Drukuj Powrót do artykułu

Ks. prof. Perzyński: miłość Boga do Izraela to fundament nadziei chrześcijańskiej

19 lutego 2026 | 18:16 | ks. Andrzej Perzyński | Warszawa Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Hubert Szczypek (KAI)

„Bez uznania nieodwołalnej miłości Boga do Izraela nasza chrześcijańska nadzieja traci fundament” – przypomina ks. prof. Andrzej Perzyński. Polemizuje on z tezami opublikowanego na łamach KAI artykułu ks. prof. Waldemara Rakocego CM „Żydzi potrzebują Chrystusa tak samo jak reszta ludzkości”. Wypowiedzią ks. prof. Perzyńskiego zamykamy debatę na ten temat na łamach KAI.

Ewangelia bez Izraela? Ks. prof. Waldemara Rakocego niebezpieczny powrót do „teologii zastąpienia”

Opublikowany niedawno na łamach serwisu KAI artykuł ks. prof. em. Waldemara Rakocego CM „Żydzi potrzebują Chrystusa tak samo jak reszta ludzkości” stanowi swego rodzaju wydarzenie bez precedensu w polskiej debacie teologicznej ostatnich lat. O ile czytelnicy przyzwyczaili się już do sceptycznych uwag ks. prof. Waldemara Chrostowskiego wobec dialogu z judaizmem, o tyle wystąpienie ks. Rakocego przesuwa granice dyskursu w stronę niespotykanego dotąd radykalizmu, konfrontacji i wykluczenia. Mamy tu do czynienia z „twardym” supersesjonizmem (teologią zastąpienia), który w oficjalnym nauczaniu Kościoła katolickiego został uznany za rozdział definitywnie zamknięty wraz z ogłoszeniem soborowej deklaracji „Nostra aetate” (1965).

Tekst ks. Waldemara Rakocego to nie tylko lokalna polemika z kard. Grzegorzem Rysiem, Komitetem Episkopatu ds. Dialogu z Judaizmem czy Polską Radą Chrześcijan i Żydów. To w istocie próba rewolucyjnego podważenia fundamentów eklezjologii wypracowanej przez ostatnich papieży. Autor, występując z pozycji biblisty, proponuje taką hermeneutykę Nowego Testamentu, w której Izrael zostaje całkowicie i bezwarunkowo wymazany z planu zbawczego jako lud wybrany. Jest to stanowisko o tyle zdumiewające, że stoi w jaskrawej sprzeczności z oficjalnymi dokumentami Kościoła, zebranymi częściowo w niedawnej publikacji: G. Ryś, S.J. Żurek (red.), Kościół Katolicki wobec Żydów i judaizmu. Dokumenty Stolicy Apostolskiej (1965-2015) i komentarze, Wyd. WAM, Kraków 2025 (dalej = Dokumenty i komentarze).

„Dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne” (Rz 11, 29)

Fundamentem i zarazem najbardziej kontrowersyjnym punktem argumentacji ks. Rakocego jest teza, że wybraństwo Izraela było jedynie czasowym i warunkowym przywilejem, który bezpowrotnie wygasł w momencie odrzucenia Chrystusa. Autor twierdzi kategorycznie, że współcześni Żydzi „nie są ludem wybranym i nie korzystają z przywileju wybraństwa”.

Takie sformułowanie jest bezpośrednim uderzeniem w kluczowy dla współczesnej teologii dialogu z judaizmem werset z Listu do Rzymian (Rz 11, 29): „Dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne”. W dokumencie watykańskiej Komisji ds. Kontaktów Religijnych z Judaizmem z 2015 roku, który w samym tytule zawiera ów cytat ze św. Pawła, znajdujemy interpretację stanowiącą antytezę poglądów ks. Rakocego. Dokument ten (nr 27) z całą stanowczością przypomina, że: „Przymierze, które Bóg ofiarował Izraelowi jest nieodwołalne. »Bóg nie jest jak człowiek, by kłamał« (Lb 23,19; por. 2 Tm 2,13)”. Bóg nie wyrzeka się nieustannej wierności względem swego wyboru wyrażonej we wcześniejszych przymierzach (por. Rz 9,4)” (Dokumenty i komentarze, s. 194-195).

Natomiast ks. Waldemar Rakocy proponuje wizję Boga, który unieważnia swoje słowo pod wpływem ludzkiej niewierności. Sprowadza on wybraństwo do czysto technicznej „kategorii zbawczej” o charakterze zadaniowym, która kończy się mechanicznie wraz z brakiem realizacji misji. To ujęcie skrajnie funkcjonalne, pozbawione biblijnej głębi.

Tymczasem dokument watykańskiej Komisji ds. Kontaktów Religijnych z Judaizmem z 2015 roku (nr 32) podkreśla, że „Kościół jest ostatecznym i niezrównanym locus (miejscem) zbawczego działania Boga. Nie oznacza to jednak, że Izrael jako lud Boży został odrzucony lub stracił swoją misję (por. Nostra aetate art. 4). Nowe Przymierze nie jest zatem dla chrześcijan ani unieważnieniem, ani zastąpieniem, ale spełnieniem obietnic Starego Przymierza” (Dokumenty i komentarze, s. 199-200).

Ks. Rakocy natomiast proponuje model separacji i zastąpienia, w którym życie jednej wspólnoty wymaga ontologicznej śmierci drugiej. W polskiej biblistyce uprawianej w ostatnich kilkudziesięciu latach tak sformułowany radykalizm jest zjawiskiem nowym i głęboko niepokojącym.

Według ks. prof. Waldemara Rakocego, skoro Nowe Przymierze w Chrystusie jest doskonałe, to Stare Przymierze „wygasło” „przestało istnieć” i nie posiada już żadnej mocy wiążącej ani zbawczej dla współczesnych Żydów. To stanowisko jest jawnym zaprzeczeniem jednego z najważniejszych sformułowań teologicznych pontyfikatu Jana Pawła II.

W 1980 roku, podczas historycznego spotkania z przedstawicielami wspólnoty żydowskiej w Moguncji, Jan Paweł II użył sformułowania, które stało się kamieniem milowym posoborowej teologii: nazwał Żydów „Ludem Bożym Starego Przymierza, które nigdy nie zostało odwołane”. Watykański dokument z 2015 roku (nr 27) uznaje te słowa za definitywne potwierdzenie trwania Izraela w relacji z Bogiem.

Ks. Rakocy, ogłaszając „wygaśnięcie” przymierza na Synaju, nie polemizuje z abstrakcyjną ideą teologiczno-biblijną, lecz z nauczaniem św. Jana Pawła II.

„Wiara żydowska jest już odpowiedzią na Objawienie Boże” (KKK 839)

Najbardziej drastycznym punktem wywodu ks. Rakocego jest próba odebrania współczesnym Żydom prawa do poznania prawdziwego Boga. Autor twierdzi, że odrzucając Syna, Żydzi automatycznie odrzucili Ojca, a co za tym idzie – ich dzisiejsza wiara jest pustą formą, niemającą nic wspólnego z autentycznym Objawieniem. To oskarżenie dotyka samej istoty monoteizmu i prowadzi do tragicznych wniosków teologicznych.

Wspólny Bóg, wspólne źródło

Współczesne nauczanie Kościoła kategorycznie odrzuca sugestię, jakoby Żydzi wierzyli w „innego” Boga. Katechizm Kościoła Katolickiego stwierdza jednoznacznie: „Wiara żydowska, w odróżnieniu od innych religii niechrześcijańskich, jest już odpowiedzią na Objawienie Boże w Starym Przymierzu. To do narodu żydowskiego »należą przybrane synostwo i chwała, przymierza i nadanie Prawa, pełnienie służby Bożej i obietnice. Do nich należą praojcowie, z nich również jest Chrystus według ciała« (Rz 9, 4-5), ponieważ »dary łaski i wezwania Boże są nieodwołalne« (Rz 11, 29)” (par. 839). Kościół uznaje więc, że Bóg, którego czczą Żydzi, jest tym samym Bogiem, któremu cześć oddają chrześcijanie.

Ks. Rakocy, negując autentyczność żydowskiego poznania Boga, staje w opozycji nie tylko do nauczania posoborowego, ale do fundamentalnej tradycji biblijnej, która uznaje ciągłość samoobjawienia się Jedynego.

Długi cień marcjonizmu

Retoryka ks. Rakocego, oddzielająca „Boga chrześcijan” od „Boga w którego wierzyli Żydzi”, niebezpiecznie zbliża się do starożytnej herezji marcjonizmu.  Marcjon z Synopy (zm. ok. 160 r.) twierdził, że Bóg Starego Testamentu nie jest Ojcem Jezusa Chrystusa. Choć ks. Rakocy nie potwierdza tego explicite, to jego logika prowadzi do podobnego rozłamu w obrazie Boga. Jeśli Żydzi nie znają Boga, to znaczy, że Biblia hebrajska przestała być Słowem Bożym, a stała się martwym zapisem błędu.

Treść rozważań ks. Rakocego, zbliża się do idei Adolfa von Harnacka (1851-1930), czołowego przedstawiciela protestanckiego liberalizmu, który otwarcie cenił Marcjona za konsekwentne oddzielenie chrześcijaństwa od judaizmu. Harnack twierdził, że zatrzymanie Starego Testamentu w kanonie chrześcijańskim po II wieku było błędem, który „sparaliżował” religię chrześcijańską. Ks. Rakocy realizuje ten postulat w wersji współczesnej: nie usuwa Starego Testamentu z Biblii, ale poprzez ogłoszenie „wygaśnięcia” przymierza synajskiego czyni z niego martwy zapis historyczny, pozbawiony obecnej mocy Słowa. Jest to neomarcjonizm, który dąży do zbudowania chrześcijaństwa samowystarczalnego, ale w istocie okaleczonego.

Tymczasem „Wskazówki i sugestie w sprawie wprowadzania w życie deklaracji soborowej »Nostra aetate« nr 4” (1974) przypominają, że to właśnie od narodu żydowskiego otrzymaliśmy wiarę w Boga Abrahama, Izaaka i Jakuba. W komentarzu pt. „Praktyczna recepcja” czytamy: „Ten nowatorski tekst, przywołujący więź łączącą judaizm z zakorzenionym w nim chrześcijaństwem i dementujący odrzucenie narodu żydowskiego przez Boga, a także potępiający wszelkie przejawy antysemityzmu, spotkał się z szerokim odzewem w świecie, inspirując nie tylko do licznych wypowiedzi, ale również działań” (Dokumenty i komentarze, s. 218).

W komentarzu do dokumentu „Żydzi i judaizm w głoszeniu słowa Bożego i katechezie Kościoła katolickiego (1985)” pt. „Żydowskie korzenie chrześcijaństwa” ks. prof. Mirosław S. Wróbel precyzyjnie wyjaśnia, że chrześcijańska wiara w Boga Ojca jest zakorzeniona w żydowskim monoteizmie „Boga ojców” (Dokumenty i komentarze, s. 245-267).

„Religia żydowska nie jest dla naszej religii rzeczywistością zewnętrzną, lecz czymś wewnętrznym”

Ks. Waldemar Rakocy podejmuje osobliwą próbę dekonstrukcji określenia „starsi bracia”, sugerując, że Jan Paweł II użył go jedynie „warunkowo” lub że zwrot ten jest obarczony błędem interpretacyjnym. W rzeczywistości gesty i słowa trzech ostatnich papieży tworzą spójną teologiczną całość, której ks. Rakocy zdaje się nie przyjmować do wiadomości.

Przełom w synagodze: Jan Paweł II (1986)

Kiedy 13 kwietnia 1986 r. Jan Paweł II przekroczył próg rzymskiej Synagogi Większej, wypowiedział fundamentalne słowa: „Religia żydowska nie jest dla naszej religii rzeczywistością zewnętrzną, lecz czymś wewnętrznym. Stosunek do niej jest inny niż do jakiejkolwiek innej religii. […] Jesteście naszymi umiłowanymi braćmi i – można powiedzieć – w pewien sposób naszymi starszymi braćmi”.

Ks. Rakocy skupia się na owym „w pewien sposób”, aby zdeprecjonować to określenie. Jednak kontekst tej wypowiedzi – jak przypomina dokument z 2015 r. (nr 13) – dotyczył „wewnętrznego” charakteru więzi. Papież wyjaśnił, że judaizm nie jest dla chrześcijaństwa religią obcą, lecz elementem konstytutywnym własnej tożsamości. W swoim wystąpieniu papież zakorzenił dialog w Piśmie świętym, a nie tylko w gestach dyplomatycznych; pokazał, że chrześcijaństwo nie może rozumieć siebie bez odniesienia do Izraela, nadał wymiar duchowy pojęciu „dialogu”, czyniąc go częścią wiary.

Kontynuacja i pogłębienie: Benedykt XVI

Benedykt XVI, wielokrotnie potwierdzał to nauczanie. Podczas wizyty w rzymskiej synagodze w 2010 r. podkreślił, że chrześcijanie i Żydzi mają wspólne dziedzictwo duchowe. W swojej trylogii „Jezus z Nazaretu” papież wskazał, że Kościół nie zastępuje Izraela, lecz jest w niego wszczepiony. Gesty Benedykta XVI – modlitwa pod Murem Zachodnim zwanym Ścianą Płaczu, wizyty w synagogach w Kolonii i Nowym Jorku – były potwierdzeniem, że braterstwo z Żydami jest ontologicznym faktem teologicznym, a nie metaforą, którą można dowolnie unieważnić.

Franciszek: spotkanie braci i sióstr

Paragraf 247 adhortacji „Evangelii gaudium” (2013) papieża Franciszka dotyczy wyjątkowego spojrzenia Kościoła na naród żydowski: „Bardzo szczególne spojrzenie kierujemy na naród żydowski, którego Przymierze z Bogiem nie zostało nigdy odwołane, ponieważ «dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne» (Rz 11, 29). Z nimi Kościół dzieli pochodzenie patriarchów i praojców oraz «wiele wielkich darów Bożych. Przyjął z ich rąk Objawienie Starego Testamentu i czerpie z niego pokarm duchowy» (Nostra aetate, 4). W żadnym razie nie może się zapomnieć, że jest naszym starszym bratem i że z korzenia tego drzewa pochodzi także dla nas łaska Odkupienia”.

Franciszek wielokrotnie używał zwrotu „starsi bracia” bez żadnych zastrzeżeń, które próbuje wprowadzić ks. Rakocy. Dla papieża Franciszka dialog z judaizmem to „spotkanie braci i sióstr”, oparte na wspólnej wierze w Jedynego Boga. Próba ks. Rakocego, by uczynić z tego zwrotu „błąd”, jest w istocie próbą zakwestionowania autentyczności nauczania trzech ostatnich papieży.

„Tego, co popełniono podczas Jego męki, nie można przypisać ani wszystkim bez różnicy Żydom…” („Nostra aetate”, 4)

W analizie ks. Waldemara Rakocego uderza prawie całkowity brak odwołania do tekstów posoborowego nauczania Kościoła i to pozwala Autorowi na snucie narracji o „historycznej odpowiedzialności” Żydów, która niebezpiecznie blisko sąsiaduje z zarzutem bogobójstwa.

Znamienne jest, że ks. Rakocy nie konfrontuje swoich tez z kategorycznym stwierdzeniem Soboru: „Tego, co popełniono podczas Jego męki, nie można przypisać ani wszystkim bez różnicy Żydom wówczas żyjącym, ani Żydom dzisiejszym” („Nostra aetate” nr 4). Sobór Watykański II definitywnie odrzucił koncepcję zbiorowej winy Izraela. Próba rozliczania współczesnych Żydów z wydarzeń historycznych sprzed dwóch tysięcy lat jest klasycznym błędem anachronizmu. Dokument Papieskiej Komisji Biblijnej z 2001 roku przypomina, że proces Jezusa był wydarzeniem złożonym, a odpowiedzialność zań ponosiła ograniczona grupa osób. Przypisywanie „winy” całemu narodowi na przestrzeni wieków jest teologicznie niedopuszczalne i stoi u źródeł największych tragedii historycznych.

Ks. Rakocy, kładąc nacisk na tzw. „dyspozycję otwartości na prawdę”, de facto nawołuje do prozelityzmu, który Kościół katolicki i większość kościołów chrześcijańskich uznały za pomyłkę i błąd przeszłości, za który należą się słowa przeproszenia.

„Kościół katolicki nie prowadzi ani nie popiera żadnej konkretnej instytucjonalnej pracy misyjnej skierowanej ku Żydom”

Ostatnim kluczowym punktem sporu jest cel i charakter dialogu. Ks. Rakocy sugeruje, że dialog, który nie stawia sobie za bezpośredni cel nawrócenia Żydów, jest formą „judaizacji” chrześcijan. W zakończeniu artykułu opublikowanego w KAI pisze on: „Jeżeli tego [dwustronnego dialogu] nie ma, wzajemne spotkania skutkują «urabianiem» przez myśl żydowską chrześcijan biorących w nich udział, którzy przejmują żydowskie myślenie i rozumienie historii zbawienia.  Chrześcijanie się judaizują, a Żydzi nie tylko się nie chrystianizują, ale jeszcze utwierdzają w swoich przekonaniach. Z takich spotkań korzyść dla siebie odnoszą jedynie wyznawcy prawa mojżeszowego”.

Powyższe twierdzenia o rzekomym zagrożeniu „judaizacją” chrześcijan w wyniku dialogu brzmią anachronicznie i bezzasadnie, zwłaszcza w świetle oficjalnego nauczania Kościoła, który w dialogu upatruje nie zagrożenie, lecz szansę na pogłębienie tożsamości chrześcijańskiej poprzez odkrywanie jej żydowskich korzeni.

Watykański dokument z 2015 roku (nr 40) jasno precyzuje: „Kościół musi zatem postrzegać ewangelizację Żydów, którzy wierzą w jednego Boga, w sposób odmienny od ewangelizacji skierowanej do ludzi innych religii i światopoglądów. W praktyce oznacza to, że Kościół katolicki nie prowadzi, ani nie popiera, żadnej konkretnej instytucjonalnej pracy misyjnej skierowanej ku Żydom” (Dokumenty i komentarze, s. 206). Chrześcijanie niosą świadectwo „w sposób pokorny i wrażliwy, przyznając, że Żydzi są depozytariuszami słowa Bożego, zwłaszcza pamiętając o wielkiej tragedii Szoah” (tamże).

Ks. Rakocy, domagając się powrotu do misji nawracania, wchodzi w bezpośredni konflikt z dyrektywami Stolicy Apostolskiej.

Niebezpieczeństwo „Ewangelii bez Izraela”

Analiza tekstu ks. prof. Waldemara Rakocego prowadzi do niepokojącego wniosku: mamy do czynienia z próbą systematycznego demontażu dziedzictwa Soboru Watykańskiego II w imię radykalnej, prywatnej egzegezy. Poglądy Autora to nie tylko „mocna opinia” biblisty, ale idea powrotu do „nauczania pogardy” (Jules Isaac), która przez wieki zatruwała relacje chrześcijańsko-żydowskie. Idea ta ignoruje całe ostatnie dziesięciolecia bliskich spotkań, modlitw, studiów i gestów pojednania.

Trzy główne błędy tej swoistej „teologii zastąpienia” na gruncie polskim to:

– Odrzucenie nieodwołalności darów Bożych, co czyni z Boga istotę niewierną własnemu Słowu; – Ignorowanie deklaracji „Nostra aetate” nr 4 i nauczania trzech ostatnich papieży; – Instrumentalizacja dialogu, która sprowadza spotkanie braci do taktyki misyjnej.

Wierność Kościołowi wymaga dziś od nas odrzucenia neosupersesjonizmu (teologii zastąpienia) i neomarcjonizmu. Dialog z judaizmem to opowieść o korzeniach i tożsamości samego Kościoła. Bez uznania nieodwołalnej miłości Boga do Izraela, nasza chrześcijańska nadzieja traci fundament.

Powyższa krytyczna analiza artykułu ks. prof. Waldemara Rakocego jest ostrzeżeniem przed tym, jak łatwo biblistyka odcięta od żywego nauczania Kościoła może stać się narzędziem konfrontacji i wykluczenia zamiast kształtowania postaw szacunku, dialogu i braterstwa.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.