Leon XIV o kard. Ruinim: Mądry i troskliwy pasterz owczarni Chrystusa
Rok: 2026
Autor: Leon XIV
Drodzy Bracia i Siostry!
Celebrujemy tę Eucharystię, powierzając miłosierdziu Pana naszego Brata, Kardynała Camilla Ruiniego, mądrego i troskliwego pasterza owczarni Chrystusa.
Przez wiele lat służył Kościołowi z jednakowym oddaniem – zarówno w zadaniach najskromniejszych, jak i w tych obarczonych największą odpowiedzialnością, które Pan zechciał mu powierzyć jako kapłanowi, biskupowi i kardynałowi: w nauczaniu, studium i pogłębianiu wiedzy teologicznej, w posłudze duszpasterskiej, w pracy z młodzieżą, na polu kultury, w trosce o świeckich i o powołania, a także w sprawowaniu władzy.
Bardzo wiele zawdzięcza mu Kościół we Włoszech, któremu służył przez szesnaście lat jako Przewodniczący Konferencji Episkopatu; podobnie jak Diecezja Rzymska, w której przez ten sam okres pełnił posługę Wikariusza Ojca Świętego. Potrafił przewodzić Ludowi Bożemu i braciom w episkopacie w chwilach ważnych i delikatnych, podejmując z entuzjazmem, rozeznaniem i odwagą liczne wyzwania.
Jemu zawdzięczamy intuicje i inicjatywy, które pozostawiły głęboki ślad na drodze wspólnoty kościelnej, a także obywatelskiej. Myślimy o „Projekcie Kulturalnym”, z jakim wspierał wkład środowisk katolickich w najróżniejsze dziedziny życia religijnego, obywatelskiego i politycznego Włoch; o wielkiej pracy związanej z Synodem Diecezjalnym i wprowadzaniu go tutaj, w Rzymie; o jego czynnej i otwartej na dialog obecności na różnych poziomach życia Kościoła, a także świata świeckiego i społeczeństwa.
Kiedy wspominamy go i powierzamy go w ramiona Ojca Niebieskiego, pozwalamy, by oświecało nas Słowo Boże, którego wysłuchaliśmy, a także niektóre myśli, które on sam pozostawił na piśmie.
W pierwszym czytaniu zabrzmiały przejmujące słowa Apostoła Pawła: „Ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani teraźniejszość, ani przyszłość, ani Moce, ani co [jest] wysoko, ani co głęboko, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga” (Rz 8, 38-39). To właśnie ta prawda ożywiała Kardynała Ruiniego w jego posłudze. Miłość Boża jest wierna, nic nie może jej pokonać ani nas od niej odłączyć, ponieważ jest Jego darem, pochodzi od Niego i zostaje nam obficie udzielana ponad wszelką naszą zasługę i słabość. Liczne były zmienne koleje życia, pośród których nasz drogi Brat towarzyszył wiernym i wspólnotom powierzonym mu w trakcie swojej długiej służby. Właśnie w niezwyciężonej miłości Pana oraz w odpowiedzi wiary na ten dar powinniśmy szukać źródła siły, z jaką im stawiał czoła.
W swoim Testamencie duchowym, mówiąc o wielu osobach, wobec których odczuwał wdzięczność za dobro, jakim został przez nie obdarowany, Kardynał Camillo napisał: „Otrzymałem od nich nie mniej, niż sam starałem się dać”. Myślę, że są to słowa, które mogą pomóc również nam przeżywać nasze odpowiedzialności i rozmaite posługi z taką samą pokorą oraz z tą samą ufnością w Boga.
Zresztą on sam zaświadczył, że jednym ze źródeł siły, które najbardziej towarzyszyły mu w jego długim życiu, począwszy od dzieciństwa, była modlitwa – prosta, żarliwa, świeża w najmłodszych latach, a potem dojrzewająca z biegiem czasu, aż po okres słabości i choroby.
Innym zdaniem Pisma Świętego, który zaofiarowała nam liturgia i który może pomóc nam owocnie przeżyć tę chwilę łaski, są słowa Jezusa, które usłyszeliśmy w Ewangelii: „Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem” (J 17, 24). Znajdujemy w nich streszczenie programu, kierunku i ostatecznego celu życia poświęconego dla dobra braci i przeżywanego w nieustannym poszukiwaniu Bożych zamysłów dotyczących naszego i ich zbawienia. Kardynał Ruini napisał na ten temat: „Mam nadzieję, Panie, że działałem nie dla osobistych korzyści, ale dla celów, które mi zostały powierzone i które całym sercem podzielałem” (Testament duchowy). Pięknie jest w tej chwili wspomnieć tę rzeczywistość, która głęboko ożywiała jego serce Pasterza – wykraczając poza wszelkie inne troski i przewyższając je. Towarzysząc mu modlitwą i ofiarą Eucharystii, uczyńmy własnym jego pragnienie, by dotrzeć tam, gdzie Pan nas oczekuje i pragnie – do wiecznej radości – oraz by podążać ku temu celowi, pragnąc mieć w nim udział razem z innymi, zjednoczeni na zawsze w Nim i między sobą.
Kardynał Camillo Ruini miał łaskę osobistego poznania i współpracy z niektórymi wielkimi świętymi ostatnich czasów, takimi jak św. Paweł VI i św. Jan Paweł II. W szczególności o swojej relacji z Papieżem Wojtyłą, którego przez wiele lat był współpracownikiem, napisał: „W Janie Pawle II doświadczyłem Twojej obecności, Panie; mogłem namacalnie odczuć jedność w modlitwie, nierozerwalność modlitwy, życia i apostolstwa, odwagę wiary, która kieruje historią, zdolność do miłowania i przebaczania” (tamże). Uważam, że Kardynał potrafił wiele czerpać z przykładu jedności życia wielkiego Papieża, ponieważ również w nim możemy odnaleźć wiele rysów, którymi opisuje Świętego Papieża; i sądzę, że ta zgodność uczuć może ożywić również nas na naszej drodze.
Jako motto swojego biskupstwa nasz brat wybrał zdanie inspirowane Ewangelią św. Jana: Veritas liberabit nos, „Prawda nas wyzwoli” (por. J 8, 32). Słowa te streszczają głęboką koncepcję osoby i wolności, którą objawił nam Chrystus i której naucza Kościół: zostaliśmy stworzeni dla prawdy i dla dobra, i tylko w nich odnajdujemy jedność, pokój i pełne urzeczywistnienie – zarówno w życiu doczesnym, jak i w wieczności. Przypominają nam one wyraźnie przesłanie szczególnie ważne dla naszych czasów, w których można zagubić orientację pośród relatywistycznych tendencji oraz całkowicie płynnych wizji rzeczywistości i człowieka. Patrząc na życie Kardynała Ruiniego – na to, jak żył i jak odszedł z tego świata – możemy dostrzec znak siły i trwałości, z jaką człowiek wzrasta i dojrzewa, gdy w Prawdzie pochodzącej od Boga odnajduje centrum i oś własnego istnienia.
Na zakończenie pragnę skierować słowa podziękowania do osób, które – jak już wspomniano – towarzyszyły Kardynałowi, pomagały mu i wspierały go w jego pracy, podczas pełnienia posługi duszpasterskiej, a zwłaszcza w latach starości i choroby. W sposób szczególny chciałbym podziękować tym, którzy byli przy nim aż do samego końca z pełnym czci oddaniem. Niech Pan wynagrodzi wszystkim, niech obdarzy pocieszeniem krewnych i bliskich, a jemu niech da nagrodę swego pokoju, który nie ma końca.
www.vatican.va


