Aktywna parafia synodalna Matki Bożej Częstochowskiej i św. Kazimierza w Mońkach
09 marca 2026 | 19:22 | st | Mońki Ⓒ Ⓟ

Aktywność w naszej parafii wiąże się na pewno z entuzjazmem, jaki u duszpasterzy i wiernych wniósł proces synodalny – uważa jej Proboszcz, ks. Wojciech Wojtach. Parafia MB Częstochowskiej i św. Kazimierza w Mońkach, w archidiecezji białostockiej zwyciężyła w 2025 roku w konkursie „Aktywna parafia” organizowanym przez Katolicką Agencję Informacyjną. Jak mówi duszpasterz odpowiedzialny za parafię w Mońkach od 3 września 2017 roku, udział w konkursie „Aktywna Parafia” stał się okazją do integracji wspólnoty oraz nawiązania relacji z innymi parafiami w Polsce.
Ludzie tutaj są pobożni, chętnie angażują się w życie wspólnoty
Parafia MB Częstochowskiej i św. Kazimierza w Mońkach liczy 5041 parafian i obejmuje połowę miasta oraz 16 okolicznych miejscowości. Jest to duża parafia miejsko-wiejska, w której – jak podkreśla ks. Proboszcz – ludzie są pobożni, chętnie angażują się w życie wspólnoty, a około 38 proc. wiernych regularnie praktykuje swą wiarę. Jak twierdzi Beata Grygo, żywotność parafii to owoc wielopokoleniowej wiary – szczególnie modlitwy różańcowej babć i mam, przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Natomiast duszpasterz przyznaje, że ogromną rolę w jego życiu kapłańskim i podejściu duszpasterskim odegrała praca misyjna w Argentynie. „Pobyt na misjach bardzo wyczulił mnie na sprawy duszpasterskie. Bez wątpienia nauczyłem się tam współpracy z ludźmi. Myślę, że jako młody kapłan, jeszcze przed wyjazdem, miałem pewien dystans wobec osób świeckich. Nie ukrywam, że nie potrafiłem wtedy przekroczyć pewnej granicy. Na misjach nauczyłem się prawdziwej pracy z ludźmi świeckimi – szacunku dla ich pomysłów oraz cierpliwości. Zrozumiałem, że pewne rzeczy muszą dojrzewać, że ważne jest, abyśmy wspólnie szukali drogi. Nie chodzi o to, bym ja pierwszy ją odnalazł, nie czekając na innych, ale byśmy odkrywali ją razem. Z pewnością nauczyłem się także większej wrażliwości na sprawy charytatywne” – powiedział ks. Wojciech Wojtach.
Rada Parafialna
„Powołałem Radę Parafialną podczas kolędy, dając osobom, które odwiedzałem, możliwość wskazania konkretnych kandydatów z ich miejscowości czy z poszczególnych rejonów Moniek. Po prostu pytałem, kogo widzieliby w roli radnego Rady Parafialnej. Spotkałem się z bardzo życzliwym i roztropnym podejściem do tej sprawy. Byłem wręcz zachwycony, gdy podsumowałem wyniki tych rozmów prowadzonych w czasie wizyty kolędowej, która odbyła się już około siedmiu lat temu. Na podstawie tych wskazań, ufając parafianom, powołałem wybrane osoby do Rady Parafialnej” – wyznaje ks. Proboszcz. „Mężczyźni stanowią zdecydowaną większość spośród 30 radnych. Jeśli chodzi o zawody, są wśród nich zarówno przedsiębiorcy, nauczyciele, inżynier, broker ubezpieczeniowy, jak i kilku rolników. Jest też pielęgniarka oraz pani pracująca jako ekspedientka w sklepie. To bardzo zróżnicowana grupa – można powiedzieć, że stanowi przekrój wspólnoty parafialnej. Rada zajmuje się głównie sprawami ekonomicznymi i materialnymi parafii. Jej przewodniczącym jest Andrzej Beczko, były strażak”. Jak wyznaje działalność w Radzie to dla niego radość tworzenia czegoś dobrego, możliwość pomagania innym, budowanie wspólnoty, działanie razem, a nie osobno. Podkreśla, że dobro nosi się w sercu i mimo ewentualnej krytyki warto robić to, co uważa się za słuszne. Jako były strażak czuje się odporny na ewentualną krytykę. Natomiast Tomasz Kuć – członek Rady, reprezentuje wieś Kołodzież (największą w parafii). Wspomina, że jego kandydatura została poparta niemal jednogłośnie przez mieszkańców wioski, co było dla niego zaskoczeniem. Podkreśla też, że w jego miejscowości można liczyć na ludzi — np. przy organizacji Orszaku Trzech Króli.
Działalność Rady to nie tylko organizacja wydarzeń, ale także troska o sprawy materialne parafii. – Potrzeby są zawsze. Tu trzeba naprawić tynk, tam ogrodzenie, kupić krzyż czy pojemnik na wodę święconą. Często chodzi o pieniądze, bo czegoś brakuje, ale organizujemy zbiórki i wspólnie szukamy rozwiązań – mówią zgodnie.
Obydwaj podkreślają, że Kościół jest wspólnym dobrem wszystkich parafian. – To, co robimy, robimy dla siebie, czyli dla całej wspólnoty. To do nas wraca. Członkowie Rady zaznaczają, że czują się wysłuchani przez swoich duszpasterzy. – Rozmawiamy tym samym językiem. Ks. Proboszcz potrafi wysłuchać i nie narzuca swojego zdania. Każdy może wnieść swoje „pięć groszy” – mówią.
Z uśmiechem wspominają pierwszą rozmowę z obecnym proboszczem, która dotyczyła ogrzewania kościoła w chłodnym wrześniu. Był to początek dobrej, opartej na dialogu współpracy.
Sekretarzem Rady Parafialnej jest Bogdan Bieliński. Należy do niej od samego początku. „Zajmuję się dokumentowaniem posiedzeń i sporządzaniem protokołów. Ogólnie Rada Parafialna jest przede wszystkim organem doradczym dla ks. Proboszcza w kwestiach inwestycji. Ksiądz zawsze pyta nas, czy warto podjąć dany wysiłek finansowy i czy powinniśmy realizować daną inwestycję, bo oczywiście koszty muszą ponosić parafianie, a nie ksiądz z własnej kieszeni. Rada opiniuje wszystkie sprawy – w naszej parafii dzieje się naprawdę dużo, mamy mnóstwo zakończonych inwestycji, a przed nami jeszcze wiele planów. Mam nadzieję, że rozwój będzie trwał nadal. Został wyremontowany ołtarz główny w kościele, w którym postawiono dwie nowe figury. Wiązało się to ze sporym wydatkiem. Wybudowano nowoczesny szalet przy kościele – jest to budynek pierwszej potrzeby. W środku jest też pomieszczenie, gdzie młode mamy mogą przewinąć dzieci.
Wyremontowano budynek kaplicy św. Kazimierza, pierwszego kościoła w Mońkach, w tym elewację i dach. Odnowiono mur cmentarny, stworzono stronę internetową, dzięki której łatwo znaleźć grób – cmentarz jest bardzo stary i wcześniej nie miał żadnego planu. Ks. Proboszcz nic nie robi bez zgody Rady, a członkowie Rady, zarówno kobiety, jak i mężczyźni, chętnie i ofiarnie uczestniczą w życiu parafii” – zapewnia Bogdan Bieliński. Dodaje, że Rada stara się także o dofinansowania. Na przykład elewacja i dach kaplicy zostały wyremontowane dzięki grantowi. Dokumentację do takich inwestycji głównie przygotowuje ją ks. Proboszcz, ale Rada pomaga przy formalnościach i wspiera go.
Zespół Duszpasterski
Oprócz Rady Parafialnej funkcjonuje Zespół Duszpasterski złożony z przedstawicieli 19 wspólnot parafialnych. Jego koordynatorem jest Anna Bielińska, która też doskonale prowadzi stronę internetową parafii.
Jak zaznacza Beata Grygo zespół zawiązał się w odpowiedzi na ogłoszony przez papieża Franciszka Synod o synodalności. Początkowo grupa spotykała się, by opracować pytania synodalne, jednak z czasem stała się stałym zespołem doradczym wspierającym Proboszcza w planowaniu działań duszpasterskich. Członkowie reprezentują różne wspólnoty i środowiska, dzielą się talentami organizacyjnymi, finansowymi, muzycznymi czy kulinarnymi. Wspólnie rozeznają potrzeby parafii i odpowiadają na nie konkretnym działaniem.
Ich zaangażowanie zostało dostrzeżone podczas wizytacji biskupiej – parafia została wskazana jako przykład dobrze funkcjonującego Zespołu Duszpasterskiego, a jego członkowie zostali zaproszeni do podzielenia się swoim doświadczeniem z innymi duchownymi z Archidiecezji Białostockiej.
Beata Grygo podkreśla, że to, co dzieje się w parafii, nie jest wynikiem aktywizmu, lecz odpowiedzią na konkretne potrzeby i działania Ducha Świętego. Kluczowe jest zaufanie, współpraca z Proboszczem (szczególnie od czasu objęcia parafii przez ks. Wojciecha Wojtacha) oraz ciągłość wiary przekazywanej przez wcześniejsze pokolenia. Tak właśnie – jak mówi – jest praktykowana w parafii synodalność.
„Systematycznie, co trzy miesiące, spotykamy się, aby zaplanować pracę na kolejny kwartał. Siadamy wspólnie nad kalendarzem i analizujemy, co nas czeka – zarówno w przestrzeni Kościoła, jak i poza nim. Organizujemy bowiem wiele inicjatyw, które wykraczają poza mury świątyni i angażują lokalną społeczność. W okresie Wielkiego Postu proponujemy «Dobre kino» – seanse filmowe sprzyjające refleksji i duchowemu przygotowaniu do świąt. W szczególny sposób pamiętamy także o naszym wielkim rodaku, św. Janie Pawle II. Z tej okazji organizujemy Biegi Papieskie, które cieszą się dużym zainteresowaniem i gromadzą uczestników z całej Polski. Chętnie korzystamy również z przestrzeni monieckiej Mediateki, dysponującej piękną salą kinowo-widowiskową. To tam odbywają się koncerty, spektakle teatralne oraz spotkania z zaproszonymi gośćmi. Staramy się także samodzielnie przygotowywać różnorodne wydarzenia artystyczne i kulturalne. Aktywnie włączamy się w organizację Orszaku Trzech Króli, a także przygotowujemy misterium Męki Pańskiej odgrywanej na ulicach miasta”. „Wszystkie te inicjatywy wymagają dużego zaangażowania i dobrej organizacji, dlatego tak ważne jest dla nas regularne planowanie i wspólna odpowiedzialność za podejmowane działania” – mówi ks. Wojciech Wojtach.
Caritas
„Organizujemy zbiórki żywności – co miesiąc przygotowujemy 40–50 paczek, a na Boże Narodzenie około 100, także dla sąsiednich parafii” – mówi Łucja Supińska, która od 1997 roku prowadzi działalność charytatywną w parafii. Miała miejsce wówczas na południowym zachodzie Polski wielka powódź. Dużego wsparcia udzieliła też parafia powodzianom z 2024 roku. Wielka akcja pomocowa nabrała regularnych działań i nadal wspiera ludzi potrzebujących. Parafialny oddział Caritas działa od roku 2005 i wspiera najuboższych z Moniek i okolic. Do Rady Zespołu należą: Łucja Supińska, Agnieszka Łabanowska, Ewa Kozłowska i Marzena Ptak. Do prac Zespołu należy organizacja zbiórek żywności w okresie Świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy oraz inne formy pomocy potrzebującym, zwłaszcza osobom starszym i bez środków do życia. Od 2005 roku Zespół uczestniczy w programie PEAD, których zadaniem jest przyjmowanie artykułów żywnościowych z Caritas Archidiecezji Białostockiej i wydawanie osobom najbardziej potrzebującym z terenu parafii. Wraz z lokalną społecznością oraz młodzieżą szkolna zespół parafialny pomaga osobom starszym i samotnym, które mają niskie dochody, dostarczając im karty do Biedronki o wartości 230 zł miesięcznie na żywność i środki czystości. „Wspieramy także osoby poszkodowane przez los, mieszkające m.in. w dawnych szkołach w okolicznych wsiach. Transport i dostarczenie paczek często wspierają lokalni mieszkańcy, np. taksówkarze, którzy dowożą żywność do potrzebujących”- zaznacza Łucja Supińska.
Wspólnoty różańcowe
Najstarszą wspólnotą w parafii są działające od ponad pół wieku Koła Różańcowe. Osiem z nich działa wsiach a trzy w mieście. Jest też jedno Koło Różańcowe mężczyzn. Spotkania modlitewne odbywają się w kościele w każdą pierwszą niedzielę miesiąca po Mszy świętej o godz. 12. Obejmują różaniec, rozważania i wspólne modlitwy. Niektóre Koła modlą się w domach prywatnych.
Agnieszka Burzyńska należy do Kół Różańcowych od około 30 lat. Codziennie modli się różańcem, odmawiając jedną tajemnicę przez cały miesiąc.
Koła Różańcowe angażują się również w dzieła misyjne i wspierają Radio Maryja poprzez dobrowolne ofiary parafian. Obecność ks. Proboszcza Wojciecha Wojtacha bardzo ożywiła życie parafialne. Dzięki jego wsparciu wspólnoty różańcowe działają sprawnie, a parafianie chętnie angażują się w różne inicjatywy.
Alina Sienkiewicz mieszka blisko kościoła i od wielu lat prowadziła Koła Różańcowe. Początkowo odbywały się one w domach parafianek, później Łucja Supińska przeniosła je do kościoła, co pozwoliło na uczestnictwo szerszej grupie. Spotkania odbywają się w każdą pierwszą sobotę miesiąca. „Jest to grupa zaawansowana wiekowo, ale są to kochane i oddane panie, które są właściwie do dyspozycji w każdym momencie, kiedy ich potrzebujemy” – mówi ks. Proboszcz.
Męska Grupa Różańcowa Nazaret
Męska Grupa Różańcowa Nazaret powstała w Ostrołęce wśród mężczyzn, którzy w przeszłości doświadczyli trudności życiowych, takich jak problemy z alkoholem, narkotykami czy trudności rodzinne. Grupa daje im możliwość duchowego wzrostu, formacji i aktywnego uczestnictwa w życiu Kościoła.
Inicjatorem powstania grupy w Mońkach jest Bogdan Bieliński, który od ponad siedmiu lat należy też do ruchu charyzmatycznego Gloriosa Trinita. Pomysł na grupę narodził się podczas rekolekcji w Grajewie, kiedy zobaczył, że różaniec prowadzi Robert Dobrowolski, szef Męskiej Grupy Różańcowej z Ostrołęki. To wywołało w nim natychmiastowe pragnienie zaangażowania się w podobną inicjatywę.
Grupa w Mońkach liczy około 50 osób i spotyka się raz w miesiącu w kościele parafialnym na modlitwie różańcowej. Każda dziesiątka różańca i tajemnica poprzedzona jest pieśnią – zarówno ogólnokościelną, jak i własnymi, charakterystycznymi utworami. Styl śpiewu określany jest jako „agresywny” lub bojowy, co podkreśla męskie zaangażowanie i ich siłę duchową.
Grupa jest prowadzona duchowo przez ks. Mateusza Anikieja, który głosi katechezy na temat męskości, ojcostwa, wychowania dzieci i życia rodzinnego. „Nazaret” daje mężczyznom przestrzeń, w której mogą aktywnie uczestniczyć w modlitwie i w działaniach parafialnych samodzielnie, bez wsparcia kobiet, co często wzmacnia ich poczucie odpowiedzialności i zaangażowania – podkreśla Bogdan Bieliński.
Członkowie grupy angażują się także w praktyczne działania na rzecz parafii – pomagają w sprzątaniu, naprawach i utrzymaniu kościoła. Noszenie charakterystycznych bluz i koszulek z emblematem grupy symbolizuje przynależność, odwagę wyrażania wiary i poczucie wspólnoty. Zdarzają się sytuacje, w których obecność grupy może nawet uratować czyjeś życie, jak w przypadku interwencji przy osobie chorej w sklepie.
„Dla członków Nazaretu przynależność do grupy to nie tylko modlitwa – to sposób życia, wsparcie w codziennym kroczeniu w wierze i odwaga do publicznego świadczenia o niej. Grupa jest przestrzenią, gdzie mężczyźni mogą w pełni doświadczać duchowości, współtworzyć wspólnotę i rozwijać odpowiedzialność w życiu Kościoła i rodziny” – podkreśla Bogdan Bieliński.
„Męski różaniec to specyficzna forma modlitwy – panowie spotykają się raz w miesiącu na wspólnej adoracji Najświętszego Sakramentu, modlitwie różańcowej i śpiewie. To modlitwa o wyjątkowym charakterze, która przyciąga również innych wiernych” – mówi jej opiekun, ks. Mateusz Anikiej.
Niestrudzeni pielgrzymi
„Co dwa lata wyruszamy na pielgrzymkę do Częstochowy. Po drodze zatrzymujemy się w Gidlach, a także odwiedzamy grób ks. Jerzego Popiełuszki w Warszawie” – mówi Łucja Supińska. „W tym roku planujemy wyjazd do Torunia, a później odwiedzimy Górkę Klasztorną i Obory. Na początku czerwca wybierzemy się do Niepokalanowa i Sanktuarium Opatrzności Bożej w Warszawie. W przyszłym roku czeka nas wizyta w Gietrzwałdzie” – dodaje.
„Niektóre pielgrzymki odbywają się co roku. Odwiedzamy wtedy Studzieniczną, by pokłonić się Matce Bożej – zwykle wyjeżdża jeden lub dwa autokary. W pierwszą sobotę października uczestniczymy w spotkaniach Kół Różańcowych w Różanymstoku, a w listopadzie – w Nowennie Dekanalnej. Po drodze zatrzymujemy się także w Świętej Wodzie czy przy figurach Matki Bożej Miłosierdzia”.
„Pielgrzymki to nie tylko modlitwa. To czas wspólnoty i radości – spotkania przy kawie, spacery do źródełka w Hodyszewie, odwiedzanie kapliczek według własnego uznania. Spotyka się tu wielu ludzi, każdy dzieli się uśmiechem i dobrym słowem, a atmosfera sprzyja refleksji i spokoju” – zapewniała Łucja Supińska.
„Dla mnie te wyjazdy to źródło energii i sensu życia. Nie siedzę w fotelu – staram się działać, wychodzić do ludzi, cieszyć się każdym dniem. Codzienna wdzięczność Bogu i wspólna modlitwa sprawiają, że czuję, iż życie ma prawdziwą wartość. Pielgrzymowanie uczy, że warto być aktywnym, dzielić się radością i doświadczać wspólnoty, która łączy serca w duchu Bożym” – wyznaje.
Wspólnota Wiara i Światło
W parafii MB Częstochowskiej i św. Kazimierza w Mońkach działa także wspólnota Wiara i Światło – oparta na pracy z osobami niepełnosprawnymi intelektualnie.
Obecnie we wspólnocie Wiara i Światło działa 12 rodzin, które tworzą rodzice i ich niepełnosprawne dzieci. Choć mówimy o „dzieciach”, to wielu z nich jest już osobami dorosłymi – powiedziały Bożena Kakareko i Grażyna Świerzbińska. Niektóre rodziny mają nawet dwoje dzieci z niepełnosprawnością dodały. Spotkania wspólnoty odbywają się raz w miesiącu, w trzecią niedzielę, podczas Eucharystii. Początkowo Msza św. była przeznaczona tylko dla członków wspólnoty, jednak teraz i pozostali parafianie mogą w niej uczestniczyć.
„Dzieci czują się dobrze na Eucharystii, a wspólnota angażuje się także w inne wydarzenia religijne – w Wielkim Tygodniu bierze udział w Drodze Krzyżowej i czuwaniu przy Grobie Pańskim” – zapewniają. Przed Bożym Narodzeniem organizowana jest wspólna wigilia u sióstr Terezjanek, a na zakończenie roku formacyjnego, w czerwcu, odbywają się ogniska, grille i zabawy integracyjne dla dzieci.
Członkowie wspólnoty podkreślają, że starają się być dla siebie nawzajem wsparciem, prawdziwą „rodziną”. Zachęcają innych, którzy mogą czuć się inaczej lub wyobcowani, do dołączenia i wspólnego oddawania chwały Bogu oraz dziękowania za każdy krzyż, jaki niesie życie z niepełnosprawnością.
Bożena Kakareko podzieliła się swoim doświadczeniem: jej córka zmarła po 40 latach życia, a przez długi okres trudno było jej pogodzić się z chorobą dziecka. Dopiero wspólnota nauczyła ją pokory, cierpliwości i innego spojrzenia na życie. „Wspólnota daje poczucie, że nie jest się samym w trudnych sytuacjach – można wziąć dzieci i otwarcie uczestniczyć w życiu kościelnym” – zaznaczyła.
Obydwie wdzięczne są ks. Proboszczowi za ułatwienie dostępu do kościoła osobom na wózkach, co znacząco wspiera obecność całych rodzin. Choć rodziców mężczyzn nie jest zbyt wielu, wspólnota stara się być otwarta dla wszystkich, również dla starszych osób i dzieci z trudnościami w akceptacji innych.
Mówiąc o codziennych wyzwaniach życia z niepełnosprawnym dzieckiem jedna z pań zaznacza: „Trzeba kochać i być przy tej osobie. Niektóre choroby są takie, że naprawdę nic się nie da zrobić – można zmienić pieluchę, umyć, podać tlen, być wszystkim naraz: lekarzem, pielęgniarką i rodzicem.”
Wspólnota uczy akceptacji i pokory, daje wsparcie w codziennym życiu, a także pamięć o tych, którzy odeszli – każdego roku w dniu urodzin osoby zmarłej uczestnicy wspólnoty idą na cmentarz, modlą się i zapalają światełko, celebrując pamięć bliskich.
Dla wielu uczestników Eucharystia i wspólnota stają się źródłem siły, spokoju wewnętrznego i poczucia wspólnoty. Jak podkreśla jedna z matek: „Skoro Jezus wziął wszystkie grzechy na siebie, ja też mogę mieć siłę, by być przy moim dziecku i kochać je tak jak On”.
Siostry zakonne związane z parafią
„W parafii staramy się być otwarte na każdą inicjatywę, która się pojawia. Wcześniej posługiwałam jako katechetka, obecnie jestem przełożoną wspólnoty. Za każdym razem, gdy pojawia się jakaś potrzeba — czy to włączenia się w parafialne działania, udostępnienia domu lub kaplicy, czy podjęcia konkretnej inicjatywy — jesteśmy gotowe do współpracy” – stwierdziła siostra Laura Michalak, ze Zgromadzenia Sióstr Świętej Teresy od Dzieciątka Jezus. Podkreśliła, że jedenaście sióstr mieszkających w Mońkach czują się głęboko związane z życiem parafii.
„Jedna z sióstr pełni funkcję zakrystianki, inna jest katechetką. Jesteśmy tu obecne od 63 lat. Nasza posługa rozpoczęła się od pracy zakrystianki i organistki. Dziś nie posługujemy już jako organistki, ale włączamy się w prowadzenie scholi. Przez wiele lat siostry wychowały pokolenia dzieci i młodzieży na pieśniach religijnych. Gdy młodzi potrzebują wsparcia, również staramy się im towarzyszyć. Wspólna modlitwa brewiarzowa i śpiew psalmów sprawiają, że naturalnie angażujemy się także muzycznie w życie parafii” – powiedziała siostra Laura.
Dom sióstr terezjanek nie jest zamknięty na świat. „Zawsze, gdy pojawia się możliwość przekroczenia progu naszego domu — a czasem nawet klauzury — młodzież reaguje z wielką radością. Wejście do naszego refektarza czy kaplicy jest dla nich czymś wyjątkowym. Ale nie tylko młodzi — także dorośli mówią, że znajdują u nas przystań i zatrzymanie. Wiedzą, że zawsze jesteśmy, modlimy się i czekamy na nich” – stwierdziła siostra zakonna. Dodała, iż zdaniem ks. Proboszcza często wiele inicjatyw parafialnych zaczyna się w naszej kaplicy — na kolanach, na modlitwie. „Nasz dom jest otwarty. Każdy może przyjść, porozmawiać, poprosić o modlitwę. Często ludzie przychodzą w trudnych momentach — w chorobie, w kryzysie. Później wracają, by dziękować za otrzymane łaski, za zdrowie dziecka czy rozwiązanie problemów. W ten sposób nasza rodzina duchowa stale się powiększa — znamy już nie tylko twarze, ale także historie życia wielu osób” – wyznaje siostra Laura. „Obecnie jedna z sióstr jest katechetką, kiedyś było ich więcej. Czujemy jednak, jak bardzo jesteśmy związane z tą pracą. Wiele pokoleń przeszło przez nasze ręce. Zdarza się, że w urzędach czy innych miejscach spotykamy osoby, które wspominają siostry, które już nie żyją — pamiętają ich katechezy, prowadzenie bielanek czy organizowanie procesji. Jesteśmy wpisane w życie tej parafii. Trudno wyobrazić sobie nasze istnienie tutaj bez parafii i bez mieszkańców Moniek” – zaznaczyła siostra zakonna.
Pytana o powołania z parafii do zgromadzenia – wyznaje, że nie było ich wiele, ale są dwie siostry pochodzące z Moniek lub okolic. „Poza samymi powołaniami widzimy jednak dużą potrzebę zatrzymania się. Dorośli proszą o dni skupienia, o możliwość wyciszenia. To bardzo budujące. Mamy także ogród i kawałek pola. Ludzie chętnie pomagają nam w pracach — przy orce czy zbiorach. My z kolei dzielimy się warzywami i plonami. To piękny znak, że życie zakonne jest po prostu życiem codziennością — drogą do świętości poprzez zwyczajne obowiązki. To przenikanie się dwóch nurtów: naszego charyzmatu i życia parafialnego. Naszą patronką jest św. Teresa od Dzieciątka Jezus, która stała się w pewnym sensie także patronką parafii. Od momentu naszego przybycia rozwija się tu jej kult, a od lat obchodzony jest odpust ku jej czci. Oczekujemy także na relikwie św. Teresy oraz jej rodziców. To dla nas ważne wydarzenie” – powiedziała Terezjanka.
Jak mówi siostra Laura, wierni przychodzą na Mszę św. nie tylko w niedziele, ale także w dni powszednie. Frekwencja waha się wówczas— zwykle od około 60 do 100 osób, w zależności od pogody i dodatkowych nabożeństw. W poniedziałki odmawiana jest nowenna do św. Teresy, we wtorki Koronka do Miłosierdzia Bożego, w środy odprawiane jest nabożeństwo do Matki Bożej Nieustającej Pomocy, w czwartki adoracja, w soboty Nabożeństwo Fatimskie — wówczas liczba wiernych jest wyraźnie większa.
Jak podkreśla ks. Proboszcz, budowanie wspólnoty zaczęło się od prostych gestów — nawet takich jak ogrzanie kościoła zimą. Od tego „ocieplenia” rozpoczęło się także ocieplenie relacji, które dziś owocuje żywą i zaangażowaną wspólnotą parafialną.
Katecheza także dla najmłodszych
„Od tego roku prowadzę również katechezę przedszkolną dla dzieci w wieku od trzech do sześciu lat. Jest to grupa przyparafialna, działająca bezpośrednio przy parafii, a nie przy przedszkolu” – mówi wikariusz ks. Mateusz Anikiej. To dla niego pierwsza parafia i drugi rok kapłaństwa. „Mówi się, że pierwsza parafia to pierwsza miłość – i chyba rzeczywiście tak jest. Te pierwsze lata szczególnie wiążą z ludźmi, których się poznaje i którym się służy” – stwierdza duszpasterz.
Wyjaśnia, że katecheza maluchów prowadzona jest metodą Dobrego Pasterza, wywodzącą się z pedagogiki Marii Montessori. Metoda ta, znana i stosowana w przedszkolach w Polsce i na świecie, została zaadaptowana do przekazu treści religijnych. Kapłan przyznaje, że dzieci w wieku od trzech do sześciu lat często nie są objęte regularną opieką duszpasterską. Rodzice nieraz obawiają się, że dzieci będą zbyt ruchliwe, że zapłaczą lub zakłócą przebieg spotkania. Tymczasem ich spontaniczność jest ogromnym atutem. Dzieci w tym wieku są szczere, autentyczne i bardzo chłonne.
„Część przekazowa katechezy trwa około 15 minut, natomiast całe spotkanie – półtorej godziny. Pozostały czas to aktywność dziecka. W metodzie Montessori pedagog podąża za dzieckiem, a nie odwrotnie. Dysponujemy specjalnie przygotowanym pomieszczeniem – atrium – w którym znajdują się pomoce dydaktyczne: miniaturowy ołtarz, tabernakulum i inne elementy przestrzeni sakralnej dostosowane do wieku dzieci” – mówi ks. Mateusz.
Wyznaje, iż zachęciły go świadectwa osób dorosłych, które przeszły taką formację w dzieciństwie i mimo późniejszych kryzysów wiary nie odrzuciły jej całkowicie. „Wiara nie została im przekazana w sposób infantylny, ale na tyle głęboki, że pozostała w ich sercach. Często dzieci pochodzą z rodzin wielodzietnych. Bywa też, że uczestniczą dzieci z rodzin zaangażowanych we wspólnoty, takie jak Domowy Kościół czy inne grupy rodzinne działające w parafii”.
Ministranci i lektorzy
Ks. Mateusz opiekuje się także ministrantami i lektorami. Ich rozpiętość wiekowa jest dość duża: od uczniów pierwszych klas szkoły podstawowej aż po maturzystów, a nawet studentów. Obecnie jest około czterdziestu ministrantów wraz z kandydatami. Hubert Czerech i Mateusz Falkowski są już maturzystami. Obywają dołączyli do grona miesiąc po I Komunii Świętej, w 2017 roku. „Staramy się dawać dobry przykład i pomagać młodszym kolegom. Oczywiście służymy w każdą niedzielę w kościele” – dodają. Jeden z ich kolegów, Tomasz jest ceremoniarzem. Chociaż zbliża się matura, nie odczuwają konfliktu między szkołą a Kościołem. „Kościół jest częścią naszego życia – nie przeszkadza nam w nauce, wręcz przeciwnie, pomaga” – zgodnie stwierdzają. Obydwaj nie podjęli jeszcze ostatecznej decyzji, odnośnie przyszłych studiów. Pełniąc posługę jako ministranci nie doświadczaj trudności ze strony rówieśników. – „Większość naszych kolegów również chodzi do kościoła. Mamy też znajomych, którzy nie praktykują, ale to nie przeszkadza nam w relacjach i przyjaźniach. Posługa daje nam dużo satysfakcji – jesteśmy blisko ołtarza i działamy wśród swoich” – mówią. Bardzo lubią pielgrzymki do Różanegostoku oraz do sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Krypnie. „To dla nas ważne duchowe przeżycie” – zapewniają.
Hubert i Mateusz, wraz ze swymi kolegami są też aktywni sportowo, grając w piłkę nożną i siatkówkę. „Bierzemy również udział w turniejach ministranckich. Ostatnio w Białystoku odbył się turniej, w którym graliśmy. Nie zajęliśmy wysokiego miejsca, ale rok wcześniej zdobyliśmy trzecie miejsce w turnieju halowym – to był nasz pierwszy taki turniej i duże osiągnięcie. Teraz przygotowujemy się do wiosennego turnieju i chcemy pokazać naszą moniecką moc” – mówią ministranci.
Lektorzy i Krąg Biblijny
W parafii MB Częstochowskiej i św. Kazimierza w Mońkach jest ponad trzydziestu lektorów i lektorek. „Najpierw przeszliśmy wielotygodniowy kurs lektorski i posługujemy od 7 lat nie tylko w niedziele, ale na każdej codziennej Mszy św. W ubiegłym roku dołączyli nowi lektorzy po kursie zorganizowanym dla całego dekanatu” – powiedziała Bożena Zalewska.
Część z nich uczestniczy też w Kręgu Biblijnym. Przygotowują się do swoich zadań poprzez zapoznawanie się z Pismem Świętym. „Nie ma nas wiele, ale od początku regularnie rozważamy Słowo Boże. Najpierw czytaliśmy Dzieje Apostolskie, a teraz zajmujemy się Starym Testamentem, Księgą Rodzaju. Pracujemy nad wybranym fragmentem przez dwa tygodnie. W tym czasie każdy indywidualnie rozważa Słowo Boże, a później podczas spotkania dzielimy się tym, co nas w nim poruszyło” – powiedziała Małgorzata Strzeszewska. Dodaje, że najczęściej członkowie kręgu rozważają tekst samodzielnie, w swoim gronie. Ksiądz Mateusz wyjaśnia tło historyczne, symbolikę i trudniejsze fragmenty, uzupełniając nasze refleksje uczestników. „Pierwszą część spotkania stanowią nasze świadectwa i dzielenie się, a następnie wysłuchujemy wypowiedzi ks. Mateusza” – mówi Małgorzata Strzeszewska.
Asysta seniorów
„W parafii działa również asysta seniorów” – powiedział Krzysztof Czerech. „Na liście jest zapisanych 15 osób, do których wysyłane są informacje organizacyjne. Służymy podczas Mszy Świętej o godz. 10.30 w niedzielę. Włączamy się także w uroczystości w ciągu tygodnia, zwłaszcza wtedy, gdy trudno zebrać młodzież lub gdy potrzebny jest wyjazd do katedry. Oprócz służby liturgicznej angażujemy się w prace fizyczne na rzecz parafii — pomagamy w przygotowaniach do świąt, przed Orszakiem Trzech Króli czy uroczystością Bożego Ciała”. Ministranci seniorzy stanowią realne wsparcie dla ks. Proboszcza i chętnie podejmują się różnych zadań.
Nadzwyczajni szafarze Komunii Świętej
W parafii MB Częstochowskiej i św. Kazimierza w Mońkach jest dwóch nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. „Mieliśmy przejść roczną formację, jednak ze względu na pandemię trwała ona dwa lata. Myślę, że dzięki temu byliśmy jeszcze lepiej przygotowani do tej posługi” – stwierdza Bogdan Bieliński.
Pomagają przede wszystkim w zanoszeniu Najświętszego Sakramentu osobom chorym. W razie potrzeby wspierają także kapłanów przy udzielaniu Komunii Świętej podczas świąt wielkanocnych i Bożego Narodzenia.
Osoby, które chcą przyjmować Komunię Świętą w domu, najpierw zgłaszają się do parafii, a następnie są przydzielane konkretnemu szafarzowi. „Zanosimy im Komunię św. zazwyczaj co tydzień. Odprawiamy skrócony obrzęd udzielania Najświętszego Sakramentu, a następnie udzielamy Komunii Świętej. Obecnie odwiedzam jedną osobę, choć bywały okresy, kiedy było ich nawet pięć. Najczęściej są to osoby starsze i ciężko chore. Niestety z czasem odchodzą. Ta posługa jest jednak czymś niezwykłym. Zdarzało się, że dopiero po fakcie uświadamiałem sobie, iż ktoś żegnał się ze mną przed swoim odejściem. Nawet osoby po wylewie, mające trudności z mówieniem, potrafiły na mój widok ożywić się i wyszeptać «dziękuję». To są momenty naprawdę poruszające” – wyznaje Bogdan Bieliński. Zaznacza, iż nie wie dlaczego ks. Proboszcz wybrał właśnie jego. Nie czuję się godny tej posługi — podobnie jak i moi koledzy. To ważna i potrzebna rola, ale jednocześnie bardzo wymagająca i pokorna.
Krzysztof Czerech przyznaje, że początkowo rodzina z pewnym zaskoczeniem przyjęła jego zaangażowanie. Dzieci nie wyobrażały sobie, że tata będzie udzielał Komunii Świętej czy zanosił ją chorym. Z czasem jednak wszyscy zaakceptowali tę decyzję. Dziś rodzina go wspiera. Jak podkreśla: „Posługa ta jest również drogą osobistej przemiany. Wymaga dbałości o własną duchowość i stałej gotowości do służby. Kontakt z osobami chorymi zmienia spojrzenie na życie — zarówno prywatne, jak i zawodowe. Z zawodu jestem nauczycielem, pracuję w Białymstoku. Nie wiem, czy uczniowie są świadomi mojego zaangażowania w parafii. Sąsiedzi natomiast zdążyli się już przyzwyczaić do mojej posługi. Początkowo zdarzało się, że niektórzy wierni podczas większych uroczystości nie podchodzili do szafarzy świeckich po Komunię Świętą, jednak z czasem ta rezerwa zaczęła zanikać”.
Przygotowanie do małżeństwa
Anna Bielińska wraz z koleżanką Haliną Skibicką od dwóch i pół roku pełnią posługę doradców parafialnych. Ukończyły Studium Życia Rodzinnego w Białymstoku. „Obecnie nadal się dokształcamy — w najbliższą sobotę wybieramy się na warsztaty dotyczące relacji małżeńskich, aby jeszcze lepiej wspierać małżonków przeżywających trudności” – mówi Anna Bielińska.
Spotkania z narzeczonymi odbywają zwykle trzy razy, w miesięcznych odstępach. Każde spotkanie trwa od 30 do 40 minut. „Rozmawiamy o relacji, komunikacji, odpowiedzialności oraz o naturalnych metodach planowania rodziny” – wyjaśnia.
Oprócz tego raz w roku organizowany jest kurs przedmałżeński dla całego dekanatu. Składa się on z kilku spotkań. „Pierwsze prowadziłam na temat miłości małżeńskiej. Następnie ksiądz omawiał sakrament małżeństwa. Kolejne spotkanie prowadzę wspólnie z mężem — mówimy wtedy o codzienności małżeństwa: o radościach, trudnościach, realnych wyzwaniach, które przynosi wspólne życie. Staramy się pokazać, jak wygląda małżeństwo w praktyce” – zaznacza.
Jedno ze spotkań dotyczy naturalnych metod planowania rodziny (obserwacja cyklu, pomiar temperatury, interpretacja objawów). Ostatnie spotkanie prowadzi ksiądz, omawiając przebieg ceremonii zawarcia małżeństwa i kwestie formalne. „Cieszy mnie również to, że do grona doradców dołącza młodsza osoba, która wzmocni nasz zespół” – wyznaje Anna Bielińska.
Na co dzień spotykamy się głównie z narzeczonymi, ale podkreślamy, że mogą zgłaszać się do nas także później — gdy pojawią się pytania związane z powrotem płodności po porodzie, trudnościami z poczęciem dziecka czy innymi problemami małżeńskimi. W razie potrzeby kierujemy również do odpowiednich specjalistów i instytucji. Mamy nadzieję, że z czasem będą zgłaszać się do nas także rodziny przeżywające kryzysy. Zauważa, że coraz mniej par decyduje się na małżeństwo. Kiedyś w kursie uczestniczyło około 30 osób, rok temu 22, obecnie około 20. Kurs organizowany jest dla całego dekanatu.
„Narzeczeni, którzy się zgłaszają, najczęściej są w fazie zakochania — często nie mają jeszcze wielu szczegółowych pytań, ponieważ wydaje im się, że „wszystko samo się ułoży”. Podczas rozmów poruszamy jednak ważne kwestie, m.in.: wpływ rodziny, pochodzenia i kolejności urodzenia w rodzeństwie, wzorce relacji wyniesionych z domu, różnice osobowości, komunikację i tzw. pięć języków miłości oraz temperament (choleryk, flegmatyk, sangwinik itd.), a także kwestie związane z planowaniem rodziny — zarówno od strony psychologicznej, jak i technicznej. Tematów jest bardzo dużo i czasu zawsze jest za mało, aby wszystko dokładnie omówić. Z przekazywanych nam opinii wiemy jednak, że uczestnicy są zadowoleni z tych spotkań”.
Wspólnota rodzin
Liczy ona obecnie dziewięć rodzin. Jej celem jest wzrost wiary i duchowości, a także budowanie bliższych relacji małżeńskich i rodzinnych. Małżonkowie są w wieku około 30–40 lat. Rodziny mają od dwojga do nawet pięciorga dzieci. „Wspólnota jest miejscem wzajemnego wsparcia — nie tylko duchowego, ale również w codziennych trudnościach. Spotykamy się, aby rozmawiać, modlić się, dzielić doświadczeniem, wspierać się w wychowaniu dzieci i rozwiązywaniu problemów” – mówi Jolanta Woźniel.
Spotkania całych rodzin odbywają się raz w miesiącu w niedzielę na plebanii — uczestniczą w nich małżonkowie wraz z dziećmi. Dodatkowo co dwa tygodnie są spotkania par małżeńskich. Uczestniczą we Mszy Świętej, słuchają konferencji skierowanej do małżonków oraz trwają na modlitwie przed Najświętszym Sakramentem.
„Choć często mówimy, że brakuje nam czasu, uważam, że te spotkania nie są stratą czasu. Przeciwnie — ubogacają naszą wiarę i zbliżają nas do siebie jako rodzinę. Nasze dzieci widzą, że życie miłością i wiarą jest możliwe i ma sens” – zaznacza Jolanta Woźniel. Dodaje, że ludzie nie tyle wątpią dziś w miłość, ile bardzo jej potrzebują. Czasem jednak nie wiedzą, jak ją budować i jak o nią dbać, by była trwała. „Wspólnota pomaga nam odnajdywać właściwy kierunek i uczy, jak tę miłość pielęgnować i przekazywać dalej” – podkreśla.
Gloriosa Trinitá – chwalebna Trójca
W parafii MB Częstochowskiej i św. Kazimierza w Mońkach od wiosny 2018 roku obecny jest ruch Gloriosa Trinitá – wspólnota wiernych, poświęconych Trójcy Świętej, która jest wzorem rodziny doskonałej. „Rodzina, jako obraz Trójcy Świętej, jest miejscem uprzywilejowanym, w którym rodzi się i rozwija świętość. Chcemy inspirować się Trójcą Świętą zdążając ku zbawieniu i pociągając za sobą wszystkich braci, którzy przyłączą się do tego dzieła” – mówi Jadwiga Omielan.
„Polskie ogniwo tego ruchu funkcjonuje od września 2004 roku. Gloriosa Trinitá zwraca się do rodzin, młodzieży, kapłanów i sióstr zakonnych, do wszystkich, którzy pragną na nowo odkryć własne powołanie, własną tożsamość dzieci Bożych podążając drogą świętości prowadzącą ku odmianie życia, do głębokiego nawrócenia i do oczyszczenia duchowego. Członków Ruchu łączy pragnienie realizacji testamentu Chrystusa: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu” (Mk 16,15) .
Rozwój duchowy członków i sympatyków Ruchu Gloriosa Trinitá realizuje się poprzez udział w Eucharystii, cotygodniowe Adoracje Najświętszego Sakramentu, spotkania w grupach dzielenia i rekolekcje wspólnotowe.
Wspólnota spotyka się na modlitwie uwielbienia, adoracji i rozważaniu Pisma Świętego (lectio divina), działa w małych grupach domowych oraz uczestniczy w dniach skupienia i rekolekcjach. Centrum jej życia stanowi Eucharystia.
Założycielem ruchu jest ks. Andrzej Święciński. Wspólnota współpracuje z grupami w regionie oraz angażuje się w ewangelizację m.in. poprzez audycje w Radio Nadzieja i wydawanie czasopisma „Kerygmat”.
„To wspólnota formacji, modlitwy i wzajemnego wsparcia, otwarta na zaangażowanie w życie Kościoła” – podkreśla Jadwiga Omielan.
Schola Dorosłych „Ad Matrem Suam”.
„Nasza wspólnota powstała z dawnego chóru parafialnego, który przez wiele lat działał w parafii. Po odejściu dyrygentki działalność chóru została zawieszona, a z czasem narodziła się schola – w nowej, gitarowej formie” – mówi Elżbieta Falkowska.
„Schola posługuje przede wszystkim podczas Mszy Świętych, a także w czasie wieczorów uwielbienia i comiesięcznych adoracji. Repertuar obejmuje zarówno pieśni chóralne, które pozostały z wcześniejszych lat, jak i utwory typowe dla scholi. Każdego tygodnia przygotowujemy śpiew w oparciu o Ewangelię z nadchodzącej niedzieli, dbając o tematyczne dopasowanie pieśni do liturgii” – zaznacza Elżbieta Falkowska.
„W składzie są zarówno panie, jak i panowie – obecność męskich głosów, zwłaszcza basów i tenorów, wyraźnie wzbogaca nasze brzmienie. Śpiewamy nie tylko w parafii – byliśmy zapraszani do innych wspólnot, a także mieliśmy okazję śpiewać w Rzymie, m.in. w Bazylice Santa Maria Maggiore” – dodaje.
„Schola różni się od tradycyjnego chóru przede wszystkim obecnością instrumentów, głównie gitary, a czasem także skrzypiec. Dzięki temu nasz śpiew ma nieco inny charakter, a wierni mogą łatwo włączać się we wspólne uwielbienie” – podkreśla Elżbieta Falkowska.
Parafia otwarta i gościnna
„Każdy, kto posiada jakieś talenty, stara się służyć, jak potrafi” – mówią osoby z Zespołu Duszpasterskiego parafii MB Częstochowskiej i św. Kazimierza w Mońkach. Ta otwartość dotyczy również osób, które mogą być wykluczone społecznie. „Kiedy do nas przychodzą, człowiek stara się być otwarty, uśmiechnięty i radosny” – wyznają.
„Zachęciliśmy już wiele osób do wstąpienia do wspólnoty, do bycia lektorem czy do scholi. Rozwijamy się razem i nikt nie żałuje, że do nas dołączył. Początkowo czas bywa problemem – rodzina, obowiązki – ale mimo wszystko znajdują go i są z nami. Jeśli chodzi o pytania, jakie ludzie nam zadają, najczęściej dotyczą one medialnego rozgłosu wydarzeń związanych z Kościołem. Często słyszymy o tym, co złego się wydarzyło – niestety dotyczy to głównie duchownych. Staramy się tłumaczyć, że nie wszyscy są źli i że w każdej grupie zawodowej zdarzają się negatywne sytuacje. Najbardziej wrażliwa jest młodzież, która bezkrytycznie przyjmuje to, co przeczyta w mediach. Trzeba czasu, aby pokazać im, że u nas takich problemów nie ma, że wszyscy są otwarci, a dobro i pozytywne relacje zastępują zło. Chodzimy do kościoła nie dla księży, lecz na spotkanie z Jezusem i Maryją, z żywym Bogiem. Zmiana medialnego wizerunku tych wydarzeń jest powolna, ale możliwa” – mówią.
„Budujemy relacje z Jezusem, uczymy się kochać bliźniego, co przynosi radość i wzmacnia nasze życie rodzinne. Staramy się niwelować konflikty i zmieniać siebie od środka. Widząc naszą przemianę, inni również chcą się zmieniać. Dobro procentuje i promieniuje – i to jest najważniejsze” – podkreślają członkowie Zespołu Duszpasterskiego parafii MB Częstochowskiej i św. Kazimierza w Mońkach.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

