Abp Damiano: ignorowanie migrantów to zdrada Ewangelii
03 lipca 2026 | 16:52 | pb | Agrygent Ⓒ Ⓟ
Fot. Arcidiocesi di AgrigentoCmentarz, Brama do Europy i molo w Favaloro – to trzy przystanki jutrzejszej podróży Leona XIV na Lampedusę, wyspę, która stała się symbolem gościnności migrantów szukających ratunku przed morzem. To „znak uwagi i ciągłości” wobec wspólnoty, „która zawsze wyróżniała się gościnnością”. Tak arcybiskup Agrygentu, Alessandro Damiano podsumował w wywiadzie dla SIR znaczenie wizyty papieża.
Papież Leon przybywa na Lampedusę 13 lat po Papieżu Franciszku, który wybrał wyspę jako cel swojej pierwszej podróży apostolskiej. Jakie znaczenie ma ta wizyta dla mieszkańców Lampedusy?
Wizyta papieża Leona XIV na Lampedusie jest znakiem troski i ciągłości. Troski o wspólnotę wyspiarską, która zawsze wyróżniała się gościnnością, oraz kontynuacji proroczego wyboru dokonanego przez papieża Franciszka trzynaście lat temu, kiedy wybrał Lampedusę jako cel swojej pierwszej podróży apostolskiej.
Cmentarz, Brama do Europy i molo Favaloro to przystanki na trasie wizyty. Jaki jest ich plan?
Ojciec Święty rozpocznie swoją wizytę duszpasterską od spaceru ścieżkami cmentarza na Lampedusie i zatrzymania się przy grobach migrantów. Będzie to pierwszy przystanek podczas jego krótkiej wizyty na wyspie. Myśl i modlitwa za tych, którym się nie udało, za wielu mężczyzn, kobiety i dzieci, którzy szukając lepszego życia, znaleźli śmierć. Jest to również wyraz uznania dla pobożności wspólnoty, która nigdy nie uchylała się od obowiązku zapewnienia godnego pochówku zmarłym na morzu, czego przykładem są wszystkie inne gminy prowincji Agrigento. Drugi etap obejmuje natomiast spotkanie z tymi, którym udało się dotrzeć na Lampedusę. Przed Bramą do Europy i w pobliżu molo Favaloro – które z tej okazji zostanie poświęcone papieżowi Franciszkowi – Leon XIV spotka się kolejno z rodziną, która dotarła na Lampedusę i jest teraz w pełni zintegrowana, oraz z grupą migrantów w tranzycie, gośćmi tego newralgicznego punktu wyspy. Trzeci etap wreszcie to spotkanie ze wspólnotą i Eucharystia na stadionie, będąca podsumowaniem całej wizyty. W modlitwie, „jeden w jednym Chrystusie”, Kościół pielgrzymujący na ziemi zjednoczy się z liturgią niebiańską w jednym dziękczynieniu.
Trzynaście lat temu papież Franciszek potępił „globalizację obojętności” na Morzu Śródziemnym, które stało się cmentarzem. Co zmieniło się od tego czasu?
Niestety, w porównaniu z sytuacją sprzed 13 lat niewiele się zmieniło. Ojciec Święty, oprócz potępienia – idąc w ślady swojego poprzednika – „globalizacji obojętności”, potępił również pokusę „globalizacji bezsilności”. Przyzwyczajanie się do myśli, że nic nie może się zmienić, lub ignorowanie wielu ludzi, którzy wciąż tracą życie i o których nikt nie mówi (poza nielicznymi wyjątkami), oznacza zdradę Ewangelii i nieuznawanie losu całych populacji. Papież powtórzył to podczas swojej niedawnej podróży do Hiszpanii i na Wyspy Kanaryjskie, wzywając Kościół, aby nie ignorował żadnego miejsca, gdzie głód, pragnienie, przemoc, strach lub wygnanie nadal podważają ludzką godność.
Mieszkańcy Lampedusy zawsze wyróżniali się hojnością w przyjmowaniu migrantów. Jaką sytuację zobaczy papież Leon?
Społeczność Lampedusy zawsze wyróżniała się gościnnością. Położenie geograficzne wyspy zawsze sprzyjało tej charakterystycznemu dla niej wymiarowi. Przez całą historię wyspy ci, którym udało się wylądować i zatrzymać przed kontynuowaniem podróży, mieli możliwość zjedzenia posiłku i bycia przywitanym, niezależnie od pochodzenia czy przekonań religijnych. Tak było jeszcze kilka lat temu. W ostatnich latach przyjmowanie migrantów stało się zinstytucjonalizowane. Migranci w tranzycie nie spotykają się już ze wspólnotą, ale z personelem odpowiedzialnym za różne etapy, które – w ciągu niewiele ponad jednego dnia – pozwalają im dotrzeć do ośrodków recepcyjnych zlokalizowanych w innych miejscach. Papież Leon spotka się ze wspólnotą oddaną pracy, naznaczoną doświadczeniami przyjmowania i tragedii, które nie zacierają się w ich umysłach i sercach.
Wielu młodych ludzi nie doświadczyło wizyty papieża Franciszka i istnieje ryzyko, że zostaną przytłoczeni wyłącznie negatywną narracją o migrantach. Czego oczekują od papieża Leona?
Niestety, istnieje ryzyko przytłoczenia negatywną narracją o migrantach. I niestety, pewien sposób relacjonowania wydarzeń – zwłaszcza gdy w wiadomościach pojawiają się cudzoziemcy – ją napędza. Wierzę, że młodzi ludzie, a wraz z nimi cały Kościół w Agrygencie, oczekują od papieża Leona XIV zachęty do zachowania wartości, które uczyniły naszą ziemię piękną: gościnności, gotowości do podejmowania ryzyka, hojności. Wartości te pozwoliły wielu ludziom doświadczyć migracji nie jako inwazji, ale jako okazji, by pozwolić Bogu spotkać się z nimi.
Co powiecie Papieżowi? Czy jest jakaś nadzieja, którą wiążecie z tą wizytą?
Podziękuję Papieżowi w imieniu Kościoła w Agrygencie. Jego wizyta na Lampedusie będzie kolejnym znakiem nadziei, ponieważ przypomni całemu światu, że Kościół nadal towarzyszy ludzkości i wskazuje na Ewangelię jako drogę ucieczki przed pokusami obojętności i bezsilności.
Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

