Drukuj Powrót do artykułu

Mateusz Erszkowicz, bohater wojny w Iraku uhonorowany medalem Misji Jana Karskiego

04 marca 2026 | 11:42 | Towarzystwo Jana Karskiego | Nowy Jork Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Stowarzyszenie Jana Karskiego

Towarzystwo Jana Karskiego uhonorowało medalem Misji Jana Karskiego Mateusza Erszkowicza Polaka i Amerykanina. Sierżanta US Marines i bohatera wojny w Iraku.

Publikujemy tekst oświadczenia Towarzystwa Jana Karskiego.

OŚWIADCZENIE

Postanowiliśmy uhonorować medalem Misji Jana Karskiego, Mateusza Erszkowicza. Polaka i Amerykanina. Sierżanta US Marines i bohatera wojny w Iraku.

Na pytanie dlaczego, fragment jego własnej relacji:

„29 czerwca 2004 roku. Jechaliśmy konwojem długości około  jednej mili  czteropasmową szosą na południe od Bagdadu. Najgorzej ma zawsze pierwszy pojazd w konwoju. On pierwszy trafia na minę, albo pod ostrzał. Miałem  jechać w drugim Hummerze, ale kolega poprosił o zamianę… Za kierownicą siedział kapral John Todd II, lat 25. Obok niego nasz dowódca,  sierżant Alan David Sherman, trzydziestosześciolatek. Z tyłu obok mnie mój  imiennik Mathew szeregowy Crawford, 23 lata i 21-letni szeregowy Patrick Adle. Około dwóch mil od Rustamiyi wpadliśmy w zasadzkę. Wybucha mina pod naszym Hummerem.

Nie słyszałem eksplozji, ale wstrząs był potężny. Odruchowo, schowałem głowę między nogi. Rzuciło nas na jakieś wysypisko śmieci obok drogi. Zacząłem krzyczeć nazwiska kolegów, żeby sprawdzić, którzy są przytomni. Odezwał się Crawford. Prosił, aby mu pomóc się wydostać…

Wypycham drzwi od swojej strony, wychodzę i z drugiej strony wyciągam z pojazdu kolegę. Widzę następnego z przestrzeloną szyją. Krew dosłownie tryska. Urywam kawał materiału z  bluzy i staram się zatamować krew. Nie czuję jednak tętna. Obiegam pojazd i wyciągam kierowcę. Z jego ust krew dosłownie bucha. Tak ja uczono na szkoleniu – wkładam palce do ust kolegi i sprawdzam czy nie ma tam jakiegoś obcego ciała. Nie ma. Chłopak traci puls. Biegnę do  sierżanta, wyciągam z wozu. Jeszcze daje znaki życia. Próbuje reanimować go, sztucznym oddychaniem. Po kilku minutach sprawdzam puls. Zero. Patrzę na Crawforda leżącego w rowie. Przynajmniej on żyje… Gdzie jest, k…, pomoc? Czas wlecze się niemożliwie…

W końcu nadeszła. Kolesie- marines, jak mnie zobaczyli zażartowali, że mam fajną biżuterię na twarzy. Z policzka zwisał mi… kawałek metalu. Byłem ranny w twarz. Za chwilę widzą, że z lewego buta brata leje się krew. Cały rękaw też we krwi, bo jestem też trafiony w rękę. „Leciałem” na takiej adrenalinie, że nie czułem nic. Kumple kręcą głowami… Jak ty ich dałeś radę przenosić i reaminować? Nie wiem. Tylko ja i Matt Crawford  przeżyliśmy…”

Erszkowicz trafia do szpitala w Bagdadzie, a potem zostaje przetransportowany do Ramstein. W Ocean Township w stanie New Jersey, w żydowskim domu pogrzebowym, z udziałem gubernatora tego stanu żegnany jest Sherman. „Jesteśmy Ci winni naszą wolność!” – mówi do  zebranych. Rabin nim zmówi kadisz, nazywa Shermana „twardym marines o miękkim sercu”. Ktoś doda, że  w tym, co się działo jest ZNAK.  Polski imigrant, katolik do końca walczy o życie potomka żydowskich imigrantów. Bo obaj noszą te same mundury Marines. Wszystko o Ameryce. Lekcja patriotyzmu.

Okazało się, że sierżant Alan Sherman był pierwszym żołnierzem jaki zginął po przekazaniu przez Amerykanów władzy w Iraku ich własnemu rządowi, 801. od „zakończenia wojny” (ogłoszonego przez George’a Busha 1 maja 2003 roku)  i 979. od rozpoczęcia inwazji dwa miesiące wcześniej.

Na pogrzeb swego dowódcy Erszkowicz nie miał szans dojechać. Był tam, kiedy tylko powrócił do Stanów Zjednoczonych.

Historia Polaka i Amerykanina, kaprala Mateusza Erszkowicza z Sierpca pod Strzegomiem na Dolnym Śląsku została upubliczniona przez polskie media. Podziw okazano mu nawet w polskim parlamencie o co zadbał senator Kazimierza Pawełek, prezes Towarzystwa Jana Karskiego. On też walczył o polskie odznaczenie dla bohatera. Bezskutecznie. Już tego nie dożył.

Kiedy nagle odżywa pamięć o polsko-amerykańskim braterstwie broni i gotowości do umierania jednych za drugich jest czas, aby przypomnieć o Mateuszu Erszkowiczu. I do jego amerykańskich medali wojskowych i bojowych.

Przypomnijmy, że była to misja ratowania innych w śmiertelnym zagrożeniu śmierci i krzyczącej potrzebie życia.

Jan Karski był w Ameryce imigrantem, obywatelem  a potem  dumą narodową Stanów Zjednoczonych. Mateusz Erszkowicz, polski  imigrant, amerykański obywatel idzie w jego ślady. Za to dostaje Medal  Misji Jana Karskiego.

Akceptując wyróżnienie z wyraźnym wzruszeniem i zapytany, gdzie chciałby je otrzymać odpowiada, że tylko na grobie Jana Karskiego w Waszyngtonie.

Tak się stanie.

Warszawa, 3 marca 2026 roku

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.