Drukuj Powrót do artykułu

Abp Galbas: aby Chrystus był punktem odniesienia i powodem zgody narodowej

05 kwietnia 2026 | 16:26 | maj | Warszawa Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Archidiecezja Warszawska

– Powróćmy do tego momentu, gdy po raz pierwszy uwierzyliśmy w zmartwychwstanie Chrystusa. Niech to doświadczenie i nasze duchowe zmartwychwstanie zmieni nasze relacje, również w Ojczyźnie – mówił metropolita warszawski abp Adrian Galbas w homilii podczas Mszy św. w Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego. Liturgia, której przewodniczył abp Galbas sprawowana była w warszawskiej archikatedrze.

Na początku homilii abp Galbas mówił o słowie „Alleluja”, wyjątkowej, nie tłumaczonej na inne języki, najkrótszej modlitwie uwielbienia Boga – „chwalcie Pana!”. Przywołał  postać św. Augustyna, dla którego ten wielkanocny śpiew wiązał się z ważnym doświadczeniem wiary.

– Bracia i Siostry, Alleluja powinno być „cantus firmus” każdej i każdego z nas. Wokół wiele jest pieśni żałobnych. Nie ulegajmy im. My mamy nasze Alleluja. Skoro Chrystus swym zmartwychwstaniem pokonał świat, nie lękajmy się zwyciężonego świata – powiedział.

Podkreślił, że do wyśpiewania tej pieśni potrzebne jest odnowienie wiary w Zmartwychwstanie Chrystusa i skorzystanie z jego owoców, czyli własne zmartwychwstanie duchowe.

Nawiązując do Ewangelii mówiących o Zmartwychwstaniu, podkreślił, że do różnych osób ta prawda docierała w różnym momencie. Podzielił się również osobistym doświadczeniem świadomego początku wiary w Chrystusa, w momencie przyjmowania sakramentu bierzmowania, do którego przystępował w zasadzie jako człowiek niewierzący. – Właśnie wtedy, gdy otrzymywałem ten sakrament po raz pierwszy pojawiła się we mnie myśl, delikatniejsza niż pierwsze wiosenne słońce: „a może to jest prawda”, z tym Chrystusem, z tym zmartwychwstaniem, z tym Kościołem. Od tamtego momentu sprawy wiary zacząłem traktować poważnie. Potem mogłem poznać czym, albo raczej kim jest Kościół, który umożliwia mi stałe spotkanie z Chrystusem zmartwychwstałym, bym w końcu mógł powiedzieć dojrzale i w sposób wolny: wierzę – dzielił się metropolita warszawski.

– Elementem tej wiary jest także wiara w życie wieczne. Tak, wierzę, że śmierć nie jest końcem, a jedynie przejściem, wierzę, że skoro śmierć nad Chrystusem nie ma już władzy, to nie będzie miała tej władzy także nade mną (por. Rz 8.11). Bez tej wiary bym zwariował. Nie znalazłbym żadnego sensu dla swojego życia. Wizja przeżycia dobrze moich dni na ziemi, a potem wejście w wieczną nicość nie dałaby mi siły, zwłaszcza w konfrontacji z cierpieniem własnym i cierpieniem tych, których kocham – kontynuował.

Zachęcił zebranych, by każdy powrócił w myślach do tej chwili w swoim życiu, gdy po raz pierwszy świadomie uwierzył w Chrystusa, który jest Panem. – Nie w lalkę włożoną do grobu, nie w anegdotę, nie w zwyczaj, ale w Chrystusa, który Zmartwychwstał, żyje i jest. W Chrystusa, który mówi każdej i każdemu: Ja jestem z tobą przez wszystkie dni, aż do skończenia świata (por. Mt 28,20) – powiedział.

Dalej mówił o tym, na czym polega zmartwychwstanie duchowe. Wyjaśnił, że polega ono na pozbyciu się grzechów i nabywaniu cnót. Przypomniał, że program duchowego zmartwychwstania nakreślił św. Paweł w Liście do Kolosan (Kol 3,5.8-10,12-15).

Podkreślił, że ten  program podjęło tej nocy tysiące ludzi, którzy na całym świecie przyjęli chrzest. – Słyszymy o dziesiątkach tysięcy we Francji i innych krajach Zachodu. Także w naszej katedrze sakrament chrztu przyjęły trzy osoby. Jeszcze więcej było tych, którzy minionej nocy odnowili swój chrzest, ponawiając pragnienie codziennego, duchowego wzrostu w łasce Chrystusa i w wierze w Chrystusa – mówił arcybiskup.

Zachęcił też, by korzystać z mocy, jaką dają sakramenty, zwłaszcza Eucharystia. Zwrócił uwagę, że właśnie to duchowe odrodzenie może wpłynąć na nasze relacje i prowadzić do pokoju. – Oby ustały gniewy i spory także w naszej ojczyźnie. Większość polityków to przecież chrześcijanie. Pozwólmy, aby Chrystus stanął pośrodku, aby On był punktem odniesienia, powodem zgody, także zgody narodowej – apelował.

– Sytuacja na świecie przypomina beczkę prochu. Wojna goni wojnę, konflikt rodzi konflikt. Jeśli w tej sytuacji tak bardzo jesteśmy niepogodzeni, tak nawzajem się nie cierpimy, to tak, jakbyśmy siedząc na tej beczce prochu bawili się zapałkami – przestrzegał.

– „Niech ustaną wszystkie gniewy i spory, a pośrodku nas niech będzie Chrystus”. W naszych rodzinach i w naszej rodzinie, którą jest Polska – życzył.

 

 

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.