Drukuj Powrót do artykułu

Arcybiskup Hanoi: mimo trudności Kościół w Wietnamie śpiewa dziś swój Magnificat

19 maja 2026 | 15:06 | rj, Fides | Hanoi Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Vatican Media

Z 30 tys. nowych ochrzczonych rocznie wspólnota katolicka w Wietnamie pokazuje żywotność swojej wiary w kontekście społeczeństwa naznaczonego ideologią komunistyczną. Choć Kościół katolicki jest „małą owczarnią”, to seminaria duchowne są pełne, a świeccy aktywnie angażują się w ewangelizację. Wskazuje na to abp Joseph Vũ Văn Thiên, podkreślając, że „Kościół w Wietnamie na za co śpiewać swój Magnificat”.

W rozmowie z agencją FIDES zastępca przewodniczącego wietnamskiego episkopatu podkreśla, że Kościół w Wietnamie ma coraz większą nadzieję na rychłą wizytę papieża. Abp Thiên wspomina spotkanie wietnamskich biskupów z Leonem XIV, który, jak mówi, „wie, że nasz Kościół jest mały, ale aktywny i pełen młodzieńczego zapału”.

FIDES: Jak można opisać życie Kościoła w Wietnamie?

Abp Joseph Vũ Văn Thiên: Mógłbym wiele powiedzieć o cudach, jakie Pan uczynił dla Kościoła w Wietnamie, w duchu Magnificat. Chciałbym podkreślić żywotność naszego Kościoła, jego dynamizm w kontekście społeczeństwa bardzo złożonego i przeżywającego różne trudności. Można powiedzieć, że życie naszych wiernych to Magnificat. Dzięki tej żywotności mamy wiele powołań do kapłaństwa i życia konsekrowanego. Wielu młodych ludzi angażuje się w duszpasterstwo parafialne. Aby zrozumieć przyczynę tego rozkwitu, powinniśmy powiedzieć, że przede wszystkim jest to dzieło Boga; następnie „ludzką tajemnicą” jest rodzina, fundament wiary przeżywanej w rodzinie. W naszych społecznościach program katechetyczny rozpoczyna się bardzo wcześnie, katecheza zaczyna się właśnie w rodzinie, a następnie, w wieku siedmiu lat, dzieci uczęszczają na katechezę przygotowującą do Pierwszej Komunii Świętej i Bierzmowania. Istnieje proces inicjacji chrześcijańskiej, który na ogół jest bardzo dobrze zorganizowany i służy umacnianiu oraz pogłębianiu wiary u dzieci i młodzieży. Chciałbym podkreślić, że jedną z typowych dróg, która przybliża chłopcom ideę kapłaństwa, jest posługa liturgiczna przy ołtarzu. Dzięki tej praktyce pielęgnują nie tylko solidną wiarę, ale także oswajają się z ołtarzem i nabierają nawyku zbliżania się do niego; ponadto są zachęcani przez rodzinę: wszystko zaczyna się właśnie tam.

Jak wygląda obecnie wspólnota katolicka w Wietnamie? 

Kościół w Wietnamie pozostaje nadal „małą owczarnią”, liczącą 7,5 mln wiernych na 102 mln Wietnamczyków, co stanowi 7,3 proc. populacji. Jest zorganizowany w 27 diecezjach. Ok. 75–80 proc. wiernych aktywnie praktykuje swą wiarę, co przynosi obfite owoce. Według danych z 2025 r. mamy 7.453 księży, zarówno diecezjalnych, jak i zakonnych; 27 tys. braci i sióstr zakonnych; oraz 2,5 tys. seminarzystów, którzy formują się w jedenastu wyższych seminariach duchowych. W radach duszpasterskich i stowarzyszeniach katolickich w naszych parafiach posługuje 70 tys. młodych katechistów. Każdego roku przyjmujemy około 30 tys. nowo ochrzczonych; w 2025 r. było ich ok. 33 tys. To wielki dar. Wspólnoty parafialne i zakonne podejmują liczne inicjatywy i działania, aby dawać świadectwo i głosić Ewangelię. Wielu wietnamskich księży diecezjalnych i zakonnych jest misjonarzami w różnych krajach.

Jakie społeczeństwo postrzega Kościół katolicki i katolików?

Wietnamskie społeczeństwo kierowane jest przez Partię Komunistyczną, która jest ateistyczna. Katolicy stanowią mniejszość w społeczeństwie, w którym większość wyznaje buddyzm lub wierzenia animistyczne i ludowe. Z jednej strony propaganda próbuje wmówić, że chrześcijaństwo „przybyło z zagranicy”, zostało przyniesione przez obcych, a zatem pozostaje obce naszej kulturze i narodowi. Ten rodzaj propagandy jest odczuwalny nie tylko w mediach, ale także w systemie edukacji. Próbuje się powiązać pierwszych misjonarzy z kolonializmem, nadając im negatywny wizerunek. Jest to błąd historyczny, ale celowy. Wiemy, że pierwsi misjonarze przybyli do Wietnamu w XVII wieku, podczas gdy Francuzi pojawili się dopiero pod koniec XIX wieku. Z innej perspektywy, w oczach osób niebędących katolikami, Kościół jest ceniony za to, że jest dobrze zorganizowaną strukturą, a więc solidną rzeczywistością, która daje pewność. Katolicy są szanowani za dobro, jakie wnoszą w społeczeństwo poprzez swą działalność społeczną i charytatywną. Również urzędnicy rządowi – kiedy mamy okazję z nimi rozmawiać – zauważają, że tam, gdzie jest wielu katolików, przestępczość jest mniejsza. W dużych miastach, gdzie ludność jest lepiej wykształcona, ludzie lepiej rozumieją katolicyzm i mają dobre zdanie o naszych wspólnotach, ze względu na działalność charytatywną oraz to, że oferują one pozytywne wartości społeczeństwu i młodzieży. Natomiast w małych wioskach i na odległych obszarach wizerunek Kościoła nie jest tak dobry z powodu skutków propagandy. 

Katolicy przedstawiają się jako „dobrzy obywatele i dobrzy chrześcijanie”: czy zawsze tak jest?

Tego sformułowanie użył w stosunku do nas papież Benedykt XVI podczas wizyty „ad limina Apostolorum” w 2009 roku. Perspektywa ta jest bardzo jasna z ewangelicznego punktu widzenia, a także rząd często ją wykorzystuje, nadając jej jednak nieco bardziej „polityczny” charakter. Dla nas oznacza to, że wierni mają głęboką wiarę w Boga i są jednocześnie dobrymi obywatelami oraz kochają swój kraj, oferując poprzez swoją pracę i życie aktywny wkład w społeczeństwo. Komunistyczni urzędnicy próbują czasem przekształcić pojęcie patriotyzmu w „miłość do socjalizmu”. Chciałbym przypomnieć o znaczeniu listu pasterskiego z 1980 r., który był punktem wyjścia dla naszego episkopatu, ponieważ mówi on: „żyć wiarą w sercu lub pośród ludu”. Jest to doskonały punkt wyjścia dla relacji ze społeczeństwem obywatelskim.

Wydaje się, że nastąpiła stopniowa poprawa relacji Kościoła z państwem. Czy w ten kontekst wpisuje się zaproszenie skierowane przez prezydenta Wietnamu do papieża do odwiedzenia waszego kraju?

Od 1980 roku do dziś nastąpiła poprawa dwustronnych relacji, równolegle z tym szła poprawa relacji ze Stolicą Apostolską. Ważnym momentem był rok 1989, kiedy kard. Roger Etchegaray odwiedził Wietnam: można powiedzieć, że wtedy rozpoczęła się nowa faza i od tego czasu zaczęliśmy mówić o dialogu. W 2011 roku mianowano pierwszego nierezydującego na stałe papieskiego przedstawiciela w Wietnamie; a w 2023 roku przedstawiciel papieski stał się rezydentem, obecnie pełni tę funkcję abp Marek Zalewski. W ramach tego procesu powstała wspólna grupa robocza Stolica Apostolska-Wietnam, która zaczęła przynosić konkretne owoce. Chciałbym przypomnieć, że już poprzedni przewodniczący Zgromadzenia Narodowego Solistycznej Republiki Wietnamu zaprosił papieża. Teraz to zaproszenie ponowił nowy przewodniczący. Jako obywatele Wietnamu i katolicy z wielką nadzieją oczekujemy tej wizyty. Było to już pragnienie Jana Pawła II, które wyraził w 1988 r. podczas kanonizacji 117. wietnamskich męczenników w Rzymie. Ufamy wielowiekowemu doświadczeniu papieskiej dyplomacji, która będzie wiedziała, jak działać dla dobra nie tylko Kościoła w Wietnamie, ale także narodu wietnamskiego. Podczas ostatniej wizyty „ad limina Apostolorum” również przewodniczący naszego episkopatu oficjalnie zaprosił papieża do odwiedzenia Wietnamu.

Jak przebiegło wasze spotkanie z papieżem?

Było to bardzo serdeczne i przyjazne spotkanie. Leon XIV mówił o Kościele wietnamskim z sympatią: wie, że jest on mały, ale aktywny i pełen młodzieńczego zapału. Kiedy przyjeżdżamy do Rzymu i spotykamy się z papieżem mamy poczucie „powrotu do domu”. We wszystkich dykasteriach, które odwiedziliśmy, zawsze panował ten duch, spotkaliśmy się z ciepłym przyjęciem. Powiedziano nam: jesteście tu nie tylko po to, by złożyć sprawozdanie, ale by budować wspólnotę i jedność w rodzinie. Papież udzielił nam rad dotyczących tego, jak pełnić naszą posługę.

Jakie to były rady?

Pierwsza rada dotyczy zwracania większej uwagi na formację księży i seminarzystów. Druga roli świeckich nie tylko we współpracy duszpasterskiej, ale także w sferze administracyjnej. Trzecia to szczególna troska o duszpasterstwo młodzieży. Czwarty punkt to zapewnienie kobietom aktywnego udziału w życiu Kościoła oraz ochrona ich godności i praw. Wreszcie papież zachęcił nas do opieki nad nieletnimi i osobami bezbronnymi, chroniąc ich życie i obecność we wspólnocie. Wyszliśmy pocieszeni i zachęceni słowami papieża. Chciałbym przypomnieć, że 2 lipca 2026 r. papieski legat przybędzie do naszej ojczyzny na beatyfikację ks. François-Xaviera Truong Buu Diepa, męczennika, który oddał życie w 1946 r. jako świadek miłosierdzia wobec ubogich i cierpiących. Wydarzenie to będzie bez wątpienia radością i zainspiruje nas do dawania świadectwa Ewangelii z jeszcze większym zapałem.

Jakie wspomnienia macie o pierwszych misjonarzach, którzy przynieśli wiarę do Wietnamu i jak kultywujecie ich pamięć?

Myśląc o misjonarzach, Wietnamczycy odczuwają ogromną wdzięczność. Cieszymy się, że dzięki nim otrzymaliśmy dar Dobrej Nowiny. Pamiętamy w szczególności francuskiego jezuitę Alexandre’a de Rhodesa, który przybył do Wietnamu w 1600 roku i współpracował z innym misjonarzem, Portugalczykiem Francisco de Piną, przy transkrypcji lokalnego języka używając do tego alfabetu łacińskiego. To właśnie oni stworzyli nowy system zapisu języka wietnamskiego, którego używamy do dziś. Dzięki nim Wietnam jest jedynym krajem w Azji, który używa alfabetu łacińskiego, podczas gdy inne kraje mają swoje specyficzne pisma. Stworzenie nowego pisma dla narodu jest dziełem o najwyższej wartości. Rząd Wietnamu, a także wietnamskie uniwersytety, choć czasami niechętnie wspominają o pracy misjonarzy, nie mogą zaprzeczyć temu faktowi i oddają należny hołd Alexandre’owi de Rhodesowi i jego towarzyszom. W Wietnamie posługiwali jezuici, augustianie, dominikanie, franciszkanie, księża ze Stowarzyszenia Misji Zagranicznych w Paryżu (MEP) i wielu innych. Dwaj pierwsi misjonarze z MEP stali się również dwoma pierwszymi biskupami mianowanymi przez Stolicę Apostolską w Wietnamie, na południu i na północy: ks. Lambert de la Motte i ks. Francois Pallu. W 2024 roku rozpoczęliśmy diecezjalną fazę ich procesu beatyfikacyjnego. Chciałbym podkreślić, że nasze wspólnoty często organizują pielgrzymki do grobów misjonarzy, zawsze z głęboką wdzięcznością. Wielu misjonarzy spoczywa w Wietnamie; oddali swoje życie do końca, są misjonarzami „ad vitam”. 

Jakie znaczenie dla życia Kościoła mają wietnamscy męczennicy? 

Wietnamscy katolicy są bardzo dumni i wdzięczni naszym męczennikom. Widać to bardzo wyraźnie w społecznościach katolickich na emigracji, w Europie, w Stanach Zjednoczonych i w innych częściach świata. Kiedy gromadzą się, aby utworzyć wspólnotę lub założyć kaplicę, często powierzają ją naszym męczennikom lub Matce Bożej z La Vang. W całym Wietnamie można zobaczyć wiele sanktuariów poświęconych naszym świętym, w miejscach ich narodzin lub męczeństwa. Proszę sobie wyobrazić, że w ciągu 200 lat ewangelizacji naszego kraju i towarzyszących temu prześladowań liczba wietnamskich męczenników szacowana jest na ok. 130 tys.  Istnieje nawet cała wioska męczenników: ludzi spalonych żywcem tylko dlatego, że wierzyli w Chrystusa. Spośród tej rzeszy 117 zostało kanonizowanych w 1988 roku, a jeden beatyfikowany w 2000 roku. W Hanoi kończymy budowę nowego sanktuarium poświęconego męczennikom. Będzie gotowe pod koniec 2026 roku, a jego inauguracja odbędzie się w przyszłym roku. W 2027 roku minie bowiem 400 la od przybycia ojca Alexandre’a de Rhodesa do Thang Long (dzisiejszego Hanoi). Duchowość męczenników to wierność Bogu. We współczesnym społeczeństwie, w którym występują zjawiska takie jak konsumpcjonizm i sekularyzacja, które oddalają od Boga, istnieje wielka potrzeba ducha męczenników, czyli wierności.

Dlaczego Matka Boża z La Vang jest tak ważna dla Wietnamczyków?

La Vang to nazwa miejsca w środkowym Wietnamie, gdzie ponad 200 lat temu schroniło się wielu wiernych, uciekających przed prześladowaniami. Był tam wówczas las. A nazwa La Vang odnosi się nazwy gatunku liści występujących w tym lesie. Kiedy wierni modlili się na różańcu, ujrzeli Matkę Bożą, która zachęcała ich do autentyczności w wierze i do wierności, zapewniając ich: „Zawsze jestem z wami”. Maryja obiecała, że każdy, kto przybędzie do tego miejsce, by się modlić, zostanie wysłuchany. Stopniowo La Vang stało się miejscem przyciągającym pielgrzymów, a obecnie znajduje się tam narodowe sanktuarium maryjne. Ponad dwadzieścia lat temu Konferencja Episkopatu Wietnamu postanowiła stworzyć figurę Matki Bożej o wietnamskich rysach i w wietnamskim stroju. Duchowe znaczenie tego miejsca wynika z głębokiej pobożności maryjnej Wietnamczyków. Żywimy ogromną miłość do Matki Bożej również dlatego, że w naszej kulturze wizerunek matki jest usposobieniem wytrwałości, poświęcenia, bezwarunkowej miłość i stanowi filar rodziny oraz społeczeństwa. Nie tylko katolicy modlą się do Matki Bożej, ale także buddyści zwracają się do Niej z łatwością. W naszej tradycji poetyckiej i literackiej istnieje niezliczona liczba pieśni i powiedzeń dotyczących postaci matki. Tradycją jest więc przychodzenie wiernych do Maryi, aby wyrazić swoje oddanie i prosić o potrzebne łaski. Przychodzą do Maryi, aby Maryja zaprowadziła ich do Chrystusa.

 

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.