Nuncjusz w Libanie: w Bejrucie potężne ataki. Kraj pragnie pokoju
09 kwietnia 2026 | 11:22 | Salvatore Cernuzio, Vatican News PL | Bejrut Ⓒ Ⓟ
Fot. Caritas PolskaNuncjusz apostolski w Libanie, abp Paolo Borgia, powracający z misji humanitarnej na południu Libanu, opisuje sytuację w stolicy, gdzie w ciągu dziesięciu minut w środę izraelskie naloty spowodowały śmierć i zniszczenia: „Przewiduje się ataki o tej samej intensywności przez 48 godzin”. Mówi o potrzebie rozejmu i o tym, jak przyjmowane są słowa Papieża, wzywającego do dialogu i zakończenia działań wojennych.
Abp Borgia opowiada, że nigdy wcześniej nie było takiego ataku. Mówią, że w ciągu dziesięciu minut doszło do dziesięciu niemal jednoczesnych uderzeń… Użyto bardzo wielu izraelskich samolotów wojskowych. W środę wieczorem Czerwony Krzyż naliczył prawie 87 zabitych i 722 rannych. Liczby te będą musiały zostać zaktualizowane, ponieważ wiele osób może znajdować się pod gruzami.
Głos arcybiskupa Paolo Borgii przez telefon jest zmęczony. Przez ponad dziesięć godzin nuncjusz apostolski w Libanie przebywał na misji w południowo-wschodnich rejonach kraju wraz z patriarchą maronickim Becharą Boutrosem Raï, niosąc pomoc i wsparcie ludziom, nie tylko chrześcijanom.
Ekscelencjo, co dzieje się w Bejrucie?
Przez całą środę towarzyszyły nam wybuchy moździerzy podczas starć między Hezbollahem a Izraelem. Teraz panuje ogromny ruch, miasto jest sparaliżowane, w centrum słychać syreny i karetki, Bejrut jest w chaosie. Trwają kolejne izraelskie naloty. Według informacji z izraelskich mediów przewiduje się, że będą one kontynuowane z taką samą intensywnością przez 48 godzin. Trzeba będzie zobaczyć, jak rozwinie się sytuacja.
I to wszystko po tym, jak premier Izraela Netanyahu ogłosił poparcie dla dwutygodniowego rozejmu USA z Iranem, wykluczając jednak Liban…
Rozumiem, że są to dwie różne sytuacje, choć powiązane. Z jednej strony Iran jest powiązany z Hezbollahem, ale z drugiej Hezbollah stanowi dla Izraela odrębny problem. Niemniej jednak bardzo pożądane byłoby zawieszenie broni także tutaj oraz rozpoczęcie negocjacji na rzecz stabilizacji w Libanie w relacji z Izraelem. Sytuacja konfliktu nie jest łatwa i jedynie pogłębia podziały, a także sieje śmierć i zniszczenie. Jak wiadomo, Izrael dąży do rozbrojenia Hezbollahu, a cel ten nie został osiągnięty.
A jakie rozwiązanie może istnieć dla tego kraju?
Zawsze to samo: kontynuować pracę na rzecz pokoju i szukać rozwiązań nawet wtedy, gdy wydają się niedostępne. Wojna przynosi zniszczenie, śmierć, wielu przesiedleńców, wiele bardzo bolesnych i trudnych sytuacji. Dlatego wszyscy powinni może zrozumieć, że to nie jest właściwa droga i że trzeba obrać inny kierunek oraz znaleźć wspólne, rozsądne stanowiska.
Czy można powiedzieć, że Liban przeżywa „najciemniejszą godzinę”?
Cóż… Liban przeżył tak wiele wojen, że nie wiem, czy to jest najciemniejsza godzina. Każda chwila jest trudna i dotyczy różnych ludzi oraz okoliczności. Każda wojna jest inna, ale wszystkie przynoszą ból i zwiększają zniszczenie. Nie sądzę, by można było powiedzieć, że to jest bardziej lub mniej mroczny moment, skoro Liban od ponad 50 lat żyje w stanie wojny.
A jak się czuje ludność? Czy miał Ksiądz Arcybiskup okazję odwiedzić w tych dniach wiele wiosek i ośrodków na południu w ramach misji humanitarnych? Co mówią ludzie? Czego się spodziewają?
W rejonie Bejrutu jest bardzo dużo cierpienia, zwłaszcza wśród przesiedlonych, szczególnie szyitów, którzy żyją w bardzo trudnej sytuacji. Wielu chrześcijan również zostało przesiedlonych do Bejrutu lub na północ kraju. Jest to z pewnością trudne, ponieważ ludzie zostawiają wszystko, a pojawia się także poważny problem ekonomiczny – działalność gospodarcza zanika, gdy opuszcza się wioski na południu.
Dochodzi do tego poczucie dyskomfortu tych, którzy przebywają poza domem lub znajdują schronienie u krewnych czy przyjaciół. Ludzie, których spotykam w południowych wioskach i którzy mogli pozostać, mają bardzo silne przywiązanie do ziemi, do swojego regionu, co skłania ich do trwania i pozostania. Jednak panuje duże poczucie niepewności co do przyszłości, a także pewna forma samotności wynikająca z izolacji, w jakiej żyją. Nie mogą się przemieszczać! Czują więc, że niosą ciężar – i to samotnie.
Dlatego ich odwiedzamy: muszą odczuwać obecność Kościoła powszechnego i libańskiego, a przede wszystkim obecność Ojca Świętego, jak również obecność wielu ludzi dobrej woli, którzy pomagają, wspierają i są blisko tych, którzy przeżywają te dramaty.
Papież skierował orędzie wielkanocne do chrześcijan z Debel, w którym zachęca do patrzenia na Zmartwychwstanie jako źródło nadziei i do nieutracenia odwagi. Jak te słowa Leona XIV są odbierane?
Dla chrześcijan brzmią one w sposób naprawdę autentyczny: teraz potrzebujemy patrzeć na Zmartwychwstanie. Libańczycy są bardzo wierzący, dlatego przeżywanie Wielkanocy jest dla nich ważnym momentem wiary chrześcijańskiej. To jakby wciąż przeżywać dni Wielkiego Tygodnia, ale zawsze z wzrokiem skierowanym ku Zmartwychwstaniu, ku Panu, który nas zbawia i obiecuje nowe życie.
Także niechrześcijanie bardzo doceniają słowa Ojca Świętego, jego orędzia — zwłaszcza te dotyczące pokoju. Doceniają również zainteresowanie Papieża sytuacjami wojennymi.
Ojciec Święty, we wtorek w Castel Gandolfo, spotykając się z dziennikarzami i odnosząc się do Stanów Zjednoczonych, zachęcił ludzi, aby zwracali się do członków Kongresu lub do władz i polityków, mówiąc im: „Nie chcemy wojny, chcemy pokoju!”. Czy to wezwanie można odnieść także do Libanu, a może nawet do Hezbollahu?
Oczywiście, jest to apel skierowany do wszystkich. Powinien być skierowany zarówno do Hezbollahu, jak i do Izraela, aby szukali dróg rozwiązania problemów i otwarcia w Libanie drogi pokoju, drogi nowego życia, którego ten kraj pragnie i na które zasługuje.
Ekscelencjo, czy jest Ksiądz zmęczony? Nie tylko fizycznie, ale także duchowo, wobec tego, co się dzieje?
Nie, wcale nie jestem zmęczony. Trzeba samemu mieć nadzieję, inaczej jak można podtrzymywać nadzieję innych?
Papież zachęcał również do dalszej modlitwy. W Bazylice Świętego Piotra 11 kwietnia odbędzie się Czuwanie modlitewne o pokój. Jaka jest Księdza modlitwa za tę ziemię, której jest Ksiądz nuncjuszem?
Aby można było dojść do pokoju, żyć spokojnie i w pokoju. Liban zawsze jest wyzwaniem, ponieważ jest krajem różnorodności, pełnym kontrastów; wyzwaniem jest ciągłe harmonizowanie wszystkiego, aby mogło ukazać się piękne oblicze tego kraju.
Wszyscy rozumieją znaczenie pokoju — że pokój nie jest porażką, że jest dobrem pochodzącym od Boga, nie jest poddaniem się wobec sytuacji. Pokój jest słuszny, daje możliwość, poprzez pojednanie, otwarcia się na życie. Wojna to tylko śmierć.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

