Włochy: figura ojca Pio płacze krwią – cud?
23 maja 2026 | 15:03 | Jol, Il Messaggero, Rai Uno | Casalba Ⓒ Ⓟ
Fot. wikipediaLeżąca nieopodal Neapolu Casalba stała się w ostatnich dniach miejscem pielgrzymek. Wszystko za przyczyną „nowego cudu” ojca Pio. Na twarzy stojącej przed kościołem figury Świętego odkryto „krwawą łzę”. Miejscowy proboszcz jest przekonany, że „nie jest to dzieło rąk ludzkich, ale znak od Boga”. Na polecenie biskupa sprawę bada specjalna komisja.
Włoskie media szeroko komentują domniemane nadprzyrodzone zjawisko, do którego doszło w parafii Matki Bożej Łaskawej w Casalbie. Jest to niewielka wioska, zamieszkana przez czterysta osób, położona w gminie Macerata Campania i należąca do archidiecezji Capua.
Odkrycie
Wszystko zaczęło się 18 kwietnia, gdy jedna z wiernych poinformowała proboszcza, że na policzku ojca Pio „jest jakaś plama”. Jego naturalnych rozmiarów figura stała na kamiennym podmurowaniu w zadaszonej kapliczce przed kościołem. Ponieważ do wieczornej Mszy brakowało jeszcze trochę czasu, ks. Girolamo Capuano wziął miotłę na kiju i próbował wyczyścić twarz Świętego, plama jednak pozostała. Proboszcz postanowił, że zajmie się tym następnego dnia. Rankiem wziął drabinę i szmatką bezskutecznie próbował wyczyścić plamę na lewym policzku ojca Pio. Przyglądając się z bliska, zdał sobie jednak sprawę, że nie jest to plama, ale „krwawa łza”. Po tym odkryciu proboszcz przejrzał klatka po klatce nagrania z kamery skierowanej na figurę świętego z Pietrelciny, by mieć pewność, że nie doszło do manipulacji. Dla pewności sprawdził nagrania z całego miesiąca. Ustalił, że w poprzednich dniach wiele osób podchodziło do figury, by dotknąć stóp Świętego, ale nikt nie dotykał jego twarzy. 20 kwietnia proboszcz powiadomił o zdarzeniu arcybiskupa Capui, Pietro Lagnese.
Wątpliwości
Kapłan zachował dyskrecję i nie nagłaśniał wieści o możliwym „cudzie ojca Pio”. Do parafii wraz z arcybiskupem przyjechała specjalna komisja z kurii, która po wstępnym oględzinach zdecydowała o zabraniu figury i poddaniu „krwawej łzy” dalszym badaniom przez specjalistów. Dalsze postępowanie przebiegać będzie zgodnie z nowym dokumentem Dykasterii do spraw Nauki Wiary nt. rozeznawania domniemanych zjawisk nadprzyrodzonych, który wszedł w życie 17 maja 2024 roku. Dokument ten stwierdza, że ani biskup, ani Stolica Apostolska nie będą się wypowiadać w sprawie orzeczenia o nadprzyrodzonym charakterze danego zjawiska, a ograniczą się do zezwolenia na kult i pielgrzymki oraz ich promowania. Potrzebne jest do tego „Nihil obstat” dykasterii, które nie wyraża pewności co do nadprzyrodzonej autentyczności zjawiska, lecz rozpoznaje znaki działania Ducha Świętego. A co za tym idzie zachęca biskupa miejsca do docenienia wartości duszpasterskiej, a także do poparcia dla rozpowszechniania danego zjawiska.
Maleńka Casalba
Proboszcz czeka na wynik prac komisji, nie ucieka jednak od rozmów na ten temat z wiernymi czy ludźmi przybywającymi obecnie do parafii z wielu włoskich miejscowości. Nie odmawia też komentarzy dla mediów, które szeroko komentują „domniemany cud ojca Pio”. W rozmowie z dziennikiem „Il Messaggero” ks. Capuano powiedział, dlaczego jego zdaniem wydarzyło się to w maleńkiej i nieznanej Catalbie. „Ogólnie rzecz biorąc, Bóg preferuje małe miejsca. Nie chcę dokonywać lekceważących porównań, ale Fatima, Lourdes, Medziugorje były miejscami mniej lub bardziej nieistotnymi dla historii ludzkości” – mówi kapłan. Wskazuje, że parafia jest bardzo oddana ojcu Pio, który zawsze powtarzał, iż chce być zapamiętany tylko jako modlący się ksiądz. „Nie zdziwiłbym się, gdyby chciał nam pomóc w powrocie do modlitwy, w czasach, gdy współczesny człowiek o niej coraz częściej zapomina” – podkreśla proboszcz. W rozmowie z włoską telewizją RAI UNO wyznaje, że Casalba może być małą szkołą modlitwy: „Przez cały rok, za wyjątkiem wakacji, codziennie wieczorem spotykam się z wiernymi na modlitwie w ich domach, a to przekłada się na życie sakramentalne”.
Znak od Boga
Parafianie wskazują na ogromne zaangażowanie proboszcza, który jak może wychodzi do ludzi. W miesiącu maryjnym, ale nie tylko, ksiądz Capuano przenosi odmawianie różańca i Mszę na ulice, odprawiając je w bramach prywatnych domów, z kalendarzem wywieszonym na tablicy ogłoszeń parafialnych. Kapłan podkreśla, że „łzy w historii Kościoła są zawsze zaproszeniem do pokuty i modlitwy, a w obliczu trwających wojen doświadczamy, czym jest świat bez Boga”. Pomimo ostrożności, ks. Girolamo wierzy w głębokie znaczenie tej „łzy”: „Wierzę, że jest to znak Boga, ponieważ widziałem nagrania monitoringu, a także ze względu na wszystko, co robimy, na to, czym jest moje życie i moja pobożność, ponieważ jest to spójne z moją drogą wiary. Oczywiście ostatecznie to eksperci wyjaśnią sprawę”. Tymczasem „tajemnica łzy” budzi ciekawość i modlitwę. Pojawiły się też opinie, że „krwawa łza” może być rdzą, która wryła się w policzek Świętego, spływając z metalowego daszku nad kapliczką. Według kościelnych standardów prace komisji badającej sprawę mogą potrwać nawet rok.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

