade wszystko zaś stwarzanie poczucia bezpieczeństwa, klimatu zaufania na naszych rekolekcjach i warsztatach tak, aby bez lęku mogli te tematy podjąć. Świadectwo musi dotykać realnych problemów ludzi, do których mówimy. To nie może być katecheza jak ma być, jak chcielibyśmy, by było w naszym życiu, to nie ma być koncert własnych życzeń wobec siebie nawzajem, ani „propaganda sukcesu”, ale realna rzeczywistość, czasem bolesna, ale twórcza dla osoby słuchającej. Poruszenie własnych trudności inspiruje uczestników do dotknięcia bolesnych miejsc w swoim życiu. Ale z takim świadectwem nie można przeholować w drugą stronę. To nie ma być wylewanie z siebie trudności, które się przeżywa. Pamiętam jak kiedyś takie wylewanie z siebie brudów spowodowało, że uczestnicy zaczęli spontanicznie doradzać prowadzącym, co powinni zrobić i jak sobie radzić z przedstawioną trudnością. A to nie o to chodzi. Świadectwo prowadzących powinno inspirować do dotknięcia przez uczestników w swoim własnym życiu problemów trudnych, może dotąd zamiatanych pod przysłowiowy dywan. Powinno odpowiedzieć na ich poszukiwania, inspirować te poszukiwania. Dlatego mówimy, że świadectwo jest sztuką.
Sposób prowadzenia naszych zajęć przekształca pasywnego konsumenta w aktywnego uczestnika. Pokazuje, że dialog między ludźmi, szczególnie w małżeństwie i narzeczeństwie może pomóc w tworzeniu autentycznych relacji. Ważne jest pokazanie, że stosowanie proponowanych przez nas zasad dialogu może też wpływać na autentyczne relacje z Bogiem. Może się to dokonać tylko w klimacie autentyczności, zaufania, wzajemnego wsparcia i poczucia bezpieczeństwa.
Irena Grzybowska: Nie podejmujemy dyskusji. Unikamy ogólników, że „tak trzeba”, że „tak należy”. Mówimy o sobie, tak aby każdy odnalazł siebie w kontekście swoich własny doświadczeń życiowych. Ja mogę się zgadzać lub nie zgadzać, mogę mieć inny system wartości, ale wiem, że osoba, z którą się spotykam na Rekolekcjach Małżeńskich czy na Wieczorach dla Zakochanych ma za sobą jakąś drogę, jakieś trudne doświadczenia wyniesione z domu rodzinnego, ze szkoły, kręgu znajomych i nie da się jej nastawień do życia, do księży, do Kościoła zmienić za przysłowiowym pstryknięciem palcem. Czasem się to dzieje, ale to jest ich decyzja, ich odkrycie nowych wartości, a nie coś narzuconego z zewnątrz. Mam szacunek dla osoby, która przychodzi na nasze zajęcia. Jej system wartości ukształtowało na przykład wychowanie w domu dziecka, w rodzinie rozbitej, albo w rodzinie alkoholików. Ale jeżeli ten człowiek, ta konkretna para bierze udział w naszych zajęciach, to znaczy, że są to ludzie, którzy poszukują wartości. Szacunek i wysłuchanie, poczucie bycia wysłuchanym zmniejsza dystans międzypokoleniowy, który nieraz występuje pomiędzy prowadzącymi a uczestnikami. Niweluje różnice języka jakim się posługujemy. Powoduje, że zadają pytania. Szacunek jest w pewnym sensie rezultatem otwartości na drugiego człowieka.
KAI: Czy słuchanie, na które Kościół zwraca coraz większą uwagę jest takim nowym światłem?
Jerzy Grzybowski: To fundamentalna sprawa. To właśnie przez uważne słuchanie okazujemy sobie szacunek. To właśnie słuchanie jest jedną z form realizacji przykazania miłości. Nie chodzi tylko o nieprzerywanie osobie mówiącej. Można słuchać – nawet bardzo cierpliwie – i tylko czekać aż osoba, z którą rozmawiam skończy, bo sam mam coś bardzo ważnego do powiedzenia. Bo przecież, mówiąc ironicznie, ja wszystko najlepiej wiem i mam najlepsze rady na wszystkie ludzkie problemy. Mam gotową odpowiedź na wszystko. Można słuchać i już w czasie, gdy ktoś mówi przygotowywać swoją wypowiedź. Zdarza się, że jedno z partnerów rozmowy jest osobą zranioną, czuje się niewysłuchany i przez to sam nie potrafi słuchać innych. Czasem słuchający ma poczucie zagrożenia i nie jest w stanie uważnie wysłuchać mówiącego. Czasem przeżywa dystans wobec osoby, z którą rozmawia. A z drugiej strony osoba ta przyjmuje postawę pouczającą, stawia siebie wyżej niż rozmówca. Wszystko to prowadzi do słuchania pozornego. Dzieje się tak często w małżeństwie, ale i na wielu innych płaszczyznach relacji społecznych. Także w Kościele instytucjonalnym, np. w kancelarii parafialnej, gdzie niekiedy nadal panuje urzędniczy stosunek do petenta. Ale te przeszkody w słuchaniu spotykamy wszędzie w życiu społecznym.
KAI: W takim razie jakie są cechy uważnego słuchania? I czy samo słuchanie wystarczy?
Irena Grzybowska: Nieprzerywanie rozmówcy, to oczywiście sprawa podstawowa. Ale ważne jest także skupienie swojego umysłu i ciała na rozmówcy i podążanie za tematem, który podjął, niezajmowanie się w trakcie rozmowy innymi sprawami. Samo słuchanie nie wystarczy. Może prowadzić do przysłowiowego „dziad swoje, baba swoje”. W dialogu potrzebne jest zrozumienie drugiego człowieka. W dobrym kontakcie z rozmówcą pomaga tzw. parafrazowanie, czyli powtarzanie swoimi słowami tego, co powiedział rozmówca, np. „jeżeli panią dobrze zrozumiałem to…” Potrzebne jest zadawanie pytań wyjaśniających, czyli tzw. klaryfikacja, np. „chciałbym lepiej panią zrozumieć, proszę powiedzieć coś więcej o tym…”. Dzięki temu, że ja go naprawdę słucham, zaczynam go coraz bardziej rozumieć. Okazuję mu to słowami np. „mam wrażenie, że to jest dla pani bardzo ważne”. Nie krytykuję, nie osądzam rozmówcy, ale jeżeli się nie zgadzam z nim, mogę powiedzieć, że mój system wartości, albo moje doświadczenie życiowe mówi mi, że… Ważne, by mówić o sobie w pierwszej osobie i unikać ogólników. Nie doradzam, nie pouczam. Mogę mówić o swoim przeżywaniu danej sprawy, o swoim postrzeganiu rzeczywistości.
KAI: Często zauważają państwo współbrzmienie psychologii i łaski.
Jerzy Grzybowski: Komunikacja interpersonalna prowadzi do budowania trwałych relacji, wzajemnego zrozumienia, efektywnej współpracy oraz konstruktywnego rozwiązywania konfliktów. Jest to fundament nazwania i wymiany uczuć, potrzeb psychicznych i temperamentu. Jest fundamentem dialogu jako spotkania osób. Jeżeli jest wzmocniona łaską, jeżeli jest potraktowana jako dar łaski, to czyni cuda, jak tego doświadczamy w Spotkaniach Małżeńskich. Dialog, który proponujemy przynosi swego rodzaju reset w spotkaniu z samym sobą i z drugim człowiekiem, a także z Bogiem. Pozwala spojrzeć na wszystko z dystansu i na nowo, zebrać siły, aby wrócić do siebie i być razem, a nie obok siebie.
KAI: Wszystkie formy pracy Spotkań Małżeńskich są prowadzone przez małżeństwa i kapłanów lub siostry zakonne. Na czym polega ta współpraca?
Irena Grzybowska: Małżeństwa dzielą się z uczestnikami świadectwem swojego życia małżeńskiego, niekiedy także relacjami na innych płaszczyznach społecznych oraz relacją z Bogiem. Kapłan nie ogranicza się do zagadnień teologicznych związanych z danym tematem, ale dzieli się z uczestnikami swoim doświadczeniem dialogu; tym, co sam odkrył w swojej więzi z Bogiem, w relacjach z innymi ludźmi. Podobnie siostra zakonna, choć jeszcze bardzo mało jest ich w naszej działalności. Z drugiej strony podobna otwartość małżeństw pomaga kapłanowi otworzyć się przed sobą, przed innymi ludźmi, a także przed Bogiem. Wielu kapłanów mówiło, że rekolekcje Spotkań Małżeńskich były dla nich prawdziwymi rekolekcjami kapłańskimi.
Nowym Bożym światłem było odczytanie zaproszenia do przeprowadzenia rekolekcji dla osób życia konsekrowanego. To była propozycja s. Chrystofory z Ukrainy. Podjęliśmy ją. Przeprowadzaliśmy te rekolekcje, jak dotąd, dwa razy i mamy nadzieję, że będą się rozwijać dalej.
KAI: Czy to oznacza, że to małżeństwa razem z kapłanami prowadzą rekolekcje dla kapłanów i osób życia konsekrowanego?
Jerzy Grzybowski: Kapłani i osoby życia konsekrowanego przeżywają podobne problemy z dialogiem jak małżeństwa, tylko ujawniają się one w innych sytuacjach życiowych. Rekolekcje prowadzone przez małżeństwa pozwalają im wyjść z utartych schematów myślowych, otwierają na nowy sposób patrzenia na małżeństwa, którym służą. Spotkaliśmy kiedyś kapłana, który nam powiedział, że przed wielu laty uczestniczył w Spotkaniach Małżeńskich i te rekolekcje ocaliły jego kapłaństwo. Przeżył na nich swego rodzaju reset. A świadectw umacniających i odnawiających powołanie do kapłaństwa słyszeliśmy bardzo dużo. Rekolekcje dla kapłanów i osób życia konsekrowanego umacniające i pogłębiające zdolność do dialogu na co dzień, prowadzone przez małżeństwa razem z kapłanem, mogą być tak samo owocne dla kapłanów i sióstr zakonnych, jak małżeńskie – dla małżeństw.
KAI: A na co zwróciliście szczególną uwagę w Roku Świętym?
Irena Grzybowska: Pan Bóg skierował naszą uwagę na potrzebę coraz szerszego wychodzenia na opłotki Kościoła, szczególnie w sytuacji spadającej liczby małżeństw i postępującej laicyzacji. Ważne było opracowanie blisko 50-letniej historii Spotkań Małżeńskich, której celem było uświadomienie nowym animatorom swego rodzaju dziedzictwa duchowego, jakie przychodzi im kontynuować i rozwijać. Celem opisania tej historii było umocnienie charyzmatu. Wiemy już, że wielu animatorom przyniosło nowe światło na ich pojmowanie Spotkań Małżeńskich jako całości.
Opracowaliśmy „Koronkę o dar dialogu”, która uzyskała kościelne imprimatur w Polsce, a także w kilku innych krajach. W Roku Świętym przypadł wynikający z wymagań statutowych Międzynarodowy Zjazd Animatorów, który przyniósł umocnienie duchowości, charyzmatu i wspólnoty. Podjęte zostały prace nad odnowieniem strony internetowej. To też jest nowe światło na nowe czasy – wizerunek trzeba dostosowywać do nowych trendów. Jako założyciele zwracaliśmy uwagę na potrzebę większej obecności w mediach społecznościowych. Udało się przygotować kilka tzw. rolek i kilka dłuższych filmów, ale to wciąż za mało.
Jerzy Grzybowski: Schematy są wygodniejsze, zdają się być wystarczające, tylko że są krótkowzroczne. Potrzebne jest czasem przezwyciężanie w sobie pewnej siły bezwładu, otwarcie na „nowe światła”, ale potem konieczna jest wytrwałość, konsekwencja w działaniu, determinacja w przezwyciężaniu trudności.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

