Drukuj Powrót do artykułu

Niemiecki teolog: niezwykła doniosłość drugiego konsystorza Leona XIV

24 czerwca 2026 | 22:10 | Andreas Thiermeyer, kath.net, st | Eichstätt Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Vandeville Eric/ABACA/Abaca/East News

Na wielką doniosłości rozpoczynającego się w najbliższy piątek, 26 czerwca konsystorza nadzwyczajnego i jego znaczenie dla całego Kościoła wskazuje w analizie zamieszczonej na portalu kath.net niemiecki teolog, ks. prof. Andreas Thiermeyer. W redakcji polskiej pominęliśmy odnośniki umieszczone w tekście oryginalnym.

Oto jego refleksja w tłumaczeniu na język polski:

I. Konsystorz o niezwykłym znaczeniu

Kiedy w piątek 26 czerwca 2026 roku kardynałowie Kościoła powszechnego ponownie zgromadzą się w Rzymie, na pierwszy rzut oka będzie to jedynie kolejne posiedzenie „senatu Kościoła”. Prawo kanoniczne wyraźnie przewiduje bowiem możliwość zwołania przez papieża konsystorza nadzwyczajnego w celu omówienia istotnych spraw dotyczących Kościoła powszechnego. Mimo to wiele wskazuje na to, że nadchodzące zgromadzenie może mieć znaczenie wykraczające daleko poza bezpośredni powód jego zwołania.

Już pierwszy konsystorz nadzwyczajny pontyfikatu papieża Leona XIV, który odbył się w styczniu 2026 roku, zasługiwał na szczególną uwagę. Po raz pierwszy od swojego wyboru nowy papież zwołał Kolegium Kardynalskie nie po to, by kreować nowych kardynałów lub przewodniczyć uroczystym ceremoniom, lecz by podjąć wspólną refleksję nad przyszłością Kościoła. Obrady koncentrowały się na misji ewangelizacyjnej, synodalności oraz wyzwaniach stojących przed wspólnotą wierzących. Natomiast w centrum uwagi nie znalazły się kwestie liturgiczne, reforma Kurii Rzymskiej czy zagadnienia związane z wewnętrzną organizacją Kościoła.

Taki dobór tematów jest znamienny. Wskazuje on na jedno z podstawowych przekonań nowego papieża: najgłębszy kryzys Kościoła nie ma przede wszystkim charakteru instytucjonalnego, lecz duchowy. Można odnieść wrażenie, że Leon XIV postrzega współczesne wyzwania nie tyle jako kryzys struktur, ile raczej jako kryzys wiary, sensu oraz kultury.

Porządek obrad czerwcowego konsystorza zdaje się potwierdzać tę interpretację. W centrum zainteresowania znalazły się bowiem kwestie sytuacji międzynarodowej, problematyka wojny i pokoju, wpływ sztucznej inteligencji na społeczeństwo i rozumienie człowieka, a także dalsza realizacja postanowień Synodu o synodalności. Kościół kieruje więc swój wzrok nie przede wszystkim ku sobie samemu, lecz ku światu, do którego został posłany.

W tym właśnie ujawnia się bliskość z jedną z fundamentalnych intuicji Soboru Watykańskiego II. Konstytucja duszpasterska Gaudium et spes rozpoczyna się słynnymi słowami, że „radość i nadzieja, smutek i lęk ludzi w naszych czasach” są zarazem radością i nadzieją, smutkiem i trwogą uczniów Chrystusa. Kościół nie postrzega siebie jako rzeczywistości odrębnej od świata, lecz jako sakramentalny znak zbawienia obecny w historii i współuczestniczący w losie ludzkości.

W tym kontekście czerwcowy konsystorz nabiera znaczenia wykraczającego poza sam porządek obrad. W gruncie rzeczy stawką jest odpowiedź na pytanie, w jaki sposób Kościół może wiernie realizować swoją misję w epoce głębokich i globalnych przemian.

II. Odkrycie na nowo Kolegium Kardynalskiego

Na szczególną uwagę zasługuje rola, jaką Leon XIV wydaje się przypisywać Kolegium Kardynalskiemu. Należy ono do najstarszych instytucji Kościoła łacińskiego. Jego korzenie sięgają czasów, gdy kardynałowie-diakoni, kardynałowie-kapłani i kardynałowie-biskupi stanowili ścisłe grono duchownych zajmujących się duszpasterstwem w Kościele rzymskim. W ciągu średniowiecza wykształciło się z tego grona zgromadzenie, które do dziś wybiera papieża i wspiera go w kierowaniu Kościołem powszechnym.

Obowiązujące prawo kanoniczne wyraźnie określa kardynałów jako mężczyzn, którzy wspierają papieża zarówno kolegialnie, jak i indywidualnie. Niemniej jednak ich faktyczna rola uległa zmianie w ostatnich dziesięcioleciach.

Wraz z ustanowieniem Synodu Biskupów przez papieża Pawła VI w 1965 roku część działalności doradczej Kościoła przeniosła się z Kolegium Kardynalskiego na Kolegium Biskupów Kościoła powszechnego. Do tego doszło rosnące znaczenie rzymskich dykasterii oraz licznych komisji ekspertów.

Wynikiem tego był paradoksalny rozwój sytuacji. Kardynałowie pozostali niezbędni do wyboru papieża, jednak między dwoma konklawe często odgrywali jedynie ograniczoną rolę. Niektórzy historycy Kościoła mówią nawet o pewnym „opróżnieniu funkcji” Kolegium Kardynalskiego.

Wydaje się, że właśnie w tym miejscu wkracza Leon XIV.

Forma pierwszego konsystorza była godna uwagi. Zamiast klasycznych debat plenarnych wybrano sposób pracy przypominający Synod Biskupów.  Kardynałowie obradowali w mniejszych grupach, dzielili się doświadczeniami ze swoich Kościołów lokalnych i pracowali metodą rozmowy duchowej.

Podejście to spotkało się z różnymi ocenami. Krytycy ostrzegali przed przenoszeniem metod synodalnych na gremium, którego zadaniem tradycyjnie jest raczej doradzanie papieżowi niż wspólne podejmowanie decyzji. Inni dostrzegali w tym konieczne ożywienie odpowiedzialności kolegialnej.

W rzeczywistości dyskusja ta dotyka kluczowego obszaru eklezjologii katolickiej.

Sobór Watykański II na nowo przemyślał relację między prymatem a kolegialnością. Podczas gdy Sobór Watykański I podkreślał przede wszystkim szczególną odpowiedzialność papieża za jedność Kościoła, konstytucja dogmatyczna Lumen gentium jednocześnie kładła nacisk na współodpowiedzialność całego kolegium biskupów.

Joseph Ratzinger wielokrotnie zwracał uwagę, że prymat i kolegialność nie stanowią przeciwieństw, lecz wzajemnie się warunkują. Posługa papieża jest służbą na rzecz jedności Kościoła; jedność ta urzeczywistnia się jednak we wspólnocie konkretnych Kościołów lokalnych.

Właśnie dlatego konsystorz mógłby być dla Leona XIV narzędziem służącym znalezieniu nowej równowagi między kierownictwem centralnym a współodpowiedzialnością w Kościele powszechnym.

Warto zauważyć, że papież przywiązuje szczególną wagę do doświadczeń Kościołów lokalnych. Skład grup roboczych konsystorza został świadomie tak dobrany, aby głosy z Afryki, Azji, Europy Wschodniej i Ameryki Łacińskiej miały większe znaczenie.

Odzwierciedla to rzeczywistość, która w coraz większym stopniu kształtuje Kościół katolicki. W ostatnich dziesięcioleciach demograficzne centrum katolicyzmu wyraźnie przesunęło się z obszaru europejskiego na globalne Południe. Podczas gdy wiele krajów Europy doświadcza dramatycznego spadku przywiązania do Kościoła, liczne Kościoły lokalne w Afryce i Azji nadal dynamicznie się rozwijają.

O przyszłości Kościoła decyduje się zatem nie tylko w Rzymie, Paryżu czy Monachium, ale również w Kinszasie, Lagos, Manili czy Seulu.

Konsystorz mógłby zatem stać się miejscem, w którym powszechny charakter Kościoła staje się bardziej widoczny niż podczas wielu innych zgromadzeń kościelnych.

III. Misja zamiast reform strukturalnych – prawdziwy program Leona XIV

Im uważniej przyglądamy się pierwszym miesiącom pontyfikatu Leona XIV, tym wyraźniej dostrzegamy pewien znamienny fakt: papież stosunkowo rzadko wypowiada się na temat struktur kościelnych, natomiast znacznie częściej podejmuje kwestie wiary, ewangelizacji i odnowy duchowej.

Nie oznacza to zasadniczego odejścia od linii wyznaczonej przez jego poprzedników, lecz raczej przesunięcie akcentów. Podczas gdy wiele debat kościelnych ostatnich lat koncentrowało się wokół reform instytucjonalnych, Leon XIV kieruje uwagę na podstawowe zadanie Kościoła – jego misję ewangelizacyjną.

Już Paweł VI w programowej adhortacji Evangelii nuntiandi podkreślał, że Kościół istnieje po to, aby ewangelizować. Przekonanie to zostało następnie rozwinięte przez Jana Pawła II w koncepcji „nowej ewangelizacji”. Benedykt XVI powołał nawet Papieską Radę ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji. Z kolei Franciszek uczynił misyjną odnowę Kościoła jednym z głównych tematów adhortacji apostolskiej Evangelii gaudium.

Leon XIV wyraźnie wpisuje się w tę tradycję. Nie chodzi przy tym jedynie o głoszenie wiary w wąskim znaczeniu tego słowa. Papież zdaje się wychodzić z założenia, że Kościół może być wiarygodnym świadkiem Ewangelii tylko wtedy, gdy sam żyje autentyczną i odnowioną relacją z Chrystusem. Reformy strukturalne mogą być potrzebne, nie są jednak w stanie zastąpić odnowy duchowej.

W tym podejściu dostrzec można wyraźne nawiązanie do intuicji Ojców Kościoła. Święty Grzegorz z Nazjanzu pisał, że człowiek powinien najpierw sam dać się porwać Bogu, zanim będzie mógł prowadzić do Niego innych. Podobnie tradycja monastyczna chrześcijańskiego Wschodu nieustannie przypomina, że odnowa Kościoła rozpoczyna się od odnowy ludzkiego serca.

W tym świetle decyzja o uczynieniu misji i ewangelizacji głównym tematem konsystorza nie wydaje się przypadkowa. Można odnieść wrażenie, że Leon XIV pragnie przypomnieć Kościołowi o jego pierwotnym powołaniu: nie o trosce o własne przetrwanie, lecz o dawaniu świadectwa; nie o skupieniu na sobie samym jako instytucji, lecz o głoszeniu Ewangelii; nie o administrowaniu tym, co już istnieje, lecz o zapraszaniu ludzi do spotkania z Chrystusem.

To właśnie dlatego misja może okazać się najtrafniejszym słowem kluczowym pontyfikatu Leona XIV.

IV: Pokój, wojna i odpowiedzialność Kościoła

Szczególne miejsce podczas konsystorza powinna zająć analiza aktualnej sytuacji międzynarodowej. Świat roku 2026 naznaczony jest licznymi konfliktami i napięciami. Trwająca wojna na Ukrainie, niestabilność sytuacji na Bliskim Wschodzie oraz narastające rywalizacje geopolityczne w Azji i Afryce ukazują skalę współczesnych wyzwań dla pokoju.  W tym kontekście Leon XIV uczynił troskę o pokój jednym z centralnych elementów swojego posługiwania duszpasterskiego.

Kościół staje jednak wobec złożonego zadania. Z jednej strony wezwanie do pokoju należy do samego centrum orędzia ewangelicznego. Chrystus w Nowym Testamencie zostaje nazwany „naszym pokojem”, a w Kazaniu na Górze błogosławieni zostają ci, którzy pokój wprowadzają. Od początku swojej historii Kościół postrzegał pokój nie jedynie jako brak konfliktu, lecz jako owoc sprawiedliwości oraz dar pochodzący od Boga.

Z drugiej strony tradycja katolicka nie utożsamia troski o pokój z absolutnym pacyfizmem. Już św. Augustyn z Hippony, odpowiadając na wyzwania swojej epoki, sformułował podstawowe zasady nauki o wojnie sprawiedliwej. Wojna pozostaje w tej perspektywie zawsze tragicznym złem, jednak w określonych okolicznościach obrona przed poważną niesprawiedliwością może zostać uznana za moralnie dopuszczalną, a nawet konieczną. Myśl ta została następnie rozwinięta i usystematyzowana przez św. Tomasza z Akwinu, a jej zasadnicze elementy znalazły swoje odzwierciedlenie w nauczaniu Katechizmu Kościoła Katolickiego. Szczególnie wojna na Ukrainie ukazała aktualność tych zagadnień i konieczność ich ponownego przemyślenia.

Wewnątrz Kościoła można dostrzec różne sposoby rozłożenia akcentów. Jedni podkreślają przede wszystkim konieczność poszukiwania dróg negocjacji i zakończenia działań wojennych, inni wskazują, że pokój nie może być budowany kosztem prawdy, sprawiedliwości oraz wolności. Dla wielu kardynałów pochodzących z Europy Wschodniej nie jest to wyłącznie kwestia teoretyczna. Są oni bezpośrednimi świadkami konsekwencji wojny, przymusowych migracji i zniszczenia. Z tego powodu ich oczekiwanie, aby konsystorz podjął refleksję nad pokojem zarówno w wymiarze moralnym, jak i realistycznym, wydaje się szczególnie istotne.

W tym kontekście na nowo może wybrzmieć myśl św. Augustyna, według którego pokój nie oznacza jedynie ustania przemocy, lecz stanowi harmonię wynikającą ze sprawiedliwego ładu. Kościół stoi więc przed podwójnym zadaniem: pozostawać niestrudzonym głosicielem pokoju, a zarazem obrońcą sprawiedliwości i godności człowieka.

V. Sztuczna inteligencja a chrześcijański obraz człowieka

Na pierwszy rzut oka może wydawać się zaskakujące, że sztuczna inteligencja stała się jednym z głównych tematów refleksji kardynałów. W rzeczywistości jednak jest to jedno z najbardziej fundamentalnych wyzwań współczesności.

Rozwój technologiczny przekształca nie tylko sposób pracy, komunikacji i organizacji życia społecznego, lecz coraz głębiej dotyka pytania o samą istotę człowieczeństwa. Czym różni się ludzki rozum od sztucznego przetwarzania informacji? Jak należy rozumieć wolność w świecie, w którym coraz więcej decyzji podejmowanych jest za pomocą algorytmów? Jaka odpowiedzialność spoczywa na twórcach technologii, ustawodawcach oraz całym społeczeństwie? A przede wszystkim: jakie aspekty osoby ludzkiej pozostają poza możliwościami sztucznej inteligencji?

W tym miejscu dyskusja dotyka samego centrum chrześcijańskiej antropologii. Zgodnie z perspektywą biblijną człowiek został stworzony na obraz Boga (imago Dei). Jego godność nie wynika z poziomu osiągnięć, efektywności czy przewagi technologicznej, lecz zakorzeniona jest w wyjątkowej relacji ze Stwórcą.

Joseph Ratzinger wielokrotnie wskazywał, że każda kultura opiera się na określonej wizji człowieka. Jeśli obraz osoby ludzkiej ulega zasadniczej przemianie, konsekwencje tej zmiany obejmują również sferę etyki, polityki oraz organizacji społeczeństwa.

Wydaje się, że właśnie ten wymiar problemu dostrzega Leon XIV. Podobnie jak Leon XIII odpowiedział na wyzwania społeczne związane z rewolucją przemysłową, tak Leon XIV może stanąć wobec zadania teologicznego namysłu nad antropologicznymi konsekwencjami epoki cyfrowej.

Z tego względu refleksja nad sztuczną inteligencją nie powinna być traktowana jedynie jako poboczny element współczesnej polityki technologicznej. Dotyka ona bowiem fundamentalnego pytania o przyszłe rozumienie człowieka: czy pozostanie on istotą stworzoną przez Boga, obdarzoną niezbywalną godnością, czy też będzie postrzegany wyłącznie jako biologiczny system podlegający nieustannej optymalizacji.

VI. Synodalność i przyszłość kierowania Kościołem

Żaden z tematów nie pozostaje dziś tak ściśle związany ze współczesnym życiem Kościoła jak synodalność. Od początku światowego procesu synodalnego zainicjowanego za pontyfikatu papieża Franciszka należy ona do najczęściej podejmowanych i dyskutowanych zagadnień w Kościele katolickim. Jednocześnie trudno wskazać pojęcie, które byłoby rozumiane równie różnorodnie. Dla jednych synodalność oznacza przede wszystkim większe zaangażowanie wszystkich wiernych w procesy podejmowania decyzji w Kościele. Inni widzą w niej ponowne odkrycie tradycji wspólnej odpowiedzialności, charakterystycznej dla Kościoła pierwszych wieków. Jeszcze inni wiążą z nią nadzieję na głębokie przemiany strukturalne.

Leon XIV zdaje się przyjmować odmienne ujęcie tego zagadnienia. W jego dotychczasowych wypowiedziach synodalność jawi się nie tyle jako określony model organizacyjny, ile przede wszystkim jako duchowa postawa Kościoła. Jej fundamentem jest słuchanie: Słowa Bożego, doświadczenia Kościołów lokalnych oraz natchnień Ducha Świętego.

Takie rozumienie synodalności pozostaje w ścisłej zgodności z tradycją Kościoła pierwszych wieków. Wielkie sobory ekumeniczne nie postrzegały siebie jako zgromadzeń reprezentujących konkurujące ze sobą grupy interesów, lecz jako wspólne poszukiwanie prawdy wiary w świetle Bożego objawienia. Słowa Soboru Apostolskiego w Jerozolimie: „Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my” (Dz 15,28), przez całe stulecia pozostawały wzorem kościelnego rozeznawania i podejmowania decyzji.

Wydaje się, że Leon XIV pragnie właśnie do tej tradycji nawiązać. Jego podejście odróżnia się zarówno od czysto administracyjnego modelu rozumienia Kościoła, jak i od koncepcji, które sprowadzają synodalność przede wszystkim do demokratyzacji struktur kościelnych. Kościół pozostaje bowiem w swej istocie mysterium, sakramentem i wspólnotą. Z tego względu synodalność nie może być przeciwstawiana prymatowi Biskupa Rzymu, podobnie jak sprawowanie prymatu nie może oznaczać rezygnacji ze współodpowiedzialności Kościołów lokalnych.

Być może właśnie w tym należy dostrzec jedno z zasadniczych znaczeń konsystorza. Może on stać się przestrzenią praktycznego poszukiwania równowagi, której drogę wyznaczył Sobór Watykański II: równowagi między prymatem a kolegialnością, między jednością a różnorodnością oraz między Kościołem powszechnym a Kościołami lokalnymi.

VII. Bractwo Kapłańskie św. Piusa X a kwestia jedności Kościoła

Oficjalnie Bractwo Kapłańskie św. Piusa X nie znalazło się w porządku obrad konsystorza. Niemniej jednak kwestia jego przyszłości z pewnością będzie obecna w wielu rozmowach kuluarowych. Zapowiedziane święcenia biskupie w Ecône po raz kolejny stawiają przed Kościołem pytania, które od dziesięcioleci pozostają przedmiotem refleksji i sporów.

Nie chodzi już bowiem wyłącznie o możliwość sprawowania liturgii według ksiąg z 1962 roku. Spór ten dotyka znacznie głębszych kwestii eklezjologicznych: jaki jest właściwy stosunek między Tradycją a rozwojem doktryny? Jaką rangę i moc wiążącą posiadają dokumenty Soboru Watykańskiego II? Kto jest uprawniony do ich autentycznej interpretacji? W jaki sposób Kościół może zachować jedność, nie ograniczając jednocześnie uzasadnionej różnorodności? I wreszcie: jakie są granice pluralizmu w obrębie wspólnoty kościelnej?

Historia Kościoła pokazuje, że trwałe rozwiązania kryzysów rzadko rodziły się wyłącznie z zastosowania środków dyscyplinarnych. Najważniejsze procesy pojednania były zazwyczaj owocem pogłębionej refleksji teologicznej, cierpliwości duszpasterskiej oraz gotowości do dialogu.

Z tego względu wydaje się mało prawdopodobne, aby Leon XIV wybrał wobec Bractwa św. Piusa X strategię konfrontacji. Jego dotychczasowy styl przywództwa wskazuje raczej na pasterza, który postrzega jedność Kościoła jako dobro duchowe najwyższej wartości. Jednocześnie będzie musiał zatroszczyć się o to, aby jedności nie utożsamiano z brakiem jasno określonych granic doktrynalnych.

Kard. Walter Kasper zauważył niegdyś, że prawdziwa jedność katolicka nie oznacza ani uniformizacji, ani prostego współistnienia odmiennych stanowisk, lecz „pojednaną różnorodność” w ramach jednego Kościoła. Być może właśnie ta perspektywa okaże się kluczowa dla przyszłych rozmów z Bractwem św. Piusa X. Za kwestią święceń biskupich kryje się bowiem problem znacznie szerszy: w jaki sposób Kościół może zachować swoją jedność w epoce narastającej polaryzacji, nie rezygnując przy tym z prawdy swej wiary i bogactwa tradycji?

VIII. Nominacje kardynalskie i przyszłość konklawe

Choć sam konsystorz nie jest miejscem mianowania nowych kardynałów, kwestia przyszłych nominacji będzie niewątpliwie obecna w tle obrad. Od wyboru Leona XIV kilku członków Kolegium Kardynałów przekroczyło granicę osiemdziesięciu lat, co oznacza utratę prawa udziału w przyszłym konklawe. W rezultacie liczba kardynałów elektorów systematycznie się zmniejsza.

Pierwsze nominacje kardynalskie każdego papieża mają szczególne znaczenie. Stanowią bowiem wyraźny sygnał jego priorytetów oraz wskazują, którym częściom Kościoła powszechnego zamierza nadać większą rangę i znaczenie. Za pontyfikatu Franciszka środek ciężkości Kolegium Kardynałów wyraźnie przesunął się w stronę globalnego Południa. Wiele Kościołów lokalnych, dotychczas pozostających na marginesie uwagi Stolicy Apostolskiej, po raz pierwszy otrzymało swojego przedstawiciela w gronie kardynałów.

Wiele wskazuje na to, że Leon XIV będzie kontynuował proces internacjonalizacji Kolegium Kardynalskiego. Jednocześnie można przypuszczać, że większą wagę przywiąże do zachowania równowagi nie tylko geograficznej, lecz także teologicznej i duszpasterskiej.

W tym kontekście zasadnicze pytanie brzmi: jaki Kościół ma reprezentować przyszłe konklawe?

Czy będzie to przede wszystkim Kościół Europy? Kościół globalnego Południa? A może rzeczywiście powszechny Kościół, w którym spotykają się różnorodne doświadczenia, kultury i tradycje duchowe? Zbliżający się konsystorz może dostarczyć pierwszych wskazówek pozwalających odpowiedzieć na to pytanie.

IX. Pontyfikat syntezy?

Analiza dotychczasowych decyzji i priorytetów Leona XIV pozwala dostrzec papieża świadomie dążącego do integracji różnych nurtów obecnych w Kościele. Unika on retoryki podziałów i języka obozów kościelnych. Rzadko posługuje się kategoriami zwycięzców i przegranych, starając się raczej budować mosty niż pogłębiać istniejące napięcia. Nie przeciwstawia sobie tradycji i odnowy, lecz poszukuje sposobów ich harmonijnego współistnienia.

Tendencja ta widoczna jest niemal we wszystkich obszarach jego dotychczasowej działalności: w łączeniu ciągłości liturgicznej z metodologią synodalną, w podkreślaniu znaczenia posługi Piotrowej przy jednoczesnym docenianiu roli Kościołów lokalnych, w zestawianiu etyki pokoju z realistycznym spojrzeniem na konflikty polityczne, a także w otwartości na rozwój technologiczny przy równoczesnej obronie chrześcijańskiej wizji człowieka.

Być może właśnie ta zdolność do łączenia pozornie przeciwstawnych elementów stanie się najważniejszym znakiem rozpoznawczym jego pontyfikatu. Historia Kościoła pokazuje bowiem, że jego najbardziej twórcze i owocne epoki rodziły się nie z polaryzacji, lecz z umiejętności dokonywania syntezy.

Święty Augustyn łączył wiarę z rozumem, a święty Tomasz z Akwinu integrował objawienie z filozofią. Z kolei Sobór Watykański II starał się pogodzić wierność tradycji z otwartością na współczesny świat. Niewykluczone, że Leon XIV podejmie podobną próbę w odpowiedzi na wyzwania XXI wieku, poszukując nowych form jedności bez rezygnacji z tego, co stanowi istotę tożsamości katolickiej.

X. Rozważania końcowe: Kościół w czasach globalnych przemian

Konsystorz nadzwyczajny w czerwcu 2026 roku prawdopodobnie nie przyniesie spektakularnych decyzji ani przełomowych reform. Jego znaczenie może jednak wykraczać daleko poza wymiar konkretnych uchwał. Kluczowe pytanie nie dotyczy bowiem jedynie tego, jakie decyzje zostaną podjęte, lecz tego, jakiego Kościoła potrzebuje świat XXI wieku.

Czy powinien to być Kościół skupiony przede wszystkim na ochronie własnych struktur i wewnętrznych problemach, czy też Kościół czerpiący swoją siłę ze spotkania z Chrystusem i zdolny dzięki temu nieść światu nadzieję? Leon XIV zdaje się opowiadać za tą drugą wizją. Jego dotychczasowy pontyfikat wskazuje, że przyszłość Kościoła nie zależy wyłącznie od reform instytucjonalnych, lecz przede wszystkim od głębokiej odnowy duchowej, która łączy w sobie wymiar misji, prawdy, miłości oraz jedności.

Z tego właśnie powodu zbliżający się konsystorz może z perspektywy czasu zostać uznany za wydarzenie o znaczeniu przełomowym. Nie dlatego, że przyniesie rewolucyjne rozstrzygnięcia, lecz dlatego, że może w wyraźniejszy sposób ukazać kierunek, w którym Leon XIV pragnie prowadzić Kościół w epoce globalnych przemian.

 

Andreas Thiermeyer urodził się 1 października 1949 w Altdorfie w Bawarii. Przyjął święcenia kapłańskie w 1977 roku dla diecezji Eichstätt. Po ukończeniu studiów specjalistycznych uzyskał licencjat kanoniczny w Papieskim Instytucie Wschodnim oraz stopień doktora teologii.

W pierwszych latach kapłaństwa zajmował się duszpasterstwem parafialnym. Przez pewien czas mieszkał także w części bizantyjskiej opactwa Niederaltaich, gdzie pogłębiał znajomość tradycji chrześcijańskiego Wschodu. W 1994 roku został mianowany proboszczem w Weißenburgu w Bawarii.

Po utworzeniu w 1998 roku Collegium Orientale w Eichstätt objął funkcję jego pierwszego rektora. Instytucja ta została powołana w celu formacji duchownych i studiów nad tradycjami Kościołów wschodnich. W 2006 roku Benedykt XVI mianował go konsultorem Kongregacja ds. Kościołów Wschodnich.

Od 1 września 2008 roku pełnił funkcję rektora sanktuarium Maria Heil der Kranken oraz kierownika duchowego miejscowego domu młodzieżowego diecezji Eichstätt.  Z dniem 1 lutego 2015 roku biskup Gregor Hanke mianował go diecezjalnym pełnomocnikiem ds. duszpasterstwa migrantów w diecezji Eichstätt. Z dniem 1 września 2017 roku przeszedł na emeryturę.

W diecezji Eichstätt ks. Thiermeyer był od 2005 roku członkiem Komisji Ekumenicznej, a od 2011 roku pełnomocnikiem ds. ochrony środowiska.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.