Drukuj Powrót do artykułu

Bp Rahmé: zrozpaczeni ludzie nie widzą perspektyw

23 maja 2026 | 12:04 | jol, SIR | Bejrut Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. PKWP

Kolejna wojna, zapaść gospodarcza i brak perspektyw wywołują rozpacz. Narkotyki stają się łatwą drogą ucieczki, zwłaszcza wśród młodych libańskich uchodźców. Wskazuje na to bp Hanna Rahmé, podkreślając, że w obozach dla uchodźców i innych miejscach schronienia, Kościół intensyfikuje działania pomagające dać ludziom sens i przywrócić nadzieję.

Libański hierarcha podkreśla, że w obecnej sytuacji większość młodych Libańczyków nie ma szans na kontynuowanie nauki, nie może nawet myśleć o ślubie i usamodzielnieniu się. „Staramy się dać im nadzieję i zachęcić do pozostania w ojczyźnie, ale nie jest to łatwe zadanie” – mówi biskup diecezji Baalbek-Deir El-Ahmar na wschodzie kraju. Zauważa, że mimo obowiązującego zawieszenia broni Liban wciąż jest ostrzeliwany.

Dramat trwa, brakuje pomocy

Bp Rahmé przypomina, że kraj, w którym co piąty mieszkaniec jest obecnie przesiedleńcem, cały czas dźwiga na swych barkach pomoc uchodźcom syryjskim i palestyńskim. „O tym się zapomina, ale ich liczba jest katastrofalnie wysoka, jak na tak maleńki kraj, który w dodatku przeżywa ogromny kryzys gospodarczy” – wskazuje libański hierarcha. Zauważa, że nowa sytuacja w Syrii pozwala mieć nadzieję na powrót syryjskich uchodźców do ojczyzny, jednak działania władz tego kraju wciąż budzą obawy. „Sunnici czują się bezpiecznie pod nowym rządem, ale wielu alawitów, szyitów i chrześcijan woli pozostać na obczyźnie, ponieważ nie czują się bezpiecznie” – stwierdza biskup. I dodaje: „Wszyscy chcemy położyć kres terroryzmowi, ale przemoc nie jest odpowiedzią. Prosimy Organizację Narodów Zjednoczonych o nadzorowanie dialogu”. Bez tego, jak mówi, trudno będzie przywrócić pokój na Bliskim Wschodzie.

Potrzeba modlitwy i konkretnego wsparcia

Bp Rahmé podkreśla, że sytuacja w Libanie pozostaje katastrofalna. Dociera coraz mniej pomocy zagranicznej, a lokalne organizacje nie dysponują wystarczającymi funduszami. Stąd jego apel: „Nie zapominajcie o Libanie! Potrzebujemy waszej modlitwy i waszego wsparcia”. Do tego apelu przyłącza się wikariusz apostolski Bejrutu dla katolików obrządku łacińskiego, przypominając, że nie będzie szansy na normalne życie, dopóki zawieszenie broni będzie łamane. „Ostatnio w wioskach na południu zniszczone zostały ujęcia wody i panele fotowoltaiczne zapewniające energię, to wyraźnie pokazuje, że coś nie działa” – mówi bp César Essayan, podkreślając, że żadne interesy narodowe nie uzasadniają dobrobytu opartego na nędzy innych.

Pokolenia Libańczyków znają tylko wojnę

Bp Essayan wspomina, że miał 13 lat, kiedy w Libanie wybuchła wojna domowa i, podobnie jak wielu innych w jego kraju, jest to jedyna rzeczywistość, jaką zna. „Często zastanawiamy się nawet, czy będziemy w stanie żyć w kraju, w którym w końcu zapanuje pokój” – wyznaje. Jak mówi, bardziej niż w politykę Libańczycy wierzą w życie: w nasze życie, w życie naszych współobywateli, naszych przyjaciół. „Czujemy obowiązek pozostać wiernymi temu życiu. Dlatego będziemy dalej walczyć” – mówi libański hierarcha. Podkreśla, że każde życie jest warte przeżycia i ochrony. „Dlatego – mówi – angażujemy się, by uczynić je piękniejszym, by dać mu nadzieję, niezależnie od tego, czy uda się osiągnąć ostateczne pokojowe rozwiązanie, czy nie”.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.