Ks. Dohnalik: Nie proponujemy nowego prawa, lecz lepszą organizację sądownictwa kościelnego w sprawach karnych
06 lipca 2026 | 10:25 | rozmawiała Magdalena Dobrzyniak | Kraków Ⓒ Ⓟ
Fot. Biuro Prasowe Archidiecezji KrakowskiejNie chodzi o zmianę istoty wymiaru sprawiedliwości w Kościele, lecz o to, aby sprawy karne, które już dziś są rozpatrywane, były prowadzone bardziej profesjonalnie, dla dobra wszystkich uczestników postępowania – mówi ks. Jan Dohnalik o pomyśle stworzenia wyspecjalizowanego trybunału karnego dla Kościoła w Polsce.
Podczas prezentacji „Praktycznego komentarza do VELM” mówił Ksiądz o pomyśle utworzenia wyspecjalizowanego trybunału karnego dla Kościoła w Polsce. Dlaczego taka instytucja jest potrzebna?
Przede wszystkim warto wyjaśnić, że mówimy o karnym prawie kanonicznym, które w niczym nie zastępuje państwowych sądów ani prawa karnego powszechnie obowiązującego. Taki sąd lub też sądy w żaden sposób nie zastępowałyby współpracy z organami państwa. Przestępstwa ścigane przez prawo państwowe nadal byłyby zgłaszane i rozpatrywane przez właściwe organy państwowe. Mówimy wyłącznie o kościelnym wymiarze sprawiedliwości.
Kościół od wieków rozpoznaje przestępstwa na gruncie prawa kanonicznego, wymierza za nie kary, ma swoje sądownictwo. W kontekście kanonicznego sądu czy też trybunału karnego na poziomie całego kraju nie mówimy o tworzeniu nowego prawa ani nowej kategorii przestępstw. Chodzi raczej o to, żeby sąd, który sądzi sprawy karne kanoniczne, był jak najbardziej sprawiedliwy i skuteczny, żeby sądzili sędziowie, którzy specjalizują się w prawie karnym kanonicznym. Dzisiaj Kościół w Polsce posiada sądy w prawie każdej diecezji. Te trybunały zajmują się jednak przede wszystkim procesami o stwierdzenie nieważności małżeństwa.
To stąd zrodziło się pytanie, czy obecny model organizacji sądownictwa karnego jest najlepszy?
Nie twierdzę, że sądy diecezjalne nie wykonują swojej pracy. Wręcz przeciwnie. Problem polega raczej na tym, że w Polsce mamy stosunkowo niewielu specjalistów zajmujących się prawem karnym kanonicznym. Tego rodzaju spraw przybywa, są coraz bardziej złożone, a jednocześnie wymagają bardzo wysokich kompetencji. Trzeba też pamiętać, że prawo karne kanoniczne nie dotyczy wyłącznie przestępstw związanych z wykorzystaniem seksualnym. Obejmuje również przestępstwa finansowe, nadużycia w sprawowaniu urzędu kościelnego, przestępstwa przeciwko wierze czy inne czyny przestępcze wymienione w VI księdze Kodeksu Prawa Kanonicznego „Sankcje w Kościele”, której odnowiona wersja została w 2021 roku promulgowana przez papieża Franciszka. Pojawiają się również nowe zagadnienia, jak choćby dyskutowana aktualnie kwestia bezbronnych dorosłych, coraz większego znaczenia nabierają również tematy nadużyć duchowych oraz innych nowych kategorii przestępstw. Są to zagadnienia, które wymagają pogłębionego rozważenia, a potem spójnego orzecznictwa sądów kościelnych.
Dlatego w gronie polskich kanonistów, szczególnie tych związanych z konsultacjami kanonicznymi Fundacji Świętego Józefa (ale nie tylko), rozpoczęła się dyskusja nad utworzeniem jednego lub kilku wyspecjalizowanych trybunałów karnych, które działałyby na poziomie ogólnopolskim lub metropolitalnym. W czasie prac nad komentarzem do motu proprio Vos estis lux mundi dostrzegliśmy pewną filozofię tej ustawy kościelnej, w której wybija się dążenie do profesjonalizacji, współpracy między diecezjami, korzystania z kompetentnych osób niezależnych od miejscowego ordynariusza. Takie standardy łatwiej zagwarantować w trybunale międzydiecezjalnym.
Takie rozwiązania funkcjonują już między innymi we Francji, Wielkiej Brytanii i Holandii, dyskutuje się nad nimi także w innych krajach. Najlepiej znamy doświadczenia francuskie, ponieważ zostały one najszerzej opisane. Francuski Kościół jest dużą wspólnotą i prowadzi stosunkowo wiele postępowań, dlatego można już ocenić funkcjonowanie tego modelu. Opinie naszych kolegów kanonistów pracujących we Francji są bardzo pozytywne, co znajduje potwierdzenie również w publikacjach naukowych. Warto zastanowić się, czy podobny model nie mógłby sprawdzić się również w Polsce.
Co przemawia za takim rozwiązaniem?
Widzę co najmniej cztery zasadnicze korzyści.
Po pierwsze, pozwala skoncentrować specjalistów. Dzisiaj w niektórych diecezjach bardzo trudno znaleźć kanonistów zajmujących się prawem karnym, a także odpowiednich biegłych: psychologów, psychiatrów, seksuologów czy ekonomistów – zależnie od charakteru sprawy. W praktyce takich ekspertów często poszukuje się w całej Polsce. Wspólny trybunał umożliwiłby stworzenie stałego zespołu osób posiadających odpowiednie doświadczenie. W art. 13-14 VELM jest mowa o potrzebie angażowania specjalistów, osób posiadających odpowiednie kwalifikacje i doświadczenie.
Po drugie, sprzyja ujednoliceniu orzecznictwa. Podobne sprawy powinny być oceniane według jednakowych standardów niezależnie od miejsca, w którym są prowadzone. Dotyczy to zarówno kwalifikacji czynów, jak i wymierzanych kar. Szczególnie istotne jest to w nowych obszarach prawa kanonicznego, takich jak sprawy bezbronnych dorosłych, gdzie praktyka dopiero się kształtuje.
Po trzecie, taki model pomaga rozwiązać trudny problem odpowiedzialności biskupa. Biskup pozostaje pasterzem swojej diecezji i jednocześnie odpowiada za wymierzanie sprawiedliwości. Powierzenie prowadzenia procesu niezależnemu trybunałowi pozwala wyraźniej oddzielić funkcję pasterską od funkcji sądowniczej, nie odbierając biskupowi jego odpowiedzialności.
Najważniejsza korzyść dotyczy jednak samych postępowań.
Obecnie większość spraw karnych prowadzonych na gruncie prawa kanonicznego rozpatruje się w procesie karno-administracyjnym. Wynika to przede wszystkim z ograniczonej liczby specjalistów i względów organizacyjnych. Tymczasem bardziej szczegółowo opisany w Kodeksie prawa kanonicznego karny proces sądowy zapewnia znacznie większe gwarancje wszystkim uczestnikom postępowania.
Uczestniczy w nim promotor sprawiedliwości, czyli odpowiednik oskarżyciela publicznego, sprawę rozpoznaje niezależny sąd, oskarżony ma wszelkie gwarancje dotyczące obecności adwokata na każdym etapie sprawy, a osoba skrzywdzona może aktywnie uczestniczyć w postępowaniu. To bardzo ważne, ponieważ wiele osób skrzywdzonych zwraca uwagę, że w obecnie powszechnie stosowanym modelu administracyjnym nie ma możliwości występowania jako strona procesu. Tymczasem w karnym kanonicznym procesie sądowym, jeśli tylko osoba skrzywdzona wniesie skargę o naprawienie szkody, staje się stroną procesu, jako pars laesa – strona poszkodowana lub pokrzywdzona.
Gdyby powstał wyspecjalizowany trybunał dysponujący odpowiednim personelem, znacznie więcej spraw mogłoby być rozpoznawanych właśnie w procesie sądowym. To oznaczałoby większe gwarancje procesowe, większą przejrzystość i – w moim przekonaniu – większe poczucie sprawiedliwości dla wszystkich stron postępowania.
Jak taki trybunał miałby funkcjonować? Czy zastąpiłby obecne sądy diecezjalne?
Nie ma potrzeby tworzenia od podstaw nowego systemu sądownictwa kościelnego. Sądy diecezjalne wykonują ogromną pracę, przede wszystkim w sprawach małżeńskich. Dysponują przygotowanym personelem: sędziami, obrońcami węzła małżeńskiego, notariuszami i kanonistami. Ten system funkcjonuje i nie widzę powodów, aby go zmieniać.
Nie proponujemy centralizacji dla samej centralizacji. Chodzi o to, aby wyjąć jedynie kanoniczne sprawy karne spośród jurysdykcji sądów diecezjalnych. Właśnie w tej dziedzinie najbardziej odczuwalny jest niedobór specjalistów i potrzeba większej koncentracji doświadczenia.
Prawo kanoniczne zna już podobne modele współpracy. Kan. 1423 Kodeksu prawa kanonicznego przewiduje możliwość stworzenia trybunału międzydiecezjalnego za zgodą Stolicy Apostolskiej. Przykładem jest Trybunał Metropolitalny Warszawski, który prowadzi sprawy Archidiecezji Warszawskiej, Diecezji Warszawsko-Praskiej i Ordynariatu Polowego. Nic nie stoi więc na przeszkodzie, aby podobny mechanizm zastosować również w odniesieniu do spraw karnych.
Możliwych modeli organizacyjnych jest kilka. Mógłby powstać jeden trybunał dla całej Polski, dwa sądy regionalne albo sądy obejmujące poszczególne metropolie. Ostateczna decyzja należy oczywiście do biskupów i wymaga zgody Sygnatury Apostolskiej, która zatwierdza tego rodzaju trybunały. Wiemy, że uczyniła to już w przypadku kilku krajów, nie ma więc powodu, aby nie zatwierdziła takie rozwiązania w Polsce.
Sądzę, że w polskich warunkach najłatwiejsze byłoby utworzenie jednego lub dwóch karnych trybunałów metropolitalnych. Pozwoliłoby to sprawdzić, jak taki model funkcjonuje w praktyce, zanim zostałby rozszerzony na cały kraj.
Warto zresztą zauważyć, że już dziś biskupi diecezjalni oraz przełożeni zakonni często korzystają z pomocy specjalistów spoza własnych diecezji. Powołują delegatów lub asesorów z innych diecezji albo proszą inny sąd o przeprowadzenie konkretnego postępowania. Są to jednak rozwiązania doraźne, podejmowane w pojedynczych sprawach. Nasza propozycja dotyczy rozwiązania systemowego, które zapewniałoby jednolite standardy postępowań w całym kraju.
Niektórzy mogą się obawiać, że centralizacja wydłuży postępowania. Czy takie ryzyko istnieje?
Każda zmiana organizacyjna niesie ze sobą pewne ryzyko, ale w tym przypadku nie uważam go za szczególnie duże. Dobrze funkcjonujący trybunał mógłby raczej usprawnić prowadzenie postępowań niż je wydłużyć.
Nie mówimy zresztą o liczbie spraw, która przekraczałaby możliwości dobrze zorganizowanego sądu. Statystyki kościelne pokazują, że po wzroście liczby zgłoszeń w latach 2019–2021 sytuacja ustabilizowała się na stałym poziomie. Można przypuszczać, że będą pojawiały się nowe kategorie spraw, zwłaszcza dotyczące niedawno zdefiniowanych naruszeń i przestępstw, jednak nadal nie będą to liczby uniemożliwiające sprawne prowadzenie postępowań.
Dla porównania: duże trybunały kościelne rozpoznają rocznie po kilkaset spraw małżeńskich, a mniejsze – kilkadziesiąt. Spraw karnych jest zdecydowanie mniej. Przyjmując jako punkt wyjścia statystykę ISKK zbieraną w całej Polsce odnośnie do spraw dotyczących małoletnich, można oszacować, że wraz ze sprawami innych kategorii nie byłoby ich dzisiaj wiele więcej, około 100 rocznie w całej Polsce. Dobrze zorganizowany trybunał bez problemu poradziłby sobie z takim obciążeniem. Moim zdaniem znacznie większym wyzwaniem jest zapewnienie wysokiej jakości orzecznictwa niż sama liczba spraw.
Czy taki model nie oznacza ograniczenia odpowiedzialności biskupów i przełożonych zakonnych za wymiar sprawiedliwości w Kościele?
Odpowiedzialność biskupów i przełożonych zakonnych nie zostałaby zniesiona. Jednak jest faktem, że część ich zadań w dziedzinie karania przestępstw zostałaby przeniesiona na ten trybunał krajowy czy międzydiecezjalny. Ale przecież dzisiaj także sędziowie sądu diecezjalnego sądzą niezawiśle. Sądem kościelnym administruje wikariusz sądowy (oficjał) i dba o jego niezależność.
Dziś biskup bardzo często znajduje się w trudnej sytuacji. Jako pasterz odpowiada za wszystkich członków swojej wspólnoty. Powinien troszczyć się zarówno o osobę skrzywdzoną, jak i o duchownego, wobec którego prowadzone jest postępowanie. Jednocześnie osądza sprawę i wymierza karę, szczególnie w procesach karno-administracyjnych, które kończą się dekretem ordynariusza.
Powierzenie procesu wyspecjalizowanemu trybunałowi pozwala wyraźniej rozdzielić te role. Biskup zachowuje odpowiedzialność za Kościół lokalny, natomiast samo postępowanie prowadzą niezależni specjaliści.
Co więcej, nie byłoby to pierwsze rozwiązanie o charakterze ogólnopolskim. Kościół w Polsce ma już instytucje wykonujące określone zadania w imieniu wszystkich diecezji. Dobrym przykładem jest Kościelny Inspektor Ochrony Danych, który czuwa nad przestrzeganiem przepisów o ochronie danych osobowych, czy Fundacja Świętego Józefa Konferencji Episkopatu Polski, która wspiera działania pomocowe wobec osób skrzywdzonych do których na mocy art. 5 motu proprio Vos estis lux mundi oraz Wytycznych KEP zobowiązani są przełożeni kościelni, a tymczasem na pewnym etapie Fundacja takie obowiązki może od nich przejąć. Warto więc zastanowić się, czy podobny model nie mógłby sprawdzić się również w obszarze sądownictwa karnego.
Nie twierdzę, że jest to jedyne możliwe rozwiązanie ani że należy je wprowadzić natychmiast. Uważam jednak, że czas rozpocząć publiczną debatę wokół tego pomysłu.
Na jakim etapie jest dziś ten projekt? Czy mówimy już o konkretnych pracach, czy dopiero o koncepcji?
Na razie jesteśmy na etapie dyskusji w środowisku kanonistów. Trzeba jednak dodać, że nie jest to dyskusja nowa – ona trwa od kilku lat.
Dotychczas nie była szerzej obecna w debacie publicznej, ponieważ uwagę Kościoła koncentrowały inne ważne kwestie, zwłaszcza prace nad ogólnopolską komisją historyczną mającą przebadać zjawisko wykorzystania seksualnego w przeszłości. Wydaje się jednak, że nadszedł moment, aby rozpocząć rozmowę również o organizacji kanonicznego sądownictwa karnego, które będzie sądzić sprawy ujawniane w przyszłości.
Wiele ważnych inicjatyw w Kościele zaczynało się właśnie od dyskusji. Tak było z Fundacją Świętego Józefa, podobnie rozwijała się debata nad powołaniem komisji. Najpierw pojawiała się idea, później dojrzewała, aż w końcu przybierała konkretny kształt. Nie wiem, czy podobnie będzie w tym przypadku. Uważam jednak, że warto rozpocząć poważną debatę i zastanowić się, czy doświadczenia innych krajów nie mogłyby zostać wykorzystane również w Polsce. Temat dotyczy całego Kościoła, warto o nim rozmawiać w duchu synodalnym.
Nie traktuję tego jako zadania, które musi zostać zrealizowane natychmiast. To raczej kierunek, nad którym warto spokojnie pracować w najbliższych latach. Według wielu kanonistów korzyści – większy profesjonalizm, bardziej jednolite orzecznictwo i silniejsze gwarancje procesowe (dzięki częstszemu stosowaniu procesu sądowego, a nie karno-administracyjnego) – przeważają nad potencjalnymi zagrożeniami.
Kilka razy podkreślał Ksiądz, że tej propozycji nie należy utożsamiać z pracami nad komisją. Dlaczego to rozróżnienie jest tak ważne?
Ponieważ mówimy o dwóch całkowicie różnych instrumentach, które służą odmiennym celom.
Komisja nie ma być elementem kościelnego wymiaru sprawiedliwości. Nie ma prowadzić postępowań karnych ani nie zastępuje sądów. Jej zadaniem jest zbadanie zjawiska wykorzystania seksualnego metodą historyczną i interdyscyplinarną.
Ma ona dwa podstawowe cele.
Pierwszy to dotarcie do osób skrzywdzonych, które z różnych powodów nie mogą już dochodzić sprawiedliwości na drodze postępowania karnego – na przykład dlatego, że sprawca zmarł albo odpowiedzialność karna nie może już zostać ustalona. Komisja może również stworzyć przestrzeń dla osób, które dotąd nie zdecydowały się ujawnić swojej historii.
Drugi cel ma charakter systemowy. Chodzi o opisanie całego zjawiska i wyciągnięcie wniosków na przyszłość. Analizując pojedyncze postępowania, często nie dostrzegamy powtarzających się mechanizmów, błędów czy zaniedbań. Dopiero spojrzenie na wiele spraw jednocześnie pozwala zobaczyć szerszy obraz i wskazać rozwiązania, które mogą skuteczniej chronić dzieci, młodzież i osoby znajdujące się w sytuacji bezbronności.
Natomiast propozycja utworzenia kanonicznego trybunału karnego dotyczy czegoś zupełnie innego.
Nie mówimy o badaniu przeszłości, lecz o prowadzeniu bieżących postępowań. Nie proponujemy nowych przepisów ani nowych kompetencji. Sprawy karne już dziś są rozpoznawane przez sądy kościelne. Pytanie brzmi jedynie, czy można je prowadzić lepiej. Moim zdaniem odpowiedź brzmi: tak.
Właśnie o to chodzi w tej propozycji. Nie chodzi o zmianę istoty wymiaru sprawiedliwości w Kościele, lecz o to, aby sprawy karne, które już dziś są rozpatrywane, były prowadzone bardziej profesjonalnie, dla dobra wszystkich uczestników postępowania.
—
Ks. Jan Dohnalik, dr hab. prawa kanonicznego, w latach 2011-2022 kanclerz kurii Ordynariatu Polowego, a 2014-2022 delegat ds. Ochrony dzieci i młodzieży w Ordynariacie, profesor uczelni na UKSW w Warszawie, kanclerz kurii metropolitalnej w Krakowie, współpracownik Centrum Ochrony Dziecka i Fundacji Świętego Józefa, w latach 2023-2025 członek zespołu przy Delegacie KEP ds. stworzenia Komisji Niezależnych Ekspertów ds. zbadania wykorzystania seksualnego małoletnich.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

