Drukuj Powrót do artykułu

Włochy ku redefinicji rodziny. Sąd uznał dziecko za „syna matki i dwóch ojców”

13 maja 2026 | 19:43 | rj, Corierre dela Sera, SIR, ANSA | Bari Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Nienke Burgers/Unsplash

Po raz pierwszy we Włoszech sąd uznał, że dziecko może mieć troje rodziców: matkę i dwóch ojców, żyjących w zalegalizowanym za granicą „małżeństwie” homoseksualnym. Orzeczenie to wywołało ogólnonarodową debatę nie tylko o granicach prawa rodzinnego, ale również o istocie rodziny, dobru dziecka i zagrożeniach, jakie niesie dla społeczeństwa „rodzicielstwo wieloosobowe”.

Czteroletni dziś chłopiec urodził się i mieszka na stałe w Niemczech. Od początku wychowywany jest przez dwóch mężczyzn – Włocha i Niemca, którzy pozostają w uznawanym w tym kraju prawnie związku homoseksualnym. Jego matką jest zaprzyjaźniona z nimi kobieta, która ma już inne dzieci. Dziecko zostało poczęte bez uciekania się do sztucznego zapłodnienia i zostało uznane zarówno przez matkę, jak i ojca biologicznego, któremu zostało powierzone. Drugi z mężczyzn uzyskał w Niemczech prawo do adopcji dziecka zgodnie z tamtejszym przepisami dopuszczającymi adopcję przez pary homoseksualne. Chłopiec nosił już jego włoskie nazwisko, ponieważ przyjął je jego partner wraz z zawarciem „małżeństwa”.

Historia

Opisując tę historią, włoski dziennik „Corierre della Sera” informuje, że „obaj ojcowie zwrócili się z prośbą, aby niemiecka adopcja, a tym samym potwierdzenie, że dziecko ma troje rodziców, została wpisana również w Apulii, gdzie drugi ojciec, jest zarejestrowany w rejestrze Włochów mieszkających za granicą”. Gminy urząd stanu cywilnego odmówił jednak wpisania nazwisk obu ojców, uznając, że za adopcją może kryć się „ukryte” macierzyństwo zastępcze. Sprawa trafiła do Sądu Apelacyjnego w Bari. Mężczyzn wspierała adwokat Pasqua Manfredi z organizacji na rzecz praw osób LGBTQ+ „Rete Lenford”. Wykazała ona, że nie doszło do macierzyństwa zastępczego, praktyki zabronionej również przez prawo niemieckie. Przedstawiła ponadto opinię wydaną przez niemieckie służby socjalne, zgodnie z którą obaj ojcowie „sprawują władzę rodzicielską nad dzieckiem, które od urodzenia mieszka z nimi” oraz że „dziecko utrzymuje kontakt z obiema rodzinami biologicznymi, w tym z dwójką rodzeństwa z tej samej matki”, ponieważ „obie rodziny regularnie się odwiedzają”, mimo że mieszkają w różnych miastach.

Precedensowy wyrok

Ostatecznie sąd apelacyjny w Bari uznał argumenty i nakazał uznanie niemieckiego orzeczenia również na gruncie prawa włoskiego oraz wpisanie do włoskiego rejestru niemieckiego aktu urodzenia uznającego troje rodziców. Adwokat Pasqua Manfredi wskazuje, że „wyrok ten stanowi precedens, który otwiera drogę do form rodzicielstwa wieloosobowego i wspólnego: dziecko może mieć więcej figur rodzicielskich, jeśli leży to w jego najlepszym interesie i opiera się na autentycznych, przejrzystych i wolnych od wyzysku relacjach emocjonalnych”. Włoska prawniczka przyznała zarazem, że „w Niemczech, gdzie surogacja jest zabroniona, wielu ojców homoseksualnych zostało rodzicami w ten sposób”, czyli korzystając z życzliwości zaprzyjaźnionych kobiet gotowych na prokreację w celu oddania dziecka.

Ku redefinicji rodziny

Decyzja sądu w Bari uznającego prawnie, że dziecko może mieć troje rodziców, odbiła się we Włoszech szerokim echem. Lewicowe media, sprzyjające środowiskom LGBTQ+ uznały wyrok za przełomowy. Dziennik „La Repubblica” nazwał decyzję sądu „pierwszym wielkim krokiem w kierunku orzecznictwa otwartego na tego typu rodziny, czyniąc je czymś normalnym”. Oddolna reakcja włoskiego społeczeństwa, które słynie ze swego przywiązania do wartości rodzinnych, jest zgoła odmienna. Pod informacjami o decyzji sądu można przeczytać lawinę komentarzy, potwierdzających prawdę o rodzinie: „Jest tylko jedna matka i jeden ojciec, kto stara się nam wmówić inne bzdury, chce zniszczenia rodziny”. Komentując orzeczenie sądu katolickie stowarzyszenie Pro Vita & Famiglia stwierdziło, że takie decyzje prowadzą do „ideologicznego eksperymentowania na dzieciach” i dalszego rozmontowywania prawa rodzinnego. Włoska minister ds. przyrostu naturalnego i równych szans Eugenia Roccella ostrzegła, że sprawa otwiera drogę do coraz dalszej redefinicji rodzicielstwa. „Idea rodziny zaczyna być głęboko zraniona, dekonstruowana” – stwierdziła w telewizji RAI. Dodała też, że problemem nie jest dwóch ojców, ale pytanie, czy rodzina może składać się z trojga, czworga czy pięciorga rodziców. Minister podkreśliła, że fundamentem rodziny pozostaje relacja ojca i matki.

Zapomniane dobro dziecka

Włączając się w debatę, agencja informacyjna włoskiego episkopatu „SIR” podkreśliła, że orzeczenie sądu w Bari, rodzi pytania wykraczające poza sferę prawną. W centrum uwagi znajduje się nie tylko uznanie „nowych konfiguracji rodzinnych”, ale samo znaczenie rodzicielstwa, macierzyństwa oraz „dobra dziecka”. Agencja przypomina, że adwokat dwóch mężczyzn mówiła o „wspólnym projekcie rodzicielskim”, jakby to było „niemal menedżerskie porozumienie między stronami, które mają wspólny cel”. „Jednak poczęcie człowieka – podkreśla agencja w swym komentarzu – nie jest projektem między równymi sobie. Jest to akt, który odwołuje się do głębokich struktur antropologicznych: różnicy płciowej, pokrewieństwa, więzi pochodzenia. Mówienie o „projekcie” oznacza przesunięcie punktu ciężkości z dziecka – które przychodzi na świat, nie wybierając tego – na dorosłego, który chce je mieć. Dziecko przestaje być darem, a staje się wynikiem planowania. Nie jest to tylko wpadka językowa: jest to redefinicja aktu prokreacji w kategoriach subiektywnej woli i umowy”. Agencja wskazuje, że matka biologiczna która, choć figuruje w akcie urodzenia, jako rodzic, to w praktyce wyczerpuje swe macierzyństwo w akcie ciąży i porodu. „Z prawnego punktu widzenia nie jest to macierzyństwo zastępcze, ale z antropologicznego punktu widzenia różnica ta może być subtelna. Pozostaje kobieta, która urodziła syna przeznaczonego, na mocy wcześniejszej umowy, dla innych”. Słuszne jest zatem pytanie: „czy ta struktura została zaprojektowana w interesie dziecka, czy w interesie otaczających je dorosłych?”.

Rodzinna nie jest arbitralną konstrukcją

Sprawa z Bari nie jest odosobnionym przypadkiem: jest wyrazem szerszej tendencji do podważania podstawowych struktur pokrewieństwa – matka, ojciec, dziecko – w imię płynności oczekiwań dorosłych. Bioetyka nie może ignorować tej tendencji ani lekceważyć jej argumentami czysto wyznaniowymi. Musi ponownie zadać sobie pytanie, co oznacza poczęcie człowieka, jaką odpowiedzialność to pociąga za sobą i w jaki sposób struktura rodzinna nie jest arbitralną konstrukcją, ale odpowiedzią, wypracowaną przez ludzkie doświadczenie na przestrzeni czasu, na głębokie potrzeby tych, którzy przychodzą na świat. Nauczanie Kościoła sprzeciwia się zarówno praktyce surogacji, jak i redefinicji rodzicielstwa oderwanej od naturalnego porządku oraz komplementarności kobiety i mężczyzny. Katechizm Kościoła Katolickiego podkreśla, że rodzina oparta na małżeństwie kobiety i mężczyzny stanowi podstawową wspólnotę społeczną, a dobro dziecka powinno pozostawać nadrzędnym kryterium wszelkich decyzji prawnych i społecznych. Kluczową rolę rodziny, która tworzy więzi podkreśla Leon XIV, przypominając, że dla każdego rodzina była bowiem pierwszym ośrodkiem życia społecznego, w którym doświadczyliśmy, że bez drugiego człowieka nie ma „ja”.  Papież przestrzega też przed kulturą indywidualistyczną i pogardą dla małżeństwa i płodności, które rzekomo mają dawać większe możliwości życia i szczęścia. „Na to oszustwo konsumpcjonistycznych ekonomii, w których samotność staje się biznesem, należy odpowiedzieć kulturą, ceniącą uczucia i więzi – mówił papież. – Tylko razem stajemy się autentycznie sobą”.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.