Prof. Teodor Buchner: nauka potrzebuje etyki; fizyka nie zastąpi metafizyki
18 kwietnia 2026 | 19:04 | Tomasz Sypniewski | Warszawa Ⓒ Ⓟ
fot. Politechnika WarszawskaCzy nauka może odpowiedzieć na wszystkie pytania człowieka? A może – przeciwnie – im więcej wiemy, tym wyraźniej widzimy granice poznania? W rozmowie z Tomaszem Sypniewskim prof. Teodor Buchner z Politechniki Warszawskiej przekonuje, że bez odniesienia do wartości i refleksji metafizycznej rozwój nauki może prowadzić na manowce. Podkreśla też, że współczesna szkoła powinna uczyć nie tylko wiedzy, ale również odpowiedzialności, krytycznego myślenia i pracy nad własnym systemem wartości.
Tomasz Sypniewski (Stowarzyszenie Katechetów Świeckich): Czy tam, gdzie kończy się nauka, zaczyna się potrzeba wychowania aksjologicznego? Podczas spotkania z uczniami IX LO im. Klementyny Hoffmanowej w Warszawie mówił Pan, że nauka obejmuje tylko niewielki fragment rzeczywistości, a ogromna jej część pozostaje poza naszym poznaniem.
Prof. Teodor Buchner: Nauka może wspierać wychowanie do wartości, ale nie jest w stanie go zastąpić. Przekonanie, że same nauki przyrodnicze — fizyka czy biologia — wystarczą do zbudowania moralności i ładu społecznego, jest złudne. Nauka nie odpowie na wszystkie pytania, bo po prostu nie potrafi.
Już sama tradycja filozoficzna to pokazuje. Po „Fizyce” Arystoteles napisał „Metafizykę” — to, co jest poza fizyką. Taka struktura ludzkiego poznania pozostaje aktualna: każde rozwiązane zagadnienie rodzi kolejne pytania. Nauka jest niezwykle cenna jako źródło wiedzy i technologii, a także jako przestrzeń zachwytu nad porządkiem, pięknem, symetrią i logiką świata. Ten zachwyt bywa bardzo bliski doświadczeniu religijnemu.
Stowarzyszenie Katechetów Świeckich apeluje o wznowienie prac nad projektem „TAK dla religii i etyki w szkole”
Jednak szkolne nauczanie przedmiotów przyrodniczych koncentruje się przede wszystkim na faktach, a nie na filozofii nauki czy jej metafizycznym wymiarze. Tymczasem kontakt z nauką może prowadzić do pokory. Zamiast ulegać pysze, że rozumiemy już niemal wszystko, warto uczciwie przyznać, że złożoność natury nas przerasta.
Na każdej lekcji nauk przyrodniczych można postawić pytanie, na które odpowiedź brzmi: „tego nauka jeszcze nie wie”. I właśnie to jest ważne. Nauka bardzo wspiera rozwój aksjologiczny, o ile nie każemy jej udawać, że zna odpowiedź na każde pytanie. Przestrzeń dla tajemnicy, metafizyki i szeroko rozumianej wiary jest istotną częścią ludzkiego doświadczenia. Fizyka nie zastąpi metafizyki.
Wspomniał Pan, że niektóre pytania — na przykład o początek życia — mogą okazać się jałowe, jeśli nie przekładają się na konkretne życie człowieka. Czy współczesna szkoła nie skupia się zbyt mocno na przekazywaniu wiedzy, a zbyt mało na pytaniach o sens, cel i kierunek życia?
W moim przekonaniu w szkole zbyt często pomijamy naukę jako proces, a koncentrujemy się na samej faktografii. Tymczasem wiedza powstawała przez kolejne przełomy i rewolucje, a jej rozwój zawsze był osadzony w realiach historycznych, społecznych i kulturowych.
Historia nauki pokazuje nie tylko odkrycia, lecz także piękne życiorysy ludzi, którzy odnaleźli sens życia w rozwiązywaniu zagadek świata. Jeśli chcemy budować społeczeństwo oparte na wiedzy, musimy pokazywać młodym ludziom, ile ta wiedza kosztowała wysiłku i jak bardzo może być fascynującą drogą życiową.
Przykłady są liczne. Thomas Edison mówił, że znalazł tysiące sposobów na to, by coś nie działało, zanim odnalazł ten jeden właściwy. Maria Skłodowska-Curie pokazuje z kolei nie tylko naukowy geniusz, lecz także wytrwałość, odwagę i cenę życiowych wyborów. Każdy szkolny przedmiot ma potencjał wychowawczy, a sam proces dydaktyczny można prowadzić tak, by wzmacniał podmiotowość i sprawczość ucznia.
Sens życia warto pokazywać w sposób praktyczny — jako zespół przekonań i celów, które człowiek sam dla siebie określa najlepiej, jak potrafi, a potem rozwija w świetle podejmowanych decyzji i doświadczeń.
Podkreślał Pan, że zarówno nauka, jak i wiara dochodzą do granicy, za którą „już nie wiedzą”. Czy oznacza to, że każda postawa światopoglądowa — także naukowa — wymaga pewnego aktu zaufania? Czy szkoła powinna przygotowywać młodych ludzi do mierzenia się z takimi granicami?
Bez zaufania nie ma ani nauki, ani zdrowego życia społecznego. Dziś szczególnie wyraźnie to widzimy w epoce silnej polaryzacji i manipulacji informacyjnej. Punktem wyjścia do poszukiwania prawdy jest otwartość i odwaga, by nie ulegać lękowi.
Zespół KEP ds. Katechezy Parafialnej: wszystkie typy katechez powinny być poprzedzone katechezą ewangelizacyjną
Jednocześnie żyjemy w czasie, gdy nowe technologie, w tym duże modele językowe czy techniki deepfake, pozwalają tworzyć przekazy całkowicie sztuczne, a zarazem bardzo wiarygodne. To sprawia, że jednym z kluczowych zadań staje się umiejętne rozporządzanie własnym zaufaniem: komu ufam, dlaczego i w jakim zakresie.
Dlatego szkoła powinna uczyć zarówno racjonalności, jak i krytycyzmu. Każdy pogląd powinien być uzasadniony proporcjonalnie do swojej wagi i możliwych skutków. Trzeba badać przyczyny, przebieg i konsekwencje zjawisk — w nauce, w mediach i w życiu społecznym. Ten zdrowy dystans nie może jednak prowadzić do lęku i izolacji, bo na nich nie zbudujemy zdrowej wspólnoty.
Zauważył Pan, że społeczeństwo opiera się na wartościach i zaufaniu, które często są „niewidoczne, bo oczywiste”. Co dzieje się ze społeczeństwem, gdy przestaje świadomie przekazywać te wartości kolejnym pokoleniom?
Podaję często przykład sformułowany przez futurologa Francisa Fukuyamę: kiedy wjeżdżam na most, nie zastanawiam się, czy inżynier dobrze go zaprojektował, inwestor właściwie odebrał, a nadzór techniczny odpowiednio dba o jego stan. To przestrzeń zaufania, bez której cofalibyśmy się do czasów jaskiniowych.
Już najprostsza wspólnota zakłada przewidywalność, odpowiedzialność i wypełnianie swoich ról. Można to nazwać kontraktem społecznym. Jego realizacja wymaga wysiłku i odpowiedzi na pytanie, w imię czego ten wysiłek podejmujemy. Dlatego tak boleśnie przeżywamy nadużycie zaufania — zarówno w relacjach osobistych, jak i w życiu zawodowym.
Warto młodym ludziom jasno mówić, że życie polega także na podejmowaniu i wypełnianiu zobowiązań wobec innych. To właśnie tworzy tkankę społeczną. Człowiek pozbawiony wymiaru wspólnotowego i zdolności budowania zdrowych relacji opartych na zaufaniu cofa się w rozwoju, nawet jeśli bardzo wysoko ceni własną doskonałość.
Powiedział Pan, że religia jest dla Pana siłą, która mobilizuje do pracy nad sobą i uznania własnej niedoskonałości. Czy współczesna edukacja daje młodym ludziom przestrzeń do takiej pracy nad sobą? Czy bez tego możliwy jest dojrzały rozwój człowieka?
Akceptacja siebie takim, jakim się jest, stanowi fundament rozwoju. W tym punkcie psychologia i religia mówią jednym głosem. Dopiero na takim gruncie można budować rozwój duchowy, osobisty i zawodowy.
Tę przestrzeń trzeba jednak świadomie tworzyć. Można to robić choćby przez odwołanie do biografii wybitnych ludzi nauki, którzy łączyli kompetencję z pokorą. Niestety w naszym społeczeństwie nadal silne jest przekonanie, że jeśli nie jesteś najlepszy w szkole, to jesteś niewiele wart. To bardzo szkodliwy wzorzec.
Kult „najlepszego ucznia” łatwo prowadzi do pychy i fałszywego samozadowolenia, zamiast uczyć pokory, samoświadomości i odpowiedzialności. Tymczasem akceptacja własnych mocnych i słabych stron jest konieczna choćby dla przedsiębiorczości. Bez samoświadomości staje się ona pustym hasłem, bez granic — bożkiem, a bez odpowiedzialności i pracy — jedynie iluzją sukcesu.
Współczesna edukacja bywa skażona tym samym kultem, który dominuje w mediach i życiu społecznym: kultem intelektu, zdrowia, urody, kariery za wszelką cenę i bezwzględnej samorealizacji. Tymczasem rozwój człowieka nie tylko jest niemożliwy bez wysiłku, ale musi wychodzić od szacunku do tych talentów, które posiadamy. To prawda, której często nie chcemy słyszeć, ale młodym ludziom trzeba pomagać ją przyjąć — zdrowy rozwój odbywa się bez pogardy dla własnej niedoskonałości, bez nienawiści do własnego ciała czy charakteru.
Niedoskonałość nie jest wadą konstrukcyjną człowieka, ale częścią naszej kondycji. Dlatego tak ważne jest mobilizowanie woli do pracy nad sobą. Ona również jest niedoskonała i chętnie wybiera wygodę. Dojrzały rozwój wymaga więc wysiłku, ale wysiłku podejmowanego z miłością i akceptacją.
Zwracał Pan uwagę, że nauka rozwija się poprzez ciągłe kwestionowanie i rewizję stanowisk. Czy podobnej postawy — refleksyjnej i odpowiedzialnej — nie powinniśmy kształtować również w obszarze moralności? Czy nauka bez odniesienia do wartości może prowadzić do błędnych decyzji?
Moralność z definicji zakłada nieustanne badanie postaw i czynów. Jednym z fundamentów zdrowej rodziny jest zdolność do rewizji własnych poglądów w sytuacji konfliktu, do uczciwej oceny, a czasem także do przyjęcia decyzji, której w pełni jeszcze nie rozumiemy.
W tym sensie praca naukowa uczy zdrowego schematu refleksji: odwagi stawiania pytań, korygowania błędów i przyjmowania konsekwencji, nawet jeśli są trudne. Taka postawa jest potrzebna również w życiu moralnym.
Jednocześnie nauka bez odniesienia do wartości może prowadzić do bardzo poważnych błędów. Konflikt oparty na zasobach można rozwiązywać, ale konflikt wartości bywa nierozwiązywalny. Historia XX wieku pokazała to boleśnie. W nauce dotyczy to choćby eksperymentów na ludziach, prób „ulepszania” człowieka czy przekraczania granic biotechnologii. Granice etyczne muszą być jasno postawione.
Dlatego tak ważne jest pytanie nie tylko o to, co jest technicznie możliwe, ale także o to, czy wolno nam to robić i po co chcemy to robić. Nauka sama z siebie nie wyznacza takich granic.
W debacie publicznej pojawia się dziś postulat wzmocnienia wychowania aksjologicznego — m.in. poprzez obecność religii lub etyki w systemie edukacji. Czy z perspektywy naukowca widzi Pan potrzebę systemowego zapewnienia młodym ludziom przestrzeni do refleksji nad dobrem i złem?
Tak, zdecydowanie. To właśnie etyka bada motywacje badań naukowych i pomaga wyznaczać ich granice. W tym sensie można powiedzieć, że jest ona meta-poziomem refleksji nad nauką, bo stawia pytania antropologiczne i metafizyczne.
Skoro coś jest technicznie możliwe, czy to znaczy, że należy to zrobić? Dlaczego tak bardzo przejmują nas manipulacje medialne i kłamstwo w życiu publicznym? Dlaczego badania biotechnologiczne podlegają ocenie komisji bioetycznych? Właśnie dlatego, że nauka sama nie potrafi stawiać sobie granic w sposób wystarczający.
Zawsze znajdą się ludzie gotowi przekroczyć bardzo daleko idące granice w imię ciekawości, zysku, lęku albo pychy. Naukowcy nie są od tego wolni. Są po prostu ludźmi, tyle że wyposażonymi w ogromne możliwości. Dlatego młodzi ludzie muszą mieć zapewnioną przestrzeń do refleksji nad dobrem i złem. Wiedza naukowa bez uzupełnienia o wymiar etyczny nie wystarcza do odpowiedzialnego funkcjonowania ani w świecie ani w samej nauce.
Czego dziś bardziej brakuje młodym ludziom: wiedzy czy wartości?
W epoce dużych modeli językowych i cyfrowych narzędzi dostęp do wiedzy jest pozornie bardzo łatwy. Problemem staje się raczej jej jakość oraz umiejętność krytycznej oceny niż sam dostęp. Natomiast dużo mniej miejsca poświęcamy dziś wartościom i temu, jak używać ich w życiu.
Bardzo wyraźnie widać to w takich rolach jak nauczyciel, wychowawca, rodzic czy menedżer. To role głęboko zakorzenione w wartościach i postawie. Zespół szybko zobaczy każdą wadę swojego lidera, dzieci niezwykle trafnie odczytują nieszczerą postawę rodziców lub ich hipokryzję, a uczniowie są bardzo wyczuleni na niespójność nauczyciela.
Mam wrażenie, że wielu młodym ludziom brakuje dziś świadomości, jak ważna jest praca nad własnym systemem wartości, nad zdolnością uczciwej oceny własnych czynów, słów i myśli. Drugim istotnym elementem jest stała praca nad sobą — prowadzona nie z lęku czy pogardy wobec siebie, ale z miłości i akceptacji.
Prof. Teodor Buchner – fizyk, pracownik naukowy Wydziału Fizyki Politechniki Warszawskiej. Specjalizuje się w zastosowaniach fizyki w kardiologii, inżynierii biomedycznej oraz naukach o życiu, a także w badaniach nad układami złożonymi. Autor i współautor publikacji naukowych z zakresu fizyki medycznej i biofizyki. W swojej pracy łączy kompetencje naukowe z refleksją nad filozofią nauki oraz jej znaczeniem dla rozwoju człowieka i społeczeństwa.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

