Wdowiec, ojciec, dziadek, a potem kapłan. O nietypowych drogach do święceń opowiada ks. dr Karol Litawa
27 lutego 2026 | 13:23 | Anna Rasińska | Warszawa Ⓒ Ⓟ
Fot. Wojciech Olkusnik/East News„To znak czasu, że coraz więcej kandydatów przychodzi do seminarium po doświadczeniach pracy, studiów i życia rodzinnego” – podkreślił w rozmowie z KAI ks. dr Karol Litawa, rektor ogólnopolskiego seminarium dla starszych kandydatów do święceń w Łodzi. W rozmowie z KAI opowiedział m.in. o rosnącej liczbie dojrzałych powołań, specyfice seminarium dla starszych kandydatów, relacjach z rodziną w przypadku wdowców oraz duszpasterskiej misji seminarium.
Anna Rasińska (KAI): W październiku został Ksiądz rektorem Seminarium Starszych Kandydatów do Święceń w Łodzi. Jak podsumowałby Ksiądz ten czas?
Ks. dr Karol Litawa (rektor ogólnopolskiego seminarium dla starszych kandydatów do święceń w Łodzi): To bez wątpienia czas bardzo intensywny, a zarazem kontynuacja wielkiego dzieła podjętego przez moich poprzedników. Oprócz codziennej pracy nad formacją intelektualną, duchową i pastoralną staramy się rozwijać nowe inicjatywy i plany na przyszłość. Za to, co udało się już zrealizować w tak krótkim czasie, dziękujemy Panu Bogu, polecając Mu jednocześnie kolejny etap naszej posługi.
KAI: Kim są alumni seminarium i ilu ich obecnie jest?
Obecnie mamy 14 kandydatów. Są to mężczyźni, którzy ukończyli 35. rok życia. Taki warunek określa statut seminarium, górną granicą przyjęcia jest 60 lat. Pochodzą z różnych części Polski i mają za sobą bogate doświadczenie życiowe. Wśród nich są wdowcy, osoby po studiach, pracy naukowej czy wieloletniej pracy zawodowej w różnych branżach, od korporacyjnych po techniczne, chemiczne czy fizyczne. Wielu posiada tytuły naukowe i kwalifikacje zawodowe. Wśród naszych kleryków są także osoby, które pracowały za granicą – m.in. w Anglii czy Niderlandach. To pokazuje bogactwo i żywotność Kościoła oraz fakt, że powołanie do kapłaństwa nie zna ograniczeń wieku czy drogi życiowej.
Trzeba jednak pamiętać, że czas seminarium jest przede wszystkim czasem próby i rozeznania, a nie automatycznej drogi do święceń. Zdarza się, że po roku, dwóch czy trzech ktoś rezygnuje i wraca do poprzedniego życia, ale wielu podejmuje ostateczną decyzję, potwierdzoną przez Kościół i przyjmuje święcenia. Utrzymujemy również kontakt z kolejnymi kandydatami. Niemal co tydzień ktoś dzwoni lub pisze z pytaniem o możliwość wstąpienia do seminarium, co pokazuje, że zainteresowanie tą drogą jest wciąż duże.
KAI: Co sprawia, że dorośli mężczyźni, którzy wydaje się, odnaleźli już swoje miejsce w życiu, rezygnują z dotychczasowej drogi, by pójść za głosem Jezusa?
Dotyka Pani najgłębszej tajemnicy powołania, którą staramy się rozeznawać w seminarium. U podstaw jest zawsze ziarno powołania zasiane przez Boga w sercu człowieka. Czasem już w dzieciństwie, czasem w wieku dojrzałym. Bywa, że przez lata dojrzewa ono w ukryciu. Mogę wskazać przykład jednego z alumnów, który od dawna nosił w sobie pragnienie kapłaństwa, lecz ze względu na trudną sytuację rodzinną odkładał tę decyzję. Czuł odpowiedzialność za najbliższych i chciał najpierw uporządkować sprawy ludzkie. Ostatecznie, po latach, odpowiedział na wezwanie. Widać tu wyraźnie, że łaska powołania działa w człowieku niezależnie od wieku, w wieku 35, 40, 50, a nawet 60 lat i nie daje spokoju sercu.
Często jest to także czas wewnętrznej walki duchowej, przypominającej historię proroka Jonasza, który uciekał przed Bożym wezwaniem. Podobnie kandydaci nieraz zmagają się z Bogiem, odkładają decyzję, ale ostatecznie odpowiadają na Jego głos. To właśnie działająca łaska Boża staje się najsilniejszą motywacją do wstąpienia do seminarium.
KAI: Jakie doświadczenia życiowe najczęściej wnoszą kandydaci 35+ i jak wpływają one na formację seminaryjną?
Wielu kandydatów mówi wprost, że choć odczuwają powołanie, to ze względu na wiek i doświadczenie życiowe nie odnaleźliby się w seminarium diecezjalnym wśród o wiele młodszych kleryków. Różnice pokoleniowe są znaczące, można je porównać do relacji ojciec–syn, a czasem nawet dziadek–wnuczek. Taka różnica wieku niewątpliwie utrudniałby formację – zwłaszcza ludzką. Z drugiej jednak strony stanowi to ogromne ubogacenie. Człowiek w wieku 40 czy 50 lat przychodzi z doświadczeniem pracy zawodowej, życia rodzinnego, życia w Kościele, a nieraz także poza nim. Tym doświadczeniem dzieli się z innymi, co przynosi wiele dobrych owoców, choć niekiedy rodzi także trudności w relacjach z młodszymi kolegami. Ta wzajemna formacja przez budowanie relacji i towarzyszenie niewątpliwie kształtuje zarówno starszych jak i młodszych alumnów do przyszłej posługi kapłańskiej.
Nasze seminarium mieści się pod jednym dachem z seminarium diecezjalnym w Łodzi, zachowując jednak własną tożsamość i oraz specyfikę formacji. Klerycy mają wspólne wykłady, posiłki oraz dwa dni modlitwy w jednej kaplicy, natomiast pozostałe elementy formacji pozostają niezależne ze względu właśnie na specyfikę i wiek naszych alumnów.
KAI: Czy formacja kapłańska przebiega w taki sam sposób jak w innych seminariach? Czy czas przygotowania do kapłaństwa jest taki sam?
Obowiązują nas te same dokumenty i magisterium Kościoła Kościoła co wszystkie seminaria, zarówno w zakresie studiów filozoficzno-teologicznych, jak i formacji duchowej oraz pastoralnej, a są to: Kodeks Prawa Kanonicznego, dokumenty Stolicy Apostolskiej (przede wszystkim Dykasterii Edukacji Katolickiej i Dykasterii do spraw Duchowieństwa) oraz Konferencji Episkopatu Polski dotyczące formacji i studiów, a w szczególności – Droga formacji prezbiterów w Polsce. Ratio fundamentalis institutionis sacerdotalis pro Polonia z 2021 roku, Ratio fundamentalis institutionis sacerdotalis z roku 2016 oraz Konstytucją Apostolską Papieża Franciszka Gaudium veritatis z 2017 roku. Nie ma tu żadnych wyjątków czy zwolnień. Jednocześnie formacja ma charakter bardziej zindywidualizowany. Każdy przyjęty do naszego seminarium kandydat, po rozmowie z przełożonymi, ustala program obejmujący trzy podstawowe wymiary: intelektualny, duchowy i pastoralny. Wynika to z bardzo różnego doświadczenia życiowego i edukacyjnego alumnów. Czas trwania formacji również bywa zatem zróżnicowany i może trwać pięć, sześć lat, a nawet dłużej.
Niektórzy kandydaci posiadają już wykształcenie teologiczne, zdarza się, że byli katechetami lub ukończyli studia teologiczne z tytułem magistra. W takich przypadkach realizują tzw. studium domesticum, uzupełniając formację o elementy szczególnie potrzebne do przyszłej posługi duszpasterskiej. Podobnie alumni z innym wykształceniem mogą mieć odpowiednio dostosowany, czasem skrócony program formacji, zawsze jednak zgodny z wymaganiami Kościoła i ukierunkowany na pełne przygotowanie do kapłaństwa.
KAI: Czy osobom dojrzałym łatwiej jest przyjąć wymagania życia kapłańskiego, czy wręcz przeciwnie?
Bywa różnie. Z wiekiem człowiek ma już zazwyczaj ukształtowaną osobowość i jest bogatszy o różne życiowe doświadczenia, dlatego trudniej poddaje się formacji „odgórnej”, pewnemu rygorowi i dyscyplinie, które w młodszym wieku przyjmuje się łatwiej. Nasze seminarium ma więc specyficzny charakter, opiera się bardziej na towarzyszeniu i wspólnym rozeznawaniu drogi powołania. Nie zwalnia to jednak alumnów z wymagań formacyjnych, we wszystkich wymiarach.
KAI: Wspomniał Ksiądz o wdowcach. Jak wygląda życie księdza, który ma rodzinę, dzieci czy wnuki? Jak reagują bliscy i wierni?
Rzeczywiście zdarzają się sytuacje nietypowe. Pamiętam choćby naszego alumna, który przed święceniami ochrzcił własnego wnuka. Statut seminarium jasno określa, że kandydat przyjmowany do formacji nie może być żonaty, zatem jest albo stanu wolnego, albo wdowcem lub ma stwierdzoną nieważność małżeństwa, a jego dzieci muszą być pełnoletnie. Dbamy też o to, by relacje rodzinne były uporządkowane i by najbliżsi akceptowali decyzję o wstąpieniu do seminarium. Dotychczas nie mieliśmy trudnych doświadczeń w tej kwestii. Dorosłe dzieci naszych alumnów mają najczęściej własne rodziny, ustabilizowane życie i w pełni akceptują drogę powołania ojca, dziadka. Uczestniczyłem w święceniach i Mszach prymicyjnych wdowców, podczas których obecne były ich dzieci i wnuki. Jest to dla wiernych doświadczenie wyjątkowe, choć nie całkiem nowe; podobne sytuacje zdarzały się w historii Kościoła także niejednokrotnie w Polsce.
KAI: Czy istnieje obawa, że taki ksiądz będzie bardziej troszczył się o swoją rodzinę niż o wiernych?
Spotkałem się z taką wątpliwością, ale w praktyce nie stanowi ona przeszkody. Kandydaci i ich rodziny mają świadomość, że po święceniach kapłan zostaje posłany do służby Kościołowi. Nie jest wyświęcany po to, by zajmować się wyłącznie własną rodziną, choć oczywiście pozostaje ojcem czy dziadkiem i relacje te trwają. Jednocześnie Kościół powierza mu troskę o „rodzinę duchową”, czyli wiernych, którym ma służyć, sprawować sakramenty, głosić Ewangelię. Do takiej odpowiedzialności kandydaci są przygotowywani przez lata formacji. Mówimy o tym otwarcie i uczymy właściwego porządkowania relacji. Po przyjęciu święceń żyją oni w celibacie do końca życia, podejmując w pełni kapłańską posługę wobec powierzonych im wiernych.
KAI: Jak Kościół dziś postrzega powołania odkrywane później? Czy są one szczególnym znakiem czasu?
Niewątpliwie tak. Tego typu seminaria istnieją od lat w różnych krajach Europy, m.in. we Włoszech czy w Niemczech, więc nie jest to zjawisko nowe w skali Kościoła powszechnego. Widzimy jednak wyraźnie rosnącą tendencję, coraz więcej kandydatów zgłasza się w wieku dojrzałym. Obecnie do seminariów diecezjalnych i zakonnych wstępują osoby po doświadczeniach studiów, pracy czy życia zawodowego. Pamiętam swoje czasy seminaryjne, gdy większość kleryków wstępowała do seminarium bezpośrednio po maturze. Dziś proporcje się zmieniają, więcej jest kandydatów dojrzalszych, starszych, z bogatszym doświadczeniem życiowym. Widać też ogólne przesunięcie granicy ludzkiej i chrześcijańskiej dojrzałości, podobnie jak w przypadku zawierania małżeństw, które dziś częściej zawiązują się około trzydziestego roku życia lub później. Tę zmianę zauważmy również w seminariach duchownych, a nasze seminarium dla starszych kandydatów jest tego ewidentnym przykładem.
KAI: Co powiedziałby Ksiądz osobom, które w dorosłym życiu zaczynają odczuwać wezwanie do kapłaństwa, ale wahają się zrobić pierwszy krok?
Przede wszystkim serdecznie zapraszamy do naszego Seminarium 35 + mężczyzn, którzy ukończyli 35 rok życia i noszą w sobie zasiane przez Pana Boga ziarno powołania do kapłaństwa, aby przynajmniej rozeznać, czy to ich właściwa droga życia. Staramy się przede wszystkim towarzyszyć kandydatom i nikogo absolutnie nie przymuszać, gdyż ta decyzja musi być w pełni dobrowolna. Trzeba pamiętać, że seminarium jest czasem rozeznania, a nie predestynacji do kapłaństwa. Bywa, że ktoś jest głęboko przekonany o swoim powołaniu, zostawia dotychczasowe życie, a po roku, dwóch czy trzech okazuje się, że to jednak nie jest jego droga. Kościół poprzez posługę i decyzję biskupów oraz przełożonych pomaga rozeznać powołanie i je potwierdzić. Dlatego formacja trwa kilka lat, aby w sposób dojrzały przygotować się i w pełni odpowiedzialnie podjąć decyzję o przyjęciu sakramentu święceń. Ten proces wymaga czasu, cierpliwości i pokory wobec woli Bożej.
KAI: Jakie są plany seminarium na najbliższą przyszłość?
Przed nami wiele inicjatyw formacyjnych i duszpasterskich. Angażujemy się w życie archidiecezji łódzkiej, oraz diecezji, z których pochodzą nasi alumni. Aktualnie przygotowujemy m.in. udział w europejskim spotkaniu młodych Taizé, które w tym roku odbędzie się na przełomie grudnia i stycznia, a także planujemy wraz z alumnami Wyższego Seminarium Duchownego w Łodzi oraz Seminarium „Redemptoris Mater” wspólny wyjazd na rekolekcje w Taizé. Przygotowujemy konferencję naukową, która odbędzie się w połowie maja. Ponadto nasi alumni posługują w parafiach, odwiedzają dom księży emerytów i podejmują różne formy praktyki duszpasterskiej, poznając miejsca przyszłej posługi. Mam nadzieję, że nasze seminarium będzie się rozwijać, bo potrzeba jest duża, a wyzwań coraz więcej. Dziś Kościół szczególnie potrzebuje autentycznych świadków Chrystusowej Ewangelii, dlatego głęboko wierzę i jestem przekonany, że nasze jest miejscem formacji przyszłych, wspaniałych kapłanów, oddanych na służbę Panu Bogu i wszystkim, do których zostaną posłani. O to się również każdego dnia modlimy w naszej Wspólnocie i o tę modlitwę za nas również prosimy.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

