Czy Polska jest gotowa na starzejące się społeczeństwo?
09 kwietnia 2026 | 17:36 | dg | Warszawa Ⓒ Ⓟ
Fot. Michal Wozniak/DDTVN/East News„Kto nam poda szklankę wody? Polska rzeczywistość opieki terminalnej i samotności w chorobie – między systemem procedur a potrzebą bliskości” – podczas konferencji pod tym tytułem eksperci zaproszeni przez Caritas Polska dzielili się wiedzą i doświadczeniem związaną z odpowiadaniem na społeczne potrzeby osób chorych, starszych i ich bliskich.
– Jesteśmy społeczeństwem szybko starzejącym się – przypomniał dr hab. n. med. Tomasz Dzierżanowski, kierownik Kliniki Medycyny Paliatywnej WUM, przewodniczący Rady Hospicyjnej Caritas Polska. Wskazał, że w związku z tym jest w polskim społeczeństwie coraz więcej osób dotkniętych przewlekłymi chorobami (w tym nowotworami), które ograniczają i w końcu przerywają życie. „Musimy się przygotować na coraz większą populację osób wymagających opieki paliatywnej, mierzącej się z problemami związanymi z tymi chorobami” – podkreślił.
Wskazał na potrzebę coraz lepszej diagnostyki, leczenia i przede wszystkim zwrócił uwagę na konieczność opieki holistycznej – wyjścia naprzeciw nie tylko bólowi fizycznemu ale i psychicznemu, w tym samotności, a także bólowi duchowemu. Zauważył, że egzystencjalny ból duchowy to inny rodzaj bólu niż problemy psychiczne.
Prof. Dzierżanowski zauważył, że Polska jest w czołówce krajów, w których dobrze rozwija się opieka paliatywna – hospicja organizowano dużo wcześniej niż w innych krajach, zwłaszcza przy parafiach. Aktualnie działa blisko 600 ośrodków opieki paliatywnej, z czego 60 placówek prowadzi Caritas. Caritas to instytucja prowadząca najwięcej takich placówek w Polsce. Podkreślił jednak, że jest ich wciąż za mało, a potrzeb będzie coraz więcej.
Omówił nowatorskie przykłady oddolnego wychodzenia naprzeciw potrzebom, np. organizowanie specjalnych mieszkań na Podkarpaciu, gdzie logistyka jest utrudniona. Dzięki temu chorzy przebywają w klimacie domowym, z bliskimi, mają tam zapewnione leczenie.
Zwrócił uwagę na konieczność przygotowywania lekarzy do leczenia paliatywnego i zachęcania większej ilości młodych lekarzy i studentów do zainteresowania się tą dziedziną i poświęcenia się jej, zwłaszcza że jest to dziedzina nowoczesna i stale się rozwijająca. „Celem opieki paliatywnej jest uśmierzenie cierpienia” – podkreślił dodając, że z tym celem związane jest stworzenie możliwości, by pacjent każdą godzinę spędzał jak najaktywniej. „Żadna tabletka nie zastąpi ludzkiej obecności, życzliwości, towarzyszenia. Towarzyszenie to cos więcej niż obecność. To obecność i wierność. Tego nic nie zastąpi” – dodał, wskazując, że wiąże się z tym np. spełnianie ostatnich życzeń pacjenta. Zauważył, że często na łożu śmierci powstają najważniejsze dzieła. „Tu jest przestrzeń na odnalezienie własnego sensu, pogodzenie się” – podkreślił. Zwrócił uwagę na konieczność hojnego wychodzenia naprzeciw potrzebom prowadzenia możliwie normalnego życia mimo choroby, np. zatroszczenia się o fryzjera czy kosmetyczkę.
– Pacjent ma prawo do leczenia bólu, a lekarz ma obowiązek leczenia bólu. To jeden z najważniejszych obszarów działania lekarzy, psychologów, fizjoterapeutów, pielęgniarek w medycynie paliatywnej – podkreślił wskazując, że z praktyki wynika, iż to tylko kwestia czasu, by pacjent myślał o śmierci czy nawet targnął się na życie, jeśli ból jest nie do zniesienia.
Katarzyna Moszczyńska, psycholog (specjalność neuropsychologia) z Klinika Medycyny Paliatywnej UCK WUM oraz Kliniki „Budzik” dla dorosłych; wykładowczyni komunikacji medycznej na WUM, omówiła problematykę samotności w chorobie.
– Samotność jest niestety nieodłącznym elementem medycyny paliatywnej. Choroba terminalna wprowadza szereg zmian w życie pacjenta i całej rodziny. Pacjent traci wiele ról. Rolę społeczną, zawodową, a to dojmujące straty dla pacjenta. Mogą skutkować tym, że jego nastrój jest obniżony, co rzutuje na kontakty międzyludzkie. Bliscy mogą się wycofać z relacji, bo nie wiedzą jak udzielić wsparcia. Pojawia się wiele lęków, obaw, niedopowiedzeń – mówiła.
Podkreśliła, że najważniejsze są tu relacje rodzicielskie – rodzica i dziecka. „Najwiecej wsparcia są w stanie dać osoby bliskie, z rodziny. Ale też dużą dawkę wsparcia dać mogą psycholog, wolontariusze. Te osoby są obce, pacjent ma odwagę by mówić o rzeczach, których nie chce mówić z różnych względów bliskim, np. by ich nie obciążać” – wskazała.
Zwróciła także uwagę na na obecność i rolę zwierząt, która jest niedoceniana, a zwierzęta mają dobroczynny wpływ na pacjenta i jeśli chodzi o kondycję psychiczną i parametry fizyczne.
Lek. med. Aleksandra Wenta-Smól, specjalista chorób wewnętrznych, hipertensjologii i medycyny paliatywnej, dyrektor medyczny Hospicjum Domowego i Stacjonarnego w Kartuzach, członkini Rady Hospicyjnej Caritas Polska, dzieliła się doświadczeniem z budowania kartuskiego hospicjum.
– Podstawą funkcjonowania hospicjum jest miłość, wrażliwość, wrażliwość na cierpienie, brak lęku przed cierpieniem. Z tej miłości rodzą się wspaniałe rzeczy. Za tym musi iść profesjonalizm, przejawiający się na różnych płaszczyznach – wskazała.
Opowiedziała o początkach powstawania hospicjum i o sprzyjającej specyfice kaszubskiej społeczności. „U nas jest wiele domów wielopokoleniowych, gdzie rodziny są chętne, by pomagać. To pozytywnie wpływa na przebieg choroby i odchodzenie” – mówiła.
Najpierw powstało hospicjum domowe, przy pomocy kartuskiego Caritas. W ciągu pierwszego roku funkcjonowania pojawiła się konieczność opieki stacjonarnej, bo czasem rodziny mimo ogromnych chęci nie są w stanie pomóc profesjonalnie swojemu bliskiemu. Wskazała tu na konieczność dobrej współpracy strony kościelnej (Caritas) i władz samorządowych przy organizacji takiego hospicjum.
– Mamy przywilej, że jesteśmy w dobrym regionie naszego kraju. Kaszubi są wierzący, otwarci na pomoc i cierpienie, są po prostu hojni. Księdzu udało się zebrać 12 milionów na budowanie hospicjum – opowiadała, wskazując też na źródła finansowania w środkach publicznych (rząd, samorząd, Unia Europejska).
Przybliżyła powstawanie stacjonarnego hospicjum, które zaprojektował jej mąż – architekt. „Dbaliśmy o szczegóły na każdym kroku. Mąż starał się uwzględniać komfort i godność pacjentów, umożliwić współtowarzyszenie rodzinom. Zatrudniliśmy też architektkę wnętrz, by dobrać odpowiednią kolorystykę i wystrój. W otoczeniu jest dużo zieleni, mamy piękną dużą kaplicę” – opowiadała zwracając też uwagę na wysokiej jakości wyposażenie pozwalające pomagać każdemu choremu. Hospicjum angażuje też zwierzęta – np. alpaki (które w razie potrzeby windą mogą dotrzeć na każde piętro, do każdego pacjenta) i psy (współpraca z wolontariuszką, specjalistką od dogoterapii).
– W naszym hospicjum staramy się stosować wszelkie możliwe środki pomagające pacjentom. Mamy zaplecze rehabilitacyjne, komorę hiperbaryczną. Zależy nam, by pomóc jak najdłużej utrzymać kondycję i komfort pacjentów. Zabiegamy o to, by kontakt z rodziną i bliskimi był jak najdłużej utrzymany, angażujemy rodzinę w opiekę i towarzyszenie pacjentom – opowiadała.
Podkreśliła, że hospicjum troszczy się też o same rodziny, które są zaopiekowane zwłaszcza w obliczu straty, przezywania żałoby. Funkcjonuje specjalny program ze wsparciem psychologicznym i duchowym.
Dr Monika Figiel, socjolog i koordynatorka programów senioralnych w Caritas Polska, sekretarz Rady Hospicyjnej, opowiadała o systemie w Polsce i możliwościach finansowania hospicyjnej działalności oraz zaprezentowała cele i działalność Rady Hospicyjnej Caritas Polska.
Przybliżając napotykane problemy wskazała m. in. na konieczność zadbania o wyspecjalizowaną kadrę, która aktualnie się starzeje i zmniejsza. Wskazała na pewne finansowe nierówności spowodowane nieprzemyślanymi systemowymi rozwiązaniami (np. komunikacja między ministerstwami), które wymagają zmiany.
– Żaden system państwowy nie wytrzyma pełnego zaspokojenia potrzeb takich placówek. Caritas może przyłożyć cegiełkę, by system pracował lepiej – podkreśliła.
Prof. Dzierżanowski również podkreślił, jak konieczne są systemowe zmiany – nie tylko dotyczące opieki medycznej, ale i kwestii społecznych, z czego obie sfery wymagają dobrego finansowania. Z nadzieją opowiedział, że już trwają prace nad usprawnieniem systemu, chwaląc, że aktualny rząd jest pierwszym, który podjął ten temat.
Odnosząc się do kwestii kadr podkreślił, że na każdym uniwersytecie medycznym potrzebne są kliniki opieki paliatywnej. „Trzeba zawalczyć o serca młodych lekarzy, którzy podjęliby taką specjalizację” – mówił wskazując, że nadzieję budzi np. otwartość studentów medycyny na wolontariat, gdzie uczą się bycia przy chorych, empatii, komunikacji. – Medycyna paliatywna to nowoczesna dziedzina, zarówno jeśli chodzi o uśmierzanie bólu, badania naukowe, międzynarodowe konferencje, konieczność holistycznego podejścia, nowe metody, również wykorzystanie AI, środowiska immersyjnego dla pacjentów, by im pokazać np. wytęsknione środowisko; umożliwienie wideokonferencji z rodziną – powiedział prof. Dzierżanowski.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

