Drukuj Powrót do artykułu

Kard. Müller: bez pełnej jedności z papieżem nie można być katolikiem

27 maja 2026 | 04:27 | kath.net, st | Watykan Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Alicja Kościesza (KAI)

Bractwo Kapłańskie św. Piusa X zapowiedziało wyświęcenie 1 lipca 2026 r. czterech kapłanów na biskupów. Kościół zajmuje jednak wyraźne stanowisko, stwierdzając, podobnie jak Jan Paweł II, że byłby to akt schizmatycki a „formalna przynależność do schizmy jest poważną obrazą Boga i pociąga za sobą ekskomunikę ustaloną przez prawo Kościoła”. O tej sytuacji niemiecki intelektualista katolicki, Lothar C. Rilinger rozmawia z kardynałem Gerhardem Ludwigiem Müllerem, byłym prefektem Kongregacji Nauki Wiary. Wywiad ten został opublikowany na portalu kath.net.

Lothar C. Rilinger: Czy może Eminencja opisać, które postanowienia Soboru odrzucają arcybiskup Lefebvre i Bractwo św. Piusa X?

Kardynał Gerhard Ludwig Müller: Przede wszystkim w odniesieniu do nauki o wolności religijnej jako fundamentalnym prawie odnoszącym się do samego Boga, wykluczającym przymus państwowy i indoktrynację ideologiczną, by podążać za prawdą, która przemawia do sumienia, dostrzegają oni odejście od najgłębszych przekonań wiary katolickiej, że tylko Kościół katolicki w pełni głosi objawienie Boże w Chrystusie i przedstawia je do wierzenia.

Bractwo św. Piusa X interpretuje wolność religijną w duchu relatywistycznego liberalizmu XIX wieku, który odrzuca objawienie i uczynił z religii kwestię nie tyle prawdy, co gustu i subiektywnego odczucia. Natomiast państwo katolickie powinno promować religię katolicką jako jedyną prawdziwą i odmawiać wszelkim błędom prawa do istnienia w przestrzeni publicznej.

W deklaracji o wolności religijnej Dignitatis humanae Sobór dokonuje jednak właśnie rozróżnienia między wolnością religijną jako naturalnym prawem człowieka, a wolnością człowieka do odpowiadania na objawione Słowo Boże rozumem i wolnością oraz do uznania w Chrystusie pełni prawdy Bożej i ludzkiej.

W dzisiejszych warunkach pluralistycznego społeczeństwa, a zwłaszcza w państwach socjalistycznych lub radykalno-islamskich, wrogich religii, możemy jednak cieszyć się, że władza publiczna nie ingeruje w religię i moralność. Katolicy powołując się na wolność religii i sumienia, mogą, zwłaszcza w niestety coraz bardziej wrogiej chrześcijaństwu Unii Europejskiej, korzystać ze swojego prawa do odrzucania aborcji, eutanazji i relatywizacji małżeństwa mężczyzny i kobiety.

Dość anachroniczne wydaje się mówienie tutaj o państwach katolickich, które powinny społecznie egzekwować za pomocą środków państwowych nadal obowiązującą doktrynę o konieczności zbawienia przez Kościół katolicki.

Podobnie, zastrzeżenia Bractwa św. Piusa X wobec ekumenicznych dążeń do jedności wszystkich chrześcijan w jednym Kościele katolickim, których widzialnym wyrazem jest papież, mijają się z przesłaniem Soboru Watykańskiego II. Sobór w żaden sposób nie podważył jedyności Kościoła Chrystusowego, jak potwierdziła to deklaracja Kongregacji Nauki Wiary Dominus Iesus z 2000 roku kierowanej przez kardynała Ratzingera. Chodziło jednak o to, aby uznać chrześcijan innych wyznań, którzy nie odłączyli się osobiście od Kościoła katolickiego, lecz w dobrej wierze trzymają się prawa do prawdy swojego wyznania w którym dorastali, oraz aby wspólnie z nimi szukać dróg do odzyskania jedności w wierze, sakramentach i ustroju kościelnym, tak jak tego pragnął sam Jezus, założyciel Kościoła, i która jest widzialnym wyrazem Jego jedności z Ojcem (J 17).

Rilinger: Jakie konsekwencje dogmatyczne wynikają z sytuacji, gdy ksiądz katolicki nie jest już gotów głosić pełni nauki Kościoła?

Biskupi, księża i diakoni są poprzez sakrament święceń wewnętrznie i zewnętrznie zobowiązani do głoszenia wiary Kościoła słowem oraz do dawania jej świadectwa swoim życiem. Jeśli w sposób znaczący i oczywisty od nich odstępują i nie słuchają napomnień swoich przełożonych, to w zależności od sytuacji mogą zostać na nich nałożone kary kanoniczne, aż do pozbawienia urzędów. Pamiętajmy jednak, iż ze względu na obiektywną skuteczność sakramentów (chrztu, bierzmowania i w tym przypadku sakramentu święceń) nie tracą oni charakteru, który został im nadany podczas święceń. Jest to słynna różnica między niegodnym, ale ważnym udzielaniem sakramentów.

Już św. Augustyn stwierdził w stosunku do donatystów, że skuteczność sakramentów nie zależy od osobistej świętości, moralności i charakteru kościelnego osoby udzielającej sakramentów, ponieważ to Chrystus jest tym, który faktycznie działa w sakramentach.

Kościół katolicki uznaje sakramenty w Kościele prawosławnym, ponieważ posiada on ważnie wyświęconych biskupów i kapłanów, mimo że nie uznaje w pełni prymatu Kościoła rzymskiego i nie żyje w pełnej wspólnocie kościelnej z Następcą św. Piotra, papieżem.

Rilinger: Papież Jan Paweł II ogłosił ekskomunikę arcybiskupa Marcela Lefebvre’a (1905-1991) w 1988 roku. Później ta kara kościelna została cofnięta. Jakie konsekwencje prawne i kanoniczne wynikają dla katolika z ekskomuniki?

– Ekskomunika wobec czterech biskupów wyświęconych przez niego została zniesiona przez papieża Benedykta XVI w styczniu 2009 r., aby ułatwić ponowne włączenie Bractwa św. Piusa X do Kościoła katolickiego, po tym jak w rozmowach pojawiła się taka szansa. Jednak pojawiła się nieoczekiwana polemika przeciwko papieżowi Benedyktowi, gdy później wyszło na jaw, że biskup Williamson zaprzeczył Holocaustowi lub przynajmniej go relatywizował. Kwestia kary kościelnej i osobiste stanowisko jednego z czterech protagonistów wobec Holocaustu nie mają jednak ze sobą nic wspólnego.

Mimo to nie doszło do pełnej integracji Bractwa św. Piusa X z Kościołem, ponieważ trzymało się ono swoich insynuacji wobec Soboru Watykańskiego II.  Zarzucało ono Kościołowi jako całości, ze względu na zmiany posoborowe, ale także rzeczywiste odstępstwa poszczególnych biskupów i teologów od wiary katolickiej oraz nadużyć w liturgii, że nie jest już w pełni katolicki w sensie tradycji, tak jak Bractwo św. Piusa twierdzi, że musi ją interpretować jako jedyną ważną i – w razie potrzeby nawet wbrew papieżowi. Wydaje się jednak, że nie dostrzegają oni sprzeczności z wiarą katolicką polegającej na tym, że w razie wątpliwości ostatecznym kryterium katolickości jest papież.

Rilinger: Czy cofnięcie ekskomuniki pełni tę samą funkcję, co w państwowym prawie karnym uchylenie wyroku skazującego, które stanowi całkowitą rehabilitację, ponieważ zarzut karny zostaje w całości wycofany? Czy zatem poprzez cofnięcie ekskomuniki jednocześnie uznaje się, że przyczyna ekskomuniki nie miała miejsca?

Nie można tego porównać z państwowym prawem karnym. Należy odróżnić kary kościelne od kar za grzechy, które nakłada i odpuszcza wyłącznie Bóg, przede wszystkim w sakramencie pokuty: Kary dyscyplinarne Kościoła mają na celu upomnienie sprawcy i sprowadzenie go na właściwą drogę. W przypadku dożywotniego zakazu sprawowania posługi kapłańskiej nie chodzi o karę pokutną za czyn, który jest rozpatrywany cywilnie przez państwo i kościelnie w sakramencie pokuty, lecz o ochronę wiernych przed dalszym niewłaściwym postępowaniem duchownego lub pracownika kościelnego, który nie może chować się za swoim upoważnieniem ze strony Kościoła.

Rilinger: Jeśli cofnięcie ekskomuniki nie stanowi rehabilitacji – to co ona oznacza?

Jak już wspomniałem, była to niezwykła droga łagodności Benedykta XVI, który oczekiwał, że cofnięcie ekskomuniki doprowadzi do zrozumienia i nawrócenia ukaranych biskupów Bractwa św. Piusa X, i nie spodziewał się, że niektórzy zinterpretują jego wielką wyrozumiałość jako słabość.

Papież zawsze będzie posuwał się do granic możliwości w swojej posłudze zapewniania lub przywracania jedności Kościoła, podczas gdy zbłąkani w swojej duchowej pysze wykorzystują to jako pretekst do stawiania warunków. Papież może pójść na pewne ustępstwa w kwestiach drugorzędnych, ale nie w sprawach dotyczących istoty wiary, sakramentów oraz sakramentalnej struktury Kościoła, zbudowanej na apostołach z Piotrem na czele, czyli na biskupach i papieżu. Ojciec Święty może bez wahania, w imię jedności, zezwolić członkom Bractwa św. Piusa X na sprawowanie Mszy św. i innych sakramentów w formie liturgicznej sprzed reformy liturgicznej. Należy bowiem odróżniać dogmatyczną istotę sakramentów od różnych obrzędów, w których są one sprawowane.

Z wielką mądrością Benedykt XVI dokonał rozróżnienia w obrębie obrządku łacińskiego: odnowiona liturgia jako forma zwyczajna oraz (tzw. „trydencka”) celebracja według Mszału rzymskiego z 1962 r. jako forma nadzwyczajna w tym samym obrządku łacińskim. Oprócz obrządku łacińskiego istnieje przecież wiele innych równoprawnych (20–25) obrządków w Kościele katolickim, zwłaszcza w katolickich Kościołach wschodnich.

Problem nie leży w samej liturgii, lecz w nieuzasadnionym zarzucie Bractwa św. Piusa, że Kościół katolicki wraz z papieżami Pawłem VI, Janem Pawłem II, Benedyktem XVI, Franciszkiem i Leonem XIV dogmatycznie odeszli od wiary katolickiej, zaliczając do tego – co jest całkowicie bezsensowne – Mszę w odnowionym rycie, która ich zdaniem zawiera błędy dogmatyczne, na przykład to, że jej ofiarny charakter został, jeśli nie zaprzeczony, to przynajmniej przyćmiony na rzecz zwykłej wieczerzy upamiętniającej.

Rilinger: Zarzut, że nie reprezentują oni pełnej nauki Kościoła, pozostaje więc aktualny nawet po cofnięciu ekskomuniki. Z jakiego powodu jednak ze strony Kościoła nie mówiono wyraźnie o schizmie po wyświęceniu czterech biskupów przez arcybiskupa Lefebvre’a, mimo że przecież zaprzeczenie choćby tylko części nauki jest postrzegane jako odłączenie się?

Niektórzy mówili o schizmie, inni nie. Oficjalnie pozostawiono tę kwestię w zawieszeniu, aby nie utrwalać poprzez ostre sformułowania tego stanu, który właśnie chciano przezwyciężyć. Do schizmy należy również to, że osoby te świadomie odcinają się od Kościoła katolickiego, jego nauk i kryteriów jedności, zwłaszcza w odniesieniu do papieża. Bractwo św. Piusa X jak dotąd nie wyraziło tego formalnie w ten sposób, ale postrzegają siebie jako wspólnotę ratującą, która pozostaje na dystans do czasu, aż miliony katolików, którzy popadli w modernizm oraz tysiące biskupów i księży, a także obecny papież powrócą do Kościoła, który Bractwo Piusa X zachowało jako święte resztki jedynego prawdziwego Kościoła katolickiego.

W oświadczeniu skierowanym do papieża Leona XIV z maja 2026 r. domagają się oni odejścia od „błędów” soborowych i posoborowych, sprzecznych z „tradycją przedsoborową”, które wkradły się do Kościoła pomimo ich ostrzeżeń i wobec których Magisterium nie podjęło żadnych działań. Podkreślane przez nich przekonanie, że Kościół katolicki jest jedyną wspólnotą w tradycji apostolskiej, która może powoływać się na założenie przez Chrystusa, nie było oczywiście nigdy kwestionowane przez Magisterium. W przypadku powtarzanego tutaj postulatu, że nie powinno być państwa neutralnego religijnie i że Kościół musi podporządkować państwo Chrystusowi i sobie samemu, Bractwo św. Piusa X powinni choćby raz wymienić państwa, w których zamierza wprowadzić ten program w życie.

Oczywiście dla każdego katolika duchowy autorytet papieża, który jest strażnikiem prawdy, pokoju i godności człowieka, stoi ponad władzami świeckimi, które kierują się interesami, władzą i wpływami. Jednak już wiele osiągnięto, jeśli państwa nie angażują się w kwestie prawdy i szanują naturalne prawa podstawowe swoich obywateli, zwłaszcza wolność religii i sumienia, a nie próbują – wbrew zdrowemu rozsądkowi – definiować na przykład małżeństwa jako coś innego niż wspólnotę życia mężczyzny i kobiety. Wszyscy prawowierni katolicy słusznie twierdzą, że rzekome błogosławieństwa par tej samej płci lub żyjących w innych nieregularnych związkach są obiektywnie grzechem, ale że duszpasterska opieka nad takimi osobami w imię Dobrego Pasterza jest konieczna, aby mogły podążać drogą naśladowania Chrystusa zgodnie z Jego przykazaniami. Ale ten głos Bractwo św. Piusa powinno podnosić w Kościele, a nie przeciwko Kościołowi, sprawiając w ten sposób wrażenie, że heretyckim zboczeniom w kierunku ateistycznej ideologii tęczy przyznano jakiekolwiek prawo do istnienia w Kościele. Atanazy i Augustyn nie oddalili się od Kościoła, tak długo, jak nie przezwycięży on arianizmu i donatyzmu.

Rilinger: Czołowi przedstawiciele Bractwa św. Piusa X nieustannie powtarzają, że postrzegają się jako integralną część Kościoła rzymskokatolickiego, chociaż z powodów dogmatycznych nie są w stanie zaakceptować niektórych decyzji Soboru, jednak co do zasady przestrzegają większości uchwał soborowych. Z jakiego powodu Kościół nie jest gotowy tolerować teologii Bractwa św. Piusa X – zwłaszcza w kontekście tego, że Bractwo św. Piusa X jest postrzegane przez wielu wierzących katolików jako atrakcyjne, a obrzędy liturgiczne są uznawane przez Kościół za zgodne z prawem?

Nie można być dobrym katolikiem, jeśli poddaje się wiążące oświadczenia nauczania Kościoła własnym subiektywnym kryteriom.

Monofizyci twierdzili, że są wierni soborowi w Efezie (431) i nauczaniu Ojca Kościoła Cyryla z Aleksandrii, a następnie odrzucili nauczanie soboru w Chalcedonie (451), który głosił jedność boskiej i ludzkiej natury Chrystusa w boskiej osobie Syna w Trójcy Świętej. Nie należy mylić uzasadnionych różnic między szkołami teologicznymi (tomistami, skotystami) oraz oryginalności myślowej poszczególnych teologów (takich jak Romano Guardini czy Hans Urs von Balthasar) z niezbędną jednością w nauczaniu apostołów i Kościoła, sformułowaną przede wszystkim na soborach.

Bractwo św. Piusa musiałoby wyjaśnić różnicę między swoim stanowiskiem a zdaniem Lutra wygłoszonym podczas dysputy lipskiej (1519 r.), które podważało jedność Kościoła i jego autorytet, kiedy powiedział: „Również sobory mogą się mylić!”, co podważyło ostateczny autorytet papieża i sprawiło, że potępieni heretycy, zrehabilitowani jako lepsi interpretatorzy Objawienia, zostali postawieni ponad urzędem nauczania.

Cała (opracowana już przez Ireneusza z Lyonu przeciwko gnostykom, czyli mędrkom wszechczasów) hermeneutyka wiary katolickiej zostałaby zburzona, gdyby poza nauczaniem biskupów w jedności z papieżem trzeba było uznać jeszcze inną ludzką instancję, która zgodnie z subiektywnym odczuciem i własnym uznaniem czułaby się upoważniona do ustalania jedności danego ostatniego Soboru z poprzednim nauczaniem.

Również z czysto ludzkiego i teologicznego punktu widzenia nie może być tak, że podczas soboru dwa tysiące biskupów i wszyscy dotychczasowi papieże mylili się w kwestiach dogmatycznych lub odeszli od tradycji apostolskiej, z wyjątkiem jednego biskupa, który sam, poprzez nielegalne święcenia biskupie, zapewnia przetrwanie Kościoła, jakie Jezus zapewnił apostołowi Piotrowi, którego uznał za opokę swojego Kościoła.

Rilinger: Kapłani Bractwa św. Piusa X odrzucają między innymi nową liturgię ustanowioną przez Sobór Watykański II i nalegają na sprawowanie Mszy św. według rytu trydenckiego, który przed soborem obowiązywał przez prawie 500 lat. Ryt ten jest – zwłaszcza we Francji – bardzo ceniony i przyciąga wielu katolików, zwłaszcza że Benedykt XVI i Leon XIV, w przeciwieństwie do Franciszka, publicznie wyrazili duże przywiązanie do tego rytu. Czy ten stary ryt lub połączenie starego i nowego rytu mogłoby otworzyć możliwości ponownego zachęcenia większej liczby wiernych do włączenia się do Kościoła?

Problemem nie jest stary czy nowy ryt.

Ze strony obu stron, niestety również ze strony autorytarnych podżegaczy w rzymskiej dykasterii ds. liturgii, nie docenia się właściwie teologicznej różnicy między substancją sakramentów a różnymi formami liturgicznymi. Czyste dyscyplinarne tłumienie starego obrzędu i ogólne podejrzewanie jego zwolenników o zaprzeczanie Soborowi Watykańskiemu II jest nie tylko wątpliwe z duszpasterskiego punktu widzenia, ale także nie do utrzymania z dogmatycznego punktu widzenia.

Sam uważałem ograniczenie sprawowania Mszy św. według starego rytu za bardzo nierozsądne z duszpasterskiego punktu widzenia, nie dlatego, że sam jestem zwolennikiem dawnej  liturgii, ale dlatego, że jako katolik, a zwłaszcza jako teolog, należy również uznać duchowe bogactwo starszego obrzędu i nie mam prawa wywyższać się wyniośle ponad swoich przyjaciół. Reforma liturgiczna nie stworzyła zresztą nowego rytu, lecz jedynie nieco uprościła dotychczasowy ryt, który również wywodzi się z nie zawsze jednolitego rozwoju, aby wierni mogli łatwiej uczestniczyć w nim wewnętrznie i zewnętrznie (w języku zrozumiałym dla ludu).

Rilinger: Bractwo św. Piusa X planuje nowe święcenia biskupie, aby zapewnić, że również w przyszłości będzie można wyświęcać kolejnych księży, a tym samym zagwarantować dalsze istnienie Bractwa. Z jakiego powodu święcenia te są odrzucane przez Kościół i uznawane za przyczynę schizmy, mimo że święcenia pierwotnie czterech biskupów przez arcybiskupa Lefebvre’a zostały wprawdzie uznane za bezprawne, ale nie za nieważne i nie stanowiące podstawy schizmy?

Nikt nie ma prawa do święceń biskupich, które należą do Kościoła, a nie do poszczególnych grup, w celu zapewnienia trwania swojej organizacji na podstawie prawa czysto ludzkiego. W przeciwnym razie Kościół rozpadłby się na grupy interesów.

Chociaż święcenia udzielone przez biskupa schizmatyckiego – nawet w jawnym sprzeciwie wobec papieża – są ważne, to nie można ich uzasadnić dogmatycznie i moralnie, powołując się na zbawienie dusz swej grupy. Tylko w sytuacji skrajnych prześladowań, gdy kontakt z Kościołem powszechnym i Rzymem jest całkowicie niemożliwy, święcenia biskupie byłyby moralnie uzasadnione przed Bogiem i w świetle jedności z papieżem, której wymaga wiara.

Właściwym rozwiązaniem byłoby, gdyby Bractwo św. Piusa X nie ośmielało się dyktować papieżowi warunków pełnego ponownego włączenia do Kościoła katolickiego, ale gdyby zgodnie z Soborem Watykańskim I, na który tak chętnie się powołuje, uznało, że bez pełnej jedności z papieżem Leonem XIV nie można być w pełni katolikiem. Najwyższy autorytet nauczania papieża nie wynika z socjologicznej prawdy, że w każdej wspólnocie ktoś musi mieć ostatnie słowo, ale z ustanowienia papieża jako następcy św. Piotra oraz z Ducha Świętego, który wspiera go w sprawowaniu posługi nauczania i służbie na rzecz jedności Kościoła.

Rilinger: Gdyby doszło do schizmy, Kościół musiałby rozstać się z wieloma wiernymi – co stanowiłoby niemałą stratę. Czy Kościół może sobie pozwolić na taką stratę?

Tak, byłoby to bardzo smutne i stanowiłoby ranę zadaną Ciału Chrystusa, jakim jest Kościół. Jednak w historii Kościoła miało miejsce wiele schizm, zwłaszcza w XVI wieku, kiedy to reformacja protestancka nie doprowadziła do reformy Kościoła, lecz do rozłamu w chrześcijaństwie.

Należy mieć nadzieję, że członkowie Bractwa św. Piusa nie będą obracali się wokół siebie, ale spojrzą na Kościół jako całość i wyciągną wnioski z błędów historii Kościoła. Nie powinni podążać ścieżką donatystów, jansenistów i starokatolików. Jedna skrajność nie usprawiedliwia drugiej.

Ani tak zwany progresywizm, który oddaje objawioną prawdę Chrystusa na pastwę zmiennych nurtów ducha czasu, ani tradycjonalizm, który sprowadza całą tradycję Kościoła do kilku rygorystycznych idei, nie mogą być drogą dla Kościoła, który Zmartwychwstały Pan wybrał jako sakrament, czyli znak i narzędzie.

Rilinger: Czy widzi Ksiądz Kardynał możliwość porozumienia, również pod kątem zachowania tożsamości i specyfiki Bractwa św. Piusa X? Czy też może wyobraża sobie Eminencja porozumienie tylko wtedy, gdy Bractwo całkowicie zrezygnuje ze swojej własnej drogi?

Bractwo mogłoby z pewnością zostać uznane jako swego rodzaju prałatura personalna, gdyby, podobnie jak każdy katolik, uznawało nauczanie Kościoła w całości, w tym postanowienia Soboru Watykańskiego II, które w sposób autentyczny i wiążący mogą ogłaszać jedynie biskupi w jedności z papieżem i pod jego zwierzchnictwem.

Rilinger: Obecny papież jest nie tylko głową Kościoła rzymskokatolickiego, ale także innych Kościołów katolickich obrządków wschodnich, których konstytucje odbiegają jednak od konstytucji Kościoła rzymskokatolickiego. Czy w związku z tym istniałaby możliwość przyznania Bractwu św. Piusa X takiej samej rangi teologicznej i kanonicznej, jak Kościołom obrządków wschodnich?

Konstytucja prawa Bożego jednego Kościoła katolickiego w różnych obrządkach jest wszędzie taka sama, tak że każdy Kościół lokalny jest kierowany przez ważnie wyświęconego biskupa w sukcesji apostolskiej i tradycji, ale w jedności z całym kolegium biskupów, któremu przewodniczy papież jako trwała zasada i fundament całego Kościoła w objawionej prawdzie. W poszczególnych katolickich Kościołach wschodnich, zjednoczonych w patriarchaty różne jest jedynie ludzkie prawo kościelne, czyli konkretne jego formy, ale w żadnym wypadku nie jest ono niezależne od nauczania i posługi jedności papieża.

Bractwo św. Piusa X nie jest Kościołem lokalnym, który mógłby rościć sobie prawo do specjalnego statusu. Jest to jedynie luźne zgrupowanie księży i wiernych, którzy postrzegają siebie jako bastion przeciwko rzekomym błędom, które ich zdaniem są promowane lub tolerowane przez Rzym. Trudno jest pojąć teologicznemu rozumowi katolickiej wiary skąd czerpie i rości ono sobie prawo do sprawowania kontroli nad papieżem.

Rilinger: A może można sobie wyobrazić, że zreformowane, ale w niektórych aspektach odbiegające od nauczania Kościoła Bractwo św. Piusa X mogłoby jednak być uważane za integralną część Kościoła rzymskokatolickiego?

W takim razie Kościół katolicki byłby jedynie luźnym zrzeszeniem osób o różnych poglądach doktrynalnych, podobnie jak w Kościele anglikańskim, którego jedność opiera się wyłącznie na woli świeckiego monarchy.

Jedność Kościoła odnosi się przede wszystkim do wiary wraz z nadzieją i miłością, siedmiu świętych sakramentów oraz jego sakramentalnej, biskupiej konstytucji.

W przedstawionej nauce Kościoła istnieją różne stopnie wiążącego charakteru w zależności od związku z centralnymi treściami Objawienia lub też z prawdami naturalnymi, takimi jak wolność sumienia czy bezwarunkowe prawo każdej osoby do życia. Stwierdzenia nauczania społecznego nie znajdują się na tym samym poziomie co wiara w Trójcę Świętą, boskość Chrystusa czy sakramenty jako środki łaski. W kwestii wolności religijnej konieczna jest dokładna lektura dekretu Soboru Watykańskiego II, aby różnice w sformułowaniach w stosunku do wcześniejszych dokumentów nauczania Kościoła mogły być rozpoznane nie w treści, ale w odniesieniu do zmieniających się adresatów.

Kto chce pozostać w jedności Kościoła, wyzna Chrystusa, który jest właściwym fundamentem tej jedności, ale także Piotra, który wraz z apostołami i ich nauką stanowi drugorzędny fundament tej jedności oraz jej spajający wierzchołek (vertex), jak mówi Tomasz z Akwinu w swoim „Wykładzie składu apostolskiego” (art. 9). Trudno będzie zarzucić doktorowi powszechnemu brak wierności wierze katolickiej lub podejrzewać go o to, że jest prekursorem modernizmu, jeśli w tym samym miejscu, co św. Augustyn, powie, że Kościół nie może zostać zniszczony przez zewnętrznych wrogów, ani jego prawda nie może zostać podkopana przez błędy wewnętrzne. „Można walczyć z Kościołem, ale nie można go pokonać”.

I dlatego właśnie tylko Kościół Piotrowy zawsze trwał w wierze i pozostawał wolny od błędów. Bo to, co Jezus powiedział do Piotra, według Tomasza z Akwinu odnosi się bezpośrednio również do jego następcy, którym jest papież Leon XIV: „Ja prosiłem za tobą, żeby nie ustała twoja wiara” (Łk 22, 30).

 

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.