„Stawką jest ich istnienie”: organizacje katolickie mobilizują się na rzecz chrześcijan w Libanie
09 maja 2026 | 15:21 | jol, EWTNNews | Bejrut Ⓒ Ⓟ
Fot. Jaroslaw JanocinskiUwięzieni w konflikcie między Hezbollahem a Izraelem chrześcijanie w południowym Libanie płacą wysoką cenę. Kościoły i klasztory są niszczone, symbole chrześcijańskie bezczeszczone, domy równane z ziemią, a wiele rodzin straciło bliskich. Jednak pomimo przemocy i przerażających zniszczeń wyznawcy Chrystusa nie chcą opuścić swoich domów i wsi.
Opór libańskich chrześcijan możliwy jest m.in. dzięki wsparciu, jakie wiele katolickich organizacji niesie w tym regionie. Starają się one pomagać rodzinom, Kościołom i lokalnym społecznościom przetrwać kolejny kryzys.
Francuski sojusznik katolików w Libanie
„Œuvre d’Orient” jest jedną z organizacji katolickich, które niosły pomoc społeczności chrześcijańskie w Libanie na długo przed wybuchem obecnej wojny. Jej działalność obejmuje wspieranie szkół chrześcijańskich, inicjatyw duszpasterskich oraz projektów rolniczych, ponieważ życie wielu mieszkańców z południa Libanu opiera się na rolnictwie, uprawie tytoniu i gajów oliwnych. Vincent Gelot, który jest szefem „Œuvre d’Orient” w Libanie, poinformował, że od początku obecnego konfliktu, ta francuska organizacja dostarczyła siedem konwojów z pomocą humanitarną i odbyła kilka wizyt solidarności w wioskach na południu kraju. „Jesteśmy niezwykle blisko lokalnych społeczności. Znamy je od dawna, kochamy je i staramy się być przy nich tak często, jak to tylko możliwe” – powiedział Gelot.
Nie tylko pomoc, liczy się obecność
Wyjaśniając swoje podejście do pracy humanitarnej, podkreślił, że stara się osobiście towarzyszyć każdej z ciężarówek wysyłanych z pomocą przez „Œuvre d’Orient”. „Chcę mieć pewność, że pomoc dotrze do miejsca przeznaczenia i do właściwych osób” – mówi Gelot. Wskazuje, że ważna jest fizyczna obecność, ponieważ kiedy przyjeżdża na miejsce, ma okazję do spotkania z mieszkańcami wsi, co dodaje im otuchy na kolejne dni trwania na swojej ziemi. „Staramy się utrzymać tę więź międzyludzką – podkreśla Gelot. – Nie chodzi tylko o wysyłanie ciężarówek i pomocy, ale także o bycie tam z nimi na miejscu i pokazywanie jak ważna jest ich obecność na tej ziemi”.
Stawką jest istnienie
Według szefa „Œuvre d’Orient” trudną rzeczywistość, z jaką borykają się chrześcijanie w południowym Libanie, można przyrównać do „uwięzienie w imadle” między bojownikami Hezbollahu próbującymi wykorzystać ich wioski do przeprowadzania ataków przez granicę a izraelskimi operacjami wojskowymi, które doprowadziły do zniszczenia lub zajęcia domów, szkół i klasztorów. „Stawką jest ich istnienie” – podkreśla Gelot, przypominając, że wiele z tych wiosek sięga czasów Chrystusa. „To region, który odwiedzili Chrystus, apostołowie i Maryja – mówi. – Ludzie są głęboko przywiązani do swojej ziemi i swoich wsi. Dlatego tak ważne jest, aby pomóc im pozostać na ich ojczystej ziemi”. Szef francuskiej organizacji pomocowej podkreśla, że stawka wykracza poza przetrwanie jednej społeczności. „Stawką jest samo istnienie Libanu” – mówi, opisując ten kraj jako rzadki w Bliskim Wschodzie wzór wolności religii, sumienia i słowa. Dodaje, że chrześcijanie w Libanie nadal odgrywają wyjątkową rolę polityczną, kulturową i historyczną, której zachowanie ma kluczowe znaczenie dla całego Bliskiego Wschodu.
Caritas na pierwszej linii frontu
W niesienie pomocy mieszkańcom południa aktywnie zaangażowana jest lokalna Caritas. Peter Mahfouz, który kieruje jednostką reagowania kryzysowego libańskiej Caritas, wskazuje, że wolontariusze dostarczają paczki żywnościowe, zestawy higieniczne oraz namioty, materace i koce, które są ratunkiem w organizowaniu prowizorycznego schronienia. Ponadto do wiosek odciętych od szpitali Caritas wysyła mobilne kliniki, które zapewniają konsultacje medyczne i niezbędne leki. Według Mahfouza do najpilniejszych potrzeb należy obecnie zapewnienie miejsc schronienia, ciągłość opieki medycznej dla pacjentów przewlekle chorych, pomoc żywnościowa dla rodzin, które straciły źródło dochodów, oraz wsparcie w zakresie zdrowia psychicznego – szczególnie dla dzieci i osób starszych, dotkniętych traumą wojenną. Podkreśla również pilną potrzebę utrzymania korytarzy humanitarnych, umożliwiających dotarcie pomocy na południe Libanu.
Potrzeby rosną szybciej niż fundusze
Szef jednostki kryzysowej Caritas Libanu wskazuje, że jednym z największych wyzwań stojących przed organizacją jest to, że „potrzeby rosną znacznie szybciej niż fundusze”. Dostęp do niektórych wsi jest utrudniony, a czasami wręcz niebezpieczny, co zmusza zespoły do ciągłego dostosowywania tras do panujących warunków bezpieczeństwa i opóźnia dystrybucję pomocy. Wojna pogłębia również kryzys gospodarczy, który dotyka ten kraj od lat. „Paliwo, energia elektryczna i koszty podstawowej żywności nadal obciążają każdą rodzinę, której pomagamy, oraz nasze własne działania” – zauważa Mahfouz. Wyjaśniając, w jaki sposób Caritas koordynuje swoją pracę, wskazuje, że lokalne parafie są często pierwszym punktem kontaktowym organizacji w dotkniętych kryzysem społecznościach. „Znają one rodziny, wiedzą, kto jest najbardziej narażony, i w razie potrzeby otwierają swoje sale i ośrodki jako schroniska” – dodaje przedstawiciel Caritas Libanu.
Sprawdzona sieć zaufania
Szef jednostki kryzysowej Caritas Libanu podkreśla, że organizacja ściśle współpracuje z diecezjami, zgromadzeniami zakonnymi prowadzącymi szkoły i kliniki oraz innymi organizacjami katolickimi. „Jest to sieć – mówi – zbudowana na zaufaniu, która istniała na długo przed tą wojną i właśnie dlatego sprawdza się w sytuacjach kryzysowych”. Dodaje zarazem, że wolontariusze, którzy niosą pomoc, czerpią siły ze spotkań z ludźmi. „Sposób, w jaki nas witają, radość na ich twarzy, gdy widzą, że przybywamy, oraz modlitwy, którymi nas otaczają, gdy odchodzimy, dodają nam sił – mówi Mahfouz. – Przyjeżdżasz, spodziewając się, że coś dasz, a odchodzisz, zdając sobie sprawę, że to oni dali ci więcej. To właśnie pozwala nam przetrwać te długie dni”.
Nieustanne wsparcie Watykanu
Zrzut ekranu z wideorozmowy między proboszczami z południowego Libanu stał się w tych dniach hitem internetowym po tym, jak Leon XIV zaskoczył ich telefonem, aby wyrazić swoją solidarność i zapewnić o modlitwie. Watykan wielokrotnie okazywał wsparcie chrześcijanom w Libanie, nie tylko słowami, ale także poprzez konkretną pomoc. Rozmowa została zorganizowana przez nuncjusza apostolskiego w Libanie, abp Paolo Borgię. Darzony jest on ogromnym szacunkiem i przez wielu mieszkańców południa postrzegany jako bohater, ponieważ konsekwentnie odwiedzał wioski na linii frontu, nawet w okresach zwiększonego zagrożenia. Wykraczając poza swą misję dyplomatyczną, odegrał bezpośrednią rolę w działaniach pomocowych, pomagając w dystrybucji pomocy wraz z wolontariuszami, rozładowując ciężarówki ze wsparciem, rozmawiając z mieszkańcami, wysłuchując ich obaw i modląc się razem z nimi.
Nuncjusz ściśle współpracuje z organizacjami katolickimi i innymi programami wspierającymi dotknięte kryzysem społeczności chrześcijańskie na południu Libanu. Pomoc do tego kraju wysyła również Caritas Polska, papieska fundacja Pomoc Kościołowi w Potrzebie oraz Fundacja Przyjaciel Misji.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

