Dziecko nie potrzebuje zdjęć ani prezentów – o Pierwszej Komunii we wspólnotach „Baranków” opowiada o. Przemysław Ciesielski OP
05 maja 2026 | 14:06 | rozmawiała Anna Rasińska, ar | Warszawa Ⓒ Ⓟ
Fot. Montessori Mountain SchoolsJeśli dziecko naprawdę doświadczy spotkania z żywym, kochającym Bogiem, nie potrzebuje pamiątki w postaci zdjęcia czy prezentu. To doświadczenie zostaje w sercu – mówi o. Przemysław Ciesielski OP, współtwórca „Baranków”. W rozmowie z KAI opowiada m.in. o tym, jak wygląda Pierwsza Komunia Święta bez prezentów i kamer w duchu tej inicjatywy, o przygotowaniu do spowiedzi poprzez odkrywanie talentów i dobra oraz roli rodziców jako pierwszych przewodników dziecka na drodze wiary.
Anna Rasińska (KAI): Pierwsza Komunia Święta bez koncentracji na wystawnej imprezie, fotografach, kamerzystach i drogich prezentach – czy to dziś w ogóle możliwe?
O. Przemysław Ciesielski OP (współtwórca „Baranków”): Oczywiście. Od wielu lat tak właśnie dzieje się w naszych grupach „Baranków”. To pokazuje, że jest to jak najbardziej realne.
KAI: Jak zatem wygląda przeżywanie tego sakramentu w duchu „Baranków”?
– Wszystko zaczyna się jesienią, wtedy ruszają przygotowania. Sam dzień pierwszej spowiedzi i Komunii Świętej stanowi jedynie zwieńczenie długiej drogi, którą uczestnicy przechodzą wspólnie. Kluczowe znaczenie ma fakt, że odpowiedzialność za wprowadzanie dziecka na drogę wiary biorą na siebie rodzice, towarzysząc mu w odkrywaniu Boga i budowaniu relacji z Nim. Jednocześnie rodziny nie pozostają same. Tworzą wspólnoty, które przez cały rok spotykają się i razem przeżywają tę drogę. Wspólne spotkania odbywają się zazwyczaj raz w miesiącu, a ich uzupełnieniem są weekendowe wyjazdy rekolekcyjne. Służą one wsparciu i inspiracji zarówno dzieci, jak i rodziców w poznawaniu Boga i podążaniu za Nim. Jest to doświadczenie Kościoła jako wspólnoty, odkrywania Boga nie tylko indywidualnie, ale także razem, we wspólnocie złożonej z konkretnych ludzi, którzy podążają tą samą drogą.
KAI: Czyli można je nazwać wspólnotą? Jak wyglądają spotkania „Baranków”?
– To bardzo trafne określenie. Zależy nam na tym, by w każdej grupie, liczącej zwykle około dziesięciu rodzin, rodziły się realne więzi. Choć poszczególne grupy organizują się nieco inaczej, schemat spotkań jest podobny. Najpierw odbywa się wspólna katecheza dla dzieci i rodziców. Wszyscy siedzą razem, często na podłodze, wokół tzw. koła liturgicznego i aktywnie uczestniczą w spotkaniu, które prowadzą najczęściej małżeństwa odpowiedzialne za daną grupę. To ważny moment, bo inspiruje do tego, co dzieje się później w domu. A właśnie tam dokonuje się zasadnicza część przygotowań. Po około 40–50 minutach jest przerwa, a następnie spotkania rozdzielają się. Dzieci mają swoje zajęcia, często dynamiczne, czasem także na świeżym powietrzu, nawiązujące do wcześniejszej katechezy. Z kolei rodzice spotykają się osobno, by dzielić się swoim doświadczeniem: tym, co wydarzyło się w rodzinie od ostatniego spotkania, jakie pytania zadają dzieci, co ich porusza… Te rozmowy bywają bardzo otwarte i dotykają głębokich spraw, co naturalnie buduje wspólnotę. To podstawowy schemat, choć bywa modyfikowany.
KAI: Wspomniał Ojciec również o wyjazdach, jak one wyglądają?
– W ciągu roku przygotowań odbywają się zwykle dwa wyjazdy, zazwyczaj od piątku do niedzieli, w domu rekolekcyjnym lub innym sprzyjającym miejscu, często w otoczeniu przyrody. Oprócz katechez, Mszy św. i modlitwy jest dużo czasu na rozmowy, także te nieformalne. To właśnie w nich rodzi się wzajemne wsparcie, inspiracja i relacje między rodzinami.
KAI: „Baranki” przygotowują także do pierwszej spowiedzi opartej m.in. na wspólnym poszukiwaniu dobra i talentów, a nie tylko na wyliczaniu grzechów. Czy mógłby Ojciec wyjaśnić jak to wygląda?
– Przygotowanie do spowiedzi zaczynamy już na pierwszym wyjeździe. Wspólnie czytamy i rozważamy „Przypowieść o talentach”, która pomaga dzieciom i rodzicom odkrywać dobro, zawarte w nich samych, w rodzinie, w każdym człowieku. To często bardzo poruszające doświadczenie – zobaczyć, ile darów, miłości i bogactwa Bóg w nas złożył. Do tego odkrywania wracamy przez kolejne miesiące, dopisując nowe „talenty” i ucząc się, jak je rozwijać i wykorzystywać w codziennym życiu. I tu pojawia się naturalne przejście do spowiedzi, kluczowe pytanie brzmi: co robię z otrzymanym dobrem? Czy je rozwijam, czy może zaniedbuję albo wykorzystuję w niewłaściwy sposób? Dzięki temu grzech przestaje być postrzegany jako złamanie abstrakcyjnego przepisu, a zaczyna być rozumiany jako zmarnowanie dobra albo jego niewłaściwe użycie. Każdy dar można przecież wykorzystać dobrze albo przeciwnie, w sposób, który rani innych i niszczy także nas samych. Najważniejsze jest jednak wcześniejsze doświadczenie, że Bóg jest miłością. Bez tego mówienie o grzechu pozostaje powierzchowne. Dopiero w tej perspektywie spowiedź staje się tym, czym naprawdę jest – spotkaniem z miłosiernym Ojcem. Dlatego tak ważna jest dla nas także „Przypowieść o synu marnotrawnym”, która w istocie opowiada o miłości Ojca. To ona prowadzi do głębszego zrozumienia sakramentu pojednania i jego sensu.
KAI: A jak wygląda sam sakrament pojednania?
– Spowiedź ma bardzo prostą, a zarazem głęboką formę. Rodzice z dziećmi przychodzą do kościoła, wspólnie słuchają Ewangelii, a potem trwa adoracja Najświętszego Sakramentu. Następnie każda rodzina podchodzi do ołtarza, rodzice klękają i modlą się za swoje dziecko, które podchodzi do kapłana i przystępuje do spowiedzi. Dzieci często korzystają z tzw. „linii darów” – tych zapisanych i narysowanych wcześniej talentów i dobra, które w sobie odkryły. Najpierw dziękują za otrzymane dary, a potem mówią o tym, co się nie udało, przepraszając Boga. Po rozgrzeszeniu wracają do rodziców, którzy przytulają je mocno. To bardzo ważny moment, znak doświadczenia miłości miłosiernego Ojca. Następnie dziecko otrzymuje albę – znak czystości i miłości Boga, nawiązujący zarówno do chrztu, jak i do zaproszenia na ucztę. W tej prostej, białej szacie przychodzi następnego dnia na Eucharystię.
KAI: A sama uroczystość Pierwszej Komunii Świętej – czym różni się od tej powszechnie znanej?
– Jest bardzo prosta, rezygnujemy ze wszystkiego, co mogłoby odciągać uwagę od tego, co najważniejsze. Dlatego dzieci są ubrane w jednakowe alby, a podczas Mszy św. nie robi się zdjęć ani nie nagrywa filmów, żeby nic nie zakłócało spotkania z Jezusem. Sam moment przyjęcia Komunii ma przecież bardzo intymny charakter. Umawiamy się również z rodzicami, że tego dnia dzieci nie otrzymują prezentów. Chodzi o to, by jasno pokazać, KTO jest prawdziwym DAREM.
KAI: I rodzice się na to zgadzają?
– Tak. Zawsze mówimy, że jest cały rok, by obdarowywać dzieci ale nie w tym dniu. Jeśli dziecko naprawdę doświadczy spotkania z żywym, kochającym Bogiem, nie potrzebuje pamiątki w postaci zdjęcia czy prezentu. To doświadczenie zostaje w sercu. Zdjęcia robimy sobie już po Eucharystii, ale jeśli zabraknie samego przeżycia, to nawet setki fotografii tego nie zastąpią.
KAI: Co ciekawe, do Pierwszej Komunii Świętej w duchu „Baranków” przystępują także młodsze dzieci. Czy istnieje tu jakaś granica wieku?
– To rzeczywiście częsta praktyka, mówimy o tzw. wczesnej Komunii, często w wieku przedszkolnym. Nie ma jednak sztywnych granic. Z naszego doświadczenia wynika, że między piątym a siódmym rokiem życia dzieci przeżywają szczególne otwarcie na Boga i rzeczywistość nadprzyrodzoną i to jest dobry moment, by przyjąć sakrament. Nie ma tu jednak ścisłej reguły, towarzyszymy dzieciom i uważnie je obserwujemy: czy wyrażają pragnienie przyjęcia Komunii, czy są na to gotowe, czy potrzebują jeszcze czasu. Nic nie dzieje się „na siłę”. Na początku wyruszamy razem w drogę, a moment przystąpienia do sakramentów rozeznajemy w jej trakcie. Zwykle większość dzieci przystępuje do Komunii wiosną, ale nie jest to sztywna reguła.
KAI: Jak zrodziła się idea „Baranków”?
– Początki sięgają 2014 r. i mojej współpracy z Olą i Marcinem Sawickimi z Montessori Mountain Schools. Gdy w ich szkołach pojawiły się rodziny z edukacji domowej, rodzice zaczęli pytać o przygotowanie dzieci do Komunii. Tak powstały pierwsze spotkania „Baranków”. Z jednej grupy, po kilku latach wyrosło ponad sto wspólnot działających w całej Polsce.
KAI: Gdzie rodzice, których urzekła ta forma przygotowania do Pierwszej Komunii Świętej, mogą dołączyć do „Baranków”?
– Najłatwiej znaleźć tę informację przez stronę Montessori Mountain Schools. Znajduje się tam lista miejsc i kontakty do wspólnot działających w Polsce, a także za granicą.
Zachęcam rodziców, by nie bali się podjąć roli przewodników swoich dzieci w wierze. To droga, która przemienia także ich samych, pomaga na nowo odkryć relację z Bogiem, a często także pogłębia więź małżeńską. Dla wielu rodzin nie kończy się ona na Pierwszej Komunii. Powstają kolejne grupy, które chcą dalej wspólnie wzrastać i żyć wiarą.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

