Drukuj Powrót do artykułu

Papież odwiedza dziś rozdartą przez wojnę Bamendę, gdzie Kościół promuje drogi przebaczenia

16 kwietnia 2026 | 14:33 | jol, Avvenire | Bamenda Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. ALBERTO PIZZOLI/AFP/East News

„Po latach konfliktu region ten wciąż nie zaznał pokoju. Nie przestajemy jednak pracować nad promowaniem drogi przebaczenia” – wskazuje arcybiskup Bamendy, Andrew Nkéa Fuanya. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Kamerunu podkreśla, że konflikt w Bamendzie należy do najbardziej zapomnianych konfliktów na świecie, podobnie jak wywołany przez niego kryzys humanitarny.

Bamenda jest stolicą anglojęzycznego Kamerunu. Od lat trwają tam walki między rządem a separatystami dążącymi do niepodległości anglojęzycznej części kraju. Przyniosło to tysiące ofiar i wywołało największy kryzysy humanitarny w regionie – 1,5 miliona osób potrzebuje pilnego wsparcia. „Wizyty papieża w tym miejscu jeszcze kilka miesięcy temu wydawała się niemożliwa, a jednak stał się cud” – wskazuje miejscowy ordynariusz. I dodaje: „Do tego pięknego i przeklętego regionu papież przyniesie przesłanie pokoju, wpisujące się w kontekst, który z trudem pozostawia wojnę za sobą.  Nie jest to łatwe, ale zrobiliśmy ogromne postępy”.

Wizyta papieża prawdziwym błogosławieństwem

Abp Nkéa Fuanya wskazuje, że wizyta papieża Leona jest prawdziwym błogosławieństwem. „Jest to zwieńczenie – mówi – długiej pracy, którą wykonaliśmy i którą nadal wykonujemy, umocnienie wysiłku, który jeszcze się nie zakończył”. Region nie jest w pełni ustabilizowany. Jednak w związku z wizytą papieża grupy separatystyczne w anglojęzycznych regionach kraju ogłosiły trzydniowe zawieszenie broni. Jego celem jest zapewnienie bezpiecznego przejazdu ludności cywilnej, pielgrzymom i delegacjom oficjalnym na spotkania z Leonem XIV. 

Krwawiąca rana kolonializmu

Wojna w Bamendzie, to jedno z wielu dziedzictw kolonialnych, które pozostawiły rany, które krwawią do dziś. Regiony północno-zachodnie i południowo-zachodnie zostały bowiem najpierw skolonizowane przez Niemcy, a po I wojnie światowej znalazły się pod mandatem brytyjskim, podczas gdy reszta kraju była kontrolowana przez Francję. Po uzyskaniu niepodległości i próbie utworzenia federacji Kamerun stał się w 1972 r. jednym państwem. Duża mniejszość anglojęzyczna pozostała jednak zmarginalizowana. Co więcej: mieszkańcy tego górzystego regionu, bogatego żyzne ziemie i dumnego ze swojej różnorodności, zawsze źle znosili ingerencję władz centralnych oraz próby narzucenia nowej formy kolonializmu przez rząd w Jaunde. Wraz z niezadowoleniem i opozycją demokratyczną rozwinęły się również ruchy protestacyjne, które w 2016 r. doprowadziły najpierw do masowych demonstracji brutalnie stłumionych w krwi, a następnie wywołały prawdziwy konflikt z grupami separatystycznymi, które w 2017 r. ogłosiły Republikę Ambazonii. 

1,5 miliona osób potrzebuje pomocy humanitarnej

Konflikt, który nie został jeszcze całkowicie rozwiązany, spowodował tysiące ofiar śmiertelnych, zniszczenie setek wsi i masową ucieczkę ludności. Obecnie około 500 tysięcy osób pozostaje wewnętrznie przesiedlonych, a 1,5 miliona potrzebuje pilnej pomocy humanitarnej. Ponad milion osób schroniło się w sąsiedniej Nigerii. Zniszczono budynki i infrastrukturę, szkoły pozostawały zamknięte przez pięć lat, a co najmniej 700 tysięcy dzieci zostało zmuszonych do porzucenia nauki. „Lotnisko w Bamendzie zostanie w końcu ponownie otwarte na wizytę papieża po ośmiu latach” – zauważa arcybiskup.

Uprowadzenie kardynała

W listopadzie 2020 r. ogromne poruszenie i konsternację wywołało porwanie na drodze między Bamendą a Kumbo kard. Christiana Tumiego, wówczas dziewięćdziesięcioletniego emerytowanego arcybiskupa Duali i jednej z najwybitniejszych i najbardziej szanowanych postaci w kraju, niestrudzonego mediatora między rządem a separatystami. Porwanie trwało 24 godziny, ale stanowiło swego rodzaju punkt zwrotny, który odebrał separatystom mandat miejscowej ludności.   

Religie na rzecz pokoju

„W ostatnich latach – wyjaśnia abp Nkéa Fuanya – wraz z grupą przywódców religijnych, zarówno chrześcijańskich, jak i muzułmańskich, próbowaliśmy zaprowadzić pokój i pojednanie. Nie było to łatwe, ponieważ separatyści postrzegają nas jako osoby działające w imieniu rządu, podczas gdy rząd uważa, że jesteśmy po stronie separatystów. Obecnie sytuacja polityczna jest spokojniejsza, jednak nadal występuje wiele aktów bandytyzmu, a grupy przestępcze porywają ludzi w celu uzyskania okupu. Miasto Bamenda jest aktualnie dość spokojne, ale na przedmieściach i obszarach wiejskich nadal występują problemy”. Abp Nkéa Fuanya podkreśla, że na drodze budowania pokoju wciąż jest wiele przeszkód do pokonania, a prawdziwe pojednanie wymaga bardzo dużo czasu. „Łatwo jest – mówi – głosić przebaczenie, ale kiedy stoisz przed osobą, która spaliła twój dom, zabiła członka twojej rodziny lub zgwałciła twoją córkę, nie jest łatwo to wprowadzić w życie. To wielkie wyzwanie dla Kościoła, który nigdy nie zaprzestał pracy na rzecz pomocy osobom dotkniętym traumą oraz promowania prawdziwego, a nie powierzchownego pojednania”.

Sytuacja byłych separatystów

Problem pojawia się również po stronie tych, którzy porzucili walkę zbrojną i obecnie nieuchronnie napotykają ogromne trudności w ponownej integracji ze społeczeństwem. „Niektórzy opuścili grupy rebeliantów – potwierdza arcybiskup – ale nie mogą powrócić do swoich społeczności. Zastanawiamy się, jak pomóc im rozpocząć nowe życie i ostatecznie zrezygnować z dochodowej walki zbrojnej”. Ordynariusz Bamendy podkreśla, że jest wiele tematów i wiele trudności, które zostaną omówione z papieżem Leonem XIV. Cała ludność zachodniego Kamerunu oczekuje go z wielką nadzieją w sercu: „Dla nas jego wizyta jest, jak odwiedziny Boga, który przychodzi z pomocą swojemu ludowi…”.

Pasterz wśród cierpiących owiec

Arcybiskup Bamendy podkreśla, że niektórzy woleliby, żeby wizyta Leona XIV w tym zapalnym regionie Kamerunu odbyła się w bezpieczniejszych warunkach. „Papież – mówi arcybiskup – przybywa w odpowiednim momencie, jak pasterz, który troszczy się o swoje cierpiące owce. Przybywa, aby nakarmić głodnych i napoić spragnionych. Wykonuje swoją pracę dobrego pasterza”. 

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.