Drukuj Powrót do artykułu

Czy ks. prof. Chrostowski buduje alternatywne magisterium w dialogu judeochrześcijańskim? Polemika z ks. prof. Perzyńskim

16 lutego 2026 | 14:39 | O. dr Jakub Waszkowiak OFM, xaa | Jerozolima Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Hubert Szczypek (KAI)

Lektura ostatniego artykułu ks. prof. Andrzeja Perzyńskiego na portalu KAI z 9.02.2026, w którym autor zarzuca ks. prof. Waldemarowi Chrostowskiemu próbę budowania „alternatywnego magisterium” w sprawie dialogu judeochrześcijańskiego, zawiera szereg uproszczeń. W konsekwencji prowadzą one do bezpodstawnej, krzywdzącej krytyki pod adresem ks. prof. Chrostowskiego, wybitnego biblisty i znakomitego znawcy relacji chrześcijańsko-żydowskich. Twierdzenia ks. Perzyńskiego nie mogą pozostać bez reakcji, zwłaszcza, że brak im naukowej rzetelności – stwierdza o. dr Jakub Waszkowiak OFM .

Dla uporządkowania zasadniczych kwestii warto przywołać kilka faktów historycznych, pozwalających ukazać, dlaczego judaizm współczesny w istotny sposób różni się od judaizmu epoki Jezusa Chrystusa.

Po zburzeniu Świątyni Jerozolimskiej w 70 r. po Chr. judaizm stanął wobec konieczności głębokiej reorganizacji, gdyż unicestwione zostało jedyne miejsce sprawowania kultu ofiarniczego, który do dnia dzisiejszego nie został wznowiony. W tej sytuacji, począwszy od II wieku, rozwija się tzw. judaizm rabiniczny, wywodzący się przede wszystkim z tradycji faryzejskiej.

Około VI wieku zakończono redakcję Talmudu Babilońskiego, stanowiącego rozwinięcie wcześniejszych tradycji ustnych judaizmu rabinicznego. W wielu jego partiach odnaleźć można krytyczne wypowiedzi na temat chrześcijaństwa oraz samego Jezusa, o czym szerzej pisze ks. prof. M.S. Wróbel w publikacji „Jezus i Jego wyznawcy w Talmudzie” (Wydawnictwo KUL, Lublin 2013). W tym kontekście należy wspomnieć także późniejsze pisma żydowskie, takie jak Toledot Jeszu, przedstawiające postać Jezusa w sposób skrajnie negatywny i zniekształcony.

W tym świetle teza ks. prof. Chrostowskiego, że współczesny judaizm różni się zasadniczo od judaizmu czasów Jezusa oraz że jego późniejsza postać zawierała treści o charakterze antychrześcijańskim, znajduje mocne uzasadnienie historyczne. Odrzucenie tej tezy bez uwzględnienia podstawowych danych biblijno-historycznych świadczy o powierzchownej znajomości tematu.

Ks. prof. Chrostowski stwierdza: „Nie otrzymaliśmy Starego Testamentu od Żydów. Otrzymaliśmy go od Jezusa Chrystusa i od Kościoła apostolskiego”. Ksiądz Perzyński kontestuje tę wypowiedź słowami: „Z punktu widzenia egzegezy katolickiej i historii zbawienia twierdzenie to balansuje na granicy anachronizmu. Jezus, św. Piotr czy św. Paweł nie posługiwali się ‘Starym Testamentem’ jako zbiorem odrębnym od Pism Żydowskich – oni czytali Tanach jako swoją jedyną, świętą księgę”.

Stanowisko ks. Perzyńskiego wydaje się w tym miejscu nie uwzględniać istotnych ustaleń historycznych dotyczących procesu kształtowania się kanonu biblijnego. Przede wszystkim trzeba podkreślić, że w czasach Jezusa wewnątrz judaizmu nie istniał jeszcze zamknięty kanon ksiąg świętych. Ostateczne ukształtowanie kanonu Pisma Świętego (Tanach) dokonało się w środowisku rabinicznym dopiero w II wieku po Chr., kiedy chrześcijaństwo już istniało. W czasach Jezusa nie istniał bowiem jednolity, powszechnie uznany kanon poza Torą, której autorytet był bezsporny. Istniały natomiast znaczące rozbieżności co do statusu pozostałych ksiąg. Przykładowo trójdzielny układ Pism – Tora, Newiim i Ketuwim (Tora, Prorocy i Pisma), czyli późniejszy Tanach – był charakterystyczny dla nurtu faryzejskiego. Saduceusze uznawali wyłącznie Torę (Pięcioksiąg). Z kolei esseńczycy, oprócz ksiąg znanych później z Tanachu, posługiwali się również innymi pismami, które dziś określamy mianem apokryficznych, jak np. Księga Henocha czy Księga Jubileuszów. W związku z tym twierdzenie, że Jezus i Jego uczniowie korzystali z Tanachu jako ustalonego, zamkniętego zbioru tekstów, jest historycznie nieścisłe.

Ponadto, w odniesieniu do pism, które dziś składają się na Stary Testament, chrześcijaństwo w swych początkach nie koncentrowało się na tekście hebrajskim, lecz korzystało przede wszystkim z Septuaginty – greckiego przekładu powstałego w Aleksandrii. Nie oznaczało to jednak bezrefleksyjnego przyjęcia całego zbioru ksiąg funkcjonujących w tradycji Septuaginty. Pierwotny Kościół dokonał własnego rozeznania kanonicznego, przyjmując zbiór 46 ksiąg Starego Testamentu, a odrzucając niektóre pisma obecne w tradycji greckiej (Psalm 151, 3 i 4 Księgę Machabejską, 1 Księgę Ezdrasza, Modlitwę Manassesa). W odpowiedzi na przejęcie Septuaginty przez chrześcijan judaizm rabiniczny stopniowo odszedł od jej używania i podjął nowe przekłady greckie (m.in. Teodocjona, Symmacha i Akwili). Nie mniej istotna pozostaje kwestia interpretacji. Chrześcijaństwo odczytuje Stary Testament w świetle Nowego Testamentu, co prowadzi do odmiennego rozumienia tych samych tekstów. Różnica dotyczy zatem nie tylko zakresu kanonu, lecz przede wszystkim hermeneutyki.

Przywoływane przez ks. Perzyńskiego słowa z Listu do Rzymian: „dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne” (Rz 11,29) wymagają pogłębionej refleksji. Boże powołanie nie eliminuje ludzkiej wolności; człowiek może na nie odpowiedzieć pozytywnie, ale może je również zaniedbać, a nawet odrzucić. Jak powszechnie wiadomo, większość przedstawicieli judaizmu I wieku nie uznała Jezusa za Mesjasza. W konsekwencji tego wyboru św. Paweł stwierdza, że Izrael dostąpi zbawienia i rozpozna w Jezusie Mesjasza, jednak dopiero wówczas, gdy „pełnia pogan wejdzie do Kościoła” (Rz 11,25–26). Oznacza to, że wybranie Izraela zachowuje swoją trwałość, ponieważ Bóg nie cofa danego słowa, jednak odrzucenie Chrystusa sprawia, że to powołanie nie znajduje swojej pełnej realizacji. W konsekwencji głoszenie prawdy o zmartwychwstaniu zostało powierzone Kościołowi, choć w pierwotnym zamyśle to Izrael — naród, z którego wyszedł Mesjasz — miał stać się pierwszym i zasadniczym świadkiem tego wydarzenia.

Oskarżenie, jakoby ks. prof. Chrostowski „unieważniał dorobek dialogu ostatnich dekad”, domaga się najpierw jasnego określenia, na czym ów dorobek miałby polegać w sensie ściśle teologicznym. Dialog chrześcijańsko-żydowski niewątpliwie przyniósł istotne owoce na płaszczyźnie kulturowej i społecznej, przyczyniając się do przezwyciężania uprzedzeń oraz do budowania wzajemnego szacunku. Należy jednak postawić pytanie: jakie konkretne rezultaty osiągnięto na poziomie dogmatycznym? Czy w ramach dialogu judeochrześcijańskiego udało się doprowadzić choćby do zasadniczej rewizji teologicznego spojrzenia na osobę Jezusa Chrystusa? W środowiskach żydowskich Jezus jest nadal określany pejoratywnym akronimem „Jeszu”, interpretowanym jako skrót od formuły jimmaḥ šəmô wəzikrô („niech jego imię i pamięć zaginą”), podczas gdy Jego historyczne imię w języku hebrajskim brzmiało Jeszua. Fakt ten pokazuje, że zasadnicze różnice chrystologiczne pozostają nadal nierozwiązane, a dialog — choć owocny w wielu wymiarach — nie doprowadził do przezwyciężenia fundamentalnych rozbieżności teologicznych. Wśród wyznawców judaizmu trudno znaleźć osoby, które uznawałyby chrześcijaństwo za religię prawdziwą. Przy bliższym przyjrzeniu się temu „dorobkowi” okazuje się on stosunkowo skromny nawet w kwestiach najbardziej fundamentalnych.

Ponadto, mimo ogromnego zaangażowania strony katolickiej, judaizm rzadko podejmuje analogiczne inicjatywy. Oczywiście każde spotkanie ma swoją wartość i należy je kontynuować, ale raczej na płaszczyźnie ogólnoludzkiej niż ściśle religijnej. Jeśli natomiast kontynuowane mają być inicjatywy Kościoła poświęcone np. Dniom Judaizmu, to jak to słusznie zasugerował ks. Chrostowski, powinny mieć przede wszystkim charakter edukacyjny. Ich głównym celem powinno być wyjaśnienie tradycji żydowskich w taki sposób, aby umożliwić Kościołowi głębsze zrozumienie własnej tożsamości i korzeni chrześcijaństwa. Powinno to odbywać się przy jednoczesnym zachowaniu pełnej troski o własną tożsamość religijną.

Każdy, kto zna ks. prof. Chrostowskiego, wie, że nie jest on antysemitą. Kieruje się zdrowym rozsądkiem i głęboką miłością do Kościoła. Jeżeli zajmuje krytyczne stanowisko wobec niektórych działań na polu dialogu judeochrześcijańskiego, to nie jest to krytykanctwo, lecz krytyczne spojrzenie głęboko uzasadnione historycznie i biblijnie, czemu dał wielokrotnie wyraz w swoich wystąpieniach oraz licznych publikacjach naukowych. Przyznaję, że ks. prof. Chrostowski posługuje się niekiedy skrótami myślowymi, które mogą być błędnie interpretowane. Być może wynika to z tego, iż zakłada on u czytelnika określony poziom wiedzy i przygotowania merytorycznego. Wydaje się jednak, że jego wysoka kultura osobista i zaufanie do rozmówców sprawiają, iż niekiedy przecenia on kompetencje swoich odbiorców.

O. dr Jakub Waszkowiak OFM (ur. 1974) jest franciszkaninem pracującym w Kustodii Ziemi Świętej w Izraelu. Jako adiunkt jerozolimskiego Studium Biblicum Franciscanum od lat prowadzi wykłady z Pisma Świętego dla studentów międzynarodowych seminariów (m.in. Studium Theologicum Jerosolymitanum oraz Ratisbonne). Jest członkiem Stowarzyszenia Biblistów Polskich.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.