Pokój jest wyborem wymagającym odwagi i uporu
19 maja 2026 | 17:11 | jol, SIR | Rzym Ⓒ Ⓟ
Fot. Vatican MediaW czasach naznaczonych wojnami, napięciami i powszechnymi konfliktami słowo „pokój” może wydawać się kruche, a nawet retoryczne. Jednak dla Ewangelii pozostaje ono przesłaniem decydującym i konkretnym. Wskazuje na to kaznodzieja Domu Papieskiego, przypominając, że „pokój nie jest poddaniem się, ale wyborem wymagającym odwagi i uporu”. Ojciec Paolo Pasolini zauważa, że Jezusowe pozdrowienie „Pokój wam!”, które przedstawiając się światu, przywołał Leon XIV, ma w dzisiejszych czasach jeszcze większe znaczenie. Papieski kaznodzieja mówił o tym w rozmowie z agencją informacyjną włoskiego episkopatu SIR.
SIR: Pokój to dziś słowo kruche. Czy ewangeliczne wezwanie „pokój wam” ma jeszcze sens, czy też staje się retoryką?
Ojciec Paolo Pasolini: Jest retoryczne w takim stopniu, w jakim myślimy o pokoju jako o ideale nieosiągalnym. Tymczasem dla nas, chrześcijan, życzenie „pokój wam” jest pozdrowieniem, którym powinniśmy wymieniać się wśród wierzących. Jest to zaproszenie do wzajemnego przyjmowania siebie nawzajem i do przyjmowania zmartwychwstałego Pana, który sprawia, że możliwe jest złożenie broni przynajmniej między nami. Wierzę, że wspólnota chrześcijańska ma za zadanie stać się w świecie miejscem, w którym przemoc i agresja są „rozbrajane”, ponieważ w centrum znajduje się Pan. Nie mówię o abstrakcyjnym pacyfizmie, ale o konkretnym działaniu, które wspiera pokój poprzez logikę niestosowania przemocy. Również sposób, w jaki chrześcijanie uczestniczą w debacie publicznej, powinien charakteryzować się łagodnością i słuchaniem drugiego: w ten sposób rozpoczynają się prawdziwe procesy pokoju, nie tylko poprzez jego przywoływanie, ale poprzez odważną próbę jego budowania i praktykowania każdego dnia.
Jak odróżnić pokój ewangeliczny od cichej rezygnacji? Czy nie ma ryzyka pomylenia łagodności z biernością?
Kto niesie pokój w sensie chrześcijańskim, nie jest osobą, która milczy, cierpiąc wewnętrznie. Jest to ktoś, kto dzięki łasce Bożej nauczył się panować nad własnym instynktem gniewu i zrezygnował z przemocy, ponieważ zrozumiał, że to nie jest droga Ewangelii i niczego nie buduje. Jest to osoba, która mogłaby się złościć, ale decyduje się tego nie robić. Nie chowa się za pozornym uśmiechem ani nie pozostaje bierna w obliczu problemów. To ktoś, kto przeszedł wewnętrzny konflikt, być może próbując nawet siły, ale potem zdał sobie sprawę, że ta logika nie przynosi owoców. To jest prawdziwy pacyfista: nie używa pokoju jak maści do smarowania ran, ale jako najsłuszniejszy wybór, który wymaga ciągłych, odważnych, upartych, codziennych decyzji o rezygnacji z przemocy.
Często myślimy o pokoju jako o celu społecznym, a nie o stanie naszego wnętrza. Jak może on dojrzewać w sercach wierzących, a także niewierzących?
Jeśli pragniemy wewnętrznego pokoju, musimy mieć odwagę akceptować naszą wielowymiarowość. Nie eliminować walki między światłem a ciemnością, która mieszka w naszym sercu, ale nauczyć się żyć również w zawiłościach świata, gdzie różnice i punkty widzenia się pomnożyły. Wewnętrzny pokój to nie usuwanie tego, co nas niepokoi, ale równowaga w środku burzy. To umiejętność chodzenia po wodach własnej złożoności i złożoności świata, tak jak robił to Jezus.
Czy jednak ta złożoność i wewnętrzna walka nie budzą strachu?
Bardziej przeraża mnie udawanie, że one nie istnieją. Udawanie, że wszystko jest w porządku, że wszystko się dobrze ułoży bez przechodzenia przez konflikt. Osoby naprawdę wiarygodne to nie te o powierzchownym optymizmie, ale te, które w swojej złożoności potrafią utrzymać się na nogach, zachowując zdrowy niepokój. Ewangelia opowiada, że Jezus podczas pokus na pustyni przebywał wśród zwierząt, a aniołowie mu służyli. Zwierzęta nie zostają wypędzone, pozostają tam, podobnie jak aniołowie. To potężny obraz: Jezus uczy nas akceptować walkę życia, szukając możliwej równowagi. Przebywanie w morzu pokus i zawiłości, wiedząc, że Bóg pomaga nam nie popadać w zniechęcenie, nie tworzyć podziałów, nie działać pochopnie.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

