Drukuj Powrót do artykułu

Wielu gotowych do wysłuchania papieża

14 czerwca 2026 | 12:50 | st | Madryt Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. FILIPPO MONTEFORTE/AFP/East News

Najważniejszym przesłaniem tej wizyty nie było tylko to, co powiedział papież. Było nią również odkrycie, że wciąż jest wielu Hiszpanów gotowych go wysłuchać – twierdzi podsumowując czwartą podróż apostolską Leona XIV redakcja portalu infovaticana.

Podróże papieża lepiej zrozumieć, gdy zgasną reflektory i pozostają tylko słowa. A spokojna lektura przemówień wygłoszonych w ciągu tych dni pozwala wyciągnąć wniosek, którego niewielu sformułowałoby przed jego przybyciem: Leon XIV pozostawił w Hiszpanii przesłanie solidne intelektualnie, wymagające pod względem duszpasterskim i zaskakująco dalekie od niektórych stereotypów dominujących we współczesnej debacie publicznej.

Jednym z najbardziej uderzających aspektów wizyty był sposób, w jaki Ojciec Swięty poruszył szczególnie delikatne kwestie. Najbardziej oczywistym przykładem była imigracja. W Europie uwięzionej między sentymentalizacją zjawiska migracji a wykorzystywaniem go jako broni politycznej, Leon XIV wybrał inną drogę. Bronił godności każdej osoby migrującej, potępił wykorzystywanie najsłabszych przez mafie zajmujące się handlem ludźmi i jasno przypomniał jedną z wielkich intuicji społecznej doktryny Kościoła: prawo do nieemigrowania, prawo każdego mężczyzny i każdej kobiety do dostatniego życia na ziemi, na której się urodzili, bez konieczności opuszczania jej z powodu biedy.

Coś podobnego miało miejsce podczas jego historycznego wystąpienia przed hiszpańskim parlamentem. Obraz papieża przemawiającego przed hiszpańskim parlamentem ma już bezsprzeczne znaczenie instytucjonalne. Jednak to, co naprawdę ważne, to treść. Leon XIV mówił o obronie życia ludzkiego od poczęcia aż do naturalnej śmierci i uczynił to bez uciekania się do niejednoznacznych sformułowań. Przed przedstawicielami narodu, którego prawo sankcjonuje aborcję i eutanazję, spokojnie i stanowczo przypomniał niezmienne stanowisko Kościoła. Nie szukał łatwych oklasków ani teatralnej konfrontacji. Ograniczył się do wypełniania misji właściwej Następcy Piotra: głoszenia prawdy, którą uważa za wiążącą, nawet jeśli jest ona niewygodna.

Naiwnością byłoby twierdzenie, że przemówienia te natychmiast zmieniły hiszpańską rzeczywistość religijną. Hiszpania pozostaje krajem naznaczonym głęboką sekularyzacją, malejącą praktyką sakramentalną i ewidentnym kryzysem powołań. Nic z tego nie zniknęło w ciągu tygodnia. Jednak powierzchownym byłoby również zatrzymanie się wyłącznie na tym obrazie.

To, co wydarzyło się w Madrycie, Barcelonie i na Wyspach Kanaryjskich, ujawniło pewną rzeczywistość: za statystykami kryje się wciąż podłoże katolickie znacznie solidniejsze, niż się powszechnie uznaje. Duchowa, kulturowa i emocjonalna gleba, która nadal stanowi część tożsamości szerokich warstw hiszpańskiego społeczeństwa i która ujawnia się za każdym razem, gdy trafia na głos zdolny do jasnego do niej przemówienia.

Katalonia bardziej złożona, niż sugerują stereotypy

Szczególnie znamienne jest doświadczenie katalońskie. Od lat powtarza się, że Katalonia jest jednym z najbardziej zsekularyzowanych regionów Hiszpanii, a powiązania między tożsamością katalońską a tradycją katolicką należą już do przeszłości. Jednak dni przeżyte podczas papieskiej wizyty pokazały rzeczywistość znacznie bardziej złożoną. Tysiące wiernych uczestniczyło w liturgii i spotkaniach z papieżem z taką naturalnością, która obala liczne stereotypy. Były też sceny pełne symboliki: wzruszeni Katalończycy śpiewający Virolai (pieśń do Matki Bożej z Montserrat), hiszpańskie flagi powiewające obok senyeras – flag Katalonii, oraz powszechny wyraz wiary, który zdawał się przypominać, że istnieją więzi głębsze niż polityczne podziały ostatnich dekad.

Te obrazy nie mówiły o nostalgii ani o niemożliwych przywróceniach przeszłości. Mówiły o ciągłości. O wspólnej pamięci religijnej, która pozostaje żywa, nawet gdy wielu uważa ją za wymarłą. O sensus fidelium, (zmysł wiary) który pozostaje w uśpieniu pod powierzchnią i ujawnia się, gdy Kościół prezentuje się bez kompleksów, nie przepraszając za swoje istnienie i nie osłabiając swojego przesłania, by uczynić je bardziej akceptowalnym.

Jasność jako metoda

Być może jest to jedna z najważniejszych lekcji płynących z tej wizyty. Zbyt długo niektóre środowiska kościelne zakładały, że do współczesnego człowieka można dotrzeć jedynie poprzez ciągłe dostosowywanie się do dominującego języka, kategorii i wrażliwości. Leon XIV wypróbował – czasem nieśmiało – inną hipotezę. Mówił o prawdzie, życiu, odpowiedzialności moralnej, transcendencji i chrześcijańskiej nadziei z niezwykłą jasnością. A place i tak się zapełniły.

Oczywiście nierozsądne byłoby wyciąganie triumfalistycznych wniosków. Wizyta nie rozwiązała strukturalnych problemów Kościoła w Hiszpanii ani nie odwróciła tendencji kulturowych utrwalonych przez dziesięciolecia. Nie uprawnia jednak do pesymistycznych interpretacji. Pozwoliła ona raczej dostrzec coś, o czym wielu zdawało się zapomnieć: Hiszpania jest dziś bardziej zsekularyzowana niż wczoraj, ale nadal jest bardziej katolicka, niż się często twierdzi.

Trwające nadal zasoby duchowe

Podsumowując te dni, być może najrozsądniejszym bilansem będzie właśnie uznanie tej podwójnej rzeczywistości. Leon XIV zastał naród, w którym wiara nie zajmuje już takiego miejsca społecznego, jakie miała w przeszłości, ale w którym nadal istnieją znaczne zasoby duchowe. Przemawiał do społeczeństwa podzielonego, a jednak wciąż zdolnego do odnalezienia się w pewnych wspólnych punktach odniesienia. I przekonał się, że gdy przesłanie chrześcijańskie przedstawia się z przekonaniem i bez kompleksów, nie spotyka pustyni.

Najważniejszym przesłaniem tej wizyty nie było tylko to, co powiedział papież. Było nią również odkrycie, że wciąż jest wielu Hiszpanów gotowych go wysłuchać.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.