Drukuj Powrót do artykułu

Papież Leon XIV spotka się w Barcelonie ze swoim tanzańskim przyjacielem z „safari”

05 czerwca 2026 | 18:45 | ts | Madryt Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Facebook

W kościele św. Augustyna w barcelońskiej dzielnicy Raval panuje ożywiony ruch: są malowane ściany, ustawiane skrzynki z kwiatami, trwają prace porządkowe. Proboszcz o. Faustin John Mlelwa czyści właśnie ołtarz. „W końcu chcemy zaprezentować się w jak najlepszym świetle, kiedy przyjedzie Papież” – mówi augustianin z serdecznym uśmiechem. Leon XIV odwiedzi kościół parafialny 10 czerwca w ramach swojej podróży do Hiszpanii. Zaplanowano tam spotkanie z przedstawicielami około 90 organizacji działających na rzecz walki z ubóstwem. Dzielnica Raval to jeden z najbardziej problematycznych społecznie obszarów miasta portowego. Mieszka tu wielu migrantów.

Na Msze w parafii przychodzą przede wszystkim Filipińczycy, Peruwiańczycy i Ekwadorczycy. „Wielu z nich żyje w ubóstwie i trudnych warunkach; niektórzy są bezdomni” – powiedział o. Mlelwa w rozmowie z niemiecką agencją katolicką KNA. Jego parafia zbiera dla nich żywność i ubrania. „Mam nadzieję, że wizyta Papieża zwróci uwagę wielu sąsiadów i mieszkańców Barcelony na naszą pracę i pomogą nam jeszcze bardziej przez większą ofiarność” – dodaje duchowny.

Proboszcz z niecierpliwością oczekuje wizyty Papieża i osobistego powitania go przy bramie wejściowej do swojej parafii. Znają się dość dobrze, mimo że nie widzieli się od lat. „Wprawdzie jest teraz papieżem, ale ja czuję się, jakbym czekał na odwiedziny przyjaciela” – wyznaje łagodnym głosem augustianin.

Prevost dodawał gazu

Poznali się z obecnym papieżem w 2003 roku w Tanzanii, skąd pochodzi o. Mlelwa. „Robert Prevost był wówczas przeorem generalnym naszego zakonu i był w Tanzanii, aby osobiście poznać różne parafie augustianów”. O. Mlelwa miał go wozić do tych parafii. W ciągu dwóch tygodni, samochodem z napędem na cztery koła, przejechali około 2000 kilometrów przez cały kraj.

Aby dać mu chwilę wytchnienia, obecny papież zaproponował, że teraz on siądzie za kierownicą. „Ale myślę, że on po prostu chciał grzać przez afrykańską sawannę”. O. Mlelwa celowo użył słowa „grzać”, gdyż – jak wspominał – „papież był jak prawdziwy pirat drogowy, mocno naciskał pedał gazu. Widać było, że świetnie się bawi. Ale ja myślałem tylko o tym, że w każdej chwili mogą nam przebiec przed nosem słoń albo żyrafa, a on nie zdąży wyhamować przy takiej prędkości”.

To była długa i męcząca podróż. „Ale o. Prevost ma świetne poczucie humoru, rozweselał nastrój żartami i zabawnymi anegdotami” – wspomina. Poznał Papieża jako „osobę bardzo prostą, chodzącą po ziemi i serdeczną”. Nigdy nie narzekał na bardzo skromne warunki. Był zadowolony nawet z jedzenia w najprostszych restauracjach czy przydrożnych straganach. „Zawsze pytał mnie, co chcę, a potem zamawiał to samo” – dobrze jeszcze pamięta o. Mlelwa.

Odważna decyzja

Augustiański ksiądz nie tylko woził przyszłego papieża po swoim kraju, ale również tłumaczył kazania o. Prevosta z angielskiego na suahili, język urzędowy Tanzanii i swój drugi język. Podczas długiej podróży przez afrykańskie pustkowia dużo rozmawiali. „Chciał wiedzieć, dlaczego zostałem augustianinem, chciał poznać moje życie”.

O. Mlelwa urodził się w 1962 roku w południowej Tanzanii, w prowincji Njombe, „w małej, odległej wiosce Mabanda pośrodku sawanny”. Dziś mieszka tam ponad 10 tys. osób. Jego pierwsze spotkanie z religią natychmiast go urzekło. „Miałem dziesięć lat, kiedy po raz pierwszy poszedłem do kościoła. Byłem pod wielkim wrażeniem tego, jak mówił ksiądz i powiedziałem mamie: «chcę być taki jak on»”. Ale jego matka początkowo twierdziła, że to niemożliwe. „Powiedziała, że księża to ludzie wykształceni i że to zawód dla białych. Bo nigdy nie widziała czarnoskórego księdza”.

Jednak Mlelwa nie dał się zrazić. „Natychmiast zacząłem uczęszczać na lekcje katechizmu, żebym mógł przyjąć chrzest i Pierwszą Komunię. Na moje bierzmowanie przyszedł biskup. Był czarny, tak jak ja. Wtedy pomyślałem sobie: «To możliwe»”. W 1981 roku wstąpił do seminarium duchownego, jest księdzem od 1996 roku. „Mój ojciec nie chciał, żebym został księdzem, ale w dniu moich święceń rozpłakał się ze wzruszenia”. O. Mlelwa studiował teologię w Rzymie, przyjął święcenia diakonatu w Valladolid w Hiszpanii i wrócił do Tanzanii, gdzie pełnił posługę kapłańską przez 15 lat.

Problem z kolorem habitu

Później o. Mlelwa poprosił o pozwolenie na wyjazd do Peru. Tam pewnego dnia na kongresie augustiańskim ponownie spotkał o. Prevosta, ale nie mógł się z nim przywitać. „Było wokół niego zbyt wielu ludzi. Później jednak dowiedziałem się, że widział mnie z daleka i chciał ze mną rozmawiać. Niestety, do spotkania nie doszło. Ale teraz znowu go widzę” – cieszy się zakonnik.

Przed spotkaniem musi jednak kupić nowy zakonny habit. „W Afryce my, augustianie, tradycyjnie nosimy biel, a nie czerń, jak tutaj w Europie. Ale trudno mi przyjąć papieża będąc w białym habicie” – dodaje duchowny.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.