Kard. Czerny oddał hołd czeskim księżom – męczennikom komunizmu
21 maja 2026 | 17:08 | tom | Rzym Ⓒ Ⓟ
Fot. Alexandr Popadin / Unsplash„Świadectwo ks. Jana i ks. Václava przemawia do każdego z nas osobiście w naszych codziennych zmaganiach, zarówno tych wielkich, jak i małych. Ich męczeństwo uczy nas, że nie ma takiej sytuacji ludzkiej, bez względu na to, jak poniżająca lub niesprawiedliwa by ona nie była, w której nie można dawać świadectwa Chrystusowi” – pokreślił kard. Michael Czerny SJ. Prefekt Dykasterii ds. Promowania Integralnego Rozwoju Człowieka przemawiał w środę podczas konferencji zatytułowanej „Błogosławieni męczennicy komunizmu”, zorganizowanej przez Ambasadę Republiki Czeskiej przy Stolicy Apostolskiej. Odbyła się ona w Papieskim Kolegium św. Jana Nepomucena w Rzymie i była poświęcona pamięci męczenników, księży Jana Buli (1920-1952) i Václava Drboli (1912-1951) , przed ich beatyfikacją, która odbędzie się 6 czerwca w Brnie i będzie zwieńczeniem trwającego ponad 20 lat procesu beatyfikacyjnego.
Czeskich księży katolickich zamordował z nienawiści do wiary (odium fidei) komunistyczny reżim w Czechosłowacji. Obaj zostali fałszywie oskarżeni w pokazowych procesach i straceni, a obecnie są powszechnie czczeni za swoją wiarę i opór wobec ucisku.
Ich życie przebiło ciemne chmury historii
W swoim przemówieniu kard. Czerny przypomniał, że wszyscy zgromadzili się w tym miejscu, aby złożyć dziękczynienie za życie dwóch księży, „którzy potrafili przekształcić mrok nienawiści i chłód szubienicy w miejsce żywego spotkania z Panem”. Wskazał na nich, jako dwóch świadków, „którzy własnym życiem zaświadczyli, że światło może przebić ciemne chmury historii”. „Żadna przemoc nie może stłumić życia Bożego w tych, którzy Mu się powierzają” – powiedział.
Kardynał podkreślił, że nie upamiętniamy porażki, ale świętujemy triumf życia. „Podziwiamy wspaniałość ziarna pszenicy, które po dziesięcioleciach ukrycia w bruzdach czeskiej i morawskiej ziemi , pielęgnowane pomimo trudnej historii i nawożone ofiarą, teraz wyrasta na naszych oczach. Ten kiełek, który przebił się przez zamarzniętą ziemię ateizmu i ucisku jest dowodem na to, że żadna przemoc nie może stłumić życia Bożego w tych, którzy Mu się powierzają” – powiedział kard. Czerny.
Stwierdził w duchu wielkiego uznania, że świętowanie beatyfikacji Jana Buli i Václava Drboli „oznacza przyłożenie naszych rąk do żywych ran Kościoła i narodu czeskiego, dotknięcie rzeczywistości obietnicy Pana: `Ja jestem z wami przez wszystkie dni` (Mt 28, 20), obietnicy, która, jak powiedział, jaśnieje jako spełniona i zapisana krwią oraz radością tych dwóch kapłanów”.
Ręce Boga były dla nich oparciem
Przypominając, że Pismo Święte mówi, iż „dusze sprawiedliwych są w ręku Boga” (Mdr 3, 1), kard. Czerny powtórzył, że te „ręce” nie są abstrakcyjnym schronieniem. „Dla Jana i Václava ręce Boga były oparciem za kratami więzienia w Jihlavie, ochroną podczas długich przesłuchań oraz gwarancją ich godności, która pozostała nienaruszona nawet w obliczu najbardziej poniżających upokorzeń” – ” – podkreślił kardynał.
Wezwał zgromadzonych, by wraz z nim poświęcili chwilę na refleksję nad ich męczeństwem. „Reżim komunistyczny” – podkreślił kardynał – „nie chciał ich po prostu zabić; chciał zniszczyć ich tożsamość kapłańską. Chciał, by zdradzili, zaparli się i wyrzekli się swojej wiary”. Jednak, jak stwierdził kard. Czerny, Bóg „poddał ich próbie niczym złoto w piecu”, a ogień reżimu, jak zauważył z podziwem, „nie strawił złota ich wiary”, lecz „spalił jedynie żużel ludzkiego strachu, odsłaniając oddanie Chrystusowi, które promieniuje i budzi w nas podziw”.
W tym kontekście kardynał przypomniał, że wielu twierdzi, iż w godzinach poprzedzających śmierć ks. Jan zachowywał nadprzyrodzony spokój i pogodę ducha, które nie należą do tego świata. To, jak zaznaczył kard. Czerny, jest męczeństwo: „nie jest to przede wszystkim akt ludzkiego heroizmu, ale pozwolenie, by napełniła nas łaska Boża, aż nie będzie już miejsca na `ja`, a będziemy żyć tylko dla `Ty` Boga i `My` Kościoła”.
O Chrystusie zawsze można świadczyć
Kard. Czerny przypomniał zgromadzonym, że księża ci mogli wybrać bezpieczeństwo i schronienie w milczeniu, które byłoby współudziałem w złu, ale zamiast tego „zgodzili się na to, by być `zmielonymi`, i stali się – używając słów Tertuliana – ziarnem nowych chrześcijan na tej ziemi, ich ziemi, a dzięki niewidzialnej łasce – na całym świecie”.
Ich świadectwo, podkreślił kardynał, pokazuje, że nie ma takiej ludzkiej sytuacji, w której nie można dawać świadectwa o Panu. „Przekształcili salę sądową w ambonę, a więzienie w ołtarz” – zauważył kard. Czerny. „Nie byli ludźmi ze stali; byli ludźmi modlitwy”.
Podkreślił, że tylko miłość do Chrystusa dała im odwagę, by stawić czoła oszczerstwom, całkowitej samotności i stryczkowi. „Ich siła” – powiedział – „nie tkwiła w mięśniach, ale w kolanach ugiętych przed Tabernakulum przed aresztowaniem oraz w sercach zjednoczonych z Maryją podczas ich męki”. Prefekt watykańskiej Dykasterii zauważył, że ich męczeństwo uczy nas, iż wierność Bogu przejawia się przede wszystkim w drobnych wyborach konsekwencji, a nie tylko w wielkich gestach.
Ich męczeństwo nadal szerzy Ewangelię w świecie naznaczonym nienawiścią
„Niech ich ofiara pomoże nam stać się chrześcijanami, obywatelami, mężczyznami i kobietami, którzy potrafią `stracić` swoje życie w służbie, przebaczeniu i prawdzie” – powiedział kardynał, wyrażając przekonanie, „że za zasłoną próby i śmierci czeka na nas jasne światło pełnego miłości uśmiechu Boga oraz radość, której nikt nigdy nie będzie w stanie nam odebrać”.
Na koniec kard. Czerny przypomniał słowa papieża Leona XIV dotyczące nadziei obu męczenników jako odważnych świadków wiary. Papież Leon nazwał ich nadzieję „pełną nieśmiertelności, ponieważ dzięki ich męczeństwu Ewangelia nadal rozprzestrzenia się w świecie naznaczonym nienawiścią, przemocą i wojną; ponieważ choć zginęli fizycznie, nikt nigdy nie będzie w stanie uciszyć ich głosu ani wymazać miłości, którą ofiarowali; oraz ponieważ ich świadectwo pozostaje proroctwem zwycięstwa dobra nad złem”.
Los „męczenników z Babic”
Los przyszłych błogosławionych księży: Drboli i Buli jest nierozerwalnie związany z tzw. „sprawą Babic” z 1951 r., jednym z najmroczniejszych i najbardziej kontrowersyjnych rozdziałów historii Czechosłowacji w okresie stalinowskim. Stanowi on brutalny punkt kulminacyjny represji wobec ludności wiejskiej i Kościoła katolickiego przez ówczesny reżim komunistyczny.
2 lipca 1951 r. w szkole w morawskiej wsi Babice zastrzelono trzech lokalnych funkcjonariuszy komunistycznych (Tomása Kuchtíka, Josefa Roupeca i Bohumíra Bohumíra Netolickiego), a czwarty został ciężko ranny. Czyn ten przypisano grupie skupionej wokół Ladislava Malý’ego. Malý twierdził, że jest agentem zachodnich służb specjalnych, ale do dziś istnieją poważne wątpliwości co do jego prawdziwej tożsamości i motywów. Wielu historyków podejrzewa, że był on albo psychicznie niestabilnym poszukiwaczem przygód, albo nawet prowokatorem czechosłowackich służb bezpieczeństwa (StB).
Reżim komunistyczny natychmiast wykorzystał ten incydent jako pretekst do bezprecedensowej kampanii zastraszania „wrogów klasowych” – zwłaszcza zamożnych rolników (kułaków) i duchowieństwa. W krótkim czasie zorganizowano kilka pokazowych procesów. W sumie wykonano jedenaście wyroków śmierci. Ponad 100 osób otrzymało kary pozbawienia wolności, w niektórych przypadkach dożywotnie. Całe rodziny zostały wysiedlone ze swoich domów i przymusowo przeniesione.
W ten sposób rozpoczęła się bezprecedensowa fala represji wobec Kościoła katolickiego. Ks. Václav Drbola, proboszcz parafii w Babicach, był jednym z pierwszych aresztowanych. Zarzucano mu, że wiedział o planach zamachu i wspierał sprawców. Pomimo braku dowodów i pod presją ciężkich przesłuchań został skazany na śmierć i powieszony 3 sierpnia 1951 r. w Jihlavie (Iglau).
Ks. Jan Bula, młody ksiądz z miejscowości Rokytnice nad Rokytnou, niezwykle popularny wśród parafian i młodzieży, padł ofiarą celowej prowokacji służb specjalnych StB. Oskarżono go o współpracę z uzbrojonym ruchem oporu. Ks. Bula został stracony 23 stycznia 1952 r.
Znaczenie dla Kościoła i społeczeństwa
W czeskim Kościele, funkcjonującym w silnie zsekularyzowanym społeczeństwie, obaj współcześni męczennicy są dziś postrzegani jako wzorce do naśladowania, symbolizujące odwagę cywilną i moralną integralność. Beatyfikacja księży Buli i Drboli ma jednak znaczenie nie tylko dla Kościoła, ale także dla społeczeństwa. Z jednej strony chodzi o rozliczenie się z historią: Czechy wciąż zmagają się z dziedzictwem totalitarnej przeszłości. Publiczne uhonorowanie księży uświadamia młodszemu pokoleniu niesprawiedliwość lat 50.
Hasła wybrane na uroczystość – „prawda”, „miłość”, „przebaczenie” – są ponadto odpowiedzią na obecne podziały społeczne. Biskup brneński Pavel Konzbul podkreśla, że beatyfikacja powinna być okazją do spotkania ponad podziałami wyznaniowymi.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

