Ostatnie pożegnanie Krzysztofa Piesiewicza
20 maja 2026 | 18:40 | lk | Warszawa Ⓒ Ⓟ
Fot. Wojciech Strozyk/REPORTER„Jego życie jako prawnika i humanisty to walka o suwerenność i podmiotowość człowieka” – mówił ks. Andrzej Luter podczas Mszy św. pogrzebowej Krzysztofa Piesiewicza, która została odprawiona w środę w kościele sióstr wizytek w Warszawie. Duszpasterz ludzi kultury i filmoznawca wspominał zmarłego scenarzystę, adwokata i wieloletniego współpracownika Krzysztofa Kieślowskiego jako człowieka nie godzącego się na „redukcję człowieczeństwa”, poszukującego Boga poprzez wątpienie, sztukę i doświadczenie ludzkiego cierpienia. Po liturgii urna z prochami Zmarłego została odprowadzona na Stare Powązki, gdzie odbyły się uroczystości pogrzebowe.
Uroczystości pogrzebowe Krzysztofa Piesiewicza miały charakter państwowy i odbyły się z ceremoniałem wojskowym. W ostatniej drodze cenionemu prawnikowi, scenarzyście i senatorowi towarzyszyli przedstawiciele świata filmu, palestry i polityki. Za poruszającą oprawę muzyczną liturgii odpowiedzialny był Zbigniew Preisner, kompozytor muzyki do najważniejszych filmów Krzysztofa Kieślowskiego.
Przed homilią krótkim wspomnieniem o Krzysztofie Piesiewiczu podzielił się ks. Aleksander Seniuk, rektor kościoła ss. wizytek. Kapłan poznał Zmarłego w 1985 r. na tzw. procesie toruńskim zabójców ks. Jerzego Popiełuszki. – Słuchałem jak on po mistrzowsku punktował ten, nie da się inaczej powiedzieć, bardzo niski sąd – wspominał ks. Seniuk. Przypomniał też wypowiadane przez scenarzystę wielokrotnie apele o budowanie społecznego dialogu, gdyż jeśli go brakuje, tę pustkę zwykle wypełnia nienawiść.
Powiedział też, że Krzysztof Piesiewicz zmagał się w swoim życiu z wieloma tajemnicami – „przede wszystkim z tą wielką tajemnicą, którą nazywamy Bogiem”. – I to było zmaganie się człowieka i twórcy wybitnego, więc dawało to niezwykłe rezultaty – dodał.
Ks. Andrzej Luter rozpoczął homilię od osobistego wspomnienia sprzed trzydziestu lat, gdy w tym samym kościele odprawiano Mszę św. pogrzebową za Krzysztofa Kieślowskiego. „Odszedł za szybko, za wcześnie. Tłumy ludzi, wśród nich on, jego najbliższy współpracownik, przyjaciel, Krzysztof Piesiewicz” – mówił kaznodzieja. Przypomniał, że liturgii przewodniczył wówczas ks. prof. Józef Tischner. „Dziś stoimy przy urnie z prochami śp. Krzysztofa Piesiewicza. Czuję jakieś domknięcie czasu” – dodał.
Kaznodzieja mówił dalej o cierpieniu i przemijaniu obecnych zarówno w życiu, jak i twórczości zmarłego scenarzysty. „Życie jest cieniem. Poczekalnią zaledwie. Dzięki Bogu i na szczęście dla nas Krzysztof był bardzo niecierpliwy w tej poczekalni” – powiedział. Wspominał, że życie Piesiewicza „naznaczone było sukcesami i miłością, ale także bólem, tragedią, cierpieniem duchowym i fizycznym”. „Ten koniec też był poprzedzony wielkim cierpieniem. Hiobowe cierpienia. Cierpienia człowieka sprawiedliwego” – zaznaczył.
Znaczną część homilii ks. Luter poświęcił refleksji nad cyklem „Dekalog”, napisanym przez Piesiewicza i Kieślowskiego. Podkreślał, że Dekalog nie jest „zestawem nakazów i zakazów”, lecz „mową miłości Boga” i przestrzenią miłosierdzia wobec człowieka. Następnie interpretował kolejne przykazania przez pryzmat filmowych historii.
Mówiąc o pierwszym przykazaniu, cytował pamiętną scenę z pierwszej części „Dekalogu”: „Lód pękł – obliczaliście, że będzie mocny – pękł”. „Nagle cały racjonalny świat, racjonalne myślenie pęka” – zauważył. W odniesieniu do piątego przykazania przywołał słowa młodego adwokata z filmu: „Ja nie chcę zabijać. Tego nie powinno się robić nikomu”. Z kolei przy szóstym przykazaniu mówił: „Nie podchodź cynicznie do miłości. Miłość istnieje, nie da się zredukować do fizyczności i biologii”.
Ks. Luter podkreślił, że w twórczości Piesiewicza „nie ma uproszczeń, schematów, nic nie jest czarno-białe”, ale jednocześnie nie ma tam relatywizmu. „Tak jakby Piesiewicz chciał nam powiedzieć, że nigdy nie zrozumiemy, co znaczy to wszystko, w czym żyjemy” – mówił. Cytując słowa samego scenarzysty: „Boga nie jestem pewien”, dodał: „Jest w tym zdaniu oczyszczenie i odrodzenie, nagły przebłysk sensu. Poszukuję, więc wierzę”.
Kaznodzieja przypomniał również działalność Piesiewicza jako adwokata w okresie PRL i stanu wojennego. Zwrócił uwagę, że bronił więzionych działaczy Solidarności oraz był oskarżycielem posiłkowym w procesie toruńskim. Cytował także wspomnienie mec. Stanisława Zabłockiego, który pisał o nim: „Był świetnym adwokatem, erudytą i smakoszem piękna. Był facetem z niesamowitą fantazją i wyobraźnią. Był wrażliwcem, czasem wręcz nerwusem”.
W zakończeniu homilii ks. Luter powrócił do słów ks. Józefa Tischnera wypowiedzianych podczas pogrzebu Kieślowskiego. Zacytował fragment kazania o artyście, który „wybrał świadectwo tajemnicy” i „pokazał pękniętym ludziom, że gdzieś niedaleko istnieje siła, dzięki której mogą się pojednać ze sobą”. „Powtarzam dziś te słowa ks. Tischnera, bo one są o Krzysztofie Piesiewiczu” – powiedział.
Kończąc homilię, wyznał: „Myślę: Krzysztof Piesiewicz – i chcę powiedzieć: człowiek zmartwychwstał”.
W imieniu Senatu RP Zmarłego pożegnała marszałek izby wyższej Małgorzata Kidawa-Błońska. Podkreśliła, że Krzysztof Piesiewicz przez pięć kadencji pracy w Senacie zajmował się sprawami, które uważał za najważniejsze: praworządnością, prawami człowieka, wolnością, kulturą i wolnością mediów. Wskazała, że był autorytetem moralnym, prawnym i legislacyjnym, a także jednym z najważniejszych przeciwników kary śmierci w Polsce. – Człowiek zawsze był dla niego najważniejszy – powiedziała.
Sławomir Rogowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego przypomniał działalność Piesiewicza jako adwokata broniącego działaczy „Solidarności” w czasie stanu wojennego oraz jego współpracę z Krzysztofem Kieślowskim, która – jak zaznaczył – stała się przełomem w historii polskiego kina. Podkreślił, że wspólnie stworzyli dzieła należące do kanonu światowej kinematografii, a doświadczenia adwokackie Piesiewicza przenikały do jego twórczości filmowej, m.in. w „Krótkim filmie o zabijaniu”, będącym manifestem przeciwko karze śmierci.
Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej, pożegnał Krzysztofa Piesiewicza w imieniu polskiej adwokatury. Nazwał Zmarłego „człowiekiem sumienia” oraz symbolem etosu adwokatury. Przypomniał jego zaangażowanie w obronę represjonowanych opozycjonistów i udział jako pełnomocnika w procesie dotyczącym zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki. Wskazał też na znaczenie jego twórczości filmowej, współtworzonej z Krzysztofem Kieślowskim, która stawiała fundamentalne pytania o odpowiedzialność, wolność i ludzkie sumienie. – Pozostawił Pan świadectwo odwagi i człowieczeństwa – powiedział Rosati.
Ostatnie słowa przed wyprowadzeniem urny z prochami Zmarłego wypowiedział ks. Aleksander Seniuk: „Było ich trzech: Krzysztof Kieślowski, Krzysztof Piesiewicz i Zbigniew Preisner. Został tylko jeden”, po czym kierowany przez Zbigniewa Preisnera chór zaintonował jego utwór „Lacrimosa” z albumu „Requiem for My Friend” (1998), poświęconego Krzysztofowi Kieślowskiemu. Kompozytor zaprzestał na chwilę dyrygowania i z wysokości chóru pożegnał urnę z prochami Krzysztofa Piesiewicza, która została przewieziona na Cmentarz Stare Powązki w Warszawie. Tam odbyły się uroczystości pogrzebowe.
Krzysztof Piesiewicz był adwokatem, scenarzystą filmowym i senatorem. Urodził się w 1945 r. w Warszawie. Jako prawnik angażował się w obronę działaczy opozycji demokratycznej w okresie PRL. Współpracował z Krzysztof Kieślowski przy scenariuszach do takich filmów jak „Bez końca”, cykl „Dekalog” oraz trylogii „Trzy kolory: Niebieski”, „Trzy kolory: Biały” i „Trzy kolory: Czerwony”. W latach 1991-1993 i 1997–2011 zasiadał w Senacie RP. Przez osiem lat od 2002 r. stał na czele Kapituły Nagrody dziennikarskiej „Ślad” im. bp. Jana Chrapka. Zmarł 14 maja w wieku 80 lat.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

