Spotkanie formacyjne dla organistów diecezji rzeszowskiej
28 lutego 2026 | 19:33 | jn | Rzeszów Ⓒ Ⓟ
„Muzyka liturgiczna wymaga nie tylko wrażliwości, ale także odpowiedzialności i stałej formacji” – mówił ks. dr Andrzej Widak podczas spotkania muzyków kościelnych diecezji rzeszowskiej. O tym, jak codzienna praktyka przy kontuarze może stać się drogą do pogłębionej i świadomej służby Kościołowi, rozmawiali organiści diecezji rzeszowskiej podczas Wielkopostnego Dnia Skupienia, który odbył się 28 lutego w Rzeszowie.
Na zaproszenie Diecezjalnego Studium Organistowskiego w Rzeszowie organiści zgromadzili się w Wyższym Seminarium Duchownym, aby wspólnie przeżyć czas modlitwy, refleksji i formacji. Wielki Post, jako szczególny okres zatrzymania i duchowego pogłębienia, stał się dla osób odpowiedzialnych za muzyczny wymiar liturgii okazją do odnowienia własnej wrażliwości, świadomości posługi oraz warsztatu muzycznego.
Uczestników spotkania formacyjnego przywitał ks. dr Andrzej Widak, Studium Organistowskiego w Rzeszowie który mówił, że „Muzyka liturgiczna nie jest zwykłą oprawą artystyczną ani dodatkiem do celebracji. Jest integralną częścią liturgii. Dlatego wymaga nie tylko wrażliwości estetycznej, ale także głębokiej odpowiedzialności i stałej formacji duchowej oraz muzycznej. Muzyk kościelny powinien więc nieustannie pogłębiać swoją wiedzę teologiczną, liturgiczną i muzyczną” – mówił.
Wielkopostne spotkanie organistów rozpoczęło się konferencją ks. Radosława Banasia o rachunku sumienia, po której uczestnicy zgromadzili się na Mszy św. z homilią wygłoszoną przez ks. dr Lucjana Dykę.
Po Eucharystii był czas przerwy, który stał się okazją do dyskusji w środowisku organistów, wymiany myśli oraz inspiracji na czas Wielkiego Postu. Następnie został wygłoszony referat pt. „Praktyka liturgiczna: rutyna jako panaceum na świadome lub nieświadome niedbalstwo za kontuarem”, poświęcony refleksji nad jakością i świadomością posługi organisty w liturgii.
W swoim wystąpieniu Sławomir Barszcz, Organista Bazyliki Katedralnej Narodzenia NMP, Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Tarnowie, podjął temat, który jak zaznaczył dojrzewał w nim od lat. Wskazał, że wybór zagadnienia był świadomy i dobrowolny, a zarazem konieczny wobec obserwowanej praktyki wykonawczej w polskich kościołach. Zwrócił uwagę, że każdy organista, niezależnie od stażu, w codziennej pracy narażony jest na „niekontrolowany automatyzm”, który z czasem może przerodzić się w rutynę, a ta – w niedbalstwo.
Pierwszym obszarem, który omówił, była kwestia tonacji i jedności brzmieniowej. Zdecydowanie stwierdził, że „karygodne jest granie odpowiedzi mszalnych w jednej tylko tonacji różnej od śpiewu celebransa. Zachęcał, by organista nie wyprzedzał śpiewu ludu ani nie przykrywał go nadmierną harmonią czy dynamiką, lecz pozostawał w służbie tekstu i wspólnoty.
Drugim ważnym zagadnieniem była poprawność rytmiczna i melodyczna. Prelegent wskazywał, że w praktyce często dochodzi do przeinaczania melodii i modyfikowania rytmu względem śpiewnika. Podkreślał, że jako muzyk kościelny organista ponosi odpowiedzialność za poprawny śpiew ludu. Przywołał przykład z własnej praktyki, gdy w katedrze śpiew „Amen” wykonywano od półtonu. Proces „przeuczenia” całej wspólnoty – jak wspominał – był długi i nie bezbolesny, ale zakończył się sukcesem.
Zwracał również uwagę na znaczenie prawidłowego momentu rozpoczęcia i zakończenia śpiewu. Opisywał sytuacje, w których brak wspólnego oddechu i właściwego pulsu prowadził do chaosu w dialogach mszalnych. W części poświęconej psalmowi responsoryjnemu podkreślał, że jego wykonanie wymaga szczególnej wrażliwości. Wskazywał, że zgodnie z przepisami liturgicznymi psalm powinien być wykonywany z miejsca proklamacji słowa, a nie z chóru. Omawiał różne tendencje wykonawcze – z akompaniamentem lub bez – przyznając, że sam zdecydował się śpiewać psalm a cappella, a jedynie refren wykonywać z towarzyszeniem organów. Prelegent odniósł się także do jakości akompaniamentu do pieśni. Wskazywał na dwa zasadnicze błędy: niewłaściwe tempo oraz dowolne przekształcanie melodii. Zachęcał do wierności zapisowi śpiewnika i do rezygnacji z nieuzasadnionych „ulepszeń”, które zniekształcają tradycję. W końcowej części wystąpienia zwrócił uwagę na wymiar estetyczny i organizacyjny posługi organisty, w tym na porządek przy instrumencie. Podkreślał, że sposób pracy i postawa organisty budują jego wizerunek – a przez to wpływają na odbiór całej liturgii
Prelegent zachęcał, aby nie traktować rutyny wyłącznie negatywnie. Podkreślał, że rutyna sama w sobie nie jest zła – staje się zagrożeniem dopiero wtedy, gdy przestaje być świadomym wyborem, a zaczyna być bezrefleksyjnym przyzwyczajeniem. W jego ocenie lekarstwem na niedbalstwo było wypracowanie dobrych, konsekwentnych nawyków.
W wykładzie, prelegent nie ograniczał się do diagnozowania błędów, lecz konsekwentnie zachęcał do pracy nad sobą, do czujności i do budowania dobrych nawyków. W jego ujęciu rutyna – odpowiednio ukształtowana – mogła stać się nie zagrożeniem, lecz „panaceum” na niedbalstwo. Warunkiem było jednak świadome, odpowiedzialne i pokorne podejście do własnej posługi, rozumianej jako służba liturgii i wspólnocie Kościoła.
W spotkaniu wzięło udział blisko 100 organistów z diecezji rzeszowskiej.
DSO w Rzeszowie nieprzerwanie od lat formuje osoby zaangażowane w muzykę liturgiczną. Choć jego głównym celem jest przygotowanie kandydatów do posługi organisty, to Studium prowadzi również merytoryczne i praktyczne przygotowanie animatorów muzyki liturgicznej i zajmujących się muzyką liturgiczną.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.


