Abraham Foxman nie żyje
11 maja 2026 | 11:34 | Waldemar Piasecki | Nowy Jork Ⓒ Ⓟ
Fot. archiwum ADLW niedzielę 10 maja br. odszedł na zawsze Abraham Foxman, honorowy członek Towarzystwa Jana Karskiego, członek Kapituły Nagrody Orła Jana Karskiego, najbardziej znany żyjący Żyd wywodzący się z Polski, długoletni dyrektor narodowy Ligi Przeciw Zniesławianiu, światowy lider walki z antysemityzmem i wszelkim formami nienawiści uważnie słuchany i przyjmowany przez kolejnych papieży, przywódców państwowych, honorowany najwyższymi odznaczeniami, jeden z najważniejszych liderów dialogu chrześcijańsko-żydowskiego i przyjaciel Polski.
1 maja br. Abraham Foxman ukończył 86 lat, a jego ostatnim wystąpieniem publicznym było oświadczenie na uroczystość wręczania Nagrody Orła Jana Karskiego kardynałowi Grzegorzowi Rysiowi w krakowskim pałacu Arcybiskupim 6 maja br.
Jego rodzice, Józef Fuksman i Helena Radoszycka byli warszawiakami. Ojciec wydawał pismo i był dziennikarzem. Miał poglądy syjonistyczne bliskie Włodzimierzowi Żabotyńskiemu, którego cenił, z wielką wzajemnością, Józef Piłsudski. Obaj porozumiewali się „językiem szabli”, przekonaniem, że niepodległość trzeba sobie nią wyrąbać. Polska wspierała rewizjonistyczny syjonizm Żabotyńskiego i pomagała w szkoleniu oddziałów organizacji paramilitarnej Betar, która odegrała wielką rolę w walce o państwo żydowskie Izrael, po zakończeniu drugiej wojny światowej. We wrześniu 1939 roku Helena była w ciąży. Rodzice podjęli decyzję, że udadzą się do Baranowicz, gdzie mieli rodzinę, aby tam doczekać narodzin.
Przyszedł na świat 1 maja 1940 roku. Kiedy miał rok rodzice przenieśli się do Wilna. Po zorganizowaniu getta i stojąc w obliczu osadzenia tam, podjęli dramatyczną decyzję powierzenia Abrahama niani Bronisławie Kurpi. Ta dzielna Polka zajęła się nim jak własnym synem. Ochrzciła jako Henryka Stanisława i wychowywała.
Rodzice przeżyli likwidację getta. Ojciec trafił do kilku obozów, mama ukrywała się. Ostatecznie odnaleźli się po „wyzwoleniu” Wilna przez Sowietów. Pani Bronisława z bólem serca oddała chłopca rodzicom, którzy przy pierwszej okazji przenieśli się do Polski. Zamieszkali w Łodzi. Niestety nie była to już ich Polska. Wyjechali w 1948 roku do Austrii, a po dwóch latach do Ameryki. Zamieszkali w Nowym Jorku.
Tu ukończył jesziwę w dzielnicy Flatbush na nowojorskim Brooklynie. Uzyskał licencjat z politologii w City College of New York. Następnie ukończył prawo na Nowojorskim Uniwersytecie Prawa. Napisał pracę dyplomową ze studiów żydowskich na Żydowskim Teologicznym Seminarium Ameryki oraz z gospodarki międzynarodowej na Uniwersytecie Nowej Szkoły (New School University).
W 1965 r. został prawnikiem Ligi Przeciw Zniesławianiu (ADL) zajmującej się zwalczaniem antysemityzmu. Przeszedł tam całą drogę kariery i w 1987 r. wybrano go na nowego przewodniczącego tej organizacji. Przekształcił ją w najpotężniejszą i najbardziej prestiżowa żydowską organizację na świecie. Jednocześnie zwalczającą antysemityzm i nienawiść wobec Żydów, ale także wszelkie inne jej formy kierowane wobec innych religii, kultur, grup etnicznych i mniejszości. Zdynamizował dialogowe relacje z Watykanem. Podkreśla fundamentalną rolę papieża Jana Pawła II w tym procesie. Spotykał się z nim wielokrotnie.
Zainicjował i doprowadził do wydania papieskich dzieł dialogowych z judaizmem i Żydami w postaci monografii „The Saint for Shalom”. Utrzymywał bliskie relacje z polskimi hierarchami.
Niejednokrotnie spotykał się z najwybitniejszymi przywódcami światowymi. Otrzymywał najwyższe odznaczenia amerykańskiej, brytyjskie, francuskie, włoskie.
Przez 30 lat Foxmana łączyła przyjaźń z Janem Karskim. Uważał go za moralny wzorzec humanizmu XX wieku, postać kultową. Widział w nim człowieka, który uczynił najwięcej dla stosunków polsko-żydowskich. Polski bohater stał się jego mentorem.
Kiedy ADL ustanowiła Courage to Care Award (Nagrodę za Odwagę Opieki), Jan Karski był jej jednym z dwóch pierwszych uhonorowanych. Tę samą nagrodę, przyznaną pośmiertnie Irenie Sendlerowej, Abraham Foxman wręczał jej córce. Doprowadził także do nadania tej nagrodzie imienia Jana Karskiego w stulecie urodzin bohatera. Równocześnie pozostawał niezwykle aktywny w Kapitule Nagrody Orła Jana Karskiego.
ADL oświadczył, że „Ameryka i naród żydowski stracili głos moralny, żarliwego orędownika narodu żydowskiego i Państwa Izrael, a także wybitnego przywódcę” oraz że „Abe Foxman był ikonicznym przywódcą żydowskim, który przyjął za własny ideał Ameryki wolnej od antysemityzmu i nienawiści, i który głęboko wierzył, że te plagi można pokonać, jeśli dobrzy ludzie stawią im czoła”. Także i temu, że rozumiał potęgę słów. Często powtarzał, że Holokaust nie zaczął się od cegieł, zaprawy murarskiej z który powstawały komory gazowe. Zaczął się od słów. W oparciu o tę fundamentalną zasadę uczynił edukację oraz szkolenia z przeciwdziałania uprzedzeniom kamieniem węgielnym działalności ADL.”
Jednocześnie deklaorwał, że pozostał cały czas „chory na Polskę”, Mówił w jednym z wywiadów: „Nie jest mi obojętne to, co się w niej dzieje, to oczywiste. Jako z urodzenia Polakowi zależy mi na Polsce, na jej sukcesie, wizerunku i pomyślności wszystkich żyjących w niej ludzi. Dlatego często wypowiadam się na temat spraw i wydarzeń, które – moim zdaniem – mogą zaszkodzić Polsce, jej wartościom, reputacji i uznaniu w świecie. Ogromne znaczenie ma dla mnie zwalczanie nienawiści wszędzie, gdziekolwiek i pod jakąkolwiek postacią się pojawi, przede wszystkim jeśli podniesie głowę w Polsce. A jeszcze większe, jeżeli popłynie z niej głos, że tu nie ma miejsca na nienawiść.” […] Moja krytyka przez lata odnosząca się do trywializacji Holokaustu, jego negowania czy „rozciągania” jego pojęcia na inne rodzaje zbrodni czy czynów kryminalnych nigdy nie miała na celu krzywdzenia Polski, a tylko krytykę konkretnych instytucji czy osób. I tylko po to, aby spróbować przywracać prawdę historyczną i chronić wizerunek Polski jako narodu generalnie współczującego tragedii innych, wobec nich opiekuńczego oraz potrafiącego okazywać szacunek dla wrażliwości i uczuć innych. Ale także potrafiącego przyjąć postawę krytyczną wobec siebie samego wobec czynów nieprzynoszących chwały. Moja postawa znajdowała zrozumienie wielu polskich środowisk i osobistości, w tym państwowych i kościelnych.”
Z tej troski o Polskę brał się m.in. kategoryczny sprzeciw wobec inicjatywy zmiany ustawy o IPN czy potępienie antyżydowskich ekscesów Brauna, który „nie spadł z nieba”, a stał się emanacją ciągle żywych mentalnościowych złogów antysemickich.
Apelował Foxman o rozsądek i ważenie racji w kwestii relacji Polaków i Żydów podczas okupacji. Mówił: „Uważam , że prymat faktów i historii powinien być zawsze zachowany. Nawet kiedy to niewygodne czy bolesne. Przepisywanie na nowo historii z omijaniem czy deformowaniem faktów niszczy ją. Niszczy prawdę. Weźmy mój przykład. Uratowała mnie Polka, którą będę czcił po kres moich dni i stawiał za przykład. Jednak część moich bliskich została przez Polaków zadenuncjowana Niemcom. Jedno i drugie się wydarzyło. Ja przeżyłem, a oni w większości – nie. Co jest ważniejsze? Dla kogo? […] Polacy demonstrowali podczas okupacji różne podstawy wobec Żydów. Pierwszą, najczęstszą była obojętność. Niektórzy wybierali ją, aby osobiście nie ryzykować. Inni, bo Żydzi ich nie obchodzili. Drugą postawą była pomoc. Poprzez osobiste ukrywanie Żydów lub pomoc pośrednią, na przykład wyszukiwanie im schronienia, organizowanie „lewych” dokumentów, dostarczanie pożywienia. Trzecią postawą było działanie na szkodę Żydów: ich szantażowanie, wydawanie czy nawet zabijanie. Co do tego, że obojętność dominowała jest w zasadzie polsko-żydowski konsensus. Są rozbieżności, na ile ta obojętność mogła zabijać. Jest pełna zgoda, co do postawy ratowania. Podejmowali się tego ludzie sprawiedliwi i godni, niekiedy wręcz święci, bo za swe czyny cierpiący czy oddający życie. Trzecia kategoria jest oczywiście najbardziej bolesna. Jest też bardzo trudna w weryfikacji bez obustronnej współpracy. Zjawisko szmalcownictwa, szantażowania i wydawania Żydów Niemcom było postawą haniebną. Na pewno nie było zupełnie marginalnym zjawiskiem, skoro Rząd RP na Uchodźstwie w marcu 1943 roku zdecydował się na karanie tych zbrodniarzy karą śmierci. Nawiasem mówiąc pod wpływem raportu Jana Karskiego i jego rozmów premierem rządu generałem Władysławem Sikorskim. Można się zastanawiać dlaczego nastąpiło to dopiero trzy i pół roku od wybuchu wojny. Ustalenie dokładnej liczby szmalcowników jest dziś trudne”.
Abraham Foxman prezentował swą postawę z budzącą szacunek otwartością najważniejszym postaciom polskiej polityki oraz opinii publicznej. Równocześnie bronił wizerunku Polski, chociażby w kwestii falsyfikowania definicji obozów koncentracyjnych określanych jako „polskie”. Uważał i dowodził, że postać Jana Karskiego kategorycznie przeczy sugestiom tzw. polskiego uczestnictwa w Holokauście.
Podkreślał historyczne związki polsko-żydowskie i ich formacyjny wpływ na tożsamość obu narodów. W tym także na powstanie państwa żydowskiego, które bez decydującego udziału polskich Żydów byłoby niemożliwe.
Publikujemy ostatnie publiczne wystąpienie Abrahama Foxmana:
Drogi Księże Kardynale, Szanowni Zebrani,
Z głębi serca gratuluję Nagrody Orła Jana Karskiego honorującej dziś Księdza Kardynała Grzegorza Rysia, Metropolitę Krakowskiego, pod której Dyplomem złożyłem z radością podpis jako członek Kapituły.
Mazel Tov!
Pozwolę sobie na osobistą refleksję. W 2009 roku Kardynał Stanisław Dziwisz uhonorowany został tą samą Nagrodą Orła Jana Karskiego z uzasadnieniem „za niesienie prawdy Jana Pawła II, iż antysemityzm jest grzechem”. Podczas uroczystości wręczenia nagrody w Teatrze Starym w Krakowie wybrzmiały słowa Kardynała:
„Ze wstydem dostrzegamy, że pomimo tak jednoznacznego nauczania ostatnich papieży na temat właściwego stosunku katolików do Żydów, jeszcze nie wszyscy wśród nas potrafili przezwyciężyć w sobie uprzedzenia, zadawnione urazy i szkodliwe stereotypy. W trosce o integralność nauczania Kościoła w sprawie jego stosunku do Żydów i świadomi odpowiedzialności za obraz Kościoła w oczach młodego pokolenia, nie możemy ustawać w zdecydowanym sprzeciwie wobec wszelkich przejawów antysemityzmu, który Jan Paweł II nie wahał się nazwać grzechem”.
Kiedy rok później gościłem przy ulicy Franciszkańskiej 3 na jego zaproszenie, mogłem poznać i dowiedzieć się o najbliższych współpracownikach Metropolity Krakowskiego. Kiedy mówił o Księdzu Grzegorzu Rysiu, będącym jeszcze przed wyświęceniem na Biskupa, wyrażał nadzieję, iż to właśnie ten błyskotliwy młody duchowny najlepiej poniesie dalej w polskim Kościele prawdę Jana Pawła II, że antysemityzm jest grzechem i nie ma dla niego jakichkolwiek „usprawiedliwień”.
W 2010 roku, laureat Nagrody Karskiego, Kardynał Dziwisz wykonał gest bez precedensu. Jako pierwszy polski hierarcha poprowadził archidicezjalną pielgrzymkę do Yad Vashem, nie zaś tylko ku świętym miejscom Kościoła. Oddał tam hołd sześciu milionom żydowskich ofiar Holocaustu. W Gaju Sprawiedliwych długi czas spędził przy drzewie honorującym Jana Karskiego modląc się za tego Bohatera.
My, Żydzi wszystko to pamiętamy.
Kiedy, w drodze swej kościelnej kariery, Biskup, Arcybiskup i Kardynał Grzegorz Ryś pokonywał kolejne jej stopnie, zawsze z ogromną życzliwością, nadzieją i myślami byłem przy Nim.
W 2019 roku, Arcybiskup Grzegorz Ryś uhonorowany został Medalem 75-lecia Misji Jana Karskiego. W Bazylice Łódzkiej przypomniano Jego historyczne pełne prawdy i odwagi słowa: „Zagładę stworzyli ludzie, w dużej mierze – trzeba to powiedzieć niestety, z bólem serca i przyznaniem się do winy – ludzie, których Kościoły chrześcijańskie wychowywały też na swoich nabożeństwach”.
On sam odpowiadał:
„Karskiemu nie wierzono, gdy ten opowiadał, co działo się z narodem żydowskim przy ostatecznym rozwiązaniu tzw. „kwestii żydowskiej”. Kiedy opowiadał o Zagładzie, nikt mu nie wierzył. Tak jak się zmagał z samą Zagładą, tak potem się zmagał z narastającą niepamięcią o Zagładzie. Można oswoić też zło. Można sprawić, że ono przestaje do nas krzyczeć. Oswojenie się ze złem jest tak samo obezwładnieniem Boga, bo człowiek oswaja się ze złem, kiedy gwałci swoje sumienie i sumienie przestaje już mu mówić, że wokoło dzieje się coś strasznego; coś, wobec czego nie wolno milczeć. Obezwładnić sumienie, oznacza obezwładnić Boga w sobie. Może być tak, że gdy Bóg nam spowszednieje, to i zło nam spowszednieje”.
Dziś, kiedy Kardynał Grzegorz Ryś w swym rodzinnym Krakowie otrzymuje Orła Jana Karskiego chcę Mu życzyć, aby pozostał wiernym nauczania o tym czym jest zło i co ono może czynić z ludźmi. Niech się przed tym bronią, obrony szukając w świątyniach krakowskich pod ordynacją nowego Pasterza.
Nie jest tak, że mówiąc o własnych słabościach i przewinach sami siebie wystawiamy na łup innych, bo się umniejszamy. Ktoś kto miał odwagę, jak Grzegorz Ryś w dewizie biskupiej Virtus in infirmitate / Moc w słabości/ zdefiniować swój program duszpasterski i uparcie go realizuje przekonując, że podnoszenie się i wznoszenie ze słabości daje siłę ducha i czynu – jest nadzieją Kościoła. Nie tylko krakowskiego. Kościoła, który od czasu papieża-Polaka Jana Pawła II, którego miałem zaszczyt i szczęście spotkać kilkunastokrotnie, poprzez następców – Benedykta XVI, Franciszka i Leona XIV zmierza drogą teologicznej i ludzkiej prawdy o braterstwie Żydów i Chrześcijan w tym samym Bogu Wszechmogącym.
Co swoim czynem wojennym ratowania ginących w Holocauście dokumentował wierny katolik Jan Karski.
Jego Orzeł ląduje w jakże godnych rękach.
Nowy Jork, 6 maja 2026 roku Abraham H. Foxman
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

