Sekretarz episkopatu Kuby o głębokim kryzysie humanitarnym w tym kraju
18 lutego 2026 | 19:01 | Lucia Capuzzi (Avvenuirest), tłum. st (KAI) | Hawana Ⓒ Ⓟ
Fot. pixabay.comO bezprecedensowym kryzysie humanitarnym, z którego powodu kubańscy biskupi poprosili Ojca Świętego o odroczenia zaplanowanej na przyszły tydzień wizyty ad limina Apostolorum, powiedział w wywiadzie dla włoskiego dziennika katolickiego Avvenire sekretarz generalny tamtejszego episkopatu ks. Ariel Suárez.
Lucia Capuzzi, Avvenuire: Proszę Księdza, jaki sens ma teraz pozostawanie na Kubie?
Ks. Ariel Suárez; To bardzo trudny moment. Pogorszenie sytuacji dotyczy wszystkich dziedzin życia narodu. Wyjazd pojedynczego biskupa to nie to samo co wyjazd całej Konferencji Episkopatu. Pasterze modlili się i zrozumieli, że nadszedł czas, aby pozostać przy swojej owczarni: modląc się, towarzysząc jej, służąc jej.
Co rozumie Ksiądz przez „pogorszenie”?
– Transport publiczny i prywatny jest wstrzymany: autostrada krajowa jest pusta. Skrócono godziny lekcyjne i godziny pracy. W każdym razie wielu nie jest w stanie dotrzeć na zajęcia i do pracy. Paraliż turystyki spowoduje bezrobocie tysięcy ludzi. Opieka medyczna została ograniczona do niezbędnego minimum: wykonywane są tylko zabiegi ratujące życie. Rośnie liczba osób bezdomnych i znajdujących się w trudnej sytuacji. Przybywa osób, które nie są w stanie kupić żywności i leków, także osób, które nie mają wody, ponieważ cysterny dostarczające wodę do obszarów, gdzie jej brakuje, nie mogą się poruszać. Rośnie inflacja, a waluta traci na wartości. Wpływ psychologiczny jest ogromny.
Jak się to objawia?
– Powszechnym uczuciem smutku, niepokoju, dyskomfortu. Gwałtownym wzrostem i tak już dużego i długotrwałego cierpienia. Często słyszy się na ulicy: „Tak nie da się żyć”.
31 stycznia biskupi kubańscy w swoim przesłaniu wyrazili zaniepokojenie realną groźbą chaosu społecznego i przemocy w wyniku wyeliminowania wszelkich możliwości otrzymywania ropy naftowej. Czy istnieje obawa przed eskalacją?
– W warunkach ekstremalnych typowymi reakcjami są przerażenie lub przemoc. Miejmy nadzieję, że tak się nie stanie. Jednak Kubańczycy obawiają się śmierci i rozlewu krwi, tego że nie będą w stanie wyjść z bagna i zbudować odnowionej Kuby, w której można żyć godnie i szczęśliwie; że znajdą się pośród stosu gruzów, jak po konflikcie. Niektórzy mówią już o „trwałej wojnie psychologicznej”, która dotyka wszystkich, począwszy od najsłabszych.
W tym samym piśmie biskupi stwierdzają, że Kuba potrzebuje coraz pilniejszych zmian, ale nie więcej udręki i cierpienia. O jakie zmiany chodzi?
– Musimy uznać i zaakceptować, że różnorodność myśli, idei i opcji politycznych jest bogactwem, a nie zagrożeniem. Potrzebujemy przestrzeni do realizacji ludzkich aspiracji, w których moglibyśmy rozwijać plany osobiste i rodzinne. Musimy szanować się nawzajem, nie wykluczając ani nie piętnując nikogo. Musimy móc wyrażać siebie i żyć w wolności, zaangażowaniu i spójności. Musimy połączyć autentyczną wolność z odpowiedzialnością. Musimy przedkładać dobro wspólne Kuby nad interesy partyjne. Musimy produkować i cieszyć się owocami naszej pracy. Musimy odbudować wiele rzeczy, które uległy zniszczeniu, takich jak infrastruktura, drogi, środki transportu, przemysł, siły i relacje produkcyjne. Musimy wykorzystać ogromny kapitał ludzki i dobroć obecne w Kubańczykach, z których wielu wyjechało lub chce opuścić kraj. Pragniemy, aby kubańskie rodziny mogły się ponownie spotkać, zjednoczyć, odnaleźć.
Dwa tygodnie temu, po zakończeniu modlitwy Anioł Pański, papież Leon dołączył do apelu biskupów kubańskich… Minęło dwanaście lat, odkąd dzięki pracy jego poprzednika Waszyngton i Hawana rozpoczęły proces normalizacji stosunków. Czy dialog jest nadal możliwy?
– Chcę wierzyć, że tak. Papież Leon mówił o „poważnym i skutecznym” dialogu, dwóch ważnych przymiotnikach. Dialog zawsze prowadzi do zwycięstwa. Konfrontacja prowadzi do porażki, ponieważ powoduje trudne do uleczenia rany, takie jak nienawiść, gniew, zemsta. Nie jestem politykiem, socjologiem ani ekonomistą. Jestem księdzem. Kiedy mówię, mam na myśli to, co widzę na co dzień: emeryt, który nie ma już środków do życia, głodny, niesprawiedliwie skazany więzień, samotna matka, ponieważ jej dzieci wyemigrowały, chory bez lekarstw, nastolatek uzależniony od narkotyków, ksiądz, który nie może dotrzeć do wiernych, ponieważ nie ma paliwa, ludzie bez nadziei. Do społeczności międzynarodowej mówię: trzeba położyć kres temu cierpieniu.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

