Wojna wystawia na próbę „Kościół imigrantów”
16 marca 2026 | 18:58 | rj, Fides | Abu Zabi Ⓒ Ⓟ
Fot. BERNO/SIPA/SIPA/East NewsKonflikt w Zatoce Perskiej kładzie się cieniem również na życiu chrześcijańskich imigrantów, którzy przybyli za pracą do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Omanu i Jemenu. Te trzy kraje należą do wikariatu apostolskiego Arabii Południowej, a wszyscy katolicy, począwszy od biskupa, są na tym terenie obcokrajowcami.
Próba wojny
Bp Paolo Martinelli podkreśla, że „Kościół imigrantów” wystawiony jest na ciężką próbę przez wojnę. Wskazuje, że widać to szczególnie ZEA, które stały się celem irańskich dronów i rakiet. „Dla naszych wiernych, którzy zatrudnieni są w metropoliach, na budowach i w zakładach przemysłowych przyszłość staje się jeszcze bardziej niepewna” – mówi wikariusz Arabii Południowej. Włoski kapucyn wskazuje, że społeczność emigrantów zarobkowych częściej zadaje sobie pytania o to, co się stanie, jeśli konflikt zniszczy również miejsca pracy lub na dłużej zatrzyma gospodarkę, pozbawiając ich i tak już skromnego wynagrodzenia.
Czekanie jak rozwinie się ten konflikt
Mówiąc o obecnej sytuacji, bp Martinelli przypomina, że wierni wikariatu mają takie same warunki pracy jak wszyscy inni zagraniczni pracownicy. W Zjednoczonych Emiratach Arabskich 90 procent ludności to imigranci, w Omanie około 50 procent. Kraje Zatoki Perskiej traktują pracowników zagranicznych jako kluczowy zasób. „Obecnie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, w obliczu ataków ze strony Iranu, rząd promuje pracę zdalną, zwłaszcza w sektorze prywatnym, aby zmniejszyć natężenie ruchu i uniknąć długich dojazdów do miejsca pracy. Również nauczanie w szkołach zostało przeniesione do sieci” – mówi włoski kapucyn. Dodaje, że w obecnej sytuacji najbardziej cierpią pracownicy sektora turystycznego. Bp Martinelli zauważa, że na razie nie widać fali powrotu cudzoziemców do krajów ich pochodzenia. Jednak, jak mówi, wszystko zależy od tego, jak rozwinie się konflikt i czy będzie to długa wojna.
Wzajemna pomoc i otwarte kościoły
Hierarcha, który na stałe rezyduje w Abu Zabi wskazuje, że kierowany przez niego wikariat „współpracuje z władzami cywilnymi, pomagając również tym, którzy są tu bez rodziny i mieszkają w obozach pracy, aby nikt nie czuł się samotny i nauczył się spokojnie radzić sobie z tą niepewną sytuacją”. Pomoc ta trafia do przedstawicieli wszystkich religii bez wyjątku. „Nasza wspólnota katolicka przeżywa ten czas z ogromną solidarnością, pomagając sobie nawzajem” – mówi zakonnik. Zauważa duży udział wiernych w wielkopostnych celebracjach, które organizowane są z poszanowaniem zasad bezpieczeństwa. „Władze cywilne sprzyjają kontynuacji normalnego życia religijnego – mówi bp Martinelli. – Poprosiły nas jedynie o unikanie zbyt licznych zgromadzeń. Z tego powodu, na przykład, katecheza została przeniesiona do sieci. Poza tym kościoły są otwarte, a w parafiach można korzystać z wszystkich sakramentów”.
Chrześcijańska nadzieja
Wikariusz apostolski Arabii Południowej wyznaje, że w tych dniach wojny nadal odbywa wizyty duszpasterskie w parafiach, spotyka się z dziećmi, młodzieżą i grupami chorych oraz codziennie odprawia Mszę św., rozmawia z wiernymi również o wojnie. „Dzielimy się obawami o przyszłość, ale mamy pewność, że nic nie może nas oddzielić od miłości Chrystusa” – mówi bp Martinelli. Kapucyn zauważa, że wojna zawsze jest szokiem, zaskakuje, ma tendencję do destabilizowania i podważania naszych pewników. Jednak, jak mówi, z perspektywy wiary nawet ta sytuacja jeszcze bardziej uwidacznia, że to nie my jesteśmy właścicielami życia i że nadziei nie należy nigdy pokładać w okolicznościach, które są zawsze zmienne, ale w Chrystusie, który jest obecny nawet w tym tymczasowym charakterze życia.
Modlitwa dzieci o pokój
Bp Martinelli wspomina, że kiedy wybuchła wojna był w parafii na granicy z Omanem. „Sprawowaliśmy Mszę św. dla dzieci. Nie bardzo wiedziałem, co powiedzieć; mnie również dotknęła ta nowa sytuacja. Pomyślałem, że nauczę je piosenki o pokoju: «Pokój przychodzi z góry, wchodzi do serca, widać go na twarzy» – wspomina kapucyn. – Byłem wzruszony tym, jak szybko dzieci się jej nauczyły i jak ją śpiewały, wykrzykując głośno słowa. Wydawało mi się to wielką modlitwą dzieci do Boga o pokój”.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

