Abp Stankiewicz: niech kapłani i biskupi zaczną się dzielić się swoją władzą i pełnomocnictwami
12 marca 2026 | 14:27 | Krzysztof Tomasik, tom | Warszawa Ⓒ Ⓟ
Fot. Hubert Szczypek (KAI)“Moim zdaniem jednym z największych wyzwań jest to, żeby kapłani i biskupi zaczęli dzielić się w jakimś stopniu swoją władzą i pełnomocnictwami” – mówi abp Zbigniew Stankiewicz. Metropolita Rygi w rozmowie z KAI mówi m. in. o procesie synodalnym w Kościele na Łotwie, o zagrożeniach ze strony Rosji, mniejszości rosyjskiej w kraju i dialogu ekumenicznym. Abp Stankiewicz jest gościem 404. zebrania plenarnego Konferencji Episkopatu Polski. Jednym z tematów obrad biskupów jest kondycja polskich parafii w wymiarze duszpasterskim, ewangelizacyjnym, charytatywnym i administracyjnym.
Krzysztof Tomasik (KAI): Parafia na Łotwie. Jak funkcjonuje i jakie ma problemy?
Abp Zbigniew Stankiewicz: Mój poprzednik zbudował 23 kościoły w ciągu 19 lat. Ja konsekrowałem już tylko dwa. Budownictwo się skończyło, bo też przez minione lata wybudowano ponad 40 kościołów teraz to już koniec.
Ja chciałbym wybudować jeszcze jedną świątynie dla Redemptoris Mater, ale mam trudności, bo już mamy sprzeciw ze strony mieszkańców. Zobaczymy. W archidiecezji mamy 60. księży, 25. z nich to misjonarze, 13 z Polski, 7 zakonnych, reszta to księża diecezjalni. Mam nadzieję, że biskupi polscy nie odwołają kapłanów z Polski, ponieważ niektórzy już zaczynają odwoływać swoich księży.
Mamy seminarium duchowne, w którym studiuje tylko trzech Łotyszy i seminarzyści z zagranicy, w tym trzech diakonów z Nigerii, których wyświęciłem, trzech Hindusów. Ponadto działa seminarium misyjne Redemptoris Mater, które równoważy w pewnym stopniu braki. Wiadomo, że wyzwaniem dla nas jest duszpasterstwo powołań, aby w jakiś sposób wzbudzić powołania miejscowe.
Problem jest to, że parafii jest więcej niż księży. Każdy proboszcz ma do obsługi kilka parafii. Moim zdaniem, aby w jakiś sposób ożywić parafie to trzeba poważnie zająć się formacją świeckich i dać właśnie to, co proponuje proces synodalny. Trzeba w pierwszej kolejności uruchomić to, co przewiduje prawo kanoniczne. U nas niestety rada ekonomiczna, rada duszpasterska są wyjątkami, funkcjonują tylko w niektórych parafiach. W mojej katedrze kilka miesięcy po mojej konsekracji i objęciu urzędu powstała pierwsza. Powoli próbuję motywować księży do tego, aby rady powstawały. Niestety ksiądz jako jedyna osoba, która najczęściej sam wszystkim rządzi to nie jest dobre rozwiązanie.
Nie jest też dobra sytuacja, a czasami bywa też tak, że jakaś energiczna pani, która ma pomagać w prowadzeniu parafii zaczyna przejmować władzę. Musiałem niekiedy trochę się natrudzić, żeby w niektórych parafiach taką praktykę przerywać. Takie zapędy może również równoważyć rada duszpasterska, czy ekonomiczna. Oczywiście ważną funkcję pełnią ruchy i stowarzyszenia.
Moim zdaniem jednym z największych wyzwań jest to, żeby kapłani i biskupi zaczęli dzielić się w jakimś stopniu swoją władzą i pełnomocnictwami. Co wyraźnie też dostrzegamy to brak mężczyzn w większości parafii, a przecież mężczyzna w planie Bożym jest liderem. Jeżeli nie damy mu możliwości urzeczywistniać swojego charyzmatu, to on znajdzie spełnienie w innym miejscu, gdzie wykorzysta swoją energię albo też zacznie uciekać od rzeczywistości i wejdzie w różne uzależnienia.
Dużym wyzwaniem jest delegowanie zadań. Wiem, że niektórzy księża się zawiedli. Świecka osoba nie jest odpowiednio uformowana, nadużywa swego autorytetu, czy pełnomocnictwa, szczególnie w dziedzinie finansowej. Należy zatem delegować zadania osobom zaufanym, przede wszystkim uformowanym przez różne ruchy i stowarzyszenia. Muszą to być osoby sprawdzone.
Proces synodalny jest zatem drogą do tego celu.
Mamy na Łotwie cztery diecezje. Jest 20 proc. katolików, ponad 30 proc. luteran, ok. 15 proc. prawosławnych i wiele różnych mniejszych grup wyznaniowych i religijnych, czyli współpraca ekumeniczna jest kluczową dla ewangelizacji kraju. Niestety nie mamy ordynariatu wojskowego. Wszystkie nasze służby kapelanów są ekumeniczne.
Co do drogi synodalnej. Chciałbym wyrazić moje głębokie przekonanie, co do istoty drogi synodalnej, że zadaniem pasterzy Kościoła, czyli biskupów, kapłanów oraz odpowiedzialnych za różne ruchy, stowarzyszenia i wspólnoty jest pomóc każdemu ochrzczonemu odkryć charyzmat, dary dane mu przez Boga i niejako zaangażować go w służbę ewangelizacji, rozpowszechniania Królestwa Bożego. To jest istota drogi synodalnej, ponieważ jej celem jest misja, a brak misji jest przyczyną kryzysu parafii i tym samym kryzysu Kościoła. Dlatego próbujemy w diecezji zainicjować tak zwany Projekt Bożej Odnowy (Divine Renovation) i kluczem tego projektu “od zachowawczości do misji”, czyli od nastawienia zachowawczego, ograniczając się tylko na podtrzymanie istnienia parafii, na misję. Wymaga to zmiany mentalności. Niestety parafie u nas w przeważającej większości są nastawione na to, żeby po prostu trwać, a nie dynamicznie działać wychodząc na zewnątrz. Jest to duże wyzwanie, a nawet swego rodzaju rewolucja.
Łotwa, podobnie jak Litwa i Estonia od czasu wybuchu wojny w Ukrainie żyje w stanie permanentnego zagrożenia ze strony Rosji. Jak z tym stanem radzi sobie społeczeństwo i Kościół?
Kiedy zaczęła się wojna w Ukrainie jeden ksiądz z Polski po prostu wyjechał mówiąc, że chce być w domu, kiedy wojna rozleje się na kraje bałtyckie. U nas nie było takiej paniki. Ciągle nam przypominano, że Artykuł 5. NATO jest żelazny i nie do podważenia. Niektórzy mieli wątpliwości, ale teraz coraz bardziej zaczyna się mówić o tym, że nie jest w “kamieniu zapisany” i jest pod znakiem zapytania. Taką pewną gwarancją bezpieczeństwa jednak są wzmocnione oddziały wojsk NATO, gdzie jest po paręset żołnierzy z kilku krajów NATO, w tym z Polski. Odpowiedzialnymi za nie jest Kanada. To jest takim pewnym gwarantem dla nas. Są samoloty NATO, które patrolują przestrzeń powietrzną. Lotnisko wojskowe jest położone 50 km od Rygi
W naszym Kościele robimy, co się da, by być jak najbliżej ludzi. Wojsko już nas zachęca, żebyśmy na parafiach też przygotowywali naszych wiernych na wypadek wojny podobnej jak w Ukrainie. Miałem spotkanie niedawno na ten temat z wojskowymi, choć nie mamy ordynariatu polowego. W sumie z wojskowymi bardzo często się spotykam, także w ramach służby kapelanów ekumenicznych. Wiemy, że nawet włos z głowy nam nie spadnie bez wiedzy Pana Boga. W takiej wierze po prostu żyjemy, robimy, co się da na dzisiaj, a przyszłość i tak do końca nie jest w naszych rękach.
A w Kościele jakie inicjatywy podejmujecie?
W Kościele stoimy przed dużym wyzwaniem, aby zmienić kulturę z nastawienia samozachowawczego, na powiedzmy, nastawienia na misyjne. To jest największe wyzwanie, ale to wymaga przede wszystkim nawrócenia wewnętrznego. Cieszę się, że 10 marca zaczęliśmy nareszcie w naszej katedrze pierwszy Kurs Alpha, zgłębiania podstaw wiary chrześcijańskiej. W pewnej liczbie parafii, kursy się odbyły, w niektórych nawet dosyć regularnie, ale w katedrze nie było.
Jakie ważne inicjatywy jeszcze podjęto w archidiecezji?
Ponadto, a zajęło mi to w sumie 15 lat, żeby zakończyć renowację katedry ponieważ cegły spadały z wieży na środek ulicy i dach zrywało przy dużym wietrze. Siedem lat mi zajęło, żeby państwo się tym zajęło. Argumentowałem, że kolejny kamień może spaść na głowę któremuś deputowanemu, bo Sejm mamy obok katedry. Ten argument w końcu zaczął działać. Zajęło mi to siedem lat, żeby zmienić świadomość ludzi po drugiej stronie ulicy.
Ponadto osiem lat musiałem co roku żebrać, żeby dostać kolejną transzę pieniędzy na renowację. Wiadomo, że z własnych środków możemy wykonać tylko kosmetyczne rzeczy. Kosztorys opiewał na 6,2 mln euro. Było to bardzo duże wyzwanie. Z ironią mówiłem “Ecclesia Semper Reformanda” wskazując na rusztowania w głównej nawie. Do tego dodawałem, że mam nadzieję, że równolegle idzie też odnowa wewnętrzna. Nareszcie skończyliśmy renowację, pozostały nam tylko organy.
Jak działa Caritas?
Nasza Caritas dobrze się rozbudowała. Dziesięć lat temu udzieliłem bierzmowania przewodniczącej Departamentu Spraw Socjalnych w Dumie Ryskiej. Po jakichś dwóch latach przeszła ona do naszego Caritasu i jest teraz jego przewodniczącą. Wraz z moim biskupem pomocniczym niezwykle go rozbudowała, Gdy zaczynałem moją posługę to nie było oddziału Caritasu w żadnej parafii. Teraz ponad 20 parafii ma oddziały Caritasu. Do tego robimy kursy formacyjne dla wolontariuszy. Pomagają nam w tym organizacje takie jak Renovabis i Bonifatiuswerk. Niestety ze swoich środków nie możemy pokusić się na nowe projekty. Bardzo dużo pomagają nam niemieckie organizacje katolickie. Włosi nam dużo pomagali, ale od jakichś pięciu lat powiedziano nam, że mają inne priorytety. Polska wspiera nas 15 kapłanami. I to jest naprawdę bardzo duża pomoc. No i w Polsce wykształciła się część naszych księży łącznie ze mną.
A jak w życie Kościoła jest zaangażowana łotewska młodzież w czasie powszechnej sekularyzacji?
Jakieś sześć lat temu mniej więcej ksiądz diecezjalny i świeccy z Opus Dei właśnie sygnalizowali o tym, że trzeba zdynamizować duszpasterstwo młodzieży. Renovabis sfinansowało nam program formacyjny. Ogłosiliśmy konkurs, 30 kandydatów się zgłosiło na koordynatora. To był czas pandemii COVID. W końcu wybraliśmy koordynatorkę, która świetnie sobie radzi. W sumie wykształciliśmy 80 liderów, którzy działają w parafiach. Powoli wszystko się rozkręca. Mamy też Szkołę Ewangelizacji Maryi, która ma cztery sesje rocznie. Młodzi przechodzą formację i otrzymują wzmocnienie motywacji do ewangelizacji.
Ponadto dynamicznie rozwija się ruch Mężczyźni św. Józefa. Niedawno mój przyjaciel Bohusz Żywczak ze Słowacji głosił im rekolekcje, w których uczestniczyło 120 mężczyzn, co jak Łotwę to jest bardzo dobry wynik. W Polsce ruch ten został uznany już przez Konferencję Episkopatu za ogólnopolski. Kiedy zostałem zaproszony jesienią na Jasną Górę to powiedziałem, że przyjadę, ale pod warunkiem, że przybędę z grupą Mężczyzn św. Józefa z Łotwy. I wyślemy “desant” do Częstochowy. Pomysł przyjęto z entuzjazmem.
Wyzwaniem są uchodźcy ukraińscy.
Po wybuchu wojny przybyło ponad 30 tys. ukraińskich uchodźców. Część wróciła na Ukrainę, część wyjechała dalej. Nasza Caritas bardzo się nimi zajmuje. Teraz przed wyjazdem do Polski ogłosiliśmy zbiórkę we wszystkich parafiach na pomoc Ukrainie, przede wszystkim na ogrzewanie.
Zapytam o mniejszość rosyjską, bo jest to problem dla Łotwy
Oficjalnie mniejszość rosyjska to 30 proc. łotewskiego społeczeństwa. W momencie upadku komunizmu Łotyszów było 52 proc., Rosjan było oficjalnie 34 proc. W sumie poza Łotyszami większość była rosyjskojęzyczna. Nawet nieraz było tak, że ktoś miał imię i nazwisko łotewskie, ale mówił po rosyjsku. Mniejszość rosyjskojęzyczna jest dużym wyzwaniem, ale władze łotewskie zakazały języka rosyjskiego w szkołach, nie ma szkół rosyjskich. W ogóle teraz mamy działania pod hasłem derusyfikacji. Niestety rani to Rosjan, którzy są lojalni wobec Łotwy. Czyli należy zachować równowagę. Wiadomo wpływy z Rosji muszą być minimalizowane. Wszystkie media rosyjskojęzyczne zostały pozamykane. Oczywiście jeżeli ktoś jest Rosjaninem, jest obywatelem Łotwy, jest lojalny wobec Łotwy, zna język łotewski, to nie można mu zakazać bycia Rosjaninem. Trzeba postępować z wyczuciem i nie przesadzić.
Jak wygląda dialog ekumeniczny?
Po prawie siedmioletniej przerwie nareszcie mieliśmy spotkanie z władzami, ponieważ poskarżyliśmy się prezydentowi, który zaprosił zwierzchników głównych Kościołów pół roku temu do siebie , że od siedmiu lat nie było posiedzenia tzw. rady ds. duchowych pod przewodnictwem premiera. Niecały miesiąc temu mieliśmy spotkanie z panią premier. Byli ministrowie edukacji, kultury i sprawiedliwości i mogliśmy się trochę wypłakać oraz powiedzieć co nas boli. Wyraziliśmy nadzieję, że przynajmniej raz na rok będziemy mieli spotkanie z panią premier. Wyznaczyła ministra sprawiedliwości do kontaktów z nami. Ponadto sześć lat ciężko pracowałem żeby uporządkować prawodawstwo dotyczące opodatkowania kościelnych pracowników lub osób posługujących w Kościele.
Chodzi o to, że jeżeli chcesz oficjalnie zatrudnić kogoś, organistę, zakrystianina lub innego pracownika to od razu jest podatek od dochodów, podatek socjalny, podatek pracodawcy. Uważałem, że jest to niesprawiedliwe. Według wstępnych obliczeń zatrudnienie jednej osoby na parafii przekraczało absolutnie nasze możliwości. W sumie po sześciu latach, tydzień temu, dostałem list z ministerstwa finansów, że na poziomie płacy minimalnej przygotowują zmiany w prawodawstwie i aby na poziomie płacy minimalnej nie opodatkować Kościoła.
Z jakimi przemyśleniami po pobycie w Polsce AD 2026 wraca Ksiądz Arcybiskup na Łotwę?
Jestem przekonany, że Kościół w Polsce ma olbrzymi potencjał, ale mam takie wrażenie, że nie do końca wykorzystany. Nie mam gotowej odpowiedzi co z tym potencjałem zrobić, ale zachęcam pasterzy polskiego Kościoła do znalezienia odpowiedzi na to, co jest potrzebne, żeby ten potencjał wykorzystać. Myślę, że jednym z pomysłów jest podzielenie się swoją władzą i delegowanie wielu zadań przy zachowaniu prawa do ostatecznego zdania i decyzji. Struktury synodalne mają być strukturami doradczymi. Na parafii decyduje ostatecznie proboszcz, w diecezji decyduje biskup, w Kościele powszechnym papież, ale obowiązkiem na każdym poziomie duszpasterstwa jest jednym uchem wsłuchanie się w mówiącego, a drugim uchem wsłuchanie się w Ducha Świętego, co on przez tego mówiącego mówi. Myślę, że jesteśmy na drodze ku temu celowi.
Rozmawiał Krzysztof Tomasik
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

