Łzy i siła ducha – bp Honczaruk o Dniu Modlitwy za Ukrainę w Charkowie
25 lutego 2026 | 18:35 | s. Urszula Bystrycka, tom | Charków Ⓒ Ⓟ
Fot. PixabayBp Pawło Honczaruk, ordynariusz diecezji charkowsko-zaporoskiej, podzielił się swoimi osobistymi doświadczeniami z wydarzeń zorganizowanych w Charkowie z okazji Narodowego Dnia Modlitwy za Ukrainę. W rocznicę inwazji mówi o wspólnym bólu, modlitwie w metrze i źródle nadludzkiej siły.
Rkc.org: Biskupie Pawło, proszę o informację, czy może Ekscelencja opowiedzieć mi więcej o nabożeństwie, które odbyło się w Charkowie w 4. rocznicę inwazji, o przebiegu tego wydarzenia? Kto był obecny i gdzie się ono odbyło, o ile w ogóle można o tym mówić?
Bp Pawło Honczaruk: Wydarzenia zbiegły się w czasie z Narodowym Dniem Modlitwy. To 4. rocznica wojny, ale jednocześnie już 12. rok trwającej wojny Rosji z Ukrainą. W Charkowie miało miejsce wiele różnych wydarzeń, ale najważniejszym z nich była modlitwa. Rozpoczęliśmy nabożeństwem w cerkwi św. Jana Teologa Prawosławnego Kościoła Ukrainy, gdzie wraz z arcybiskupem Mitrofanem (OCU), a także biskupem Wasylem (UGCC), przedstawicielami władz, administracji wojskowej miasta, wojskiem i wiernymi, modliliśmy się za zmarłych, prosząc Boga o dar zwycięstwa i opiekę nad naszym krajem.
Następnie odbyło się kolejne wydarzenie – na stacji metra, gdzie zgromadziło się więcej osób, a także przedstawiciele innych organizacji religijnych. Tam również odbyła się modlitwa: proszono Boga o opiekę nad naszymi żołnierzami i ich rodzinami. Modlitwa odbyła się również na cmentarzu, gdzie pochowani są żołnierze. Odbyły się również inne wydarzenia, w tym requiem ku czci poległych na wojnie, ale mnie tam nie było. Każdy kapłan i biskup miał okazję odmówić kilka słów modlitwy, zwracając się do Boga w imieniu wszystkich obecnych i całego naszego kraju, prosząc Boga o ochronę przed wrogiem – Federacją Rosyjską.
Proszę powiedzieć, dlaczego w metrze? Czy to jakieś symboliczne miejsce, czy też zrobiono to ze względów bezpieczeństwa?
Ze względów bezpieczeństwa, ponieważ jesteśmy bardzo blisko linii frontu. Dlatego wydarzenie odbyło się w metrze.
Jaki duch panował podczas tej modlitwy? Jak reagowali na nią przechodnie?
Opiszę to tak: to były łzy i siła ducha. Siła ducha w nadziei w Bogu i wiara w to, że Pan jest z nami, że będzie nam błogosławił, pomagał i chronił. Ale było też wiele łez i bólu, bo ponieśliśmy wielkie straty, wielu zginęło. Te łzy to ból i honor jednocześnie. Łzy – bo boli, i honor – bo widzimy tego ducha ludu, który w nim żyje. Siła ducha to coś, czego nie mają niewolnicy. To siła godności, która niezłomnie strzeże jego wolności i niepodległości. To wielki dar dla naszego ludu i bardzo za niego dziękuję Bogu!
Cztery lata na linii frontu, w ciągłym strachu i pod ostrzałem… Co, zdaniem Eksclencji, daje ludziom siłę i nadzieję?
Nie znam ostatecznej odpowiedzi na to pytanie, ale mogę stwierdzić, że tak. Źródłem takiej nadludzkiej siły, o której mogę zaświadczyć sam, od moich przyjaciół i znajomych, jest Pan. Relacje z Nim i komunikacja dają siłę. Bo bez Boga człowiek bardzo szybko „kończy”. Siły się wyczerpują, nadzieja znika, ale w Bogu ta siła jest. Nie można po prostu myśleć, uciekać, być obojętnym, ale być tu i teraz – potrzeba mocy Bożej.
Czy był jakiś moment podczas tych uroczystości, który zrobił na Ekscelencji największe wrażenie?
Wczoraj byłem bardzo poruszony pewną sytuacją na cmentarzu. Chłopiec w wieku 10-11 lat podszedł do naszego burmistrza, którego ojciec zmarł. Prawdopodobnie pokazywał zdjęcie ojca na telefonie. A nasz mer, Igor Aleksandrowicz, przytulił dziecko do siebie, a kiedy chłopiec odszedł, w oczach burmistrza pojawiły się łzy. W tym spojrzeniu można było dostrzec cały ból naszego miasta i całego kraju. Dla mnie było to niezwykle wymowne – nie miałam nawet nic do powiedzenia, słowa były niepotrzebne. To jest mer miasta, który zna ból swoich ludzi, którzy tu mieszkają, zna ich tragedię. To było bardzo wzruszające i bardzo trudne.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

