Bp Kiciński: Bóg do końca walczy o człowieka. A człowiek o Boga?
08 marca 2026 | 11:34 | mraj | Wrocław Ⓒ Ⓟ
Fot. Maciej Rajfur
W trzecią niedzielę Wielkiego Postu w parafii pw. św. Jerzego Męczennika i Podwyższenia Krzyża Świętego na wrocławskim Brochowie, biskup pomocniczy wrocławski Jacek Kiciński CMF mówił o sercu człowieka, które może otworzyć się na miłość albo zamknąć się na nią.
Na początku homilii biskup zwrócił uwagę, że Wielki Post nie zawsze musi przynosić spektakularne przemiany. – W tym Wielkim Poście może wiele się nie dokonać takich wielkich, spektakularnych rzeczy. Ale może dokonać się coś małego, co rozpocznie coś wielkiego – tłumaczył bp Jacek.
Jak podkreślił, pytanie o życie człowieka jest w gruncie rzeczy pytaniem o jego serce. Jeśli otworzy się ono na miłość, człowiek jest zdolny do wielkich i pięknych czynów. Gdy jednak zamknie się na miłość, zaczyna nieść spustoszenie w świecie.
Biskup przypomniał także słowa, które Kościół wypowiada w Środę Popielcową: „Prochem jesteś i w proch się obrócisz”. Jak wyjaśniał, nie jest to zdanie mające przygnębić człowieka, ale przypomnienie o prawdzie jego życia. Człowiek został stworzony z prochu ziemi i kiedyś do tego prochu powróci. Oznacza to, że życie jest przemijające. Jednocześnie jednak jest ono darem, który można przeżyć pięknie. Dlatego wezwanie: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” staje się zachętą, by wykorzystać czas swojego życia najlepiej jak to możliwe.
– Życie jest chwilą, ale ta chwila może być piękna i wspaniała – mówił kaznodzieja. Nawiązując do liturgii słowa, hierarcha wskazał, że ukazuje ona różne przestrzenie ludzkiego życia. W pierwszym czytaniu pojawia się doświadczenie grzechu, który można nazwać zapomnieniem Boga i zanurzeniem w doczesności.
Przypomniał historię Izraelitów na pustyni. Naród wybrany po raz kolejny zatrzymał się na tym, co doczesne – zabrakło im wody. Ten jeden epizod wystarczył, by zaczęli się buntować. – Zaczęli szemrać, narzekać, utyskiwać – mówił biskup. – Zapomnieli o wszystkim, co wcześniej uczynił dla nich Bóg. Jeszcze niedawno zostali wyprowadzeni z niewoli egipskiej, a jednak w chwili trudności zaczęli mówić, że Bóg o nich zapomniał, że się o nich nie troszczy. Hierarcha nazwał to „grzechem zatopienia w doczesności”. Zamiast prosić Boga o pomoc i kolejny cud, ludzie zaczęli narzekać. A narzekanie – jak zaznaczył – rodzi w sercu pretensjonalność.
Biskup zachęcił wiernych, by zmienić sposób reagowania na trudności. – Zamień szemranie i narzekanie na lamentację – apelował. Wyjaśnił, że lamentacja nie oznacza narzekania, ale modlitwę błagalną serca skierowaną do Boga. To wołanie człowieka, który przychodzi do Boga ze swoim bólem i prosi o pomoc. Mimo narzekania Izraelitów Bóg nie przestał się o nich troszczyć. Na polecenie Boga Mojżesz uderzył laską w skałę i pojawiła się woda. – Jak daleko sięga granica Bożej miłości? – pytał bp Kiciński. – Bóg do końca walczy o człowieka. A czy człowiek walczy o Boga?
W Ewangelii pojawia się z kolei obraz ludzkiej tęsknoty za miłością. Biskup przypomniał historię Samarytanki spotykającej Jezusa przy studni. Kobieta – jak mówił – była osobą pogubioną w życiu. Miała pięciu mężów, a mężczyzna, z którym żyła, nie był jej mężem. Do studni przyszła w nietypowej porze – w największym upale dnia. Kiedy nikogo nie było, bo nie chciała nikogo spotkać, nie chciała narażać się na ludzką opinię. – Właśnie wtedy Jezus zwrócił się do niej z prostą prośbą: „Daj mi pić”. Dla kobiety było to zaskoczeniem, ponieważ Żydzi gardzili Samarytanami i uważali ich za nieczystych – wyjaśniał kaznodzieja.
W rozmowie z Jezusem kobieta zaczęła odkrywać prawdę o swoim życiu. Jezus mówił jej o „wodzie życia”, która daje życie wieczne, radość i wolność serca. W końcu objawił jej także, że jest Mesjaszem. – Ta kobieta po spotkaniu z Jezusem zrozumiała swoją sytuację. Spotkała miłość, która jej nie oceniła – przyznał bp Jacek.
To doświadczenie sprawiło, że z osoby ukrywającej się przed ludźmi stała się świadkiem. Poszła do mieszkańców miasta i zaczęła mówić o Jezusie. Biskup przywołał również świadectwo św. Pawła z Listu do Rzymian. Apostoł, który wcześniej był prześladowcą chrześcijan, po spotkaniu z Chrystusem stał się człowiekiem nadziei. – Pisze, że miłość rodzi nadzieję. On wie, dokąd idzie – przyznał bp Jacek.
Zdaniem biskupa historia Izraelitów i Samarytanki jest także opowieścią o każdym człowieku. – W każdym i każdej z nas jest trochę tego Izrael, który narzeka i szemrze. Gdy pojawiają się trudne momenty, człowiek łatwo ulega pokusie narzekania przeciwko Bogu i przeciwko ludziom. Tymczasem warto zobaczyć, ile cudów Bóg czyni w życiu każdego człowieka – zachęcał.
Jednocześnie – jak podkreślił – w każdym jest także coś z Samarytanki. Człowiek tęskni za miłością i często próbuje zaspokoić to pragnienie różnymi namiastkami – w świecie materialnym czy wirtualnym. – Czerpiemy wodę z tej studni. ale wciąż jej brakuje. Dlatego Jezus proponuje inną wodę – wodę życia. Jest nią słowo Boże i dobra nowina – nauczał bp Kiciński.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

