Drukuj Powrót do artykułu

45. rocznica zamachu na Ojca Świętego Jana Pawła II – czas strachu i jedności

13 maja 2026 | 11:59 | KUL | Lublin Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Vatican Media

Powiało grozą, bo komuniści chcieli odebrać nam autorytet, człowieka który upominał się o swoich rodaków. Gdy do Lublina dotarła wiadomość o zamachu na papieża Jana Pawła II, kościół akademicki natychmiast zapełnił się studentami i pracownikami uczelni, którzy modlili się o zachowanie życia Ojca Świętego – tak 13 maja 1981 roku wspomina literaturoznawca, emerytowana profesor KUL Mirosława Ołdakowska-Kuflowa. Wówczas 26-letnia doktorantka polonistyki KUL.

To był ciepły majowy dzień. Papamobile z Janem Pawłem II na placu św. Piotra w Watykanie pojawiło się kilka minut po 17-tej. Ojciec święty błogosławił radośnie witających go zebranych. Kiedy schylił się, aby objąć półtoraroczną dziewczynkę, wówczas 23-letni Mehmet Alli Agca oddał z bliskiej odległości strzały w kierunku Papieża. Świat się zatrzymał.
Ówczesna doktorantka polonistyki, a dziś emerytowana profesor KUL, Mirosława Ołdakowska-Kuflowa podkreśla, że komunizm i PRL nie mają w sobie niczego z zabawnych komedii o tym okresie, które ogląda dziś młodzież. To świat szarości i wielu rzeczy przejmujących grozą, które w pełnej sile objawiły się 13 maja 1981 roku, gdy zamachowiec próbował pozbawić życia  Jana Pawła II.

Strzelał zbiegły z więzienia turecki terrorysta Mehmet Ali Agca. Związany był z Ruchem Wyzwolenia Narodu Tureckiego – lewicową organizacją terrorystyczną, która miała powiązania z bułgarską i sowiecką bezpieką. Historycy wskazują, że po zamachu komunistyczne służby próbowały zacierać ślady. Zaangażowane w ten proceder były służby bułgarskie, wschodnioniemieckie i sowieckie.

Ogromne poruszenie w Lublinie

– W Lublinie o zamachu na Jana Pawła II dowiedzieliśmy się wieczorem. Studenci i pracownicy Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego spontanicznie przybiegli na uczelnię. Zagrożenie życia papieża bardzo nas dotknęło i chcieliśmy razem się wspierać – wspomina prof. Mirosława Ołdakowska-Kuflowa. To nie był czas telefonów komórkowych przez które można było się szybko zwołać. Mimo to, kościół Akademicki KUL natychmiast wypełnił się ludźmi, którzy głośno się modlili o uratowanie życia Ojca świętego. Błagali o jego zdrowie i możliwość pełnienia swojej misji, która była oparciem dla wszystkich Polaków. Późno w nocy księża z Konkwiktu odprawili Mszę świętą za ocalenie Ojca Świętego.

– Było to dla mnie bardzo ważnym doświadczeniem wspólnotowego przeżywania czegoś, co nas wszystkich dotyka – mówi prof. Ołdakowska-Kuflowa.
Szczególnie dotknęło społeczność Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, którego Karol Wojtyła był pracownikiem. A gdy został wybrany papieżem to do Rzymu pojechała delegacja z słynnym plakatem „Nasz profesor papieżem”.  Od tego czasu wielu profesorów, na wniosek studentów, o godzinie 12.00, gdy dzwon w Kościele Akademickim bił na „Anioł Pański” przerywało zajęcia. Studenci i wykładowcy odmawiali modlitwę w jedności z Janem Pawłem II, a następnie wracało do zajęć.

Wydobył Polskę z szarości i grozy

Prof. Ołdakowska-Kuflowa sięga pamięcią do roku 1978 roku, jeszcze przed dniem wyboru Jana Pawła II, gdy wraz z kilkoma Polakami uczestniczyła w kursie języka włoskiego. – Na plaży we Włoszech spotkaliśmy grupę młodzieży, która zainteresowała się, kim jesteśmy, bo mówimy w nieznanym im języku.  Dla nich Polska była nieznanym krajem za żelazną kurtyną, za którą nie wiadomo co się znajduje; dla nich była tam jakaś czarna dziura. Gdy Polak został wybrany papieżem, już nie było nikogo w świecie, kto by nie wiedział, że istnieje taki kraj jak Polska – mówi. – To Janowi Pawłowi II zawdzięczamy wydobycie nas z szarości i grozy PRL-u. Dlatego tak wielkim szokiem była dla nas informacja, że może umrzeć.  Jako Polacy mieliśmy poczucie, że możemy stracić pewien skarb.

Choroba kardynała

W tym czasie chorował kardynał Stefan Wyszyński, trwało „przeciąganie liny”, czyli napięcia między opozycją i komunistycznym rządem. – To był maj 1981 roku, a już w grudniu wprowadzono Stan Wojenny – przypomina prof. Ołdakowska-Kuflowa. – Ten okres nazywa się „karnawałem Solidarności”, co mnie bardzo razi. Bo karnawał to coś niepoważnego, zabawa i przebieranie się. A jeżeli ktoś karnawałowy kostium wkładał, to nie opozycja i nie „Solidarność”. W 1981 roku powiało grozą, bo zdarzył się zamach na Ojca Świętego i choroba Kardynała Wyszyńskiego, w którym też czuliśmy ojcowski autorytet – wspomina.

Nie tylko w Lublinie czuć było „gęstą atmosferę”. Wielu ludzi, niekoniecznie gorliwych katolików, wówczas podejmowało praktyki religijne w intencji Ojca Świętego. – Dominowało poczucie jedności w przeżywaniu tej chwili. Kiedy uderzono w Ojca Świętego, wszyscy mieliśmy świadomość, że uderza się w nas wszystkich. Zdaliśmy sobie sprawę, że może to być atut w rękach komunistów, że już nie będzie człowieka, który mógłby wobec całego świata upomnieć się o swoich rodaków  – mówi prof. Mirosława Ołdakowska-Kuflowa.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.