Św. Tomasz Morus – najszlachetniejszy człowiek Anglii
22 czerwca 2026 | 12:22 | tom | Warszawa Ⓒ Ⓟ
Fot Wikipedia22 czerwca Kościół wspomina św. Tomasza Morusa (ang. Thomas More), męczennika uważanego za najszlachetniejszego człowieka Anglii. W Roku Jubileuszowym 2000 papież Jan Paweł II ogłosił świętego patronem polityków i rządzących. Relikwia głowy świętego znajduje się w kościele św. Dunstana w Canterbury.
Tomasz Morus urodził się w 1478 r. w rodzinie o tradycjach prawniczych. Wcześnie osierocony przez matkę, wychowywany był przez ojca. Nieprzeciętnie zdolny, pobierał naukę w najlepszej z londyńskich szkół, a następnie w Oksfordzie. Jego kariera potoczyła się błyskawicznie: mając 26 lat został wybrany do parlamentu, nieco później do Rady Królewskiej. W następnych latach został przewodniczącym parlamentu i zarządcą uniwersytetu w Oksfordzie i Cambridge, aż wreszcie objął stanowisko kanclerza Anglii.
Poza błyskotliwą karierą polityczną, podziwiany jest także jako wybitny humanista. Jego „Utopia” uważana jest za najlepszą książkę epoki. Oprócz sukcesów zawodowych i naukowych, cieszy się także szczęściem rodzinnym. Jego dom w Chelsea pod Londynem ma opinię najbardziej gościnnego w całej Anglii. Muzyka i panująca w nim radosna atmosfera, przeplatały się tam z uczonymi dysputami, a córki Tomasza czarowały gości nie tylko urodą, ale i znajomością starożytnych języków. Jak na „człowieka renesansu” przystało, Tomasz Morus miał liczne zainteresowania: bogaty księgozbiór, kolekcję antycznych monet, cudowny ogród, będący dziełem sztuki.
Prowadził także głębokie życie wewnętrzne: im więcej zaszczytów, tym więcej się modlił, im więcej bogactwa, tym więcej pościł i umartwiał się (nosił włosiennicę, biczował swoje ciało, spał na podłodze). Wiedzieli jednak o tym tylko jego najbliżsi.
Król Henryk VIII, nie mogąc doczekać się męskiego potomka, starał się unieważnić swoje małżeństwo i zawrzeć nowe. Papież nie zgładził się na te starania, w rezultacie czego król zerwał więzi z Rzymem i wymusił na duchowieństwie i parlamencie, aby uznano go za głowę Kościoła w Anglii. Odmówili mu tylko nieliczni: biskup Jan Fisher, 18 duchownych (w większości kartuzów) i Tomasz Morus, którzy oskarżeni o zdradę trafili do więzienia.
„Zanadto się o mnie nie troskaj – pisał Tomasz Morus z więzienia do swojej córki. – Nic nie może się zdarzyć, czego Bóg by nie chciał. Czegokolwiek zaś chce, choćby nam się to wydawało złe, w rzeczywistości jest najlepsze” – uspokajał najbliższych, ale sam bał się śmierci, a jeszcze bardziej swojego odstępstwa, zdrady sumienia, tym bardziej, że na zmianę jego stanowiska nalegali najbliżsi. Przez piętnaście miesięcy toczył więc w więzieniu wewnętrzną walkę. Wiedział, że w każdej chwili może z niego wyjść, być wolny, ale nie byłby wtedy sobą: wolał więc stracić głowę, aby „zachować twarz”.
Król Henryk VIII osiągnął swój cel i zawarł nowe małżeństwo z Anną Boleyn, za cenę jedności z Rzymem i śmierci wielu osób.
„Panowie – zwrócił się Tomasz Morus do sędziów, po usłyszeniu wyroku – Szaweł zgodził się na śmierć Szczepana, a mimo to obydwaj są dzisiaj w niebie. Modlę się, abyśmy i my podobnie mogli się tam spotkać”.
Krótko przed egzekucją król Henryk VIII, być może w dowód dawnej przyjaźni, zmienił sentencję wyroku i zamiast okrutnych tortur nakazał natychmiastowe ścięcie. Dla Tomasza największą pociechą była jednak łaska wytrwania i wierność swojemu sumieniu. W ostatnich dniach życia odzyskał więc dawne poczucie humoru i gdy przed egzekucją chciano mu zgolić brodę, zaprotestował. „Urosła w więzieniu, jakąż więc zbrodnię mogła popełnić”? Wstępując zaś na szafot, zwrócił się do jednego z żołnierzy: „Panie poruczniku, proszę mi pomóc wejść na górę, z powrotem już sobie poradzę”.
Tomasz Morus został stracony 6 lipca 1535 r. w Londynie. Papież Leon XIII ogłosił go błogosławionym 9 grudnia 1886 r., a Pius XI kanonizował go równo 400 lat po jego śmierci, 19 maja 1935 r. Papież Jan Paweł II, dostrzegając jego wpływ i zaangażowanie w sprawy społeczne i polityczne, ogłosił go w Roku Jubileuszowym 2000 patronem polityków i rządzących.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

