Szczególne związki Karola Wojtyły z krakowskimi salezjanami
05 czerwca 2026 | 18:43 | infoans.org/pl, maj | Warszawa Ⓒ Ⓟ
Fot. KULJan Paweł II sam mówił, że swoje powołanie wymodlił w kościele salezjanów na Dębnikach. Jaki duchowy wpływ mieli na niego salezjańscy męczennicy, których beatyfikacja odbędzie się 6 czerwca br. w Krakowie? Dobrze ich znał. Niewykluczone, że był świadkiem ich aresztowania. Wiele wskazuje na to, że to wydarzenie ale także świadectwo życia tych księży oraz środowisko, które współtworzyli, miało istotny wpływ na decyzję Karola Wojtyły o wyborze kapłańskiej drogi.
„W maju 1938 roku zdałem egzamin dojrzałości i zgłosiłem się na Uniwersytet, na filologię polską. W związku z tym obaj z ojcem, wyprowadziliśmy się z Wadowic do Krakowa. Zamieszkaliśmy w domu przy ul. Tynieckiej 10 na Dębnikach. Dom należał do moich krewnych ze strony matki” – wspominał św. Jan Paweł II w książce „Dar i tajemnica”.
Dom przy Tynieckiej znajdował się na terenie prowadzonej przez salezjanów parafii pw. św. Stanisława Kostki, zaledwie 600 m od kościoła. Karol Wojtyła mieszkał tam do 1944 r. Codziennie przed pracą uczestniczył w tym kościele we Mszy św. i w prywatnej modlitwie.
Tam poznał Jana Tyranowskiego, swojego mentora i duchowego przewodnika, który w dębnickiej parafii prowadził grupy młodzieżowe i Koła Żywego Różańca.
W lutym 1941 r. gdy zmarł ojciec przyszłego papieża, Msza pogrzebowa odbywała się właśnie w kościele na Dębnikach. Przewodniczył jej jeden z późniejszych Męczenników, ks. Ignacy Dobiasz, który odprowadził zmarłego Karola Wojtyłę seniora na Cmentarz Rakowicki.
W książce „Dar i tajemnica” Jan Paweł II napisał: „Nie mogę pominąć jednego środowiska i jednej postaci, która w tym okresie dała mi bardzo wiele. Jest to mianowicie środowisko mojej parafii pod wezwaniem św. Stanisława Kostki na Dębnikach w Krakowie. Parafia ta była prowadzona przez księży salezjanów, których pewnego dnia hitlerowcy zabrali do obozu koncentracyjnego. Pozostał tylko stary proboszcz i inspektor prowincji, natomiast wszyscy inni zostali wywiezieni”.
Również z okazji 50-lecia parafii, jako papież skierował bardzo osobisty list, w którym pisze: „Jest to druga po wadowickiej Parafia, w której odkrywałem i pogłębiałem tajemnicę Kościoła, tej szczególnej społeczności Ludu Bożego, która pochodzi z miłości ojca […] Tam też, wśród społeczności Dębnickiej Parafii dojrzewało do końca i zrealizowało się moje powołanie kapłańskie”.
Zachowały się również dwa inne świadectwa podkreślające wagę i znaczenie tego miejsca: „Jest rzeczą dobrze znaną, że decydujące lata mojego życia upłynęły mi w pewnej parafii salezjańskiej, parafii Świętego Stanisława kostki w Krakowie. (…) Widziałem także, jak na moich oczach zabrano do obozu ośmiu, dziesięciu salezjanów. Większość z nich poniosła śmierć (…) w obozie, podczas wojny. A więc wszystko to ma jakiś związek i przybywając tutaj, do miejsc, gdzie się narodził ruch salezjański, przeżywam na nowo doświadczenie przeżyte podczas mojego spotkania z salezjanami, z księdzem Bosko, poprzez tych kapłanów, którzy wszyscy poszli do obozu. Chciano, aby jeden z nich rzucił na ziemię i podeptał różaniec; nie posłuchał, a więc torturowano go aż do śmierci.
A zatem jeśli człowiek, nawet jeśli jest papieżem, nie może się uwolnić od relacji osobistych, od tego, co osobiście przeżył… Ja muszę powiedzieć, że znaczną część, i to część decydującą mojego życia, przeżyłem razem z salezjanami w prowadzonej przez nich parafii. I tam również znalazłem środowisko, osoby, które dopomogły mi do nawrócenia – nie w sensie powrotu do wiary, ale odnalezienia powołania” (Jan Paweł II, Prywatne słowo do kardynałów, biskupów Piemontu i salezjanów w czasie pobytu w Turynie-Valdocco, 3 września 1988).
Drugim świadectwem jest homilia wygłoszona w dębnickim kościele: „Nigdy nie zapomnę tego dnia, kiedy wy parafianie, zwłaszcza my młodzi parafianie, skupieni przy naszych duszpasterzach, dowiedzieliśmy się, że wszyscy lub prawie wszyscy kapłani parafii dębnickiej i Inspektoratu Salezjańskiego zostali aresztowani, a wkrótce potem wywiezieni do obozu koncentracyjnego. Tak właśnie jak ojciec Maksymilian Maria Kolbe. I większość z nich już stamtąd nie wróciła. Imiona ich przechowujemy w pamięci i czci. Niektórzy odeszli z tego świata w opinii świętości”.
„Czasy te wspominam także w sposób bardzo osobisty. Jestem przekonany, że to powołanie kapłańskie, do którego doszedłem właśnie w tym czasie i tu w tej parafii, przyczyniły się modlitwy i ofiary moich braci, moich sióstr i ówczesnych duszpasterzy […] Płacili nie tylko dobrym słowem, nie tylko szlachetnym przykładem swojego życia, ale także ofiarą krwią męczeńską” – mówił kard. Wojtyła 30 stycznia 1972 r., w homilii z okazji 25-lecia kapłaństwa).
23 maja 1941 r. na Dębnikach aresztowano 11 księży. Według świadectwa śp. ks. Michała Szafarskiego SDB, w kołach różańcowych prowadzonych w tamtym czasie w dębnickiej parafii wyrosło później 11 nowych powołań, w tym powołanie przyszłego papieża.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

